#aq6qr

Chodziłem do pewnego gimnazjum. I choć niektórzy tam bywali naprawdę idiotami, to mój nauczyciel wychowania fizycznego pewnego dnia przebił wszystkich.

Jesień w tamtym czasie była dosyć ciepła. Idealna na spacery w luźnych kurtkach. I choć mój nauczyciel sam ją nosił, widocznie przyjemność sprawiało mu oglądanie, jak uczniowie biegają na krótki rękaw.
Z moim zdrowiem bywało różnie. Jestem wcześniakiem i każdy lekarz musiał przyznać, że z moimi płucami jest coś nie tak. Typowe zwolnienia? Nie forsować, nie przemęczać, po główce pogłaskać. Ale co ja przychodzę z jakimiś świstkami do jego majestatu? Biegać i nie gadać. Zimny wiatr wieje niemiłosiernie, deszcz leje się z nieba, a ja biegam pod czujnym okiem wściekłego gargulca. I być może wszystko byłoby w porządku, gdybym nie zdał sobie sprawy, że coraz trudniej jest mi złapać oddech. I nie mówię tu o stanie, kiedy dyszysz ze zmęczenia. Naprawdę coś było nie tak. Doprowadzony przez kolegów przed oblicze jego majestatu usłyszałem, że symuluję i mam zejść mu z oczu ze swoim grubym cielskiem. Otoczony wianuszkiem chłopaków próbowałem jakoś łapać oddech aż do dzwonka na przerwę. Sam pewnie bym pomyślał, że dramatyzuję, gdyby nie to, co usłyszałem od pielęgniarki w najbliższej przychodni, do której zabrał mnie na przerwie ojciec. „Jak to nie uwierzył? Że niby skurcz oskrzeli miałeś symulować? Jeszcze trochę i mógłbyś się udusić!”
Zastrzyk na rozszerzenie oskrzeli, nieprzespana noc ze względu na ból przy każdym oddechu i mamy dzień drugi. Lekcja WF-u. Podchodzi do mnie nauczyciel: „Masz potwierdzić u wychowawcy, że kazałem zadzwonić po twoich rodziców, jak tylko do mnie przyszedłeś”.

Nie potwierdziłem. A mój wychowawca? Nawet nie dociekał.
Vito857 Odpowiedz

Normalne - wuefiści wyjątkowo sobie upodobali urządzanie jesienią wszelkiego rodzaju sprawdzianów biegowych, gdzie uczniowie mieli latać w krótkich galotach, a nauczyciel stał w puchowej kurtce.
Tylko tym razem mogło skończyć się tragedią. I to bez refleksji dla idioty, tylko próbował swoją dupę ratować.

Goya Odpowiedz

Wf w szkołach to istna patologia, nauczyciele mają za dużo wolności w prowadzeniu. Ile razy to nauczyciel zlecił komuś przeprowadzenie rozgrzewki a potem kazał grać w piłkę. Nawet zaliczeń nie prowadzą a każą komuś liczyć i potem przynieść wyniki na tacy, a sami w tym czasie sobie na komputerze w kanciapie siedzą. System wychowania fizycznego powinien zostać przebudowany od podstaw, osobiście wolę ten na studiach gdy sam wybierałem co chcę ćwiczyć i zajęcia były ciągle pod okiem prowadzącego.

Anderson92

no dokładnie! Tak jak nienawidziłem WF'u w szkole tak polubiłem na studiach. Dwa semestry siatkówki - fajne, premyślane rozgrzewki, trening przyjęcia, wystawiania itd. Limit osób takie, że jak graliśmy mecz to kazdy miał szansę pograć na boisku. Semestr siłowni - to samo, przemyślane rozgrzewki, możliwość zapoznania ze wszystkimi urzadzeniami na siłowni, trening pod okiem prowadzacego. Semestr rekreacyjnej jazdy na łyżwach - to samo, rozgrzewki, nauka jazdy od podstaw dla poczatkujących, nauka dla zaawansowanych. Wybierasz co chcesz. Była też koszykówka, football halowy, ręczna, basen... WF można było też zaliczyć tygodniowym turnusem na nartach (dodtakowo płatny przejazd, zawkaterowanie i karnet, ale za to instruktor - WueFista zapewniony), a jak ktoś uprawiał inny sport typu jeździectwo i np. jeździł na zawody to za osiągnięcia jeszcze mogło wpaść stypendium.

bazienka Odpowiedz

zalatw sobie zwolnienie, po co sie meczyc

CentralnyMan Odpowiedz

Nic nowego. Zimno, można wyjść na dwór. Za to kiedy jest w miarę ciepło lepiej kisić się na sali gimnastycznej

Dodaj anonimowe wyznanie