#VVLMn

Będzie krótko.

Mam nietypowe hobby. Zapisuję sobie w kalendarzu dni rozpoczęcia menstruacji wszystkich moich znajomych (wierzę w waszą inteligencję, ale wolę napisać, że tylko dziewczyn :P). Cóż, przynajmniej niektóre przestały sobie wyliczać cykle i pytają się mnie kiedy im wypada. Czuję się przydatny.

#Lv84S

Pamiętam, jak dowiedziałam się o istnieniu kochanki mojego męża. Wspólnymi siłami chcieliśmy przetrwać ten trudny czas. On utrzymywał, że nic go już z nią nie łączy i rzeczywiście tak było. Wszystkie weekendy spędzał w domu, ze mną. Dawał mi kwiaty bez okazji, zabierał na kolacje do drogich restauracji, przytulał i całował z zaskoczenia. Stawialiśmy się kilka razy w tygodniu na terapii małżeńskiej i stopniowo zaczęliśmy przypominać sobie nawzajem, dlaczego się kochamy i dlaczego wzięliśmy ślub. Byliśmy bezdzietnym małżeństwem przez 10 lat i ani ja, ani on nie planowaliśmy tego zmieniać. Ani jeśli chodzi o dzieci, ani o nasz status.
Wypracowywaliśmy wszystko przez jedenaście długich miesięcy. A wtedy, kiedy wszystko zdawało się wrócić do normy - do pięknego czasu sprzed jego zdrady - zastałam go w kuchni. Rżnął ją na naszym kuchennym blacie.

#ztbOF

Od bardzo młodego wieku mam dosyć szczególny fetysz seksualny (chociaż na początku nawet nie zdawałem sobie sprawy z jego seksualnego charakteru). Niesamowicie podnieca mnie, kiedy kobieta zna sztuki walki i za ich pomocą potrafi kompletnie obezwładnić i unieruchomić mężczyznę. Taka kobieta ma dla mnie od razu +20 punktów do atrakcyjności i ogromnie chciałbym się znaleźć w takiej sytuacji, kiedy to ja byłbym obezwładniany, rzucany i duszony przez taką kobietę i mimo tego, że opierałbym się z całych sił, byłbym całkowicie bezradny... Kiedy widzę np. na ulicy atrakcyjną kobietę, zwłaszcza w minispódniczce, to fantazjuję o tym, jak mogłaby mnie obezwładnić - najczęściej wyobrażam sobie, jak zaciska nogi na mojej szyi i dusi...

Próbowałem parę razy w życiu, niestety bez większego skutku, doprowadzić do sytuacji, w której byłbym "pobity" przez dziewczynę. Pod koniec podstawówki dowiedziałem się, że kilka dziewczyn z mojej klasy trenuje judo, więc zdobyłem się na odwagę (zawsze byłem bardzo nieśmiały w stosunku do dziewczyn, okropnie się bałem wyśmiania, odrzucenia itp.) i zagadałem do jednej, którą najlepiej znałem, żeby mi pokazała parę chwytów. Oczywiście nie byłem w stanie powiedzieć, o co mi naprawdę chodzi - że chcę po prostu dostać wpierdol :) - więc ona to potraktowała bardziej, że chciałbym się czegoś nauczyć, ale i tak ta sytuacja była jednym z bardziej emocjonujących przeżyć w moim życiu (chyba bardziej niż dużo później "pierwszy raz"), które bardzo dobrze pamiętam do dzisiaj.

Będąc na studiach, sam zapisałem się na ju-jitsu w nadziei, że może uda się poćwiczyć z jakąś dziewczyną. Było ich trochę w grupie, ale niestety trener tylko raz zestawił mnie w parę z dziewczyną na treningu, i to tylko na jedno ćwiczenie. Po mniej więcej pół roku zdarzyło się, że zwichnąłem rękę i na treningi już nie wróciłem.

W moich kilku związkach próbowałem bardzo nieśmiało mówić partnerkom o moich fantazjach i namawiać je do tego, ale nie miały na to ochoty, a nawet reagowały obrzydzeniem. Z moją obecną partnerką bardzo dobrze się rozumiemy i ona jak najbardziej byłaby "nie od tego", nic nie ćwiczy, ale jest dość silna i sprawna, nieraz walczyliśmy ze sobą i przegrywałem, co dawało mi ogromne zadowolenie, chociaż to ciągle jeszcze było "nie to". Ale niestety dopadły ją problemy zdrowotne i o dalszych walkach nie ma mowy :(

Z tego co widzę w Internecie, za granicą jest to całkiem popularny fetysz i są całe fora poświęcone temu tematowi, przez które można się np. umówić na taką walkę. W Polsce zdaje się że nikt nic o tym nie mówi, kompletna cisza, nie ma żadnych forów itp. w związku z czym chyba już nie uda mi się w życiu zrealizować tego mojego ogromnego marzenia - zostać porządnie i fachowo (!) sponiewierany przez kobietę... :)

#YHtvr

Godzina 17 w piątek. Siedzę na uczelni oczekując na ostatnie zajęcia, po których wreszcie miałam spotkać się ze swoim mężczyzną. Nagle dzwoni telefon, patrzę, a to moja współlokatorka. Tu nastąpił dialog:
- Asia, poratuj mnie eyelinerem, bo jak się okazało mój wysechł. Nie zamknęłam go jak ostatnio szykowałam się na imprezę!! Kosztuje 40 zł, a ja mam wypłatę za 3 dni… A dziś, no wiesz… Ranka z Tomkiem i muszę wyglądać jak bóstwo!!
- Kaja, ale ja zabrałam wszystkie kosmetyki, bo mówiłam przecież, że idę na noc do Arka.
- Jasna cholera!! Co ja teraz zrobię?!
(Tu nagle załączyła mi się ciocia dobra rada)
- Wiesz co? Ja kiedyś rozcieńczyłam liner olejem kokosowym, a mamy go przecież w domu. Weź, rozpuść trochę i dodaj do linera. Na pewno pomoże.
- Patrz, nie wpadłabym na to!! Dzięki!!

Po godzinie dostałam SMS-a, że wszystko super, tylko miał jakiś taki dziwny zapach, ale to jej akurat nie przeszkadza. I że jest mi niesamowicie wdzięczna. No cóż, fajnie, udało się, he! Następnego dnia, gdy wróciłam do domu, weszłam do łazienki. Ku mojemu zdziwieniu znalazłam w niej słoik ze smalcem. W pierwszym momencie zastanawiałam się co on tam robił, ale już po sekundzie olśniło mnie.

Tak, moja kochana Kaja pomyliła słoik z olejem kokosowym z biedry ze słoikiem ze smalcem, który dostałam od mamy, jako że chcąc być jak Gesslerowa schabowe właśnie smażę na smalcu. Nie mam pojęcia, czy koleżanka była tak zakręcona z powodu randki, czy może po prostu ślepa? I kolejna rzecz - nie powiedziałam nic Kai. A czemu nie? Otóż jest weganką i zapaloną obrończynią praw zwierząt.
No ale cóż, ważne, że smalec podziałał :D

#DXFVL

Sytuacja się zdarzyła jak byłem małym szkrabem.
Od małego lubiłem pomagać mamie w kuchni, a zacząłem już jako nieborak, robiąc z rodzicielką pulpeciki. Byłem w tym podobno całkiem dobry.

Czego się człowiek nauczy, to to potem wykorzystuje...

Pewnego dnia, latając jeszcze z pieluchą, mówiąc kolokwialnie po prostu się zesrałem. Moja mama akurat wisiała na telefonie gadając z jedną z ciotek, więc nie widziała, co ja wyczyniam, a mi się na dodatek zsunęła pielucha z tyłka, z całą jej zawartością.
Moja mama po skończonej rozmowie znalazła mnie i rządek pięknie ulepionych klopsików z zawartości pieluszki. Wietrzenie domu trwało podobno pół godziny (była zima), a ja zostałem wykąpany, bo po tej pracy byłem oczywiście brudny po pachy. Do tej pory krąży u mnie w rodzinie ta historia, a moja mama dzieli dzieci na te czyste i te szczęśliwe :)

#aHFx9

Czy wasze kobiety też nie chcą się przyznać do masturbacji ? Opowiem wam pewną śmieszną historię z mojego życia.

Mieszkam z dziewczyną razem od 2 lat, życie seksualne kwitnie, ale za każdym razem jak spytam w żartach, czy się masturbuje, to wielka obraza... Jak ja mogłem tak pomyśleć. Przechodząc do sedna... Zbliżał się mój wyjazd do pracy do Norwegii. Miałem jechać na 2 miesiące. Moja ukochana była załamana, ale postanowiłem zrobić jej niespodziankę i kupić jakiegoś czasoumilacza. Pojechałem do sex shopu, kupiłem 7 różnych gadżetow( jakieś na przyssawki, cyber skóry itp.), zapakowałem ładnie do kartonu, wsadziłem też liścik motywacyjny i schowałem głęboko w szafie.

Będąc już w Norwegii, powiedziałem o prezencie. I znowu wielka obraza. Powiedziała, że będzie czekać na mnie i koniec. Nie wiedziałem, kiedy dokładnie wrócę... Prace trwały miesiąc dłużej i o powrocie dowiedziałem się 4 h przed odlotem, więc z lotniska w Polsce zadzwoniłem do ukochanej, że już jestem. Była godzina 19. Była trochę zła, bo nie zdążyła posprzątać ani nic przygotować, ale rozumiem to, bo też ma dużo pracy... A co najgorsze, nie mogła wziąć na drugi dzień wolnego.

Wstałem skoro świt, zawiozłem ukochaną do pracy i postanowiłem z racji, że jest bardzo wczesna godzina posprzątać mieszkanie. Patrzę, a tu wszędzie są okrągłe kółka - na stoliku szklanym, na filarze, na kafelkach i wielu innych dziwnych miejscach. Szybko połączyłem wątki i pobiegłem po gadżety. Bingo! "Pan przyssawka" pasował idealnie :D Dodatkowo znalazłem 18 zużytych baterii, co mnie zaskoczyło, bo używam akumulatorów :D ... Mam cię! Zabezpieczyłem dowody i ze szklanką whisky (jak na filmach) czekałem, aż moja druga połówka wróci z pracy... Najpierw zapytałem o baterie, gdyż to trochę dużo mając tylko jednego pilota! Zmieszanie było widać od razu, nie umie kłamać. Przyłożyłem "Pana przyssawkę" do jednego ze śladów. To był błąd. Moja kobieta zaczęła płakać i mnie przepraszać. Była pewna, że ja zostawię! Nie mogłem powstrzymać śmiechu przez 2 dni, ale wszystko skończyło się dobrze :)

Tak że ten... to przecież nic złego. A kiedy facet w delegacji, to już całkiem OK! Lepsze to od zdrady!

#Q0nsE

Jestem bardzo rozgoryczona warunkami pracy. Pracuję jako asystentka stomatologa. Szef przyjmuje też dzieci. A dzisiejsze dzieci to koszmar - krzyczą, piszczą, kopią, biją i drapią. Rodzic nie potrafi zapanować nad własnym dzieckiem. Po sytuacji, gdzie drugi raz straciłam okulary, bo dzieciak złapał w szale za oprawki i zrzucił je na ziemię, zastanawiam się, czy chcę kontynuować tę pracę. Ile razy zostałam kopnięta bądź podrapana już nie wspomnę.

Szef też zastanawia się, czy całkowicie zrezygnować z przyjmowania małych pacjentów, czy lepiej podnieść cenę usługi, dodając do tego coś w rodzaju opłaty za trudnego pacjenta. Czasami do takiego małego pacjenta trzeba podchodzić po kilka razy, zanim w ogóle pozwoli sobie zajrzeć do buzi, nie mówiąc już o leczeniu, bo zazwyczaj rodzice nawet nie chcą słyszeć o narkozie. W tym samym czasie i bez uszczerbku na zdrowiu może przyjąć dwóch dorosłych.

Planuję poważną rozmowę po świętach o mojej przyszłości w tej pracy. Jeżeli on sobie wprowadzi jakąś dopłatę od trudnych dzieci, to ja nie mam zamiaru pracować dalej w takich warunkach za te same pieniądze. Mam już dość.

#1jvmE

W oparach wyznania #hJAR0

Poszłam specjalnie do spożywczaka, żeby sprawdzić. Poprosiłam o 30 deko szynki, takiej z największego świńskiego dupska jakie było, a po pokrojeniu poprosiłam o przekrojenie wszystkiego na pół, bo mi się na kanapkę nie zmieści.

I już byłam cała gotowa na strzelenie focha i obrót na pięcie, a tu pani - ciach - i nie ma problemu. No naprawdę, ludzie to świnie.

#LHjm4

Wraz z 7-letnim bratem poszliśmy do Maca. Natrafiliśmy na wycieczkę. W końcu zamówiłem 2 zestawy. Brat, jako że dziecko, to po jedzeniu się nudził. Zaprowadził mnie do jakiejś bawialni na drugim końcu Maca. Mijają minuty, a on się bawi, a ja z nim. Rzucamy piłkami, gramy w koszykówkę itp. Po chwili wchodzi dziecko rozmiar XL, a z nim typowy moher. Kopnąłem piłkę (lekko) tak, że odbiła się od słupka i poleciała do dziecka. Babcia nie wytrzymała. Od razu w krzyk, że prawie trafiłem w jej Mateuszka.
Po pierwsze piłka się toczyła, a poza tym z taką prędkością, że noworodek by nie poczuł. Każe prowadzić do opiekuna wycieczki, bo myślała, że z nią tu wszedłem. To idę z nią do jakiegoś chłopaka wyglądającego na opiekuna. Ona mu tłumaczy, jaki to ja jestem. On się na mnie patrzy i widząc me zakłopotanie wrzeszczy na babcię, że jej wnuk to przekracza normy wzrostu i wagi, przez co urządzenia mogły się połamać. Ona fuknęła i wyszła twierdząc, że pójdzie na policję.

Popatrzyłem na niego, a on tylko:
- Nie ma za co. Nie znosiłem jej. :)
Dodaj anonimowe wyznanie