#ThNyW
Pamiętam tylko jedną taką sytuacje, którą mogę sobie zarzucić. Wracałam z nią z łyżew, nie pamiętam dlaczego, ale wracałyśmy pieszo i było już ciemno. Gdzieś tak w połowie drogi zaczęłyśmy żartować, że można by się powiesić na takiej powiedzmy platformie w naszym mieście, tylko że trzeba by pójść do domu po drabinkę. Wróciłyśmy do domu, a że byłyśmy już zupełnie zmęczone, to poszłyśmy spać, odpuszczając sobie ten pomysł. Myślałam, że to były żarty. Zresztą od tego czasu minęło już trochę. A teraz jej nie ma. Zdarza się czasami, że gdy myślę o niej, to mam wrażenie, że ja też powinnam to zrobić, ale na szczęście na razie trudno mi opuścić ludzi, których wokół siebie mam i mi pomagali. Mam tylko nadzieję, że kiedyś z tego wyjdę i nauczę się żyć dla siebie, bez mojej siostry.
Nie powinnaś tego robić. Twoja siostra i koleżanka być może nie widziały już celu w swoim życiu - ty go nadal masz/możesz mieć
One też mogły go mieć albo miały, ale nie widziały albo im było obojętne.
Powinnaś przepracować to z psychologiem, może wystarczyć kilka spotkań, a zrzucisz ciężar.
Twoja siostra i przyjaciółka za to co zrobiły, trafiły do piekła.
Za mówienie takich rzeczy trafia się do piekła.
A KK już dawno się wycofał z potępiania samobójców.
Bardzo zenujacy troll.
Zalezy jakich. Takich co zrobili nieswiadomie (depresja wyklucza dobrowolnosc tak samo alkohol czy narkotyki) to nie potepia ale samobojcow ktorzy np zrobili to aby pokazac ze to oni sa panami swojego zycia juz tak
Kościół katolicki juz dawno stworzył własną wersję religii, a jeśli pewne dogmaty nie mają potwierdzenia w Piśmie Świętym lub nawet przeczą Mu, tym gorzej dla Pisma.