#S5T4s
No to idę, wchodzę do środka i mówię co potrzebuję. Koleżanka miała się trochę spóźnić, więc sobie myślę, że poczekam na nią w środku. Nagle do apteki wchodzi dwóch chłopaków w wieku zbliżonym do mojego.
Jeden podchodzi do lady i z dumą mówi: - Prezerwatywy! - pani przy ladzie trochę skonsternowana, ale podaje to o co prosi klient.
Zaraz po nim podchodzi drugi, tamten został w sklepie, bo coś tam jeszcze chciał, ale "nie będzie kolejki blokował".
A wtedy drugi chłopak mówi trochę jakby zdenerwowany - Poproszę wazelinę.
I wtedy mój mały, ptasi móżdżek: - O i widzi pani? Dupę pani koledze uratowała.
Powiedziałam to zupełnie bez zastanowienia, a biedny chłopak zawstydził się na amen. Dobrze, że pani aptekarka (?) nie załapała "żartu".
Pewnie załapała.