#V3w96

Jestem osobą pracującą na wysokim stanowisku, uważaną za konesera sztuki, lubię ambitne kino, książki, malarstwo i rzeźbę. Regularnie odwiedzam wystawy i wernisaże. Wakacje czy city breaki bez odwiedzenia lokalnych muzeów czy galerii nie mają miejsca. Jestem osobą uzależnioną od oglądania Na Wspólnej. Kurtyna.

#aIBM5

Piszę to bo czuję się przejedzony. Przejedzony byciem tym porządnym. Tym na którym można polegać. Tym który zawsze odpisze. Piszę to w momencie gdy po dwóch latach wspólnych rozmów, wspierania się i budowania relacji, która wydawała się solidna jak skała zostałem potraktowany jak spam w skrzynce mailowej. Wystarczył tylko jeden przycisk "Zablokuj". Koniec.

Zastanawiam się w którym momencie jako ludzie daliśmy sobie prawo do bycia tak nieludzkimi? Ghosting to nie jest "brak kontaktu". To jest najwyższa forma emocjonalnego tchórzostwa. To komunikat który mówi: "Twoje dwa lata życia, Twoje emocje i Twoja obecność nie są warte nawet najmniejszego ułamka sekundy mojego czasu na napisanie: słuchaj, nie chcę już tej relacji".

Czuję się upokorzony. Tak, mówię to głośno. Czuję się żałośnie stojąc przed lustrem i robiąc rachunek sumienia za winy których nie popełniłem. Analizuję każde słowo, każdy przecinek zastanawiając się co zrobiłem źle. A prawda jest brutalna: jedynym moim "błędem" było to że byłem fair wobec kogoś kto nie dorósł do posiadania kręgosłupa moralnego.

To nie jest pierwszy raz. I to boli najbardziej. To poczucie że świat stał się wielkim supermarketem ludzi gdzie bierzesz kogoś z półki, używasz, a gdy Ci się znudzi to po prostu wyrzucasz do kosza nie dbając o to czy ten "produkt" ma serce. Instagram, Messenger, WhatsApp - to narzędzia które dały nam moc usuwania ludzi z rzeczywistości jednym ruchem kciuka. Ale czy to usuwa też wspomnienia? Czy usuwa poczucie krzywdy?

Mam dość bycia "wytrwałym". Mam dość zastanawiania się czy kolejna osoba której zaufam zniknie we mgle bez słowa wyjaśnienia. Ten "osad" w głowie zatruwa mi każdy kolejny kontakt. Sprawia że zamiast cieszyć się nowym spotkaniem, siedzę i czekam na moment, w którym znów zobaczę ikonkę "Użytkownik niedostępny".

To wyznanie to mój krzyk bezsilności ale też moment odcięcia grubą kreską.

Ode mnie, specjalne przesłanie do każdej dziewczyny która kiedykolwiek zafundowała komuś ghosting: wiedz jedno, nie uniknęłaś trudnej rozmowy. Pokazałaś tylko że jesteś emocjonalnym karłem. Ja zostaję ze swoim bólem ale zostaję też ze swoją klasą. Ty zostajesz ze swoim tchórzostwem.

Chyba lepiej będzie zniknąć z sieci. Bo wolę być sam niż być częścią świata w którym przyjaźń kończy się algorytmem blokady...
anonimowe6692 Odpowiedz

Niestety jest to bolesne i szkoda, że to tak długo trwało, ale trzeba na to spojrzeć z tej strony, że śmieci się same wyniosły

Odpowiedzi (1)

#E4d42

Cześć,
Jestem w wieku 26l moja dziew. również.
Planujemy już ślub ,wesele ,budowę domu.
Mieszkamy 2 rok razem w wynajmowanym mieszkaniu.
Ona jest z dalszego miasteczka ok.100 km ode mnie i przeprowadziła się tutaj na studia. Poznałem ją w klubie studenckim. Nie byłem specjalnie dobrze nastawiony na wspólne mieszkanie razem przed ślubem gdyż pochodzę z religijnej rodziny nie takiej do przesady ale jakieś zasady tam panowały. Po pewnym czasie i swoich przemyśleniach około roku razem zgodziłem się na wspólne mieszkanie. Nigdy nie mieszkałem w bloku tylko w domku jednorodzinnym na obrzeżach miasta. Zawsze było coś do pomocy w gospodarstwie czy w działalności mojego taty. W domu miałem piekło ,że to nie wypada i co to za dziewczyna, nie pomagam w domu itp. Moja rodzina jest mocno kontrolująca zwłaszcza mama. I to od niej głownie długo nie wypływały pozytywne opinie. Było ciężko. Po czasie wszystko jakoś się ułożyło i uspokoiło. Chodziłem na terapię za namową dziewczyny żeby poznać siebie itp. Ona już długo korzysta z tego sposobu wsparcia gdyż cierpi jak twierdzi na stany lękowe. Brakowało mi argumentów żeby ją zrozumieć czy się odnieść do mojego nie zrozumienia jej sytuacji. Bierze leki które przypisał jej psychiatra. Często nasze sprzeczki dotyczyły czemu nie może ich ograniczyć oraz kiedy zejdzie z dawki i przez dwa dni poczuje się gorzej co jest dla mnie logiczne od razu idzie do psychiatry o powrót do starej dawki. Mniejsza z tym uważa że się nie znam i nie powinienem się wypowiadać. Okej. W zeszłe lato się zaręczyliśmy na wakacjach. Od jej rodziców od dawna długo można było słyszeć kiedy zaręczyny planujecie, dalej. Zaczeliśmy organizację ślubu i wesela. Jej rodzice pojechali z nami do dwóch lokali i wybrali jeden. Mi nie za bardzo przypada od do gustu ale zgodziłem się.
Jestem osobą która szuka aprobaty u innych i jest ustępliwa nie szukam konfliktów i staram się rozmawiać na argumenty. Sala wychodzi ciut drożej i pewne rzeczy trzeba będzie dokupić. Kolejny DJ- wspólnie w zgodzie.
Nastąpił wybór florystki i tu zaczynają się trochę schody. Gdyż kosztuje ona 8 tyś. Są takie stawki rynkowe co sprawdziłem ale staram się na wszytkim szukać jakiejś oszczędności. Dziewczyna nie bardzo gdyż jej koleżanka miała to to ona tez chce to mieć. kamerzysta foto budka itp. z fotobudki zrezygnowała na poczet kamerzysty ale ja też tego nie wymyśliłem. Moje obie siostry są po rozwodach. A ich małżeństwa trwały możę z 5 lat. Więc mam troche inne może i skrzywione spojrzenie na śluby kościół itp. Dziewczyna stale się denerwuję i obraża mnie.Trochę jest mi przykro.
Boje się ,że całe życie będę musiał iść na ustępstwa i w sumie moje zdanie mało się liczy bo jej jest nadrzędne. Trochę tak jest u niej w domu a także i moim. Może dlatego na siebie trafiliśmy. Było fajnie ale trochę już jestem tym zawiedziony.
anonimowe6692 Odpowiedz

Dałam za florystka w zeszłym roku jakieś 2000-2500 zł (już nie pamiętam), a zrobiła super. Radzilabym Wam wykorzystać te przygotowania do wesela żeby nauczyć się ze sobą rozmawiać, Ty.na pewno musisz się nauczyć stawiać granice. Bez tego ten związek nie będzie mieć przyszłości

Zobacz więcej komentarzy (2)

#TXvBj

Mam 45 lat, żonę i dwoje dzieci. Pracuję, nie piję, nie imprezuje. 2 lata po ślubie żona poznała w sieci mężczyznę z którym flirtowała i romansowała. Spotykali się w realu. Po jakimś czasie wpadłem w końcu co się dzieje. Była kłótnia, awantura, moje życie legło w gruzach w kilka chwil. Chciała odejść i mnie zostawić. Po wielu rozmowach zostaliśmy razem i urodziło się pierwsze dziecko. Gdy dziecko skończyło roczek to sytuacja finansowa zmusiła mnie do wyjazdu do pracy na zachód. Do domu wracałem raz w miesiącu na kilka dni. Były pieniadze,wszystko wydawało się że jest dobrze.
Żona po powrocie do pracy poznała kolegę w pracy.
Złapała z nim dobry kontakt, on zwierzał się jej,a ona jemu jak to jest jej źle, że ja zostawiłem itp.
Ja uważałem,że zarabiam na dom, rodzinę, rachunki. Po raz kolejny dowiedziałem się o romansie. Znów awantura, kłótnie. Zapadła decyzja,że wracam do kraju. W rozmowach tłumaczyła mi że nie ma żadnej koleżanki, potrzebuje z kimś rozmawiać i lepszy kontakt łapie z mężczyznami. Pojawiło się drugie dziecko, ja znalazłem dobrą pracę w kraju. Pomagałem w codziennych obowiązkach. Uważam szczerze,że jestem do dziś zaangażowany. Jak wspominałem, utrzymuje mieszkanie, nigdy żadnych zaległości w rachunkach, ba, nawet spóźnienia w opłatach.
Teraz znów się natknąłem na konwersacje z kolejnym kolegą z pracy. Jest powtórka, mam załamkę, jestem psychicznie zdruzgotany, czuje się beznadziejnie, nie kochany, nie doceniany.
Często w przeszłości słyszałem wulgaryzmy i obelgi z jej strony w moim kierunku,ale nie przybierałem sobie tego tak do głowy.
Teraz mam niespełna 50 lat i jestem załamany życiem. Nie uśmiecham się, myślę, że te wszystkie sytuacje-doświadczenia życiowe których doświadczyłem do tej pory zrobiły ze mnie bezdusznego człowieka. Nie wierzę w miłość, lojalność, szczerość. Żyje dla dzieci...ale każdy dzień mnie przygniata. Nie tak wyobrażałem sobie to wszystko i nie wiem co będzie dalej.
radiant Odpowiedz

Popełniłeś błąd, że wybaczyłeś jej za pierwszym razem, a reszta to jego konsekwencja. To że ona nie poniosła żadnych konsekwencji za tamten romans, tylko zachęciło ją do kolejnego. Skoro babka puszczała się wcześniej, to wiara że będzie Ci wierna, gdy ciebie nie ma przez prawie cały miesiąc, to z Twojej strony skrajna naiwność. Zresztą co do dzieci też masz pewność, że są Twoje? Chyba lepiej w tej sytuacji rozwieść się z winy żony - jak masz dowody, to pójdzie łatwo. Gorzej z dziećmi - w Polsce sądy w 90+ przyznają opiekę matce, więc raczej alimenty, tym bardziej że nawet gdybyś nie był biologicznym ojcem tych dzieci, to i tak sąd może zasądzić płacenie alimentów.

Odpowiedzi (2)
anonimowe6692 Odpowiedz

Czyli co, trzecie dziecko? A tak poważnie: Prześlij do siebie screeny tych wiadomości i wszelki inne dowody zdrady i złóż pozew rozwodowy. Samotność i brak koleżanek nie są żadnym usprawiedliwieniem dla zdrady, nie ma usprawiedliwienia dla zdrady. I przestańcie robić sobie dzieci w ramach naprawiania związku po kryzysie, to nie działa

Zobacz więcej komentarzy (5)

#YvSIL

Mam znajomą, której bardzo lubię dokuczać. Ale może od początku - laskę co chwilę wywalają z roboty, szuka faceta ale bardzo kiepsko jej to wychodzi, bo cały czas trafia na dupków i takich co chcą tylko jednego. Pewnie powiecie, to może ma w miarę znajomych? Tez nie! Jej "przyjaciółki" są mega toksyczne i blokują ją albo wyśmiewają, kiedy mają okazję.

Zrobiło się wam przykro z jej powodu? Błąd, też go popełniłam na początku naszej znajomości i od tamtego czasu postanowiłam jej dokuczać. Śmiać się, że znowu ją wywalili z roboty, że nie ogarnia życia - a ona? Pyta się czemu jestem dla niej taka nie miła (bo ona może być ale jak ktoś jest dla niej to ojej) i szczerze nie jestem w stanie na to odpowiedzieć, dla moich znajomych i przyjaciół jestem mega serdeczna (ze wzajemnością - wyłącznie ona wywołuje u mnie takie emocje. Mimo wszystko odzywa się do mnie, bo jest mega samotna.

Uważam ją za swoją motywacje - kim nie chce NIGDY zostać i jak na razie mi się to udaje. Może to okrutne, ale każdy z nas ma kogoś takiego.
anonimowe6692 Odpowiedz

Nie wiem po co to ciągniesz, zamiast po prostu zerwać kontakt. Czujesz się przez to lepsza? Bo patrząc na te sadystyczne skłonności, to raczej nie jesteś

KurzaStopa Odpowiedz

Twoje zachowanie przypomina mi takich gnojków z podstawówki, którzy śmieją się z innych dzieci, bo są biedne albo mają gorsze oceny.
Nie wyjaśniasz, dlaczego współczucie jest twoim zdaniem błędem.

#4VNQC

Wczoraj byłem w samochodzie na parkingu, z reguły nie daje pieniędzy osobą, które mnie zaczepią- zawsze proponuje że mogę kupić coś do jedzenia. Pani zapukała do okna , uchyliłem je i zapytała mnie czy nie poratował bym jej paroma drobniakami, powiedziała że znalazła się w kryzysowej sytuacji, partner ją wyrzucił i od 4 dni nic nie je. Nie śmierdziała, nie była pijana,nie czyć było alkocholu i nie było widać jakichkolwiek oznak menelstwa. Powiedziałem jej że coś poszukam, dałem jej 10 zł. w papierku,drobny gest bo zrobiło mi się jej szkoda, ona wzięła tą tychę,złapała za okno i popłakała się.... powiedziała mi wtedy że życzy mi jak najlepiej , powiedziałem że życzę zdrówka , i poszła... Chodzi w tym wszystkim o to, że człowiek największą radość ma tylko wtedy , kiedy nie będzie czuł,że mógł zrobić coś inaczej... Dla mnie to 10 zł, nie używany papierek , który miałem w portfelu pośród innych banknotów, dla niej nadzieja, kolejny dzień, zwykła radość....

#TJ1Mb

Uwielbiam wszystko co związane z ogniem.
W szczególności lubię ogniska, lubię dokładać coraz to więcej drzewa, aby płomienie były wyższe ode mnie, o przyjemności z ciepła nawet nie wspominam.
Doszło do tego, że od kilku tygodni rozpalamy z kumplem po pracy wielkie ognisko aby tylko posiedzieć, pogadać i wypić piwko. Używamy do tego pobliskich płytek (sklejek), ponieważ są odpadami w jednej firmie parę metrów od nas.
Teraz codziennie myślę o ognisku, to uzależnienie.

#jHTC7

Synestezja jest super, zwłaszcza jeśli lubi się gotować.
Zapachy łączę z kolorami (podobnie jak dźwięki, ale to już materiał na osobną historię) i zawsze wiem, co do czego będzie pasowało. Jeśli nawet wącham coś po raz pierwszy, mogę bardzo dużo powiedzieć o produkcie.

Zapachy "żółte" - jajka, wanilia, niektóre białe czekolady, lubią się z większością "białych" przegryzionych odrobiną "czerwonych". Dodam jeszcze, że każdy kolor ma kilka różnych tonacji. ;) Wiem, że brzmi to dość dziwnie, ale pozwoliło mi to opanować mnóstwo przepisów. Kiedy oglądam pewien popularny program kulinarny i przypatruję się poczynaniom uczestników, zwykle wiem, czy coś się uda, czy jednak poleci talerz.

Nie powiem, ułatwia mi to życie, zwłaszcza, że mam bardzo czuły węch. Znajomi są pod wrażeniem, rodzina zastanawia się, po kim odziedziczyłam talent do gotowania.
Kiedyś rozważałam, czy nie zostać profesjonalnym kucharzem, ale ostatecznie wybrałam coś innego. Gotuję tylko dla najbliższych.

P.S. Jest jeden minus. Bardzo duży minus. Kiedy podróżuję komunikacją miejską i mam ten zaszczyt siedzenia nieopodal lokalnego amatora tanich trunków... cóż, nie dość, że czuję więcej niż inni ludzie, to jeszcze mam wrażenie, że gapię się na tęczę.. Tak, smród to połączenie bardzo, bardzo wielu zapachów.

#9HldB

Zastanawialiście się kiedyś jak czuł się Marlon Brando kręcąc słynną scenę z proszeniem o przysługę? Przeżyłem wczoraj coś podobnego.

Od początku: 10 lat temu robiłem magisterkę, zaprzyjaźniłem się tam z pewną dziewczyną, nazwijmy ją Natalia. Przez długi czas trzymaliśmy się razem, znaliśmy swoje tajemnice, wydawało się że jesteśmy bratnimi duszami. W pewnym momencie poczułem do niej coś więcej, przez długi czas bałem się powiedzieć, żeby nie zniszczyć naszej przyjaźni. Ona prawdopodobnie się domyślała, czasem niby przypadkiem rzuciła jakimś dwuznacznym tekstem, często mówiła że chciałaby być z kimś takim jak ja. Kiedy w końcu zdobyłem się na odwagę wyśmiała mnie. To bym jeszcze przebolał, ale najgorsze dopiero miało nadejść. Natalia okrutnie zabawiła się moimi uczuciami, rozpowiedziała wszystkim o tej sytuacji, próbowała zniszczyć mi życie wymyślonymi przez siebie historiami. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale sprawa otarła się o policję a ja przez długi czas nie mogłem się psychicznie pozbierać.

Ostatecznie wyszedłem na prostą, ożeniłem się, założyłem dobrze prosperującą firmę. Na początku tego roku przejęliśmy podupadającego konkurenta, ponieważ wiele stanowisk się dublowało konieczne były zwolnienia. Jedną z osób przeznaczonych "do odstrzału" okazała się Natalia, oczywiście została o tym powiadomiona odpowiednio wcześnie. Wczoraj wieczorem napisała do mnie długą wiadomość, gdzie przeprosiła za tamte oskarżenia i próbowała mnie przekonać, żebym jednak zmienił zdanie. Pisała, że przez te 10 lat wiele się u niej zmieniło na gorsze, straciła rodziców, wpadła w długi, na dodatek jakiś fagas zostawił ją samą z dzieckiem. Najśmieszniejsze, że na studiach popierała Korwina i uważała, że samotne matki to zakała społeczeństwa, a jak ktoś jest biedny to widocznie "wolny rynek tak chciał". Prosiła mnie, żebym przez wzgląd na stare czasy przemyślał swoją decyzję.

W odpowiedzi dostała ode mnie tylko screena tamtej sceny z Ojca Chrzestnego. A ponieważ nie mam córki ani tym bardziej ślubu córki, dziś z przyjemnością podpisałem jej wypowiedzenie. Pracowała na zleceniu, więc został jej tydzień (taki był zapis w umowie). Karma to jednak piękna rzecz. Natalia mogłaby być na miejscu mojej żony, albo chociaż odmówić w cywilizowany sposób. Ale wybrała inaczej. Wiem, w komentarzach pewnie mnie zlinczujecie, jednak nie czuję się ani trochę winny.
radiant Odpowiedz

A jakbyś jej nie znał, to też byś ją zwolnił?
Jak chcesz mieć profesjonalną firmę, to tu nie ma miejsca na sentymenty, zresztą w każdej firmie najważniejsze powinny być kompetencje, a nie względy osobiste.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#owZPb

Było to 20 lat temu z miałem wtedy 16 lat. Pierwszy raz w życiu poszedłem na trening boksu do Gwardi, treningi były darmowe.

Duże miasto wojewódzkie, treningi były w jakiś sposób opłacane z miasta. Po treningu, każdy szedł pod prysznic, bo był cały spocony, normalna sprawa. Tylko, że tam nikt nie szedł w dyskretne miejsce aby się rozebrać, nagle przy mnie było 20 chłopaków kompletnie nagich. Dla nich to było coś normalnego, tak stali nadzy i sobie gadali, żartowali. Szybko się ubrałem, nie biorąc prysznica, nigdy tam nie wróciłem.

Nigdy więcej nie byłem na żadnych innym treningu boksu, być może to jest normalne, dla mnie nie było
vylarr Odpowiedz

Stanął ci i to cię przeraziło?

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (2)
Dodaj anonimowe wyznanie