#HEcAv

Choruję na depresję, a od trzech lat mam również zaburzenia odżywiania. Jak wiecie czy też nie, oba te zaburzenia są bardzo trudne, zdrowy człowiek, nawet gdyby próbował, nigdy nie zrozumie uczucia pustki, z jaką zmagają się osoby z depresją. Ponad pół roku temu przestałam dawać sobie radę i podzieliłam się ze swoim problemem z przyjaciółką, moja przyjaciółka odsunęła się ode mnie. Przestała dzwonić i ze mną wychodzić. Zdaję sobie sprawę z tego, że przez depresję bardzo często odmawiałam jej spotkań, ale ja wtedy byłam całkiem sama, zmagając się z problemami, czasem nawet nie miałam siły wstać z łóżka. Nie mówiłam jej tego, gdyż nie chciałam obarczać jej moim problemem. Mam wrażenie, że dla mojej przyjaciółki znikam, odsunęłyśmy się od siebie, rozmawiamy tylko w szkole. Nawet się śmiejemy, ale to tylko tyle wiedzę, że jest coś nie tak. Rozumiem, że moja przyjaciółka w momencie, w którym ja nie byłam w stanie być przy niej, znalazła sobie innych znajomych i przyjaciół. Bardzo się cieszę z tego powodu, bo często, gdy opowiada o nich widzę, że jest szczęśliwa. Bardzo mi jej brakuje i teraz gdy zaczęłam brać leki i chodzić na terapię mimo tego, że cały czas jest mi bardzo ciężko, mam nadzieję, że wyzdrowieję i będę szczęśliwa, dlatego też zaczęłam próbować znów „wychodzić do ludzi”. Jak już pisałam wcześniej moja przyjaciółka nie jest chętna do relacji ze mną, gdy proponuję jej spotkanie ona odmawia, mówiąc, że wychodzi z kimś innym lub unika tematu. Próbowałam z nią rozmawiać na ten temat, zapytać się, dlaczego w momencie, w którym poczułam się lepiej nie ma już dla mnie miejsca. Ona uważa, że nic się nie zmieniło i że tak po prostu przestała wkładać siły w naszą relację. Możecie pomyśleć sobie po tym, co teraz napiszę, że jestem ogromną egoistką, ale po prostu zastanawia mnie to. Dlaczego moja przyjaciółka nigdy nie zapytała mnie jak się czuję, nie zapytała mnie mimo tego, że wie, że choruję. Nie zapytała mnie od czasu powiedzenia jej o tym. Potrafiłyśmy siedzieć obok siebie, gdy zaczynałam płakać, a ona nie próbowała zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Może powiecie, że nie wiedziała, jak mi pomóc, nie umiała, ale ja uważam, że ona nie chciała, nadal nie chce. Dlaczego moja przyjaciółka, osoba, która jest dla mnie tak ważna, nie próbuje wspierać mnie podczas choroby i udaje, jakby jej nie było? Depresja jest przy mnie codziennie, ona nigdy nie znika. Próbowałam wytłumaczyć jej, jak ciężko jest mi z chorobą, ale ona nie próbowała zrozumieć. Dlaczego w takim momencie mojego życia się ode mnie odsunęła? Chcę, żeby było jak wcześniej. Rozumiem, że dla mnie już nie ma już miejsca. Uwierzcie mnie, że bardzo chciałabym usiąść nią i porozmawiać o tym bólu i cierpieniu, które jest przy mnie codziennie, ale nie potrafię.
Szwedacz Odpowiedz

Twoja przyjaciółka z tego co rozumiem nie jest terapeutą. Ma prawo nie chcieć brać na siebie czyjeś bardzo poważnej choroby. Większość ludzi przerośnie to, że ktoś jest w takim stanie. Nie umniejszała bym Waszej przyjaźni z przeszłości. Po prostu warunki się zmieniły, ona też dojrzała i jest na innym etapie życia. Być może potrzebuje czasu, a może Wasze drogi się rozchodzą. Nie skupiaj się na niej, bo w tym momencie to Ty powinnaś być dla siebie najważniejsza. Szukaj osób przy których nie musisz "żebrać" o uwagę, przy których choć na chwilę poczujesz się weselej. Twórz nowe wspomnienia. Skupienie na przeszłości może blokować Ci otwarcie na przyszłość w której wybierasz siebie i wygranie z chorobą.

Selevan1 Odpowiedz

Mam co prawda 34 lata, ale depresja w tym wieku to temat mi doskonale znany (choć z innych powodów). Jeżeli potrzebujesz kogoś do wirtualnej rozmowy, znajomości, polecam się, lubię słuchać.

karlitoska Odpowiedz

Jej po prostu nie zależy na tej znajomości i nie musi zależeć. Olej ją zamiast się zadręczać zastanawianiem. Na siłę nic się nie zbuduje.

Diddl Odpowiedz

To nie jest prawdziwa przyjaciółka. Wiem że o trudne, ale odpuść sobie. Prawdziwa przyjaciółka nie odsunie się od ciebie, bo masz problemy.

dajciespokojserio Odpowiedz

Dlaczego cię nie wspiera? Bo nie musi, to nie jest jej obowiązek. Jak już ktoś wspomniał, przyjaciółka to nie terapeuta. Za dużo od niej wymagasz. Czy w tej relacji było w ogóle miejsce na jej troski i zmartwienia?

Ludzie często chcą, żeby ich problemy naprawiał ktoś bliski. Ale ani przyjaciółka, ani mąż, żona, krewny, nie są od zalepiania "dziur". To nie są terapeuci. Nawet, gdy ktoś z nich akurat jest nim z zawodu, to również nie powinien się podejmować terapii osoby, z którą jest spokrewniony, czy związany emocjonalnie.
Owszem, bliscy mogą być ogromnym wsparciem, ale najpierw muszą tego chcieć, i być jeszcze wystarczająco silnym.

Myślę, że w opisanej sytuacji należy udać się do specjalisty, a jak poczujesz się lepiej, spróbować poszukać nowych znajomosci, bo uczepianie sie jednej osoby nie jest zdrowe ani dla ciebie, ani dla niej.

Kapka Odpowiedz

Bo to nie jest Twoja przyjaciółka?

Anonimka90 Odpowiedz

Możesz być rumiany i mieć poważną anemię czyli niedobór żelaza.

Diddl

Chyba ci się wyznania pomyliły.

Anonimka90

Anemia idzie w parze z depresją mój drogi.

Diddl

Tyle że to wyznanie napisała kobieta, a ty napisałeś ,,rumiany". Anemia może iść w parze z depresją, ale skoro autorka chodzi na terapię, bierze leki, to znaczy że jest zdiagnozowana, była u lekarza psychiatry i on raczej zadbał o to, żeby wykluczyć anemię. Chociaż skoro ma też zaburzenia odżywiania, to anemii też musiała się nabawić (ale depresję miała wcześniej), zależy jak bardzo zaburzenia się posunęły zanim dostała diagnozę. Zależy też jakie to zaburzenia odżywiania, bo to wbrew pozorom nie tylko głodówki, ale także niekontrolowane obżarstwo, a autorka nie napisała jaki rodzaj zaburzeń odżywiania ma.

Dodaj anonimowe wyznanie