#D1ZPG
Pewnego razu razem z koleżankami zauważyłyśmy, że jest mu smutno – więc od razu pytania „co się stało?”, „czy możemy jakoś pomóc?”. Nie spodziewałyśmy się odpowiedzi, jaką dostałyśmy: „Mój brat nie żyje, miał wypadek na motorze i umarł, za trzy dni jest pogrzeb”. I od tego czasu mój biedny chłopak ubierał się na czarno, a my robiliśmy wszystko, żeby go pocieszyć (mieszkamy w malutkim miasteczku, o wypadkach wiedzą tu momentalnie wszyscy, w gazetach też zawsze wzmianka się pojawia, a tu nic... ale kto by w ogóle o tym pomyślał).
Trzeba było wybrać się na pogrzeb. Z koleżanką wystroiłyśmy się jak to na pogrzeb przystało i ze zniczami w dłoniach udałyśmy się do wioski, w której miał się odbyć. Byłyśmy 5 minut przed czasem, a na cmentarzu pusto, na parkingu nie ma samochodów. Hmm, co jest grane? Idziemy przejść się po cmentarzu, żaden grób niewykopany. No to piszę SMS-a. To co dostaję w odpowiedzi powala mnie na kolana. Napisał, że pogrzeb jednak jest w innej miejscowości, źle zrozumiał. Yy, no OK. Za daleko, żeby się tam wybrać, wszyscy w żałobie, pewnie się nie dogadali.
Ale coś nam nie pasowało. Pytamy przechodnia, bo na wiosce wszyscy się znają.
- A on w ogóle ma brata? - odpowiada.
Kolejny mówi:
- Oni wszyscy są za granicą.
Inny mówi:
- O żadnym wypadku nie słyszałem...
No okej. Poszłyśmy do wspólnej znajomej, a z nią pod jego dom. Ku naszemu zdziwieniu, na podwórku chodziła jego mama i karmiła kury! Szybko SMS, a on na to „bo mama tak się źle czuła, że po pogrzebie pojechała do domu, nie została na stypie”.
Aha... Podeszłyśmy do mamy zapytać, czy jest w domu.
- Dwie minuty temu pojechał z tatą na pole - odpowiedziała.
Najlepszy pogrzeb, na jakim byłam :)
Dlaczego wymyślił tę całą historię?
Bo chciał ze mną zerwać, ale nie wiedział jak :D
Śmierć brata miała być powodem do zerwania? Dziwna logika chłopaka... Większość dziewczyn w takiej sytuacji raczej chciałaby wspierać chłopaka i być z nim częściej.
Kolezanka z mojej klasy w liceum (lata 90-te) zrobila podobnie, tylko usmiercila swojego ojca. Cala szkola wiedziala, zal i wspolczucie. Ona ze zdjeciem ojca ubrana na czarno, plakala po katach.. Wychowawczyni po jakims czasie skontaktowala sie z jej matka, bo dziweczyna nie chodzila na zajecia ale do szkoly przychodzila codziennie. Wyszlo na jaw, ze ojciec zyje, mial tylko stluczke, ale nic powaznego. Jej owczesny chlopak na drugi dzien sie w szkole nie pojawil, byla afera gdzie on jest, rodzice i szkola go szukali, a ona mowila, ze ma z nim kontakt, ze z nim rozmawiala, ze jest ok, tylko potrzebuje troche czasu, bo ona oklamala wszystkich. Niestety okazalo sie, ze w dniu zaginiecia chlopak powiesil sie w lesie. Znalazl go grzybiarz kilka dni pozniej. Prawie cala szkola byla na jego pogrzebie. Dziewczyna zniknela ze szkoly.
To smutne, że nie powiedział po prostu prawdy, a zamiast tego wymyślił członka rodziny i go uśmiercił...
Mój chłopak też zerwał ze mną, bo jego kuzyn ma problemy i nie ma siły na związek. A ja naiwna się zamartwiałam. Na szczęście dziś potrafię się z tego śmiać. :D
Oł jes, przypomniała mi się historyjka mniej zaskakująca, ale w klimacie gimnazjalnych związków. Akurat był początek wakacji, więc w szkole się nie widywaliśmy. Mój chłopak - którego miałam przez dwa tygodnie - niestety się do mnie nie odzywał. Nie odpisywał, nie odbierał, tragedia, płacz i zgrzytanie zębów. Udało mi się wyprosić u kogoś jego numer stacjonarny, więc dręczyłam go dzwoniąc i tam, w końcu odebrał i powiedział, że się przez ten tydzień nie odzywał, bo pomagał tacie :)
A potem mi napisał smsa, że jednak nie chce ze mną być, eh :(
Dobrze jest być już o prawie dziesięć lat starszą.
Gdyby to była prawda, raczej nie musiałabyś pytać tylko by ci się wyżalił.
Najgorszy sposób na zerwanie ever.... z takich rzeczy sie nie zartuje :/
Jak można żartować z czyjejś śmierci przecież to chore czemu ludzie nie potrafią powiedzieć komuś w prosty że ich się nie kocha na początku to może boleć ale lepsze to niż tego typu akcjie
Motor to w pralce 😊
Chłopak mojej koleżanki powiedział jej, że idzie do seminarium. Nie poszedł. Ale historia z pogrzebem bije seminarium na głowę. Świetnie, że potrafisz się z tego śmiać.
Hahahaha, ze mna zerwal chlopak bo jezdzilam na rowerze w kasku, a to takie obciachowe! Prawdą jednak bylo, ze rodzice kazali mu isc do seminarium, a kask to wymowka. Odszedl na 4 roku. Ma zone i 2 dzieci. Zona jest moja kolezanka, ktora w tamtym czasie zwyzywala go za porzucenie mnie