#3GwgT

Przedstawię wam kilka faktów o szpitalu psychiatrycznym, w którym przebywałam.


1. Na wejściu, bez żadnej rozmowy, obca kobieta każe ci się rozebrać do naga.
2. Inna osoba przeszukuje twoje rzeczy i decyduje, które ubrania możesz wziąć ze sobą na salę.
3. Cały korytarz oddziału jak i sale zamazane podpisami, listami pożegnalnymi itp.
4. Łazienki, w których nie ma za grosz prywatności i tu nadmienię, iż zdaję sobie sprawę, że drzwi nie mogą być zamykane, ale coś do zasłonięcia prysznica można zrobić.
5. Sprzątanie ogranicza się do mycia podłogi, i to wszystko.
6. Nieważne, że masz oparzone gardło - wpierdalaj kapuśniak.
7. Źle się czujesz? Tak mi przykro, jest 15, coś na zahamowanie agresji i myśli samobójczych dostaniesz o 20.
8. Terapia u psychiatry? Pewnie, że tak - dwa razy w tygodniu po 15 minut.
9. Jakaś dziewczynka wpadła w szał? Trzeba ją dać na obserwację niech tam wszystkich bije, a jak nie pomoże, zamknąć ją w izolatce, bo po co zastrzyk.

Więcej opiszę następnym razem.

#FKieI

Akcja miała miejsce, kiedy miałem 7 lat. Było lato. Wraz z kolegami bawiliśmy się w fontannie, kiedy to wpadłem na iście genialny pomysł, aby usiąść na dyszy, która wyrzucała wodę w powietrze. Siadam, wszystko fajnie, ale po chwili poczułem, że to był jeden z największych błędów w moim krótkim życiu. Ból moich kiszek był nie do opisania. Myślałem, że umieram. Co sił pobiegłem do domu, a właściwie ledwo co szedłem, bo myślałem, że z bólu wysram kręgosłup. Kiedy doszedłem do windy, zacząłem płakać i krzyczeć jak dziecko przy pierwszej szczepionce. Wjazd na siódme piętro trwał całą wieczność. Przy piątym piętrze przypomniałem sobie scenę z Aliena, gdzie te małe potwory wychodzą na świat przez brzuch tych ludzi (podglądem jak wujek ogląda ten film, chociaż nie był dla dzieci). Wtedy zacząłem płakać i krzyczeć jeszcze bardziej. Po dojechaniu na piętro docelowe wbiegłem do domu i pobiegłem do ubikacji. Usiadłem na porcelanowym tronie i zwolniłem blokadę niczym komora losująca w lotto. Momentalnie poczułem ulgę, a porcelana została zalana falą wody, jaka została „wchłonięta” przez mój tyłek.
Tak oto zrobiłem sobie pierwszą lewatywę w wieku 7 lat.

#AFbaO

Trochę o chłopaku mojej przyjaciółki.

Koleżanka jest normalną, ładną dziewczyną, o zdrowej cerze, włosach, szczupłej figurze, generalnie wielu mogłaby zawrócić w głowie. Szybko więc znalazła sobie partnera – 19-letniego chłopaka, który swoje jedyne doświadczenia z kobietami miał na ekranie monitora. Pierwsza partnerka „for real”, więc entuzjazm, zakochanie, papużki nierozłączki. Do czasu, gdy koleżanka nie przyszła mi się wypłakać z paru mankamentów wybranka.

1. Podczas dojrzewania na biodrach pojawiły jej się rozstępy, teraz już wyblakłe i właściwie widoczne tylko pod światło. Luby zauważył to po kilku tygodniach związku i zrobił jej karczemną awanturę, że się zapuściła, nie dba o siebie i jest obrzydliwa.

2. Piersi. Wszyscy wiemy, jak wyglądają piersi na filmach pornograficznych czy na plakat promujących jakieś filmy. No albo to plastikowe albo wyphotoshopowane. Żadna prawdziwa kobieta nie może być zadowolona ze swoich piersi przy takich wzorcach, bo albo za małe, albo co prawda duże, ale nie sterczące pod szyją jakby nadmuchane powietrzem. Piersi koleżanki były, dla mnie przynajmniej, posiadaczki piersi dużych, w idealnym rozmiarze. Ani to małe, ani wielkie, ot, taka miseczka C powiedzmy. Ładne, czas jeszcze nie odcisnął na nich piętna, problem w tym, że naturalne. I to był jeden z powodów, dla których jej chłopak totalnie ją zgnoił, gdy pierwszy raz ściągnęła przy nim bluzkę. Bo dlaczego one są tak nisko, dlaczego nie są idealnie okrągłe, dlaczego jedna pierś jest większa, a sutki nie są symetrycznie. Rozpłakała się, po długich rozmowach uzgodnili, że jak uzbiera pieniądze, to pójdzie je zoperować, bo „tego czegoś się nie da dotykać” (uwierzcie, widziałam jej piersi nago wiele razy, chociażby w saunie i absolutnie nie ma czego operować, są piękne. Dla każdego normalnego człowieka, który odróżnia fikcję pornoli od rzeczywistego życia).

3. Włosy w okolicach intymnych. Koleżanka goliła się regularnie (chociaż jej facet nie, bo to „niemęskie”). Wiadomo jednak, że gdy włoski odrastają, wypada je zostawić samym sobie na jakiś czas, by wyrosły na tyle, żeby dało się ich znowu pozbyć bez zacinania itd. Generalnie kwestia paru milimetrów. Gdy ukochany to odkrył, poważnie rozważał rzucenie jej, bo czarny meszek „tam” sprawił, że ten „ledwo powstrzymał wymioty”.

Koleżanka na szczęście już jest wolna, ale kompleksy zostaną jej zapewne na całe życie.

Panowie, mały apel – zrozumcie, że tak samo jak Wy nie wyglądacie tak jak aktorzy na filmach, tak nam również sporo brakuje do tego sztucznie wykreowanego ideału atrakcyjności. Obie płcie powinny dbać o siebie i oczekiwać zadbania od partnera, ale nie rozumiem, jak można na podstawie oglądniętych filmów pornograficznych oczekiwać, żeby partnerka miała piersi...

#kXwhP

W gimnazjum miałem znajomego. Był całkiem spoko, był również z nieco bogatszej rodziny, więc miał wszystko co chciał. Pewnego razu przyniósł do szkoły słuchawki douszne, nie jakieś super, ale wystarczająco dobre, by co niektórzy mu zazdrościli. Po około dwóch tygodniach stwierdził, że mu się popsuły i zapytał mnie, czy nie chciałbym odkupić (w jego rodzinie mówiono, że na wszystkim da się zarobić). A więc zgodziłem się. Odsprzedał mi je za 10 złotych, gdzie w rzeczywistości kosztowały 10 razy tyle.
Na prawej słuchawce dźwięk był przygłuszony, więc zdjąłem gumkę, by zobaczyć, czy może coś da się z tym zrobić. To co tam zastałem było obrzydliwe. Były zalepione woskowiną z uszu.

Jedyne co mnie cieszy z tej historii to to, że za 10 złotych kupiłem praktycznie nowe słuchawki, które działały mi przez długie lata.

PS Tak, wyczyściłem je :)

#ThNyW

W połowie września zmarła moja siostra. Kilka miesięcy wcześniej moja koleżanka z klasy. Obydwie popełniły samobójstwa. Czy mogłam coś zrobić? Nie. Musiałyby wcześniej powiedzieć komuś jak się naprawdę czują, i że dopuszczają do siebie taką możliwość. O ile u koleżanki z klasy czasami były znaki, że może o tym myśleć, np. mówiła jakie kwiaty by chciała mieć na pogrzebie (wiedziałam też, że chodzi do psychiatry i że bierze leki antydepresyjne), to u mojej siostry nikt nie zauważał nic niepokojącego. Zachowywała się tak jak zazwyczaj, żartowała, uśmiechała się. Niektóre osoby twierdzą, że byłaby ostatnią osobą, o której by pomyśleli, że może to zrobić.

Pamiętam tylko jedną taką sytuacje, którą mogę sobie zarzucić. Wracałam z nią z łyżew, nie pamiętam dlaczego, ale wracałyśmy pieszo i było już ciemno. Gdzieś tak w połowie drogi zaczęłyśmy żartować, że można by się powiesić na takiej powiedzmy platformie w naszym mieście, tylko że trzeba by pójść do domu po drabinkę. Wróciłyśmy do domu, a że byłyśmy już zupełnie zmęczone, to poszłyśmy spać, odpuszczając sobie ten pomysł. Myślałam, że to były żarty. Zresztą od tego czasu minęło już trochę. A teraz jej nie ma. Zdarza się czasami, że gdy myślę o niej, to mam wrażenie, że ja też powinnam to zrobić, ale na szczęście na razie trudno mi opuścić ludzi, których wokół siebie mam i mi pomagali. Mam tylko nadzieję, że kiedyś z tego wyjdę i nauczę się żyć dla siebie, bez mojej siostry.

#D1ZPG

Kilka lat temu, kiedy byłam w gimnazjum, miałam chłopaka. Taka szczenięca miłość.
Pewnego razu razem z koleżankami zauważyłyśmy, że jest mu smutno – więc od razu pytania „co się stało?”, „czy możemy jakoś pomóc?”. Nie spodziewałyśmy się odpowiedzi, jaką dostałyśmy: „Mój brat nie żyje, miał wypadek na motorze i umarł, za trzy dni jest pogrzeb”. I od tego czasu mój biedny chłopak ubierał się na czarno, a my robiliśmy wszystko, żeby go pocieszyć (mieszkamy w malutkim miasteczku, o wypadkach wiedzą tu momentalnie wszyscy, w gazetach też zawsze wzmianka się pojawia, a tu nic... ale kto by w ogóle o tym pomyślał).
Trzeba było wybrać się na pogrzeb. Z koleżanką wystroiłyśmy się jak to na pogrzeb przystało i ze zniczami w dłoniach udałyśmy się do wioski, w której miał się odbyć. Byłyśmy 5 minut przed czasem, a na cmentarzu pusto, na parkingu nie ma samochodów. Hmm, co jest grane? Idziemy przejść się po cmentarzu, żaden grób niewykopany. No to piszę SMS-a. To co dostaję w odpowiedzi powala mnie na kolana. Napisał, że pogrzeb jednak jest w innej miejscowości, źle zrozumiał. Yy, no OK. Za daleko, żeby się tam wybrać, wszyscy w żałobie, pewnie się nie dogadali.
Ale coś nam nie pasowało. Pytamy przechodnia, bo na wiosce wszyscy się znają.
- A on w ogóle ma brata? - odpowiada.
Kolejny mówi:
- Oni wszyscy są za granicą.
Inny mówi:
- O żadnym wypadku nie słyszałem...
No okej. Poszłyśmy do wspólnej znajomej, a z nią pod jego dom. Ku naszemu zdziwieniu, na podwórku chodziła jego mama i karmiła kury! Szybko SMS, a on na to „bo mama tak się źle czuła, że po pogrzebie pojechała do domu, nie została na stypie”.
Aha... Podeszłyśmy do mamy zapytać, czy jest w domu.
- Dwie minuty temu pojechał z tatą na pole - odpowiedziała.
Najlepszy pogrzeb, na jakim byłam :)

Dlaczego wymyślił tę całą historię?
Bo chciał ze mną zerwać, ale nie wiedział jak :D

#aq6qr

Chodziłem do pewnego gimnazjum. I choć niektórzy tam bywali naprawdę idiotami, to mój nauczyciel wychowania fizycznego pewnego dnia przebił wszystkich.

Jesień w tamtym czasie była dosyć ciepła. Idealna na spacery w luźnych kurtkach. I choć mój nauczyciel sam ją nosił, widocznie przyjemność sprawiało mu oglądanie, jak uczniowie biegają na krótki rękaw.
Z moim zdrowiem bywało różnie. Jestem wcześniakiem i każdy lekarz musiał przyznać, że z moimi płucami jest coś nie tak. Typowe zwolnienia? Nie forsować, nie przemęczać, po główce pogłaskać. Ale co ja przychodzę z jakimiś świstkami do jego majestatu? Biegać i nie gadać. Zimny wiatr wieje niemiłosiernie, deszcz leje się z nieba, a ja biegam pod czujnym okiem wściekłego gargulca. I być może wszystko byłoby w porządku, gdybym nie zdał sobie sprawy, że coraz trudniej jest mi złapać oddech. I nie mówię tu o stanie, kiedy dyszysz ze zmęczenia. Naprawdę coś było nie tak. Doprowadzony przez kolegów przed oblicze jego majestatu usłyszałem, że symuluję i mam zejść mu z oczu ze swoim grubym cielskiem. Otoczony wianuszkiem chłopaków próbowałem jakoś łapać oddech aż do dzwonka na przerwę. Sam pewnie bym pomyślał, że dramatyzuję, gdyby nie to, co usłyszałem od pielęgniarki w najbliższej przychodni, do której zabrał mnie na przerwie ojciec. „Jak to nie uwierzył? Że niby skurcz oskrzeli miałeś symulować? Jeszcze trochę i mógłbyś się udusić!”
Zastrzyk na rozszerzenie oskrzeli, nieprzespana noc ze względu na ból przy każdym oddechu i mamy dzień drugi. Lekcja WF-u. Podchodzi do mnie nauczyciel: „Masz potwierdzić u wychowawcy, że kazałem zadzwonić po twoich rodziców, jak tylko do mnie przyszedłeś”.

Nie potwierdziłem. A mój wychowawca? Nawet nie dociekał.

#TIlP9

Witajcie. Jestem Paweł, mam 28 lat i jestem myślę, że sympatycznym, normalnym chłopakiem. Do tej pory prowadziłem dosyć aktywne życie, realizowałem swoje pasje i zainteresowania. Generalnie nie lubię siedzieć w miejscu.
Jakiś czas temu dowiedziałem się o pewnym schorzeniu neurologicznym u siebie (SM), jednak nadal starałem się być zawsze na 100%. Niestety w związku z tym paskudztwem pojawił się podobno przejściowy problem niewielkiego nietrzymania moczu (po prostu tego nie czuję czasami, eh). Zalecono mi stosowanie środków higienicznych (wkładek lub majtek chłonnych). Niestety jest to dla mnie ogromny dyskomfort, chyba najbardziej psychiczny, bo mam wrażenie, że wszyscy się na mnie gapią. Czuję na sobie wzrok innych i mam wrażenie, że to od razu widać pod ubraniem, ponieważ te rzeczy są dosyć grube i podczas chodzenia poruszają się trochę razem z bielizną (próbowałem nawet takich obcisłych szortów bezszwowych, troszkę lepiej, ale nie było idealnie).
Kiedy na jednej z wizyt opowiedziałem o swoich problemach, pani doktor podpowiedziała, aby spróbować ze specjalnymi funkcyjnymi rajstopami typu modelujące, korygujące, które mają mocniej opinającą i grubszą część majtkową. Potrafią ukryć różne niedoskonałości. Podszedłem do tego dosyć sceptycznie (rajstopy...?! ja?). Poprosiłem jednak po pewnym czasie narzeczoną, aby pomogła mi wybrać takie rajstopy, bo chcę spróbować, a nie jestem w tym zbytnio obeznany jako facet. Niestety nie spodobał jej się ten pomysł, powiedziała, że to dla niej dziwne, że nie wyobraża sobie mnie w tym itd.
W końcu w chwili słabości, kiedy kolejny raz byłem na to wszystko wkurzony, poczytałem trochę w internecie i zamówiłem takie rajstopy na próbę. Stwierdziłem, że nie będę jej o tym mówił. Po założeniu byłem w lekkim szoku, bo rzeczywiście mocno ściskają to co trzeba i wtedy wszystko jest na swoim miejscu. Poczułem się dużo pewniej, kiedy przestałem odczuwać, że kiedy idę, to widać pod spodniami grubą wkładkę. Chyba będę je czasem stosował, bo to do tej pory najlepszy sposób.
Teraz tylko nie wiem jak przyznać się do tego narzeczonej, czy to zaakceptuje na jakiś czas? I co jeśli ktoś teraz zauważy, że noszę rajstopy, np. na rehabilitacji albo po prostu gdzieś u znajomych. Wstydzę się tego.

#WGzoI

Chyba każdy z nas marzył kiedyś, żeby mieć jakąś super moc. Rozmowy ze zwierzętami, teleportacja czy jakieś inne pitu pitu.
Jaką ja chciałam mieć moc?

Zatrzymywanie czasu. Wyobrażałam sobie gdy wszyscy się zatrzymują i nie są niczego świadomi. A ja mogę ich wtedy rozebrać, zabrać ubrania, i zostawić ich tak w miejscu publicznym. Po czym włączam czas, i nagle wszyscy w mieście stoją goli, przerażeni!
Była jeszcze wersja, że przy zatrzymanym czasie, gdy wszyscy stoją nadzy, mogłabym sprawdzić kto ma najdłuższego siusiaka w mieście.
Miałam 10 lat.

#sJXFQ

Dziś wracając do domu zobaczyłam genialną matkę z dwójką dzieci – jedno w wózku, drugie na oko 6 lat. Przebiegała z nimi przez ulicę, na czerwonym świetle. Kierowcy po hamulcach, wiadomo, zatrąbili. A ona? Zaczęła przeklinać na nich, że jak to oni nie jeżdżą, nie widząc we wszystkim swojej winy.
A za rok czy dwa wyśle swoje dziecko do sklepu po bułki i mały wpadnie pod samochód, przebiegając na czerwonym świetle, bo z mamą zawsze tak robił. I dzieją się tak różne tragedie przez nic niemyślące matki. A kierowca, który potrącił i zabił pieszego, musi żyć z poczuciem winy, o ile nie za kratkami, mimo swojej tak naprawdę niewinności.

Skoro już macie dzieci, to dbajcie o ich bezpieczeństwo, dając wzorowy przykład.
Dodaj anonimowe wyznanie