#zlLEd

Jako nastolatka miałam zerowe poczucie własnej wartości. Dzieciaki w szkole ciągle mnie wyśmiewały, co przełożyło się na moje samopostrzeganie. Postanowiłam jakoś temu zaradzić, więc w myśl zasady „jak siebie postrzegasz, tak postrzegają cię inni” oraz „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”, dzień w dzień stawałam przed lustrem, patrzyłam sobie w oczy i mówiłam: „jesteś super, jesteś ładna, masz ładny uśmiech...”. Codziennie, przez długie miesiące, powtarzałam sobie te słowa jak mantrę. Na początku czułam się jak idiotka, jednak z czasem to uczucie minęło.

Pewnego dnia obudziłam się i nagle, jak grom z jasnego nieba, dotarła do mnie myśl, że ja NAPRAWDĘ jestem super. Miłość do siebie, poczucie własnej wartości, świadomość, że jestem coś warta i że już nigdy nikt mi nie wmówi, że jestem do kitu, walnęły we mnie niczym kij baseballowy.
I to uczucie niezmiennie trwa do dziś.
Owszem, miewam gorsze dni, ale się nimi nie przejmuję, bo wiem, że mam do nich pełne prawo.

Polecam, to naprawdę działa.
Dragomir Odpowiedz

Afirmacja miłości, działa :)

Myszcz Odpowiedz

Bez Twojego pozwolenia nikt nie może sprawić, że poczujesz się gorszy. Eleanor Roosevelt

Dodaj anonimowe wyznanie