#RLCyR
Mam 17 lat. Na co dzień praktycznie niczego się nie boję, jednak w nocy moja wyobraźnia zaczyna pracować. Zazwyczaj chodzę spać najpóźniej, więc kiedy się kładę, wszystkie światła są już powyłączane i co chwila muszę się oglądać, żeby przypadkiem czegoś nie zobaczyć. Wiem, taki nawyk z dzieciństwa. Nigdy nie patrzę się na lustra, bo mam wrażenie, że ktoś w nim stoi, chociaż wiem, że tak nie jest. Nagle horrory, które za dnia wydawały mi się żałosne i niestraszne zaczynają mieć sens. Często też jestem tak zmęczona, że nie myślę o takich rzeczach i po prostu idę spać.
Do rzeczy.
Tak więc z wielkim wysiłkiem udało mi się wdrapać na łóżko, gdy nagle zobaczyłam, że nie mam budzika. Wyszłam z ciepłej kołderki po budzik, który jak na złość musiał mieć źle nastawioną godzinę, przez co musiałam dodatkowo fatygować się do zegara w przedpokoju. Budzik był początkowo nastawiony na 6.00, podczas gdy była 01.30. Zaczęłam przesuwać wskazówki, gdy nagle krew mi zmroziło w żyłach. Wskazówka zaczęła się SAMA przesuwać powoli na godzinę 6.00. Zdziwiona pomyślałam, że może przypadkiem palcem coś nie tak trąciłam, więc zaczęłam z powrotem przesuwać na 01.30. Zbędny wysiłek. Wskazówka znowu zaczęła kierować się w stronę tej cholernej 6.00. Powtórzyłam tę czynność kilka razy, aż w końcu zauważyłam, że to jednak to nie ja to przypadkiem przesuwam. Zaczęły mi się w głowie rodzić dziwne myśli, typu, że ktoś umarł w moim domu o tej godzinie i próbuje mi to jakoś przekazać.
Koniec końców okazało się, że po prostu budzik był zepsuty. Chyba powinnam przestać oglądać horrory.