Dziś, przeglądając forum numizmatyczne, dowiedziałem się, że moneta, którą znalazłem podczas pomagania mojemu starszemu bratu-wędkarzowi w wykopywaniu dżdżownic, jest warta prawie 30 tysięcy złotych!
Trochę tylko szkoda, że skarb ten znalazłem w wieku ośmiu lat i niedługo potem w szkole dałem go koledze w zamian za starą figurkę żółwia ninja, którą to potem wysadziłem petardą za garażami…
Dodaj anonimowe wyznanie
Ciesz się że Ci paluchów nie pourywało.
To, że coś jest wystawione za jakąś kwotę nie oznacza, że jest rzeczywiście tyle warte. Handlarze antykami często ryzykują łamanie przepisów, z powodu czego mogą mieć kłopoty. Kiedyś sprzedałam za grosze figurkę z targu staroci, która mogła być dużo warta. Zrzuciłam tak naprawdę z siebie ciężar posiadania jej.
Znałem jedną babcię, która po śmierci męża sprzedawała dzieło jego życia - to były jakieś kolejki, stacja kolejowa, samochodziki, ludzie, jakby miniaturka miasta. Grzebał przy tym ponad 20 lat. On to wszystko robił sam, niektóre materiały czy rzeczy kupował (jak auta czy pociągi). Tam nawet sygnalizacja na ulicach działała. Miał na to przeznaczone całe pomieszczenie w domu. Mówiła że to było warte przynajmniej 15 tys. euro. No może i faktycznie bylo warte, tyle że nikt nie kwapił się żeby kupić, bo to specyficzne hobby. W końcu ktoś przyszedł, pokręcił nosem, i zaproponował zwrotną cenę 700 czy 800€. A ona chciała się tego pozbyć, więc zła na siebie sprzedała za grosze.
Na wartość monety wpływa też stan zachowania, taka sama moneta w gorszym stanie mogła być warta ułamek tej kwoty.
I mając 8 lat tak dobrze zapamiętałeś jak wyglądała moneta, choć się nimi wtedy ewidentnie nie interesowałeś?
Byłam kiedyś na pchlim targu i zobaczyłam wielki, piękny gobelin z lat 50, ze średniowiecznym motywem, w cudownym stanie. W internecie podobne gobeliny są wystawiane za 2000 euro. Ja dostałam swój za 50 euro, bo sprzedawca twierdził, że od miesięcy próbuje go sprzedać i tylko się denerwuje za każdym razem jak musi go co tydzień zwijać i rozwijać.