#ZafR3

Zostałam sądownie wykluczona ze zboru. Rzekomo za niemoralność. Tak naprawdę mam chłopaka i po prostu całowaliśmy się. To wszystko. Jednak u nas w zborze, i chyba we wszystkich innych też, jakiekolwiek kontakty fizyczne dziewczyny z chłopakiem przed ślubem są zakazane. Tolerowane jest co najwyżej podanie ręki na przywitanie. Żadnych przytulań, żadnych objęć, żadnych spotkań sam na sam. Nic.

Nie wiem kto nas widział, ale zapewne ktoś nas musiał podpatrzeć i donieść o całowaniu do starszych zboru. Powołano komitet sądowniczy. Trzech facetów i ja naprzeciw. Byłam przerażona. A on chcieli wiedzieć wszystko. Jak często się spotykaliśmy, jak często się całowaliśmy, z jaką intensywnością było to całowanie. Szczególnie jeden z nich dociekał, czy wsuwał mi język do buzi, a ja jemu. Czy było coś więcej, np. macanie. A ja czerwieniłam się i odpowiadałam, że owszem, czasami dotykał mnie, ale tylko przez materiał. I znowu maglowali, czy było mi przyjemnie od tych dotyków, czy chciałam jeszcze, czy sama też go dotykałam. No i wreszcie, czy doszłam. Czy kiedykolwiek tak się zdarzyło. Przyznałam, że owszem, ale gdy robiłam to sama. Wtedy ten jeden znów się ożywił. Jak to sama? – pytał. – Palcami? A może coś wkładasz? Tłumaczyłam, że nic sobie nigdy nie wkładałam. A on dalej dociekał – jak często to robiłam? Gdzie? Pod prysznicem? Jak? Trudno uwierzyć, ale musiałam szczegółowo opowiedzieć na te wszystkie pytania.

Teraz kiedy to wspominam, aż nie wierzę, że to się wszystko działo naprawdę. Trzech facetów wypytujących młodą dziewczynę o najintymniejsze sprawy. A ja choć wstydziłam się nieprawdopodobnie, to opowiadałam zgodnie z prawdą, bo wciąż wierzyłam, że to po ich stronie jest racja, że skoro są starszymi, to chyba wiedzą, co robią, że widocznie tak trzeba, że jeśli chcę pozostać w zborze, to muszę się ukorzyć, muszę okazać żal, a przede wszystkim muszę wyznać grzech do końca. A najgorsze, że jednak w zborze nie zostałam. Po dwuipółgodzinnym przesłuchaniu ogłoszono wyrok, że nie ma we mnie skruchy. Że grzeszenie mi się wyraźnie podobało. I że dlatego muszą mnie wykluczyć. Byłam tym zdruzgotana. Przecież wiara i zbór to całe moje życie. Tu mam rodzinę, to mam znajomych, tu mam wszystkich. Usłyszałam, że mogę nadal przychodzić na zebrania, ale nie wolno mi z nikim utrzymywać kontaktu, abym swą niemoralną postawą nie zaraziła innych. I że jeśli będę posłuszna, to za kilka miesięcy znowu może mnie przyjmą. Może.

Raz przyszłam. Kiedy usiadłam na dawnym miejscu, krzesła wokół mnie momentalnie opustoszały. Wszyscy się odsunęli jak od trędowatej. Czułam się okropnie. Nie wiem, jak wytrzymałam do końca. Więcej już chyba nie pójdę.
Dragomir Odpowiedz

Banda zboczuchów udających świętoszków. Pierdzieliłbym takie towarzystwo.

Gargamel427 Odpowiedz

Mam nadzieję, że masz świadomość, że nie zrobiłaś nic złego?
"Zbór" sugeruje jakąś sektę. Jehowi, mormoni, nawet nie wiem co tam u nas jeszcze jest popularne. Pewnie będzie Ci ciężko przez pewien czas, bo pewnie niemal 100% Twojego otoczenia należy do "zboru" ale pociesz się tym, że masz potencjalnie miliony normalnych ludzi z którymi możesz ułożyć sobie lepsze życie.

szarymysz Odpowiedz

"Więcej już chyba nie pójdę. "
Najlepsze, co możesz zrobić, to zerwać z tą banda zboczeńców onanizujących się Twoimi "zeznaniami".
A jeżeli wiara jest dla Ciebie rzeczywiście ważna, to możesz się modlić gdziekolwiek, choćby w domu (Mt. 9, 5-6: "Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. ")

Diddl Odpowiedz

Wyczuwam świadków jehowy... Chociaż nie wiem czy to nie stare wyznanie, jeśli to rzeczywiście świadkowie (a wszystko pasuje do nich właśnie), bo dostali ,,nowe światło", że mogą witać się z wykluczonymi i też zaczęli inaczej nazywać komitet sądowniczy, ale nie pamiętam jak teraz) to polecam ci kanał Światusy. To byli świadkowie, też wychowali się w tej religii tak jak ty, jak się domyślam, i sami odeszli. Ich rodzice także odeszli ze zboru, choć później, więc zawsze możesz mieć nadzieję, że twoja rodzina też się obudzi. Światusy przeprowadzają wywiady z byłymi świadkami, w tym także takimi, którzy zostali wykluczeni, a czasami z ludźmi będącymi jeszcze teoretycznie w zborze, ale umysłem już nie. Pamiętaj, że starzy zboczeńcy NIE MAJĄ prawa pytać cię o takie rzeczy. To twoja prywatna sprawa. Założę się że twojego chłopaka tak nie maglowali i go nie wykluczyli, a pewnie też jest świadkiem. Wiem że może być ci ciężko, ale sama doświadczyłaś ile tak naprawdę znaczysz dla ludzi w zborze. Znajdziesz prawdziwych znajomych, przyjaciół w świecie. Ludzie w świecie nie są źli (znaczy oczywiście źli ludzie też są, jak wszędzie), jak zapewne ci wmawiano. Na pewno będziesz tęsknić za rodziną, ale pamiętaj, że najważniejsze dla ciebie powinno być twoje szczęście, twoja wolność, a nie rodzina, dla której zbór jest ważniejszy od ciebie. Oni oczywiście zapewne wierzą, że nie rozmawiają (jeśli tego rzeczywiście nie robią) z tobą dla twojego dobra, ale to tylko manipulacja, której nauczyła ich religia. Chodzi o to, żebyś uległa, okazała wystarczającą skruchę według nich, żeby łaskawie cię z powrotem przyłączyli. Nie daj się temu. Jeśli czujesz, że potrzebujesz pomocy i jesteś gotowa mówić o przeżyciach w zborze, zgłoś się do psychologa. Są świadkowie/wykluczeni świadkowie, którzy chodzą do psychologa i nie przyznają się do bycia świadkiem, ale to niestety utrudnia pracę psychologa, bo taki psycholog nie zna wtedy wszystkich źródeł problemów pacjenta.

HansVanDanz Odpowiedz

A niby jak raz włożysz rękę do ognia i ją poparzysz, to drugi raz nie popełnisz tego samego błędu 🤷

wyzwolonaa Odpowiedz

To jest chore, oni wszyscy nadają się tylko do więzienia. Spróbuj poznać ludzi gdzieś poza tą sektą, naprawdę nie warto tam wracać

Dodaj anonimowe wyznanie