#fbNek

Jestem z moim chłopakiem od roku i atmosfera w naszej sypialni lekko przygasła, więc postanowiłam to zmienić. Korzystając z faktu, że mój chłopak ma wolne, zwolniłam się szybciej z pracy i wparowałam do jego mieszkania ubrana tylko i wyłącznie w płaszcz, który na wejściu zrzuciłam.

Mój chłopak był tak oszołomiony, że nie zdążył mnie powiadomić o wizycie rodziców, którzy sekundę później pojawili się w przedpokoju, widząc mnie dokładnie taką, jaką mnie Bóg stworzył.

PS Jego matka stwierdziła, że jestem ladacznicą, a ojciec, że mam fajne cycki.

#S7w9R

Uwaga oto przedstawiam wam kolejne wyznanie o dresach :D A właściwie o jednym dresie i gołębiach.

Na początek powiem, że gdybym powiedział że nie lubię gołębi to było by tak jak by powiedzieć że woda jest trochę mokra. Nienawidzę tych latających skur*nów. I mam swoje powody. Na mojej pierwszej komunii jeden z nich mnie obsrał. Raz jeden usiadł mi na bucie i również postanowił sobie "ulżyć". I wiele innych sytuacji. Tak więc staram się trzymać je na dystans.

Przechodząc do właściwej historii.
Pewnego niezbyt pięknego dnia, czekałem na przystanku z moją kuzynką. Obok nas stał sobie taki typowy dres karmiący gołębie bułką. Wydał mi się dziwny jedną bułkę jadł sam a całą drugą oddał im.

W pewnym momencie kilka z nich podeszło do mnie. Ja jak to mam w zwyczaju odgoniłem je nogą (nie jakoś brutalnie). I wróciłem do rozmowy z siostrą. W pewnym momencie słyszę jak ktoś mówi -WPI*DOL CHCESZ!?

Byłem zdezorientowany. Obejrzałem się za siebie i zobaczyłem, że pan gołębiarz stoi obok mnie. Zapytałem więc:
Ja: Za co?
Gołębiarz: Za kopanie gołąbka! Nie kop gołąbka! Gołąbek nic ci nie zrobił!!!

Ostatecznie uspokoiłem go, i wytłumaczyłem że nie kopnąłem "gołąbka" XD Na moje szczęście autobus przyjechał. A moja siostra i ja do dziś mamy beke z tekstu "nie kop gołąbka".

PS. Szanuje gościa za stawanie w obronie tych zwierząt. Ale mógł to załatwić pokojowo ;p

#nZzJg

Działo się to w czasach gimnazjum, podczas lekcji matematyki z moją wychowawczynią. Bohaterzy tej historyjki to: nie do końca rozgarnięty kolega (X), również nie lepszy kolega (Y), moja wychowawczyni (W) i ja.

W gimnazjum większych problemów z matmą nie miałem, dlatego często "czaiłem bazę" po zrobieniu 1-3 zadań z danego działu. W związku z tym nie widziałem sensu w dalszym wypełnianiu zeszytu podobnymi zadaniami, dlatego po prostu siedziałem i się nudziłem.
Siedząc na jednej lekcji w ramach zabicia czasu robiłem zadanie z angielskiego panu Y. Po ukończeniu zadania chciałem zwrócić książkę Y, który siedział w 3 rzędzie pod ścianą, ja natomiast siedziałem w 1 rzędzie pod oknem. Plan prosty: wystarczy rzucić książkę i po robocie. Jednak okazało się, że nie tak do końca... Rzuciłem książkę i gdy ta przelatywała nad środkowym rzędem, siedzący właśnie w nim pan X musiał sobie kichnąć, przez co się schylił i w tym momencie oberwał w kark przelatującym podręcznikiem. X szybko się wyprostował i chwytając za kark powiedział:
- O kurna! Ale mi jebło w karku jak kichnąłem!

W tym momencie wszyscy którzy to widzieli wybuchnęli śmiechem, a pani W obserwująca wydarzenie z tyłu sali podeszła do X i powiedziała mu, że może by używał innych słów.
Wtedy X jeszcze bardziej zaskoczony widząc leżący obok niego podręcznik i stojącą nad nim W krzyczy:
- A to pani mi tak jebnęła tą książką?

Po tym zdaniu cała klasa dusiła się ze śmiechu przez następne 10 minut.

#qHFbF

Nie rozumiem tej mody, która przyszła z zachodu aby laski obejrzały na wieczorze panieńskim gołego faceta, albo żeby na kawalerskim striptizerka wymachiwała cyckami.
Nawet poszukałem jak wyglądają występy striptizera: panowie ładnie macają panie, w zamian panie też mogą podotykać to co najbardziej lubią:

https://www.youtube.com/watch?v=XqghMvhbEj8
Ze striptizerką można sobie na mniej pozwolić, chociaż one mają moralność wielkości ziarenka groszku nie ze względu na to, że się rozbierają tylko tajemnicą poliszynela jest to, że nagle faceci słabną po drinkach proponowanych przez striptizerki, a karta kredytowa nagle jest taka pusta...

Ale do rzeczy: po co przyszłej panie młodej macający striptizer na wieczorze panieńskim, którego można złapać za cohones?
"Pożegnanie się z wolnością", ale że co: z facetem/kobietą byliście/byłyście dopiero kilka miesięcy i bierzecie ślub?
Już bardziej zrozumiałbym striptizera/striptizerkę na 18 urodziny.

Zacząłem przeglądać te wszystkie oferty panieńskich i jest nowość: akt nagiego modela.

Do klubów go-go w życiu nie zajrzę po tych nagłośnionych aferach, ale raz na wieczorze kawalerskim była striptizerka. Zamówiona Azjatka aby było bardziej egzotycznie. Ale to jest jak lizanie loda przez szybę i miałem wrażenie, że bardziej w tym chodzi o to, że za kasę ma się kontrolę nad drugim człowiekiem niż o samą erotykę, zwłaszcza kiedy to przecież nie jest pierwszy raz kiedy widzi się gołą kobietę. Za czasów studenckich zdarzało mi grać z koleżankami w rozbieranego pokera i to już było bardziej emocjonujące i podniecające (płeć przeciwna zdejmowała ubranie ;).

PS Nie mówię już o amerykańskich wieczorach, bo tam już są orgie...

#OzM6D

Wczoraj poszłam odwiedzić babcię, a później miałam z nią gdzieś pojechać. Tuż przed wyjściem z domu babcia poszła jeszcze po coś do pokoju. Niewiele myśląc i w sumie nie wiem czemu, ruszyłam za nią, cicho jak ninja, więc babcia nie usłyszała.

Stała przy szafce i całowała zdjęcie swojego męża. Nagle mnie zauważyła, speszyła się i powiedziała:
- Wiesz... Zawsze się z nim żegnam, jak wychodzę gdzieś na dłużej... Nie mów rodzicom, to taka moja drobnostka - i odłożyła zdjęcie na miejsce.

Dziadek nie żyje od 26 lat.

#G6b73

Czytam anonimowe od dawna i w końcu nadszedł czas żeby podzielić się swoją historią. Może da ona komuś do myślenia.

Jestem mamą dwóch cudownych córek. Jedną chociaż nie jest moim biologicznym dzieckiem kocham tak jak swoją i uważam, że matką nie jest ta kobieta co urodziła, ale ta co wychowuje i jest przy dziecku na dobre i na złe.

Kilka miesięcy temu urodziłam drugą kruszynkę. Niestety, ale nie był to łatwy poród. 7 tygodni przed terminem, waga maleństwa ledwo ponad 1500 g. Byłam załamana tym bardziej, że z powodu covida nie mogłam z nią zostać tyle ile bym chciała. Wyszłam ze szpitala po tygodniu, a córka została jeszcze kolejne 3. Mój stan psychiczny nie był w najlepszym stanie. Jednak to nie przeszkodziło mojej szwagierce nazwać mnie patologią. A dlaczego? Dlatego, że według niej porzuciłam dziecko w szpitalu i nie mogę się nazywać matką. Wybrałam męża i "cudze" dziecko zamiast swojego.

Nie docierało do niej, że nie miałam wpływu na to. Najgorsze jest to, że po takim czasie ona nie widzi, że zrobiła coś nie tak i nie uważa żeby miała przeprosić. Ja na szczęście nie miałam depresji poporodowej, ale gdyby trafiło na kogoś w większym dołku różnie mogłoby się skończyć.

#mcDLz

Cześć wam, zawsze czytałem te wyznania myśląc, że większość jest zmyślona. Dziś postanowiłem napisać własne, prawdziwe.

Ostatnio siedzieliśmy z żoną na kanapie. Na fotelu, w tym samym pokoju siedział nasz 18-letni syn. Jak to często, mieliśmy włączony Polsat i akurat oglądaliśmy nowy serial - Gliniarze. Odcinek dotyczył nastolatka, który próbował się zabić. Samobójstwo było spowodowane znęcaniem się ojczyma, wielkiego miejskiego szychy, jego próbami zmiany orientacji pasierba i groźbą wyrzucenia go z domu wraz z jego matką. Kiedy okazało się, że syn może przeżyć, ten pojechał do szpitala i chciał go dobić, dusząc poduszką. Wszystko, by nikt się nie dowiedział, że ma w domu geja.

Ale nie o tym. Moja żona to skrajna katoliczka. Obraża ciągle homoseksualistów, ateistów, kobiety, które nawet w trudnej sytuacji dokonały aborcji. Mówi o miłosierdziu, ale mam wrażenie, że w niej jest go najmniej. Gdy widziała jak wcześniej wspomniany ojczym dusił pasierba, stwierdziła, że dobrze robi, bo ten obrażał godność jego rodziny i był złym synem. Dyskutowałem z nią, ale do niej nic nie dociera.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nasz syn siedział i tego słuchał. Słowem się nie odezwał. A ja się od dawna domyślam, że ten problem dotyczy też jego. Był cały czerwony, wyglądał, jakby chciał wyjść, ale się bał, że moja żona się domyśli, o co chodzi. Ona tego nienawidzi. Dla niej tacy ludzie są bezwartościowi. A mój syn ma średnią 5.2, był na olimpiadzie z historii. Nigdy nie miał dziewczyny. Za każdym razem, jak żona obraża gejów i lesbijki, on wydaje się przejęty i nic nie mówi. Ona nigdy nie domyśliła się, że może obrażać swojego syna, którym się chwali przed znajomymi. Czasem mam wrażanie, że tylko po to go zrobiła, żeby jej oceny i osiągnięcia przynosił. Ostatnio był spokój, bo wyżywała się na czarnym proteście, ale mnie zaczyna to boleć, bo jestem prawie pewny, że mój syn jest gejem i wiem, jak go musi boleć, jak ona życzy takim ludziom nawet śmierci. Zawsze bałem się go o to spytać, bo nie wiem, co będzie dalej, jak ona się dowie.

Synu, kocham cię bez względu na to, bo jesteś super. Jeśli to czytasz i wiesz, że to o tobie, to wyżal się mi. Ja jej tego nigdy nie zdradzę.

#Vx6am

2 lata temu, podczas gdy moja dziewczyna była opiekunem na koloniach, ja wybrałem się z jej koleżanką (nazwijmy ją Karoliną) nad jezioro. Znaliśmy się jak stare konie, więc nikogo to nie dziwiło oraz ani moja dziewczyna, ani chłopak koleżanki nie byli zazdrośni.

Na tym wyjeździe jednak było inaczej, Karolina cały pobyt nad jeziorem wyraźnie się do mnie przystawiała, chciała się przytulać, ciągle chciała żebym z nią gdzieś chodził. Jednym zdaniem, prowokowała mnie do granic możliwości. Z racji, że jest urodziwą kobietą i podoba mi się jeżeli chodzi o wygląd, to naprawdę trudno było mi się opierać. Finalnie do niczego nie doszło, lecz następnego dnia miałem jechać w odwiedziny do dziewczyny na kolonię. Zgadnijcie kto chciał się ze mną zabrać... Tak, dobrze myślicie, Karolina. Zabrałem ją, gdyż jej siostra Aneta, a zarazem przyjaciółka mojej dziewczyny, też tam była.

Przez całą drogę (ok. 200km) znowu nie dawała mi spokoju. Zatrzymywanie się co chwilę na postój, "przypadkowe" upuszczanie ołówka albo telefonu pod moje nogi. Na szczęście dojechaliśmy cali. Jak tylko przywitałem się z dziewczyną, podeszła do mnie siostra Karoliny. Aneta wzięła mnie na stronę i powiedziała coś co totalnie mnie zirytowało:
- Nie gniewaj się na mnie, ale to, że Karolina cię kokietowała przez ostatnie dwa dni, to moja zasługa. Kazałam jej to zrobić, żeby zobaczyć czy nie zdradzisz swojej dziewczyny. Ona nic oczywiście o tym nie wie.

Nie wiedziałem, że dziewczyny dbają tak o siebie nawzajem...
Chłopaki - Strzeżcie się, nigdy nie wiecie co tym kobietom może przyjść do głowy :D
Dodaj anonimowe wyznanie