#Z28g8
Pewnego dnia wracałam do domu autobusem. Za oknem skwar, wewnątrz jeszcze gorzej. W połowie drogi byłam już tak zgrzana, że pot odznaczał się na moim czole. Strasznie krępują mnie takie sytuacje więc skrzętnie to ukrywałam. Wtedy do autobusu wszedł chłopak z Zespołem Downa. Zaznaczę, że widziałam go pierwszy raz, mimo że działam w fundacji dla takich właśnie osób.
Usiadł na drugim końcu autobusu i chciał przywitać się z młodzieżą, która siedziała obok niego. Niestety nikt nie podał mu ręki, wręcz odwracali się do niego plecami. Wtedy nasze spojrzenia się zbiegły, uśmiechnęłam się i w zamian dostałam coś, czego nie oczekiwałam. Chłopak wstał i przeszedł cały autobus, po to by... dać mi chusteczkę do otarcia czoła. Potem przywitał mnie jak prawdziwy dżentelmen - pocałował w dłoń. Resztę drogi spędziliśmy już razem - na miłych pogawędkach i jego śmiesznych opowieściach.
Powiem wam co to za dar. Oni widzą w człowieku to co najpiękniejsze - nie patrzą na wygląd czy ubranie. Widzą po prostu serce im dane.
Pamiętajcie, że to wspaniałe osoby, które czują, myślą i chcą być kochani jak my. Towarzyszą im ograniczenia, których sami nie pokonają, ale możecie im pomóc.
Jeśli nie wiecie co zrobić ze swoim życiem i czegoś wam brakuje (jak mnie ponad dwa lata temu) to spróbujcie, a nie pożałujecie.
Dodam tylko, że paczkę chusteczek, którą mi ofiarował do dziś trzymam w torebce.
wybacz, ale dla niektorych to niezbyt komfortowe, jak cie zaczepia obcy czlowiek (niezaleznie od choroby), a juz szczegolnie jak lapie za reke i caluje
Delikatnie mówiąc, niezbyt komfortowe...
Masakra, zawsze się znajdzie ktoś komu wszystko nie pasuje. To nie jest post o całowaniu w rękę tylko o tym, żeby nie patrzyć na człowieka przez pryzmat choroby, bo ludzie z defektami często są życzliwsi niż zdrowi. Swoją drogą, jeśli wiesz że mozesz komuś zrobić wielką przykrość to czasem dobrze jest schować swój komfort do kieszeni. Na tym polega niebycie egoistą.
xback lubisz sie dawac obmacywac obcym osobom w autobusie?
nawet jakby to zrobila osoba zdrowa, to bym sie wycofala i nie wchodzila w kontakt
Akurat tutaj się zgadzam. Jestem otwartą osobą, ale całowania w rękę unikam. I mimo, że, zlinczujcie mnie, boję się osób z zespołem Downa i innych chorych, niepełnosprawnych osób (boję się, że jak wejdziemy w jakąś interakcję to zrobię coś nie tak i ta osoba poczuje się urażona, dlatego głównie się boję kontaktów z takimi osobami) to była taka jedna dziewczynka, co dzień w dzień jak szłam do pracy to ona szła do szkoły z Mama i za pierwszym razem podbiegła do mnie i mnie przytuliła, mnie sparaliżowało, ale później to juz był nasz rytuał, ale to był wyjątek.
Nie, nie zamierzam chować mojego komfortu do kieszeni, bo jakieś obcej osobie może zrobić się przykro, bo nie pozwoliłam się dotknąć. Tylko nie wpajajcie takich bzdur dzieciom, bo potem wychodzą z takich sytuacji ofiary molestowania seksualnego.
Tia jeszcze tupnijcie nogą i strzelcie focha bo ktoś bardzo miło się zachowuje ;). Jak obcy człowiek przepuszcza was w kolejce też czujecie się niekomfortowo? To też wychodzą z was brak czułości za dzieciaka w rodzinie. Co ma całowanie w rękę czy przytulanie do molestowania.. Psycha siada od czytania ^^.
nie lubie byc zaczepiana przez obcych ludzi
aswq gdzie widzisz problem? mam powodowac u siebie dyskomfort zeby komus obcemu nie bylo smutno?
co to w ogole za uczenie, ze obcych ludzi mozna zaczepiac bez wyraznego powodu ( pytanie o droge, godzine czy cos)?
Kurina ma racje, potem dzieci padaja ofiarami pedofili, bo sie je uczy zadawania sie z takimi obcymi w autobusie i pozwalania na kontakt
sama bylam swiadkiem sytuacji jak do matki z dzieckiem przysiadla sie obca baba i zaczela to dziecko tykac, pobowala wyjac z wozka, by sobie na rekach potrzymac, na szczescie bylo przypiete....
@Aswq widzisz, dla ciebie może jest to miłe zachowanie, ale dla mnie nie jest. Ja tu wciąż adresuję pocałunek w rękę, a nie konwersację z obcą osobą. Niechciany kontakt fizyczny jest dla mnie bardzo niekomfortowy.
Kiedyś pracowałam z upośledzonym kolesiem, który bardzo lubił ucinać sobie ze mną pogawędki o poranku. Kiedyś zapytał mnie czy może mnie przytulić, na co odpowiedziałam stanowczym 'nie'. Świat mu się nie zawalił, dalej gawędziliśmy o poranku, a ja nie poświęciłam swojego komfortu, by poprawić mu samopoczucie. I nie myślę, że czyni to ze mnie egoistę.
A co niechciany kontakt fizyczny do molestowania? Bardzo wiele, jeśli nauczymy dzieci, że kontakt fizyczny należy akceptować, nawet jeśli dziecko czuje się z tym źle, to czyni to z dziecko łatwiejsza potencjalną ofiarę. Dziecko ma autonomię do własnego ciała i nie należy je zmuszać do całowania cioci, jeśli dziecko nie ma na to ochoty. Gatki typu 'pocałuj ciocie Jadzię, bo będzie jej przykro' mogą prowadzić do tego, że dziecko dało się niewłaściwie dotykać wujkowi żeby 'nie było mu przykro' itp. Już rozumiesz?
Kurina rosumiem. Tylko, że wy już wszystko zniżacie do poziomu molestowania.. Niedługo nie będzie się można na kogoś spojrzeć o minutę dłużej bo będzie krzyk, że molestujom!
bazienka Twój dyskomfort ile będzie trwał? Chwilkę? Aż o nim zapomnisz a radość kogoś nawet obcego, że ktoś był INNY milszy od reszty będzie trwał i trwał. Ale spoko nie musicie tłumaczyć. Nie musicie akurat wy być mili. Ale mam nadzieję, że tak czy siak coraz więcej ludzi spojrzy się inaczej.
czy ty mnie wlasnie przekonujesz, zebym wbrew swojej woli pozwalala sie calowac czy dotykac obcej osobie by jej nie bylo przykro?!
moze gwalt bedzie trwal "tylko chwilke"?
no kurde... nie mam ZADNYCH obowiazkow wobec obcych ludzi w autobusie, szczegolne tych pchajacych sie z lapami do usciskiwania czy calowania
Wszystko zależy od głębokości upośledzenia, nie ma się co czarować. Może się trafić osoba z lekkim Zespołem Downa i będzie do rany przyłóż, a może się trafić głębokie upośledzenie i taka osoba np weźmie kamyka z ziemi i nim w Ciebie rzuci, bo dla niej będzie to zabawne. Nie ma co się dziwić ludziom, że mają dużą rezerwę w kontaktach z nimi.
albo rozbierze sie i bedzie masturbowac na srodku np. sklepu
albo bedzie np. agresywna i bedzie wyla prze zpol dnia...
Nie mam w zwyczaju witać się z obcymi podawaniem ręki i nie ma dla mnie znaczenia, czy ktoś jest chory, zdrowy czy może jego ręce leczą. Nie czyni mnie to złym czy nieempatycznym człowiekiem, po prostu cenię swój komfort i swoje zdrowie wyżej niż samopoczucie osoby, którą mijam raz w życiu.
Nie wszystkie dzieciaki. Niektóre, te bardziej uposledzone albo/i zaniedbane i chowane po kątach nie umieją mówić, tylko chrząkają. Straszne uparciuchy i niestety, niekiedy zlośliwcy. Znałem kilkoro dzieciaków z tą chorobą i ich poziom był bardzo różny. Zazwyczaj bardzo pogodne, ale to nie jest żelazna reguła.
A, no i przy stole...mlaskają niemiłosiernie, często się brudzą przy tym, bekają...nie każdy umie to znieść z uśmiechem.
Na plus to owszem, często życzliwość tych bardziej rozgarniętych. Uśmiech od ucha do ucha (w myśl zasady: pie*dolnięty zawsze uśmiechnięty), pogoda ducha. Owszem, niekiedy mają świadomość własnej choroby. Na tle wszystkich rodzajów niepełnosprawności intelektualnej to jednak bardzo sympatyczna grupa. Dużo gorsi są ci z autyzmem, z brakiem kontroli ze strony ośrodków hamujących, agresywni, tacy namolni i tacy co pierdzielą 24/7 jakieś kocopoły i im się buzia nie zamyka.
A ja znałem dzieciaka który pod koniec podstawówki napastował dziewczyny i nikt z tym nic nie robił. Według twojego światopoglądu, każdy dzieciak z zespołem downa to chory, potencjalny gwałciciel.
A tak serio, to wiesz że jednostkowe przykłady nie są dobrym argumentem na poparcie jakiejś tezy, na ocenę całości grupy spolecznej?
kiedys mnie taki klepnal po tylku w Biedronce, imba byla na pol sklepu
Wspaniałe osoby. Brat kumpeli miał 15lat, był duży, nachalny, rzucał się na kobiety chcąc je całować i macać, a w razie odmowy był agresywny. Własnej siostry z tej puli nie wykluczając. No, ale pewnie widział w nich to, co najlepsze. 🤔
No i patrząc na niektóre komentarze, dziewczyny powinny mu pozwolić robić, co chce, by mu przykro nie było. Okropienstwo. Dlatego unikam ludzi z tą chorobą.
Ostatnio w Biedronce moje dziecko zaczepiła jakąś upośledzona kobieta, był w strasznie zaniedbana, kupowała sobie piwo i zaczęła zaczepiać mojego syna. Nie miałam nic przeciwko rozmowie ale w pewnym momencie zaczęła szczypać syna w policzki i chciała zacząć go przytulać i całować. Szybko zabrałam syna bo był przestraszony- jest nauczony tego że obce osoby nie mają prawa go dotykać. Rozumiem autorkę ale niestety ludzie upośledzeni czasem nie znają granic i nie wszyscy muszą tolerować ich zachowanie. One są nieprzewidywalne, dlatego większość osób unika interakcji.
Miłe jest to, że ty autorko postrzegasz to w taki sposób, ale obawiam się że mało osób tak będzie myśleć. Dla mnie nie ma znaczenia czy zaczepia mnie osoba niepełnosprawna czy jakakolwiek inna której nie znam jeśli przekracza moje granice chociażby namolnym zagadywaniem to nie cieszę się z takiego obrotu sprawy. Nie potrafię w taki sposób patrzeć na ludzi. Wychowałem się pod jednym dachem z osobą niepełnosprawną intelektualnie i powiem jedno gehenna. To jeszcze były czasy gdy był to ogromy wstyd i nie było tyle zrozumienia ile jest teraz więc całe dzieciństwo i bycie nastolatkiem nikogo nie mogłem zaprosić do domu. Teraz się nie wstydzę tego, że miałem kogoś takiego w rodzinie ale pewne urazy w głowie zostają i nigdy nie będę postrzegać niepełnosprawności jako dar.
Ja to mam lęk przed takimi osobami. Taki paniczny. Tak jak jedni się boją pająków, tak ja się boję niepełnosprawnych umysłowo. Nie wiem z czego to wynika, nie mam żadnej traumy. Tak po prostu mam...
Bo są nieobliczalni, nieprzewidywalni, niebezpieczni.
Nie wątpię że są wśród nich wspaniali ludzie, ale choćby nawet sam Keanu Reeves zaczął cmokać mnie po ręce bez mojej zgody, to bym zwyczajnie zwiała. Autobusem jeżdżę do pracy i z pracy, zmęczona, spocona, głodna, zaspana i serio ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę to dodatkowe interakcje z obcymi ludźmi, nieważne jak cudownymi. To po prostu nie miejsce na takie rzeczy.