#KRDY2

Po 20 latach palenia postanowiłem rzucić. Zawsze byłem przekonany, że mój nałóg jest uzależnieniem psychicznym, że to kwestia nawyków etc.
Jak powiedział Mark Twain, rzucanie palenia jest łatwe, robiłem to wiele razy...

Najpierw stopniowo, teraz mija tydzień od całkowitego odstawienia i ze zdumieniem obserwowałem całą gamę objawów fizycznych.
Zaburzenia apetytu. Potrafię nic nie jeść cały dzień, po prostu nie wiem, czy jestem głodny.
Zaburzenia snu. Nie mogę usnąć, telepie mnie, budzę się o 5 rano. Sny. BARDZO intensywne sny.
Zaburzenia nastroju – to klasyka. Tylko tak nieklasycznie, zrobiłem się wycofany i zimny. Zawsze byłem cholerykiem.
Jestem pobudzony, nie mogę usiedzieć w miejscu. Tysiąc myśli na minutę.
Jednocześnie nie mam problemu z koncentracją, wręcz przeciwnie – jak się czymś zajmę, to skupiam się na tym niczym komputer.
Smaki i zapachy. Wszystko piekielnie intensywne.
Libido mi skoczyło, mam wrażenie, jakbym znowu miał 16 lat i ciągle o tym myślę. Dość kłopotliwe.

I wręcz bawi mnie ta moja głupota, że byłem pewien, że to tylko psychika. A tu normalne fizyczne objawy odstawienne...
Najpierw pomagałem sobie cytyzyną, ale olałem, bo stwierdziłem, że nic nie zmienia. Teraz mówię sobie – albo nikotyna mnie, albo ja ją. Wypad.

#0Xyor

W podstawówce mieliśmy raz na zadanie napisać krótki dziennik z podróży, na 300 słów. Napisałem to tak: „Ja i moja wierna klacz Małgonia pojechaliśmy do Radomia. Klap, klap, klap, klap, klap... (i tak 280 razy). W drodze powrotnej Małgoni noga złamana, musiałem nieść konia na barana”.

Niestety nauczycielka nie doceniła mojej kreatywności, dostałem pałę.

#kMUWo

Dziś są moje urodziny. Kończę 20 lat. To nic nadzwyczajnego, jednak od 15 roku życia ten dzień kojarzy mi się wyłącznie ze smutkiem i samotnością. W przeciwieństwie do mojego brata, ja dostaję wyłącznie życzenia i dalej każdy ma mnie gdzieś. Nie mam nikogo, z kim mogłabym w ten dzień porozmawiać, każdy o mnie zapomina i równie dobrze mogłoby mnie wtedy nie być. Kolejne urodziny spędzę sama, płacząc w swoim pokoju. Wiem, że są ludzie, którzy mają gorzej. Jednak taki stosunek do mnie jest dla mnie po prostu bardzo bolesny.
A teraz anonimowa część.
Co roku wysyłam sobie kartkę urodzinową, podpisując ją, jakbym dostawała ją od przyjaciela. Zawsze, kiedy dotrze, jestem absolutnie wzruszona.

#anETu

Wstyd mi, ale z powodu swoich problemów nie jestem w stanie pracować nawet na kasie w spożywczaku. Nie potrafię liczyć większych cyfr, a do tego z nerwów wszystko zapominam.

Nigdy nie umiałam matematyki, co niezwykle rozjuszało moją mamę - kiedy trzeci raz źle odpowiedziałam na jej pytanie matematyczne to zaczynała przeklinać i dostawałam po dupie za to jakim jestem nieukiem. Wszędzie słyszę, że kasa to najłatwiejsza praca, ale ja tak nie uważam. Samo to, że miałabym komuś wydawać pieniądze, powoduje u mnie ból głowy.

Nie wiem, może jestem na coś chora? Na pewno mam autyzm, choć niestety odkryłam to dopiero jako dorosła kobieta, bo rodzice nigdy nie zabrali mnie na badania mimo, że przejawiałam bardzo dziwne zachowania, takie jak klaskanie w ręce czy ocieranie rękami o twarz kiedy byłam czymś zdenerwowana.

#xTkQ7

Byłem kiedyś w Legii Cudzoziemskiej, trenowałem 10 lat krav-magę, dużo siłowni, dużo basenu i solidna dieta, to wszystko sprawiło, że pomimo średniej twarzy mam dość pokaźne i dobrze zbudowane ciało. I to jest głównym powodem, dla którego mam spore kłopoty.
Dostałem po bracie mieszkanie w dużym mieście na południu Polski. Tak się ułożyło, że obok mnie mieszkała para facetów. Nie grzało mnie to ani ziębiło, do momentu, w którym panowie się rozstali, i to dość głośno. Paweł, który pozostał na mieszkaniu, wprost zaczął się do mnie zalecać. Wyjaśniłem mu, że mnie to nie interesuje i definitywnie powiedziałem „pas” dla zachowań typu ocieranie się o mnie w windzie czy codzienne wizyty, żeby coś pożyczyć. I tu nadchodzi wściekłość złamanego serca...

Napis na klatce „Tu mieszka homofob” – zamalowałem go. Pojawił się kolejny, olałem to i widnieje do dziś. Ktoś zrobił mi kilka razy kupę na wycieraczkę... Już troszkę się wnerwiłem i zamontowałem kamerę nad drzwiami. Spokój był jakiś miesiąc i teraz akcja właściwa.
Wracam ci ja od wtedy jeszcze ukochanej mojej, przed klatką stoi trzech facetów, raczej marnej postury. Jednym z nich był Paweł i dawaj, chcą mnie pobić. Teraz przeklinam dzień, w którym zacząłem interesować się wojskiem i sztukami walki, bo zadziałał instynkt: poskładałem całą trójkę w bardzo brutalny sposób (wstyd mi do dziś, że kompletnie mnie poniosło). Myślałem, że da spokój i będzie się dało żyć jakoś obok siebie w miarę normalnie, ale nie. Dostałem wezwanie do sądu i żeby było śmiesznie, to nie fizycznie od Pawła, ale od jakiegoś ugrupowania łączącego środowisko LGBT, a lista zarzutów jest tak długa jak kolejka w Biedronce przed niedzielą niehandlową. Kamer niet, świadków niet. Jestem totalnie załamany, wszyscy mnie wytykają palcami, że jestem homofob, nikt za bardzo nie wierzy w moją wersję zdarzeń. Wizyta u prawnika niby trochę mnie pociesza, bo mam zdjęcia napisów z datami oraz obraz z kamery, jak tamci się ugadują na klatce, a kamera rejestruje też dźwięk. Co nie zmienia tego, że teraz naprawdę jestem homofobem i unikam jak ognia takich ludzi. Mieszkanie chyba wystawię do sprzedania i wyniosę się na wieś, o ile mnie nie zamkną po rozprawie.

#YnxXF

Gdy byłam w przedszkolu, zachciało mi się spać. Więc idę do pani przedszkolanki i pytam, czy mogłabym iść na leżaczki. Babsztyl odpowiedział, że nie. No trudno się mówi. Ale potem zobaczyłam, że ta sama pani chwilę później wysłała na leżaczki niegrzecznego chłopca, który kogoś uderzył. No i w tym momencie wiedziałam już, co trzeba zrobić! Podeszłam do losowego dziecka i walnęłam go w nos :D
Pani przedszkolanka oczywiście zobaczyła to i wysłała mnie za karę na leżaczki!
Gdy moja mama mnie odebrała, pamiętam, że była dość zdziwiona, gdyż nigdy nie byłam bokserką.
A tam, taka moja mała historyjka.

#w1q85

Wczoraj podczas kupowania lodów w Katowicach, na wózku inwalidzkim "podjechał" (chyba tak to się mówi) do mnie bezdomny i spytał się, czy nie kupię mu czegoś ciepłego do jedzenia. Normalnie pijakom i żulom zawsze odpowiadam, że nie mam kasy i tyle, ale on serio po prostu był biedny, no ale ja z automatu odpowiedziałem, że nie mam pieniędzy. Po chwili do mnie dotarło, że ten pan serio prosi o jedzenie, a nie o pieniądze. Poszedłem więc do piekarni, kupiłem mu hot doga i bułkę z salami, w dodatku przygrzali to w opiekaczu, tak że było to ciepłe, i zaniosłem to biednemu panu, ten ślicznie podziękował i zaczął jeść.

Gdzie tu morał? Ano cały czas mnie gryzie, że mogłem zrobić coś więcej dla takiej osoby niż kupić mu tylko coś do jedzenia za 10 zł.

#lgBfQ

Jestem w związku z facetem już prawie 5 lat. Jednak ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy nie jest on toksyczny.

Reaguje od razu na zdjęcia kobiet z piersiami na wierzchu w mediach społecznościowych, a moje zdjęcie z nie takim uśmiechem krytykuje, twierdząc, że jest to dobre zdjęcie do p0rno. Mogę iść tylko do takiej pracy, która kończy się o odpowiedniej godzinie, żeby móc się z nim zobaczyć (nie mieszkamy razem).
Widując się codziennie, jeździmy tylko do niego, bo przy moich rodzicach czuje się niekomfortowo i po 5 latach ledwo się z nimi zna.
Jak włożę do pracy sukienkę, a po południu na spotkanie z nim spodenki, to już pada zdanie: „Dla facetów z pracy się ładnie ubrałaś, a dla mnie jak menel”.
Koleżanek nie mam, bo jak kiedyś do jakieś poszłam na kawę, to co 5 minut SMS i później na spotkaniu gadanie, że przy nim się tak nie uśmiecham i nie mam dobrego humoru, jak w czasie kiedy byłam u koleżanki.
On decyduje gdzie, z kim i kiedy pojedziemy. Do niego koledzy przyjeżdżają, siedzi z nimi, a ja swoich koleżanek mieć nie mogę.
Mieliśmy iść razem do pracy za granicę, ale jednak on zmienił zdanie i już nie idziemy, a ja muszę szukać pracy na miejscu. Nie chce zamieszkać razem, bo jak twierdzi, nie dorosłam do tego, bo pracuję na pół etatu i próbuję sił w otwarciu swojej firmy kosmetycznej. A on nie pracuje. Na lewo handluje, od kiedy się znamy. Pracował w tym czasie może 2 miesiące.
Telefon przede mną chowa. Nie ruszam go, więc nie wiem po co, ale nawet gdy idzie do toalety czy wyrzucić śmieci, to zawsze bierze telefon ze sobą.

Nie wiem, czy ja przesadzam, czy serio jest coś nie tak i uciekać.
Dodaj anonimowe wyznanie