#Ca4j4
Moje CV dupy nie urywało. Co prawda studia na dobrej uczelni skończone, ale kogo to teraz obchodzi. Jedynymi atutami było moje doświadczenie z poprzedniej pracy, języki obce i znajomość trudnego programu graficznego. Kolejne rozmowy nie przynosiły efektów - nie jestem ani jakimś mrukiem, ani walniętym śmieszkiem, więc wnioskowałem, że problem tkwi w moim dosyć ubogim doświadczeniu. Stwierdziłem, że czas na uczciwość już się skończył i nakłamałem w CV. Powrzucałem jakieś zagraniczne staże studenckie, staż w firmie o podobnym profilu itd.
Na efekty nie trzeba było długo czekać. HR zachwycone moimi "nowymi" doświadczeniami i nazwami znanych firm, zapraszały na nowe rozmowy. Jedną rozmowę miałem w firmie X. Najśmieszniejsze jest to, że miesiąc wcześniej aplikowałem na takie samo stanowisko w innym dziale z moim starym prawdziwym CV (oczywiście nie zadzwonili). Na spotkaniu kazali rozwiązać test z programu graficznego i potem zaczęły się pytania. Najpierw próbowaliśmy pogadać o mnie po angielsku. Piszę próbowaliśmy, bo babka mówiła na poziomie max B1, także nie była to głęboka rozmowa. Później, kobieta popatrzyła w CV i zawiesiła oko na "moim" stażu zagranicznym, pytała co tam robiłem. Jakoś głupio było mi przesadnie kłamać w żywe oczy, więc rzuciłem paroma frazesami, że robiłem raporty, praca biurowa itd. Czyli co do zasady, rzeczy, które w mojej potencjalnej pracy nie miały znaczenia. Ona jednak była zachwycona. Potem pytała o moje inne fejkowe doświadczenia, a na koniec dosyć pobieżnie o poprzednią pracę, która w około 70% pokrywa się z tą nową i studia, które są związane z profilem ich firmy.
Tydzień później zadzwonili i zaoferowali posadę. Oczywiście przyjąłem. Cieszyłem się, że w końcu będę mógł użyć moich umiejętności graficznych i języka. Trafiłem do pewnego zespołu i co się okazało... że nikt tam nie miał pojęcia o wykonywanej pracy. Owszem, mogli się pochwalić erasmusami i stażami w wielkich firmach, ale wiedzy nie mieli żadnej.
Jaka jest pointa... no nie wiem, chyba, że opłaca się kłamać w CV, bo to co faktycznie umiesz i tak nie ma dla nich znaczenia. Liczą się tylko firmy z wielkimi nazwami i bezsensowne staże, które się tam odbyło.
Moja koleżanka nakłamała w CV i ma prace, ja głupia nie i dalej na zleceniu jadę - chyba wezmę z Was przykład.
U mnie tak samo jest. Chyba z 5 znajomych dla jaj sklamalo w cv a ja prawdę napisałam i muszę szukac pracy w innym mieście
Chyba lepiej nie kłamać, no można trochę nagiąć i podkoloryzować niektóre rzeczy, ale bez przesady. Wszystkie informacje wbrew pozorom i RODO można szybko zweryfikować, a inne "wyjdą w praniu". I nawet jeśli dzięki kłamstwu zdobędzie się pracę, to później mogą być problemy z jej utrzymaniem.
A jeśli jakaś firma przyjmuję do pracy kogo popadnie, byle tylko etat był obsadzony - to należy się zastanowić czy z taką firmą wszystko jest w porządku i czy chce się w takiej pracować.
Przynajmniej nie głodujesz:D
Dokładnie
Zostawiłam . niezgubke
Nie potrafiłabym tak... Boję się, że mnie sprawdzą. Też nie mam zbyt wiele do wpisania w CV, tyle że gdy inni balowali na studiach, ja faktycznie przykładałam się do wszystkiego co robię. Ale przecież nie napiszę w CV "weźcie mnie, bo naprawdę jestem pracowita, sumienna i będę wykonywać pracę najlepiej jak mogę". Mimo że to prawda, to dla nich i tak nie ma to znaczenia. Koleżanka dostała pracę i siedzi w biurze na fejsie udając, że coś robi a ja nie mogę znaleźć pracy, mimo tego, że przykładam się jak mało kto.
Pracowita i sumienna to dwa pierwsze slowa w moim cv zaraz pod danymi osobowymi. Jeszcze do tego pisze ze praca samodzielnie jak i w zespole nie jest mi obca. Pod spodem doswiadczenie i na koncu szkola, ktora nie ma nic wspolnego z moim zawodem. No i telefonow po kilka dziennie. Takze wpisanie pozytywnych cech w cv bardzo pomaga.
polecam napisac ogłoszenie w necie, nawet na gumtree jeśli mieszkasz w większym mieście gwarantuje Ci że znajdziesz pracę :) ja tak trzy razy znalazłam naprawde ciekawą pracę i to w krótkim czasie, wystarczy ładnie ująć w słowa, reszta toczy się sama, najszybszy czas znalezienia pracy to 2 dni i nie jest to byle co a chwile, tylko zwykła praca w biurze na pełny etat, umowa itp. :) powodzenia
Jest jeszcze jeden sposób na zdobycie pracy... Moje dwie koleżanki jakieś 2 tygodnie temu zaczeły szukać pracy. Obie mają praktycznie takie samo, niewielkie doświadczenie. Ta ładniejsza dostała pracę po paru rozmowach, do tej brzydszej dalej mało kto oddzwania.
To jest fakt. Spotkałem się z dokładnie taka sama sytuacja. Tyle, że to nie ja, a znajome właśnie szukały pracy... Trochę przykre
smutne :(
ale to może ta ładniejsza ma też lepszy charakter? rozumiem że często ludzie patrzą na buzię, ale może to nie jedyne warunkowanie czemu tak się stało
Jest jeszcze inny sposób - rodzice, wujkowie, ciotki, psiapsiółki, kumple, przynależność do odpowiedniej patii, czy iść do łóżka z odpowiednią osobą.
Niestety w Polsce nepotyzm i kolesiostwo są bardzo powszechne, nie tylko w spółkach skarbu państwa, czy urzędach. Tyle że w ogólnym rozrachunku jest to działanie niekorzystne dla danej firmy/instytucji, gdyż często taka osoba nie ma odpowiednich kwalifikacji, zresztą wszyscy wiedzą dzięki komu ktoś zawdzięcza pracę, ktoś w takim układzie jest poszkodowany i ten ktoś może się wkurzyć i odejść, a firma traci kompetentnego pracownika.
Przechodziłem już przez to i takie faworyzowanie osób przyjętych po znajomości było powodem odejścia z poprzedniej pracy, z wcześniejszej zresztą też.
A jednak uczciwośc nie zawsze popłaca :/
a w jakich sytuacjach w ogóle popłaca?
A świadectw pracy i papierów ze stazow nikt nie chciał zobaczyć?😲
też się nad tym zastanawiam :D
Z doświadczenia moge powiedzieć ze większośc wierzy na słowo, tak jest prościej. Zachwycili sie pięknie wyglądającymi nazwami stazow i wielkich film, po co drążyć ://
Tez mnie to zastanowiło, w nowej pracy w korpo musiałam donieść wszystkie świadectwa pracy, więc kłamstwo na temat doświadczenia by nie przeszło
Przecież to podstawa. Mamy XXI wiek, wbrew RODO, bardzo łatwo można zweryfikować każdą osobę.
@DajMiTeNoc
Jeśli nie mają wielkiego wyboru, a szefostwa nie obchodzi jakiego będą mieć pracownika, tylko byle etat był obsadzony - to wtedy można ściemniać dowoli i to przejdzie.
Jak będę pisał następne CV, to wykorzystam twoje wskazówki. Mam nadzieję, że się nie zorientuj...chociaż z.moim szczęściem
Chyba tez musze troszku naklamac, bo 3 miesiac roboty szukam i nic. :v
Ja to samo ;_;
Skąd wiesz czy i tamci nie kłamali
To widać że niepoważna firma ;) ja zwiedzilem wiele rozmów kwali. I zawsze było sprawdzane cv pod kątem wiarygodności.