#bX05F
Jak by to powiedzieli ziomale z dzielni: „Randka bardziej oryginalna niż trzy paski na dresie”.
Rób tak dalej a gołą kobietę dalej na monitorze będziesz oglądał...
#oKq7b
To mu podziękuj, skoro chcesz to zrobić.
#7miDj
W czerwcu zdecydowałam się od niego odejść, bo nie byłam już w stanie wytrzymać tego, jak mnie traktował. Wiedziałam, że jeśli tego nie zrobię, to dalej będzie mnie niszczył, a ja musiałam myśleć nie tylko o sobie, ale też o dziecku, które nosiłam pod sercem. Po porodzie w listopadzie byłam jednak bardzo słaba i zagubiona. Dałam się zmanipulować i wróciłam do niego, wierząc w jego obietnice, że tym razem będzie inaczej i że stworzymy rodzinę dla naszej córeczki. Niestety szybko okazało się, że nic się nie zmieniło, a jego słowa znowu były tylko pustymi obietnicami. W końcu postanowiłam odciąć się od niego na dobre. Zrozumiałam, że ja i moje dziecko zasługujemy na spokój i normalne życie.
Teraz jest trochę lepiej, chociaż on nadal próbuje robić mi pod górkę. Mam jednak nadzieję, że z czasem uda mi się całkowicie uwolnić od jego wpływu i będziemy mogły żyć spokojnie, bez strachu i bez bólu.
#XiCY0
Wszyscy jesteście patologiczni. Samo instalowanie Tindera będąc w związku to Red flag. Podejście "pewnie mnie zdradza, to też go zdradzę" to już w ogóle patologia. To się na terapię kwalifikuje
#Bip1s
Teraz też mamy małe sprzeczki, ale polegają one na uświadomieniu mojemu chłopakowi, że widocznie nie jestem dla niego priorytetem, ponieważ wyskoczył teraz z myślą, że będzie się starał o kartę pobytu do Ameryki, bo ON chce tam zamieszkać, on chce zwiedzić świat, bo lepsze perspektywy (ja nienawidzę tego american dream), praca, pieniądze, i on nie widzi problemu z tym, że będzie przyjeżdżać co pół roku, rok na miesiąc lub nie wiem, pół roku, by się zobaczyć. Też chciałabym zobaczyć świat, ale wolę w formie wycieczki, a finalnie wrócić do ojczyzny. Widzę też, że nie lubi spędzać ze mną czasu, bo co się widzimy, to patrzy w telefon, jak się proszę o przytulenie, czy lekkie pieszczoty, to pojawia się oburzenie, że to bez sensu, jak nie kończy się to w wiadomy sposób, albo mnie poprawia i jego rodzice też, że nie okazuję mu uczuć przy stole, przy wszystkich nie pocałuję go – a nienawidzę miłości na pokaz.
Nie jestem materialistką, a została mi przyszyta łatka, że liczę na jego pieniądze, ale jednocześnie nie rozumieją, że ja to bym tylko chciała, by po prostu on pracował już w Polsce, widzieć się z nim codziennie, robić mu śniadanie do pracy, bo on aktualnie już pracuje za granicą i widzimy się rzadko. Do tego brak wsparcia, tylko hasła: „przesadzasz”, „wyobrażasz sobie”. Nigdzie nie chce ze mną jeździć, na żadne koncerty nie, bo on nie lubi tego, co ja. On chyba nie traktuje poważnie tego związku, a ja chciałabym jakiegoś nowego etapu w relacji, nie chcę być wiecznie tytułowana jako jego dziewczyna. Powoli mnie to strasznie męczy i chyba poproszę o przerwę w związku, by to wszystko przemyśleć, odpocząć od niego. Boję się, że finalnie i tak dojdzie do zerwania, a ja już nikogo nie znajdę, bo jestem naprawdę brzydka, sińce pod oczami od dziecka, niska jestem, nie mam figury, mam wielkie stopy i wiele innych wad. Czuję, że mój czas został zmarnowany, bo każde moje podjęcie tematu, by coś poprawić w związku, kończyło się kłótnią i że to ja w końcu mam się zmienić, bo on już tyle zrobił. i piętnowaniem, że nawet nie jesteśmy przecież narzeczeństwem. Czasem mi też wytknie, że już się pogodził, że ja nie chcę mieć dzieci, tylko związek bez dzieci jak jest miłość, to przetrwa, a jak jej nie ma, to nawet dziecko nic nie załata, a dziecko chcę adoptować, a nie przechodzić przez proces ciąży, o czym on od początku wiedział i do tej pory akceptował.
Daj sobie spokój, z tego nic nie będzie
Dziewczyno, jak jesteś z nim tylko dlatego, że się boisz, że nikt inny cię nie zechce, to to nie ma sensu u podstaw. Ani jedno słowo z tej opowieści nie wskazuje na to, żebyście się kochali.
On i tak wyjedzie, nawet nie będziesz go spotykać na mieście. Zobaczysz, odżyjesz, poczujesz się lepiej i będziesz wyglądać lepiej.
#9qQOK
Wychodzę co jakiś czas ze znajomymi, rzadko, ale się zdarza, jednak najczęściej spędzam czas z moim chłopakiem. Nie mam problemu, żeby wyjść gdzieś razem, wydaje mi się nawet, że to ja częściej próbuję wyciągnąć nas z domu. Nawet na cały dzień, porobić coś fajnego, coś innego.
Ale jest problem.
Czuję się źle, bo większość moich znajomych próbuje ogarnąć to dorosłe życie. Pracują, uczą się, wyprowadzają z drugą połówką. A ja czuję się, jakbym stała w miejscu.
Mam plan na siebie, chciałabym się rozwijać, uczyć, pracować, lecz kiedy znajduję już pracę, to dzieje się ten sam schemat. Pracuję chwilę z uśmiechem, jakby nic się nie działo, ale umieram w środku… Strasznie się meczę, ale nie fizycznie, tylko psychicznie.
Nie lubię przebywać z ludźmi. Nie mam problemu z ciężką pracą fizyczną, ale w swoim towarzystwie czuję się najlepiej lub gdy jestem z chłopakiem. Nawet ze znajomymi wychodzę od czasu do czasu, i to nie tak, że ich nie lubię, ja ich kocham, nie wiem, co by było, gdybym nie miała przy sobie tak wspaniałych ludzi.
Jest mi z tym ciężko, ale staram się, próbuję, nie poddaję, mimo że jestem oceniana najbardziej przez rodzinę. Najgorsze co można usłyszeć, według mnie, to to, że jestem leniwa. Ale zawsze jest łatwiej ocenić niż zrozumieć…
Dbajcie o siebie i swoje zdrowie psychiczne ;))
#4Z0oj
Chyba problem nie leży w dniach wolnych. Są niektóre branże, gdzie normą jest praca w weekendy, czy święta (ofc. nie każde), a wolne ma się w inne dni.
Jak płacą? - Pewnie minimalna krajowa? Co od osób bezrobotnych dłuższy okres, to lokalny urząd bezrobocia chyba deleguje takich do pracy, a jeżeli taka osoba odrzuci ofertę, to jest skreślana z listy i nie przysługuje jej ubezpieczenie. Zresztą skąd wiesz, że szukają. W niektórych spółkach/instytucjach państwowych rekrutacja trwa tak długo, bo nawet na kasjera musi być konkurs.
Nie wiem za bardzo ani co w tym złego ani co w tym anonimowego. To mówisz, że ludzie chcieliby mieć przestrzeń na jakieś życie poza pracą? No bezczelni
#7ZWvo
Dziś zaczęło boleć, dziś był internista, USG, szpital, badania. Jutro operacja. Musisz mieć strasznie długi dzień.
Onkologia jest jak każdy inny oddział szpitalny. To miesiące badań i oczekiwania. "W trybie pilnym" to nie znaczy za godzinę, tylko za kilka tygodni lub miesięcy.
Przed operacją są często miesiące chemioterapii.
Nie ma powodu, żeby się nie obudzić po amputacji jądra, następnego dnia wypisują cię do domu.
Zanim będą przerzuty, też będą miesiące badań, rehabilitacji, kontroli, może radioterapia, po niej znowu rehabilitacja...
Nie róbcie z raka pośmiewiska.
#WNO6y
1) Nie mam wpływu na promocje, ceny, politykę firmy ani nawet na to, że do was dzwonię, więc mówienie mi, że jesteście długoletnimi klientami i straszenie, że jeśli nie mam dobrej oferty, to pójdziecie do konkurencji, szczerze mnie nie obchodzi. To samo, jeśli chodzi o straszenie czy wyzywanie firmy. Nie ja ustalam zasady, często zgadzam się z uwagami klienta, ale powiedzieć tego na głos nie mogę.
2) Rozmowy są w większości takich centrali nagrywane, więc jeśli ośmieszasz się, wyzywasz kogoś lub robisz 10-minutowy wywód pełen epitetów pod adresem moim albo firmy, to licz się z tym, że później puścimy tę rozmowę na głośniku i pośmiejemy się z ciebie z resztą konsultantów. Wasze zachowanie naprawdę nikogo nie dziwi ani nie boli, jest to raczej śmieszne. Chociaż przyznaję, zdarzają się czasem perełki, które wyprowadzą z równowagi nawet mistrza zen.
3) Tak, możesz trafić na czarną listę kontaktów. Wystarczy, że jesteś chamem do kwadratu.
4) Nie jestem wszechwiedząca, więc jeśli mówię ci, że potrzebuję chwili cierpliwości od ciebie, to uszanuj to i poczekaj. Dwie minuty cię nie zbawią. Jak będziesz chamem, to będziesz czekał dłużej, bo skorzystam z okazji i zaparzę sobie herbatę. W najtrudniejszych przypadkach może nawet zjem kanapkę. A no i warto zaznaczyć, że jeśli się wyciszam, to nie znaczy, że wyciszam też ciebie, więc doskonale słyszę, o czym mówisz (nie mam ochoty słuchać, jak kłócisz się z żoną albo robisz kupę).
5) Jak czegoś nie ma, to nie ma. Nie uczynię magii i nie sprawię, że nagle się to pojawi. Pytanie mnie 10 razy o to samo naprawdę mija się z celem.
6) Jak nie chcesz ze mną rozmawiać, to po prostu się rozłącz, naprawdę się nie obrażę. Lepsze to niż słuchanie twoich gorzkich żali.
7) Wiem, że jeśli prosisz, bym zadzwoniła później, bo musisz się zastanowić, to tak naprawdę po prostu już nie odbierzesz. Nie musisz szukać miliona różnych wymówek.
8) Jeśli na swoim koncie masz wyrażone zgody na marketing, w tym telefoniczny, to nie oburzaj się, że do ciebie dzwonię. Możesz te zgody równie dobrze odznaczyć.
9) Twój numer i dane są w systemie, więc mam do nich dostęp. Sam wyraziłeś zgodę na ich przetwarzanie. Nie snuj teorii spiskowych, nikt cię nie śledzi, nie jesteś celem wywiadu państwowego ani kosmitów.
10) Jak jesteś chamem, to nie dziw się, że nie dostajesz dodatkowych benefitów, trzymamy je dla klientów, którzy są mili i potrafią zachowywać się z kulturą. To akurat nikogo nie powinno dziwić, takie prawo sprzedaży.
1) Większość ludzi to lenie, nie chce wychodzić ze swojej strefy komfortu i woli być klientem jednej firmy przez niekiedy dziesiątki lat. Firmy z tego korzystają, dla nich stały klient mniej się liczy, niż pozyskanie nowego. Podobnie wygląda z pracownikami - mają premię za pozyskiwanie nowych klientów. Dlatego warto czasem zobaczyć, co oferuje konkurencja. Tak - straszenie odejściem do konkurencji z reguły nie ma sensu - jak firma ma tysiące klientów, to jeden w tą czy tamtą to bez różnicy.
2) Dlatego jak nie chcesz skorzystać z oferty, to najlepiej takiemu telemarketerowi podziękować i rozłączyć się.
Widać, że jesteś młoda. Spotkała Cię tragedia, więc powiem tylko, że wściekanie się na ludzi, którzy często cierpią o wiele dłużej niż osoby chore na raka, w żaden sposób Ci nie pomoże.
Rak: żyjesz, ale twoje życie to cierpienie z powodu bólu i strach, że może się skończyć w każdej chwili. Twoja rodzina cierpi, bo widzi jak się męczysz i może cię stracić.
Depresja: żyjesz, ale Twoje życie to cierpienie z powodu braku odczuwania sensu i celu oraz strach, że tak już będzie zawsze i że tylko wszystkim przeszkadzasz, więc może lepiej, żeby cię nie było. Twoją rodziną cierpi, bo widzi jak się męczysz i może cię stracić.
Osoba z mojej najbliższej rodziny umarła niedawno na raka po miesiącach cierpienia.
Inna osoba z rodziny ma depresję od lat i jej życie jest jak chińska podróbka życia, to tylko trwanie w cierpieniu.
Obie te choroby działają na całą rodzinę. I są potworne.