#cYZeG
W te wakacje wpadłam na kolejny pomysł. Byłam na konwencie cosplayowym. Postać, w którą się wcielałam, ma czerwone oczy. Z racji tego, że chodziłam w stroju tylko dzień, a nie dwa, jak wcześniej planowałam, zostały mi dwie barwiące soczewki. Pewnego poranka stwierdziłam, że założę jedną i będę obserwować reakcje ludzi. Przez większość czasu nic się nie działo, mało kto patrzy obcym ludziom w oczy poza sytuacją, jak z nim rozmawia, a i to nie zawsze. Aż do czasu, jak jakaś babcia w autobusie zapytała się mnie, czy dojeżdża on na przystanek X.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, ona zdała sobie sprawę, że ma przed sobą istotę co najmniej niecodzienną. Ja już zapomniałam, że nałożyłam tę soczewkę i na początku nie wiedziałam, o co jej chodzi. Gdy zaczęła wyklinać mnie od szatanów, zdałam sobie sprawę, czego się czepiła. Byłam w świetnym humorze, więc stwierdziłam, że pociągnę klimat. Zrobiłam krzywą minę, wygięłam palce w szpony i zaczęłam mówić po łacinie. Nie, nie uczę się jej, było to Wierzę w Boga w tym języku, które znam, bo chodzę na msze po łacinie właśnie. Ale zadziałało, babka się autentycznie przeraziła, przeżegnała i wyparowała na kolejnym przystanku. Inni pasażerowie patrzyli na nas częściowo z rozbawieniem, częściowo z przestrachem. Trochę już zakłopotana wzruszyłam ramionami i usiadłam na swoim miejscu.
Mimo że potem było mi trochę głupio, uznaję, że warto było :D
#RLP7d
#jeduj
#lrItj
Pewnie wiele osób może nie zrozumieć, że naprawdę ciężko jest pracować nad swoimi problemami z psychiką, gdy zewsząd słyszę, że na nic dobrego, co mnie spotyka, nie zasługuję. Mam również porównanie, że gdybym od dzieciństwa mieszkał tu gdzie obecnie, prawdopodobnie połowa mojego dzieciństwa byłaby łatwiejsza, gdyż możliwe, że wcześniej zdiagnozowano by moją niepełnosprawność i wiedziano by, jak z nią postępować. Pewien pracownik socjalny kiedyś powiedział, że skoro mam też dysgrafię, to pewnie wiem, jak to jest: „Wszystkie ułatwienia, jeśli zdecydujesz się na dalszą naukę, komputer do twojej dyspozycji, przystosowanie pomieszczenia do twoich wymagań, takie zwykłe rzeczy, jak wszędzie”, na co ja zostałem tylko ze słowami na ustach: „To tutaj nie kazaliby mi po 50 razy przepisywać zeszytów, wyklinając, że jestem leniem i do niczego się nie nadaję?”.
Mimo że wiem, że zawsze starałem się być najlepszym możliwym człowiekiem, wciąż najbardziej bolą komentarze od osób, które choćby wcale nie znały mnie ani mojej sytuacji, czują się na tyle kompetentne, aby mnie ocenić, że jestem gównianym człowiekiem czy przyjacielem, np. jak ostatnio kolega stwierdził, że nie jestem dobrym przyjacielem, bo mu nie dałem nagich zdjęć mojej przyjaciółki (wtf?).
#XypzV
W pierwszej chwili pomyślałam, że to do pani, która siedzi obok mnie. Lecz nie, pan był skierowany w moją stronę. Odpowiedziałam szybko, że nie mam. Nie byłoby to dziwne pytanie, tylko że wtedy miałam 14 lat.
Zaraz po tym, jak ten pan odjechał, spojrzałam w stronę przejścia dla pieszych, które było naprzeciwko. A tam pan menel wyciąga swoje przyrodzenie i zaczął sikać – przed tymi wszystkimi ludźmi, którzy stali obok galerii. Miałam wrażenie, że tylko ja to zauważyłam. Pomyślałam „co za popier... miasto” i poszłam do domu.
#wFFhl
Cała czerwona i już może nie zestresowana, a potwornie zawstydzona, powiedziałam sakramentalne: „Tak”.
Od 6 lat jesteśmy szczęśliwym małżeństwem, a powtórkę mojego wyczynu mogę zawsze zobaczyć na ślubnym video.
#UOet3
#6CEJ5
Chyba niczego bardziej nie żałuję.
Jak sami pewnie wiecie, obecnie dzieci są, delikatnie mówiąc, rozpuszczone. Nagminnie zdarzało się odwoływanie zajęć na 5 min przed lekcją, kiedy rodzice wiedzieli, że stoję przed ich drzwiami. Nagminnym było również odwoływanie lekcji, bo „syn umówił się z kolegami, nie będzie go dzisiaj”, a na następny dzień od rana bombardowanie SMS-ami, czy dzisiaj może przyjść, bo on ma jednak sprawdzian. Oczywiście rozumiem sytuację, kiedy dziecko wraca ze szkoły i źle się czuje, wtedy nie ma problemu. Uwierzcie, że 99,9% kłamstw rodziców szybko wychodziło, bo przy najbliższej możliwej okazji dzieciaki i tak się wygadały.
Po konsultacji z innymi nauczycielami wprowadziłam aneksy do umowy – lekcję można było odwołać najpóźniej na 24 godziny przed naszym spotkaniem. Inaczej trzeba było zapłacić jak za normalną lekcję. I nagle dało się normalnie poprosić o przełożenie zajęć na inny dzień albo zamienić się z kimś terminem.
Kolejną kwestią jest wychowanie dzieciaków. Niektóre z nich bez krępacji potrafiły sobie przy mnie pierdnąć, dłubać w nosie i zjadać wygrzebane skarby. Wypytywać, ile zarabiam, ilu mam uczniów. Jeden był na tyle bezczelny, że potrafił sobie wyciągać z szafki ciastka, jak go na chwilkę zostawiłam samego w kuchni. Niektóre mówiły, że rodzicom nie podoba się to, że mieszkam z partnerem bez ślubu, choć nigdy nie poruszałam prywatnych kwestii na lekcjach.
Finanse to była chyba najgorsza kwestia mojej działalności. Rodzice wysyłali dzieciaki na lekcje bez pieniędzy, a mieli donieść na następny raz. Oczywiście potem był problem, bo oni na pewno zapłacili za lekcję i coś musiało mi się pomylić.
Zwieńczeniem mojej działalności była ostatnia sytuacja. Dziecko nie przyszło na umówioną godzinę bez jakiegokolwiek powiadomienia mnie o tym. Rodzice oczywiście zapadli się na ten moment pod ziemię i telefonu nie odbierali. Wysłałam zatem SMS-a z numerem konta i poprosiłam o przelanie pieniędzy, ponieważ lekcja się nie odbyła. Na następny dzień miałam kontrolę z US. Gwóźdź do trumny został przybity, więc postanowiłam – ciągnę to do czerwca, a potem uciekam gdzieś do firmy.
Szkoda mi tylko tych fajnych dzieciaczków, które są ze mną od samego początku. Moja cierpliwość się wyczerpała i dziękuję Bogu, że nie zdecydowałam się na pracę w szkole. Po roku skończyłabym w psychiatryku.
#GloVY
Całą klawiaturę nieznacznie utłuściłem, po czym zawołałem ojca, żeby wpisał hasło.
Po chwili słyszę: „Kurna, coś ty tu żarł?? Myj te ręce, zanim siądziesz do komputera. Cała klawiatura się lepi!!”.
Oczywiście nie miałem pojęcia, od czego klawiatura jest tłusta. ;) Ale jak tylko ojciec poszedł, sprawdziłem dokładnie pod latarką każdy klawisz, żeby wiedzieć, których użył do hasła. Chyba nieopatrznie przejechał ręką po całej, bo nic nie rozszyfrowałem, choć kombinowałem chyba godzinę, jako że niektóre klawisze lekko się wyróżniały...
Po prostu geniusz zła :>.