#EJnJz

Historia o tym, jak bąk odmienił moje życie.

Pewnego pochmurnego dnia siedziałam na kanapie przed telewizorem. Oglądając nudnawy film, a w przerwach na reklamy jeszcze nudniejsze powtórki tureckiej telenoweli, poczułam, że zbiera mi się na pierd. Wypuściłam chmurę gazu łzawiącego o niezwykłym zapachu: w pokoju zaczęło pachnieć wiejskim jajkiem! I to takim prawdziwym, od kury. Toteż nabrałam ochoty na jajko na twardo.
Poszłam do kuchni w celu przygotowania upragnionej strawy, jednak spostrzegłam, że nie posiadam w swojej lodówce jajek, więc udałam się po nie do okolicznego sklepu.

Po zwyczajnych zakupach, kiedy wracałam do domu, coś znajdującego się w krzakach przykuło moje spojrzenie. Była to mała, czarna, zwinięta psia kulka, cała trzęsła się z zimna. Kiedy ją zobaczyłam, wiedziałam, że jesteśmy sobie pisane. Wzięłam ją do domu, umówiłam wizytę u weterynarza, a historia toczyła się dalej.

Moja wierna kompanka wprowadziła do mojego (nieco monotonnego) życia promyk szczęścia, a na jednym z porannych spacerów poznałam - dzięki niej - mojego obecnego męża. :)

#H2rbb

Gdy miałem 10 lat, pewnej zimy poszedłem z rodzeństwem poślizgać się na zamarzniętym stawie. A gdy już wracaliśmy do domu, postanowiłem wejść jeszcze raz na lód. Będąc na środku zamarzniętego stawku zacząłem skakać i śpiewać piosenkę zespołu Ich Troje "Zawsze chciałbym z tobą być". Rodzeństwo nalegało, abym sobie odpuścił i abyśmy wrócili do domu. Nagle musiałem zakończyć mój cover, bo załamał się pode mną lód. Wpadłem do wody. Z tego zimna nie czułem nóg i zacząłem panikować.

Rodzeństwo biegało dookoła szukając kija, aby mi pomóc, ale do brzegu było około 10 metrów. Krzyczałem, aby nie wołali mamy, bo mi się dostanie za to, że mam mokre ciuchy, ale z drugiej strony prawie się topiłem i wołałem o pomoc. Chciałem się wydostać, ale lód się ciągle kruszył. Starsze rodzeństwo z racji, że nie miało jak mi pomóc, zaczęło krzyczeć "WSTAŃ!". Ja wstałem, a wtedy się okazało, że wody było po kolana. I wyszedłem własnymi siłami. Śmiechu było co nie miara, aż po dziś dzień.

#IQoP9

To uczucie, kiedy wszyscy narzekają, że w sylwestra wprowadzili zakaz przemieszczania się, a ty i tak nigdzie nie idziesz, bo jesteś przegrywem, ale i tak udajesz zdenerwowanie, żeby inni nie dowiedzieli się, że nie masz nic ciekawszego do roboty w noc sylwestrową.

Eh, ciężkie jest życie przegrywa...

#oA7bN

Wracałam w piątek do domu i jak nigdy usiadłam sobie bliżej przodu autobusu. Siedzę, a tam taka starsza kobiecina kupuje u kierowcy bilet. Pierwsze co usłyszałam, to:
- Panie, ja w maju 88 lat skończyłam. Niech pan będzie trochę wyrozumiały.
Ale nic. Kierowca sprzedał kobiecie bilet, a ona usiadła na pierwszym siedzeniu.
- Panie. A dał mi pan bilet?
- Tak, razem z resztą.
- Co? Panie, ja w maju 88 lat skończyłam! 
Mężczyzna powiedział nieco głośniej, by babcia usłyszała. 
Dwie minuty nie minęły, a babcia znowu:
- Panie, a pan mi wydał z 50 zł?
Gościu już wiedział, że babcia niedosłyszy i niedowidzi, to powiedział głośno:
- Tak. Wydałem pani 2x po 20 zł i reszta drobne. 
Na co babcia:
- Bo ja panie w maju 88 lat skończyłam i pamięć już nie taka. Niech pan będzie trochę wyrozumiały. 
Jedziemy dalej przez kolejne wioski i po jakimś czasie babcia pyta:
- Panie, a pan wie, gdzie moje rękawiczki?
- Jak pani wsiadała, to położyła je pani na siedzeniu i pewnie na nich usiadła.
Na co babcia:
- Dupa w maju 88 lat skończyła, to już nie taka czuła.

#j1cmb

Jakiś czas temu babcia opowiadała mi historię o wojnie, a dokładniej o tym, jak szturm przebiegał prosto przez moich pradziadków dom.

Do tej pory miałam jakiś wewnętrzny żal do Niemców, bo przecież bez litości mordowali Polaków. Ale wszędzie są wyjątki i tak właśnie było w 1941 r. Niemiecki żołnierz dokładnie wyjaśnił mojemu pradziadkowi, gdzie mają uciec, żeby przeżyli wojnę, powiedział również o tym, że za mniej niż godzinę zjawią się Niemcy i ich zamordują. Moi pradziadkowie spakowali choć trochę majątku i uciekli we wskazane przez żołnierza miejsce. Razem z moją babcią było dziesięcioro dzieci, wszyscy przeżyli wojnę razem z pradziadkami.

Taka przypowieść o tym, że zawsze znajda się dobrzy ludzie :)

#CMAWH

Moi rodzice nigdy nie mieli zbyt wiele pieniędzy, ale nigdy niczego mi nie brakowało. Nie byłam rozpieszczana, ale gdy o coś ich poprosiłam, zawsze to dostawałam. Gdy miałam 16 lat, przypadkiem dowiedziałam się, że tak naprawdę są bardzo zadłużeni, na ponad 50 tysięcy. Od tamtej pory nigdy więcej nie poprosiłam ich choćby o złotówkę, zaczęłam sama pracować. Na wakacjach zbierałam maliny i wiśnie, później jabłka i ziemniaki, w weekendy dorabiałam jako kelnerka i hostessa, opiekowałam się dziećmi, udzielałam korepetycji. Za zarobione pieniądze chciałam dorzucać się do jedzenia lub rachunków, ale rodzice mi na to nie pozwolili. Gdy skończyłam szkołę, postanowiłam wyjechać za granicę.

Mieszkam w Anglii od kilku lat, pracowałam po 12 godzin, 7 dni w tygodniu. Za 3 tygodnie lecę do domu i mam dla rodziców prezent w postaci 15 tysięcy funtów. Mam zamiar spłacić ich długi (które są już większe niż kilka lat temu). Oni dali mi wszystko czego potrzebowałam, więc ja chcę dać im to, czego oni potrzebują najbardziej. Spokojną starość bez zmartwień.

#OnykG

Jako szesnastolatka, chcąc dorobić do kieszonkowego, poszłam zbierać wiśnie. Wyglądało to tak, że zbieram dwie kobiałki i odnoszę je do punktu, gdzie zostaję zapisana, a na koniec dnia miała być wypłata dniówki - w zależności od ilości zdanych kobiałek.

Pracowałam już jakiś czas, kobiałki pełne, czas je zdać i wziąć puste. Gdy szłam z dwoma kobiałkami do miejsca, gdzie zostają one odkładane, zobaczyłam JĄ.
Jakaś kobieta w podeszłym wieku, na samym środku ścieżki, za przeproszeniem srała i sikała równocześnie. Wypięła się prosto w moją stronę, gdzie wszystko było widoczne. Jej cały tył i to, co z niej wychodziło...
Wysypałam wszystkie wiśnie i zrzygałam się w tej samej sekundzie, a gościówa wystraszona wywaliła się do przodu, wypinając się jeszcze bardziej, gdzie ja znowu zwymiotowałam, i uciekłam z tego miejsca.

Pieniędzy (ok. 20 zł) nie odebrałam i nigdy więcej tam nie przyjechałam.
Minęło kilka lat, ale dalej nie zapomniałam tego widoku ;-;

#OoTmm

Leżałam w szpitalu. Na moją salę trafiła też kobieta po wypadku, która miała chwilowy zanik pamięci. Rozmowa z lekarzem wyglądała tak:
Jak się Pani nazywa?
- Nie wiem.
Ile ma Pani lat?
- Nie pamiętam.
Ma Pani męża?
- Nie wiem.
A dzieci?
- Też nie wiem...
A jakim samochodem Pani jeździ?
- CINQUECENTO! 
:)

#tAGLS

Pamiętacie dzień I komunii świętej? Ja pamiętam, i to nie dlatego, że wszystko było pięknie itd.

W rodzinie była taka tradycja, że każdy "komunista" dostawał od któregoś z chrzestnych rower. Jak ja długo czekałem na mój nowy rower od ulubionego wujka... W końcu nadszedł ten dzień, po wyjściu z kościoła prosto do domu (miałem małe przyjęcie w domu).

Nadszedł wyczekiwany przez każdego 9-latka moment - pora przyjmowania prezentów! Od chrzestnej zegarek i hajs - myślę sobie: spokojnie, Łukasz, rower dostaniesz od chrzestnego, który się spóźni na przyjęcie, ponieważ po kościele musiał jechać na chwilę do firmy. Przyjechał chrzestny. Wybiegam radośnie i czekam, aż da mi wymarzony prezent. Nawet nie wiecie, jaki byłem smutny, gdy dostałem komputer... Oczywiście udawałem, że zawsze go chciałem mieć, żeby nie zrobić wujkowi przykrości. Dwie noce przepłakałem, jak nikt nie widział, bo nie miałem wymarzonego roweru. Na szczęście rower dostałem około dwa tygodnie później od rodziców na urodziny.

Możecie pomyśleć, że jestem dziwny, bo kto by nie chciał komputera, ale ten rower to było moje marzenie, chciałem nim szpanować na ulicach i jeździć, dużooo jeździć.

#zxZkh

Zajmuję się sprzedażą elektroniki. Któregoś dnia przyszło do mnie starsze małżeństwo, na oko wiek 70+. Celem ich wizyty był zakup tabletu. Moi klienci wcześniej nie mieli do czynienia z tego typu urządzeniem, zatem długo wyjaśniałem im i pokazywałem co i jak. Mimo pytań typu "Ile kosztuje zrobienie jednego zdjęcia?" zaimponowało mi, że nie odcinają się od rozwoju technologii i dzisiejszej elektroniki. Tablet został zakupiony. 

Następnego dnia starsi państwo wrócili, by nabyć antywirus, bo słyszeli, że "ktoś im może coś ukraść". Po zainstalowaniu, pytam starszego pana jakie chce mieć hasło do antywirusa - "123456, aby było łatwo zapamiętać, bo wie pan, w moim wieku...". Po wyjaśnieniu jeszcze kilku kwestii pożegnaliśmy się.

Kolejnego dnia znowu przychodzą, lekko zaniepokojeni: "Proszę zmienić to hasło, bo jest za łatwe, jeszcze ktoś się nam włamie". Po dokonaniu zmiany spędziłem chwilę na słuchaniu, jak fantastyczne jest to urządzenie i jak wiele ma możliwości. Starsi państwo przez kilka dni nie pokazali się ponownie. 

Przechodząc do meritum opowieści - tym razem przychodzi tylko starszy pan. Jest trochę skrępowany. Witając się z nim pytam, co się stało. Mężczyzna bardzo nieśmiało mówi, że ma nietypową prośbę. "Bo wie pan... w tych googlach, co mi pan pokazywał, że wszystko znajdę... Z ciekawości wpisałem ''filmy erotyczne'' i teraz ciągle się to wyświetla, a ja nie wiem jak to skasować, a przecież z żoną razem korzystamy z tabletu".

Kryjąc rozbawienie, a także będąc pełen podziwu wobec jego szczerości, usunąłem troszeczkę zbereźną historię przeglądarki oraz nauczyłem starszego pana, jak włączyć okno incognito, gdyby chciał coś jeszcze "z ciekawości" sprawdzić.
Dodaj anonimowe wyznanie