Pracuję w firmie, gdzie wszyscy mają wyższe wykształcenie, przyjęli mnie, mimo że go nie mam. Odkąd moi koledzy i koleżanki się dowiedzieli, że mam tylko średnie, nie szanują mnie. Nie liczą się ze mną, nie zapraszają nawet na wspólny lunch... Ciężko mi to znieść, bo zawsze brylowałem w pracy, a teraz nie mogę się odnaleźć. Zmieniać pracy też nie zamierzam, bo jest dobra. Tylko ludzie k**y.
Chyba każdy zna to, że w każdym zbiorowisku osób w trakcie upałów zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, żeby wyłączyć klimę, bo mu zimno.
Jestem wykładowcą akademickim. Takie osoby mają u mnie zawsze potem przerąbane na ustnym za to, że wraz z całą salą się gotuję.
Mieszkam w bloku, opiekuję się starszymi rodzicami. Chodzę do pracy, prowadzę zwykłe życie. Nie udało mi się dotychczas założyć rodziny, jest mi z tego powodu trochę smutno, ale ta kwestia nie spędzała by mi snu z powiek gdyby nie sąsiad.
Jest jawnie do mnie wrogo nastawiony. Tak mi to siada na psyche, że wracając skądś lub wychodząc z domu modlę się, żeby go nie spotkać. W zeszłym roku, latem odwalał jakieś popisuwy wobec swojej żony, akurat zupełnie przypadkiem jak szłam. W życiu nie przytrzymał drzwi do klatki, nawet gdybym szła z pięcioma światami i drzwi miałby zamknąć mi się przed nosem.
Staram się to wszystko racjonalizować, nie wyolbrzymiać i wmawiać sobie, że to jakaś schiza ale trigeruje mnie to strasznie. Po prostu czuję tą negatywną energię. Jeśli miałabym możliwość przeprowadzki skorzystała bym bez zastanowienia. Myślę, że taka energia jest przez to, że nie mam męża ani dzieci i jestem wolna.
Mam problem ze znalezieniem dziewczyny. Moge powiedzieć, że wyglądam raczej przeciętnie jeśli o to chodzi, moja osobowość też jest niczego sobie (przynajmniej w moim odczuciu). Nigdy nie zostawiłem nikogo na lodzie, jestem dość wrażliwy i dbam o bliskich. Mimo, że mam własne wady to staram się nad nimi pracować i się zmieniać.
Nie potrafię zrozumieć, dlaczego toksyczne i przemocowe osoby z mojego otoczenia tak szybko znajdują sobie kogoś, kto je kocha i zrobi dla nich wszystko. Mimo że kilka razy prawie wszedłem w związek to nigdy to nie doszło do skutku.
Boje sie, że nie potrafię zbudować miłosnej relacji po ostatnim związku, który dużo mnie kosztował i boje się, że nikt mnie już nigdy nie pokocha.
Nawet już mi nie zależy żeby to była konkretnie kobieta.
Ponad rok temu rozstałam się z chłopakiem. Z którym byłam przez 8 lat a przez 6 mieszkaliśmy razem kątem u jego starszego brata. Kiedy skończyłam 26 lat chciałam się ustatkować zamieszkać osobno i wziąć ślub. Mój chłopak nie był na ho gotowy więc po roku wynajęłam sama mieszkanie i odeszłam.
Gdy byłam w rozsypce i nie widziałam vo dalej pojawił się on - 10 lat starszy dojrzały facet.
Bardzo się we mnie zakochał i przez rok robił wszystko żebym ja pokochała jego.
Wspólne wyjazdy. Kurs tańca. Pomoc moim rodzicom. Z charakteru ideał ale nie mogłam przestać myśleć o byłym. Ostatecznie stwierdziłam że będę z nim szczęśliwa I że nadawał by się na męża a to że jest gruby i posiwawy jakoś przełknę. Nastąpił moment że powiedziałam mu że zgodzę się z nim zamieszkać i go poślubię mam już w końcu 30 lat. Wczoraj przypadkiem pod blokiem spotkał go jego znajomy a ja nie mogłam przestać się na niego gapić. To idealnie mój typ urody i szczupły wysoki facet 31 lat. Mówił że właśnie rozchodzi się z dziewczyną.
Od tamtej pory wciąż widzę go gdy zamknę oczy. A mój 40 latek wydaje się jeszcze brzydszy niż wcześniej. Czy jestem jakąś złą osobą ? Czy to normalne? Mam mętlik w głowie...
Moje dziecko było ofiarą mobbingu w szkole.
Użyłam czatu-AI do wygenerowania ostrego tekstu prawniczego do dyrekcji i osobnego tekstu do wychowawcy z subtelnymi znakami, że prawdopodobnie mam solidne wykształcenie prawnicze (uzasadnione i rzeczowe odniesienia do ustaw i paragrafów) i znajomości a konsekwencje będą opłakane w skutkach, jak się to nie skończy (ze wskazaniem na konsekwencje i drogę postępowania).
Udało się!
Moje dziecko zostawili w spokoju. Agresorzy są pilnowani, moje dziecko jest chronione, wszyscy nauczyciele są mili (Moje dziecko i tak nie sprawia problemów i dobrze się uczy. Jest jedynie introwertykiem.), nikt nie zadaje niepotrzebnych pytań!!!!
Cześć, mam za niedługo 16 lat, Nigdy nie miałam chłopaka i niewiem dlaczego nagle zaczęło mi to przeszkadzać. Czy to jest dziwne? Moje koleżanki z klasy - każda miała różne przeżycia. I teraz niewiem w czym problem? Ubieram się nie wyzywająco, przyzwoicie ale też nie jak zakonnica, ubrania kupuję raczej w tych samych sklepach gdzie koleżanki z klasy. Dbam o siebie, pilnuję diety, zainteresowania mam zwyczajne, czytanie książek, oglądanie seriami, słuchanie muzyki. No i jestem wzorową uczennicą. Czasem zastanawiam się czy to przez to że nie chodzę na imprezy i że brzydzi mnie alko itp.
Ostatnio czytałem post tutaj, że jak facet nie potrafi obronić swojej dziewczyny gdy ktoś ją zaczepia lub co gorsza dotyka to jest pi*dą. W takim razie też chyba jestem... Problem w tym że chciałbym umieć się odezwać i zareagować, ale mam lęk społeczny i bardzo mocny strach przed bójkami (mam tak silną blokadę psychiczną przed uderzeniem kogoś, że poprostu nie jestem w stanie). Nie potrafię tego zmienić. Kiedyś była sytuacja że szedłem z dziewczyną przez miasto i ktoś w aucie obok się zatrzymał i zaczął coś do niej gadać. Fakt, że nie ogarnąłem że to do niej bo mieli głośną muzykę i myślałem że gadają między sobą (było w aucie dwóch typów i gadał do niej pasażer od przodu) ale nawet gdybym wiedział, to pewnie nic bym nie zrobił bo poprostu się boje i nie potrafię i nie wiem jak to zmienić, choć bym chciał... Czuję się z tym źle, jakbym nie był męski i był bezużytecznym chłopakiem...
Anonimowe wyznanie którego nigdy nikomu nie powiem, chyba że terapeucie. Kiedyś pobudzały mnie seksualnie dziwne rzeczy, jak np. postacie z kreskówek które nie są ludźmi. Szczególnie upodobałam sobie Reapery z Arka Survival Evolved, a dokładniej królowe. Myślałam o seksie z nimi, a nawet sprawdzałam je na Rule34. Lubiłam również oglądać porno z pokemonami, szczególnie Garchompem.
Miałam naprawdę dziwne rzeczy w głowie, ale na szczęście się teraz od tego odcinam. Dziękuję za przeczytanie.
Ostatnio musiałem zrobić badania wstępne do pracy. Cały dzień spędziłem w kolejkach do różnych specjalistów. Było około 40 osób w różnych kolejkach. Na końcu wszyscy musieli się ustawić w kolejce do ostatniego lekarza, który podbije papiery, że dana osoba nadaje się do pracy.
W pewnym momencie jeden starszy gość wyjął dwa pojemniki na jedzenie. W jednym miał cienką kiełbasę, a w drugim surową cebulę. Jak gdyby nigdy nic zaczął jeść kiełbasę, przegryzając ją cebulą. Oczywiście zapach rozniósł się po całym pomieszczeniu, w którym było już wtedy około 30 osób.
Myślałem, że czegoś tak januszowego nigdy w życiu nie zobaczę. Ludzie zwracali mu uwagę, że to nie stołówka, ale nic sobie z tego nie robił. Rozumiem, że niektórym ciężko wytrzymać bez jedzenia kilka godzin, ale bez przesady...
Dodaj anonimowe wyznanie