#oPHdr
Rzuciłam tę pracę, bo zarobki początkującego nauczyciela są śmieszne, do tego ciężko było mi się dogadać z dyrekcją, a rodzice to kilka historii na piekielnych. Wstyd mi było jak cholera, że po studiach siedzę na kasie albo wykładam towar, ale jakoś to przełknęłam, do tego market za miastem, nikt mnie tu nie znał.
Nawet polubiłam tę robotę, szefostwo okazało się w porządku, klienci głownie też, pracowałam 8h i wracałam do domu mając spokojną głowę. Niestety nadal nie mogę się przemóc, żeby powiedzieć współpracownikom prawdę o swoim wykształceniu.
Prawda jest taka, że nawet, jak dzieciaki są spoko (a zazwyczaj da się z nimi dogadać), to wszystko inne, co jest związane z pracą w szkole, jest do dupy. Nie musisz nikomu się spowiadać i najważniejsze jest to, abyś była szczęśliwa. Praca to praca.
Moja znajoma skończyła studia, pracowała przez pewien czas w urzędzie miasta, później zmieniła pracę - pracuje w markecie, została kierowniczką działu i bardzo sobie chwali tą decyzję.
Raz pewna pani w markecie
myślała - "mam studia przecie!",
lecz nie mówiła nikomu,
żeby nie skończyć w domu,
ta dziwna pani w markecie.
🤨🤨😏
Moja mama jest kierownikiem w jednym z dużych marketów i mówi, że około połowa cv osób aplikujących do pracy ma wykształcenie wyższe. Sklep, w którym pracuje zatrudnił już kilka takich osób i w większości osoby z wyższym wykształceniem liczyły, że w bardzo krótkim czasie awansują i dostając polecenia od kierownictwa mówiły do innych pracowników, że "nie pozwolą sobie na takie traktowanie", a po kilku miesiącach rezygnowały z pracy. Także wielkie gratulacje dla autorki, że nie wpisuje się w ten obraz ;)
Ja mam zdecydowanie inne doświadczenia. Pracuję w maku, gdzie większość pracowników to oczywiście studenci, ale trochę starszych osób jest i praktycznie wszyscy są po studiach. Ogólnie zadziwiająca (przynajmniej dla mnie) ilość inteligentnych i wykształconych ludzi. Największe parcie na awanse i problemy z wykonywaniem poleceń zauważyłam za to u tych pracowników, którzy albo na studia w ogóle nie poszli, albo zaczęli dopiero jakiś niezbyt ambitny kierunek. Generalnie im mniej ogarnięty pracownik, tym wyższe ma o sobie mniemanie. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich, ale jest to zdecydowanie zauważalne. Może jest to kwestia wieku? Wydaje mi się, że w marketach zazwyczaj pracują trochę starsi ludzie. Całkiem to ciekawe.
Czasem nieważne jest wykształcenie, ważne jest dobre samopoczucie w pracy.
Czasy się zmieniły i praca w markecie nie jest już synonimem najgorszej roboty za minimalną krajową, którą wykonują jedynie osoby po zawodówce, a samo posiadanie wyższego wykształcenia nie gwarantuje uzyskania świetnej posady za grubą kasę. Wbrew pozorom to co kiedyś uchodziło za ciepłą posadkę, obecnie wcale nie gwarantuje super warunków pracy, a markety, praktycznie zawsze potrzebujące pracowników, chcąc zachęcić ludzi do pracy, oferują całkiem przyzwoite zarobki.
A ja ci powiem, że może i dobrze. Kiedy pracowałam za granicą, powiedziałam o studiach i czepiali się mnie - "te studia to mogo tylko zaszkodzić", "jak z miasta wracali znajomi to inni jacyś byli". Na pewno nie poprawiło to moich relacji, a ostatecznie z niedogadania się wybuchła wojna i zabrałam się z powrotem.
To nie powinnas kierować ludzmi z którymi pracowalaś tylko jakimś innym zespołem. Już pomijając to że z koleżanki robi się szef co jest niezręczną sytuacją ale przez 2 lata wprowadzałaś je w błąd co do swojego wyksztalcenia. Jaką teraz masz pewność że w sytuacji kryzysowej powiedzą ci prawdę?
Jeżeli zespół wie, że jest z nich najlepsza i awans jest jak najbardziej uzasadniony i z drugiej strony władza nie uderzyła jej do władzy to ok. I wykształcenie nie ma tu żadnego znaczenia.
Gorzej jak ktoś dostaje wyższe stanowisko po znajomości, pomimo braku kwalifikacji, reszta zespołu to wie i albo akceptujesz tą sytuację, albo wypad.
Nie widze w tym nic dziwnego. Te "swietne", "renomowane", wysokie i dobrze oplacane stanowiska potrafia byc bardzo g*wniane/frustrujace - zwlaszcza jesli wykazujesz sie kompetencja i wykonujesz swoja prace uczciwie, sprzedawac swoje zycie za "szklane koraliki i troche wody ognistej" (falszywie wykreowana wartosc) to przecierz glupota.
Nie ma co się przejmować opinią innych.