Kręci mnie, jak jakaś maszyna pod wpływem wciśnięcia jakiegoś przycisku albo przekręcenia jakiegoś pokrętła stawia delikatny opór, a potem zaskakuje jak dobra skrzynia biegów i dźwięki temu towarzyszące doprowadzają mnie do stanu skrajnego ukojenia. Najlepsze są stare maszyny z lat 70. TOS do obróbki skrawaniem, kiedy trzeba włączyć pompę oleju, żeby nasmarować od środka maszynę przed jej uruchomieniem. Każde pokrętło wydaje inny dźwięk i stawia inny opór na ciepłym oleju. Potrafię po dźwięku wrzeciona tokarki określić, czy wrzeciono jest osadzone na panewkach, czy na łożyskach. I dodatkowo maniakalnie, wręcz pedantycznie smaruję łoże, po którym śmiga konik, żeby poruszał się po nim z jak najmniejszym oporem i nie wydając przy tym żadnego dźwięku.
W warsztacie się nie zabawiam tylko dlatego, że są kamery.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jak masz czas na struganie batona w warsztacie nie będąc tam szefem, to znaczy że powinni ci dołożyć roboty.