#QcCDS

Wszystko w moim biurze kopie mnie prądem.
Komputery, kable, klamki, grzejniki, biurko, drukarka, ludzie... Codziennie. Kilkanaście razy dziennie.
Wytworzył się we mnie lęk przed przechodzeniem przez drzwi, bo jedna konkretna klamka strzela we mnie za każdym razem, kiedy jej dotykam. Otwieram drzwi łokciem, nawet kiedy mam wolne ręce.
Każde podanie komuś pendrive'a z ręki do ręki jest bolesne dla nas obojga.
Po kilku miesiącach straciłam poczucie swobody poruszania się po moim miejscu pracy, chociaż samą pracę bardzo lubię, ale boję się dotykać przedmiotów na własnym biurku.
Frog Odpowiedz

Elektryzowanie się ciała, czyli odczuwanie "rażenia prądem" przy dotyku przedmiotów to zjawisko elektrostatyki - elektrony przenoszą się między różnymi materiałami (ubranie, skóra czy podłoga).

Główne przyczyny:
Niska wilgotność powietrza,
tarcie materiałów, syntetyczne ubrania, dywany, obuwie, kontakt z elektroniką, (komputer), meble z tworzyw sztucznych.

Sposoby zapobiegania:
Nawilżaj powietrze (nawilżacz lub mokre ręczniki) i unikaj syntetyków – wybieraj bawełnę lub wełnę.
Używaj kremów nawilżających na skórę lub spryskuj ubrania antystatykami.

Powodzenia 🤗

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#Pl2M9

Jako nastolatek byłem mocno uzależniony od m4sturb@cji, potrafiłem to robić 5 razy dziennie.
Zniszczyło to moje związki, nie potrafiłem wywołać wzwodu przy dziewczynie, jedynie masturbacja mnie podniecała.
Teraz jest trochę lepiej, bo mogę współżyć, ale nie odczuwam przyjemności, tak jakbym stracił czucie. Seks może trwać nawet godzinę, co z tego, jak nie dojdę.
Nawet oral nie wywołuje żadnej przyjemności, a podobno jest to bardzo przyjemne dla faceta.
Nikt nie zna prawdy, a kobiety zadowolone, bo stosunek długi.

#YzDmX

Od zawsze wiedziałem, że moja grupa krwi to ARh-. Gdy zostałem HDK, okazało się, że jednak mam 0Rh-, a grupa krwi w książeczce to „grupa krwi matki”. Był to lekki szok dla mnie, ale to nieważne. Choć czuję się trochę wyjątkowo, że mogę pomóc szerszej liczbie ludzi, to czasami przeraża mnie fakt, że jakbym to ja potrzebował transfuzji, to mógłby być problem z tym, zważając na to, że w moim domu nikt nie ma grupy 0-.

#KRP5V

Ostatnio dużo się mówi, jak to trudno w dzisiejszych czasach o mieszkanie, dom, pieniądze na wkład własny. Bo kiedyś było łatwo.

Uważam, że nigdy nie było tak łatwo jak teraz, wystarczy chcieć, robić tylko trochę więcej niż wszyscy.
Kursy, nauka języków, wszystko jest za darmo w internecie.
Jeśli ktoś nie chce się uczyć, może jechać za granicę, na produkcję, magazyn itp. W dwa lata jako singiel odłoży 100 tysięcy. Już będzie na wkład własny.
Nie mówcie, że trzeba jeść konserwy i suchy chleb, żeby tyle odłożyć, wystarczy nie chlać, nie ćpać, i nie grać na maszynach. Tylko że tam trzeba ciężko pracować po 50-60 godzin tygodniowo, a lepiej siedzieć u rodziców albo płacić za wynajem połowę wypłaty. I być złym na cały świat, jak to ciężko jest iść na swoje.
anonimowe6692 Odpowiedz

Daj znać jak skończysz szkole i pójdziesz do pracy i zobaczysz jak Ci idzie to odkładanie ;)

Odpowiedzi (3)
KarolinaPoludniowa Odpowiedz

W swoim wyznaniu #m9pUa piszesz coś wręcz przeciwnego. To jak to w końcu jest?

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#uUtH4

Minęło 6 lat, odkąd straciłem miłość życia, rzadko się zdarza tego typu relacja, zbudowana przede wszystkim na przyjaźni.
Straciłem ją przez kłamstwa, sądziłem, że znając prawdę, nie będzie mnie chciała, później tylko to się nawarstwiło. Aż w końcu, żeby z tego wybrnąć, bo za bardzo mnie to dusiło, zerwałem z nią, oczywiście wymyślając kłamstwo.
Byłem w związkach, ale to nigdy nie było to samo, było fajnie, nawet bym powiedział, że byłem szczęśliwy, ale... jest to ale.
Próbowałem naprawiać sytuację, pisałem, ale bez odpowiedzi.
Nie chcę wyjść na psychopatę, bo przecież jakby chciała się spotkać, to by to napisała.
Nie wiem, czy całkowicie zapomnieć, żyć dalej, czy walczyć, 
Ona nie ma nikogo, wiem, że dla niej też byłem tym jedynym. „Byłem” – słowo klucz. 
Piszę, bo chcę wiedzieć, jakie macie rady, odpuścić czy w jakiś sposób spróbować. 
Darujcie sobie komentarze, że zasłużyłem, że jestem złą osobą itp., dobrze zdaję sobie z tego sprawę.
anonimowe6692 Odpowiedz

Jeśli ktoś poważnie podchodzi do tematu, to w każdym związku myśli o partnerze jako tym "jedynym". Tez mi się wydawało po rozstaniu z ex, że świat mi się kończy, a miesiąc później nie mogłam się nadziwić jakiej kuli uniknęłam. Wystarczyło dopuścić do siebie i wypowiedzieć wszystkoz co mi nie pasowało w tym związku, żeby zrozumieć jak bardzo bez sensu był. W Waszej historii minęło 6 lat - ona prawdopodobnie już przepracowała i zamknęła tę relację. Gdyby na Ciebie czekała, to by Ci odpisała. Innymi słowy ten statek już odplynal. Ale jeśli Cię to pocieszy, nie ma czegos takiego jak "ta jedyna", każda miłość jest inna, ale koniec końców związek jest tak dobry, jak bardzo nad nim pracujemy z partnerem. Nie biczuj się za bardzo, próbuj zapomnieć, tylko wyciągnij wnioski z błędów na przyszłość i nie popełnij ich w następnym związku.

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie