#EJnJz
Pewnego pochmurnego dnia siedziałam na kanapie przed telewizorem. Oglądając nudnawy film, a w przerwach na reklamy jeszcze nudniejsze powtórki tureckiej telenoweli, poczułam, że zbiera mi się na pierd. Wypuściłam chmurę gazu łzawiącego o niezwykłym zapachu: w pokoju zaczęło pachnieć wiejskim jajkiem! I to takim prawdziwym, od kury. Toteż nabrałam ochoty na jajko na twardo.
Poszłam do kuchni w celu przygotowania upragnionej strawy, jednak spostrzegłam, że nie posiadam w swojej lodówce jajek, więc udałam się po nie do okolicznego sklepu.
Po zwyczajnych zakupach, kiedy wracałam do domu, coś znajdującego się w krzakach przykuło moje spojrzenie. Była to mała, czarna, zwinięta psia kulka, cała trzęsła się z zimna. Kiedy ją zobaczyłam, wiedziałam, że jesteśmy sobie pisane. Wzięłam ją do domu, umówiłam wizytę u weterynarza, a historia toczyła się dalej.
Moja wierna kompanka wprowadziła do mojego (nieco monotonnego) życia promyk szczęścia, a na jednym z porannych spacerów poznałam - dzięki niej - mojego obecnego męża. :)
Zapewne wielu innych ludzi napisałoby historię o tym jak to mały, znaleziony w krzakach psiak odmienił ich życie. Bo jakby nie patrzeć to on wniósł ten promyk szczęścia i przyczynił się do poznania faceta, który został Twoim mężem. A tymczasem bohaterem został pierd 😁
Biedny kebab (czy co tam innego jadłaś wcześniej), który się przyczynił do powstania tego bąka, od którego wszystko się zaczęło, powinien się teraz czuć pominięty 🤣
Taa, prawdziwi bohaterowie pozostaja w cieniu.
W skrócie: pierdłam i teraz mam męża.
Poczułam się zawiedziona, że weterynarz nie został Twoim mężem.
Biedne, zapomniane jajko
Ale pieska to tam pogłaskać proszę :D
A czy zapachniało jajkiem od kury domowej, albo chociaż z wolnego wybiegu?
Taki efekt "motyla" xD
Nazwałaś psa "Jajko"?
Czy mąż zna historię Waszego poznania? A jeśli tak, to czy rozczulają go Twoje bąki?
Pierwsze zdanie tego wyznania wywołało u mnie myśl: "noooo, właśnie po to scrollowałam głupie anonimy przez godzinę tego upiornego wieczoru. Na to czekałam."
Wstałam, wzięłam sobie orzeszki, wróciłam do siedzenia z telefonem w ręce i z wielkimi nadziejami zaczęłam czytać to wyznanie.
Nie tego się spodziewałam.
To wyznanie jest piękne <3
Ja bym raczej stwierdził, że bąk nie tyle odmienił twoje życie, ale być może uratował życie psiakowi