#OaBaG

W życiu mojego faceta była jakaś inna baba. Parę razy widziałam ją na oczy - dużo starsza od niego babeczka, przy której mojemu odbijało, gadał głupoty, zachowywał się jak gówniarz itd. Kiedy go pytałam, mówił, że to przyjaciółka. O kilkanaście lat starsza... super. Mówił jej po imieniu. Wiem, że często z nią pisał, że dzwonili do siebie, dużo gadali. Trochę to trwało. W końcu uznałam to za dziwne, prosiłam, by przestał, bo zaczyna mnie to ranić. Obiecywał, ale nie dotrzymywał słowa. Dalej wydzwaniał, pisał. Raz okłamał mnie, że idzie do kumpla, a spotkał się z nią, byli na kawie, ponoć...

W końcu postanowiłam z nim zerwać, ale najpierw chciałam wydrapać milfowi oczy za dymanie cudzego faceta. Wyśledziłam ją w końcu... I wiecie co? Mam faceta debila.
To jego matka zastępcza. Przez ponad pół roku związku nie przyznał mi się, że był w rodzinie zastępczej, bo... miał dużo różnych powodów, które chyba wydawały mu się racjonalne. I ją ubłagał, żeby nie przyznawała się kim jest, dopóki on nie będzie gotów...

To było parę miesięcy temu. Teraz mam fajny kontakt z jego matką (tą lepszą, tak o niej mówi) i pracuję nad tym, żeby namówić go na terapię. Czuję się trochę jak świnia, bo naciskałam, żeby zerwał z nią kontakt... Czasem myślę, że gdybym nie była taka bojowa i nie pojechała spuścić manta "kochance" chłopaka, to byśmy się rozstali, bo on sam by mi nigdy nie powiedział o co chodzi. To mnie trochę przeraża, że tyle w nim wstydu i różnych złych emocji, ale bardzo go kocham i teraz lepiej rozumiem.
A mama jest kopalnią anegdot, nie tylko o moim, ale o różnych dzieciach. Pewnie kiedyś będzie komuś opowiadać anegdotę o takiej jednej wariatce, co to wpadła i na podwórku wyzwała ją od starych latawic. Dobrze, że wybaczyła :)

#oK0yj

Moja mama mając 50 lat jest bardzo atrakcyjną, zadbaną kobietą. Około rok temu postanowiła zmienić swoje życie. Wzięła się za sport i dietę, solarium, paznokcie, modne ubrania, bardziej dopracowany makijaż, fryzjer itp. Bardzo mocno zmieniła wizerunek. Poznała starszego mężczyznę przez internet, cały czas się ze sobą kontaktują. Powinnam się cieszyć, ale nie potrafię. Moja mama jeszcze niedawno była dla mnie wzorem klasy, elegancji, intelektu. Bardzo się od siebie oddaliłyśmy, jest mi wręcz obca. Coraz częściej wygląda wulgarnie i tak też się wypowiada. Kiedyś dawała mi rady, które bardzo ceniłam, chociaż nie zawsze się z nimi zgadzałam. Teraz mogę liczyć jedynie na "miej wyje*ane, a będzie ci dane". Ciągle tylko galerie handlowe, sklepy i nowe ubrania. Nieważne, że jest piękna pogoda na spacer, kawę czy obiad na mieście. Porozmawiać, pobyć ze sobą.Ostatnio zaproponowałam planszówkę - zostałam zwyzywana. Zawsze mówiła mi komplementy, prawdziwe czy nie, ale mówiła. Teraz ciągle słyszę, że mam schudnąć albo włożyć coś seksownego. Kiedyś mówiła o niezależności, byciu sobą. Dziś słyszę, że tylko głupie laski są w życiu szczęśliwe i nie ma co się wywyższać wiedzą czy rozwojem. Jest Instagram, gry, Netflix. Nie ma reakcji na "mamo, mam problem" czy "tęsknię za tobą". Moja mama nie wie, jakie filmy lubię, czego słucham, z kim się zadaję, co mi się podoba, a co nie, jakie mam poglądy, czego się w życiu boję. Dziś usłyszałam, że mogłam zniknąć z jej życia jako dziecko.

Tak bardzo mi przykro. Wiecie, co jest zabawne? Znajomi widząc to z boku myślą, że mam szczęście, bo mam taką przyjaciółkę czy też "cool mamę". Ja chcę mamę, bez cool. Taką, która spędzi ze mną czas, pokaże jak piec ciasta, pójdzie na spacer, rower, na kręgle czy do muzeum. Powie, że bardzo mnie kocha, że wszystko będzie dobrze. Jeżeli masz taką mamę i myślisz, że jest staroświecka i czasem wręcz się jej wstydzisz, to BARDZO Ci jej zazdroszczę.

#5qILU

Nienawidzę świąt.

Pewnie wielu z was kojarzą się one z rodzinną atmosferą, wspólnym posiłkiem i różnymi tradycjami. Dla mnie jednak jest to rok w rok ten sam schemat: robota ponad siły, a potem chlanie ponad siły.

Rodzice pracują we własnej firmie cateringowej. Jest to jedyne źródło utrzymania naszej 5-osobowej rodziny, więc mama przyjmuje wszystkie zamówienia (a przynajmniej większość). Zwłaszcza w święta, kiedy można zarobić więcej. Cała rodzina więc pomaga, przyjeżdżają dodatkowi pracownicy. Robota trwa często dzień, noc i kolejny dzień, potem krótki sen, rano śniadanie wielkanocne, a następnie znów do kuchni, bo trzeba ugotować jedzenie na imprezę. Gdy nadchodzi koniec, tata rzadko kiedy idzie odpocząć, częściej zaprasza gości (w końcu święta) i pije do upadłego, co nie jest trudne, patrząc na jego poprzednie dni i poziom wykończenia.

Rok w rok, święta w święta, nieważne, czy Wielkanocne, czy Bożego Narodzenia, historia wygląda tak samo.

Może niewielu to obejdzie, ale potrzebowałam się wygadać. Wyznanie piszę po ogarnięciu z mamą młodszych sióstr i ojca, który narąbany zasnął przy stole.

#VleZh

Jakiś czas temu zerwałam z chłopakiem, bo okazało się, że jestem "tą drugą".
Nie wchodząc w szczegóły, roztarliśmy się szybko i boleśnie. Niestety, były mieszka tylko parę domów dalej, więc często parkuje na mojej ulicy, jeśli pod jego domem nie ma miejsca. Zazwyczaj mi to nie przeszkadza. Pewnie, wolałabym, żeby tego nie robił, bo jest to przykra przypominajka, ale zawsze zbywam to wzruszeniem ramion. Parę dni temu jednak coś we mnie pękło.

Szłam do domu z zakupów, trzymając w rękach otwartą paczkę żelków. Parę godzin wcześniej wpadłam na byłego i jego "pierwszą" na mieście. Nie lubię robić scen, więc po prostu udałam, że ich nie widzę i uciekłam w pierwszą boczną uliczkę. Trzymałam się, dopóki nie zobaczyłam tego cholernego samochodu. Nie myśląc wiele, wyciągnęłam żelkę z paczki, wymierzyłam i z całej siły cisnęłam żelką w jego auto. Misiek odbił się od maski, przeleciał nad samochodem i wylądował tuż za nim. A ja wzięłam nogi za pas, w razie gdyby odgłos żelka uderzającego w auto zainteresował któregoś z sąsiadów.

Nigdy nie zachowałam się tak dziecinnie, ale w tamtej sekundzie rzucenie tą żelką wydawało się najlepszym pomysłem świata. Kumpel, jedyny, któremu opowiedziałam tę historię rzucił tylko: "Szkoda, że nie miałaś pod ręką jajka.". Może następnym razem.

#jvmSj

Kiedy moja ciocia umierała, byłam przy niej. Jej konanie było straszne. Młoda, 50-letnia kobieta odchodziła na raka. Pielęgnowałam ją, podawałam leki.
Któregoś dnia weszłam do pokoju i podeszłam do łóżka. Ciocia wyglądała potwornie, więc kilka razy zdarzało się, że musiałam sprawdzić, czy żyje. W pokoju był półmrok, totalna cisza. Pochylam się nad ciocią i.... za plecami słyszę przeszywający ciszę syk!  Serce skoczyło mi do gardła...

Twórcy tych cholernych odświeżaczy powietrza, co się włączają same, skończą w piekle!

#51ZxF

Po wielu latach, już jako dorosła osoba przyznałam się mamie, że byłam molestowana. Moim oprawcą był jej ulubiony siostrzeniec, a mój kuzyn. Zastraszał mnie, oszukiwał i wykorzystywał. Robił okropne i ohydne rzeczy, które śnią mi się w koszmarach do tej pory.

Przy następnym spotkaniu moja mama stwierdziła, że czytała na forach internetowych o zabawach "w doktora" i że musiało mi się coś pomylić, bo takie zachowanie jest normalne dla dzieci odkrywających swoją seksualność.

Siedemnastolatek z ośmiolatką. To według niej jest norma.

Teraz muszę wytłumaczyć moim dzieciom, czemu nie pojadą do babci na wakacje...

#teksn

Matka mojego męża nigdy zbytnio się nim nie interesowała. Pomimo starań małżonka, teściowa nigdy sama z siebie nas nie odwiedziła ani nawet nie zadzwoniła. Z czasem olaliśmy temat, bo ileż można się prosić, żeby wpadła na kawę, albo czy my możemy wpaść na herbatkę.

W pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia zadzwoniła do nas, czy może przyjść odwiedzić wnuka. Mały miał wtedy niecałe 2 lata, a ona widziała go może 3 razy od narodzin. Oczywiście zgodziliśmy się, nawet moi rodzice po nich pojechali, żeby nie musieli jechać komunikacją miejską.

Siedzimy przy stole, atmosfera grobowa, ciężko wszystkim złapać wspólny język, bo teściowa jak nakręcona rozpływa się nad swoim drugim wnukiem. Nasz syn akurat miał fazę na wskazywanie palcem członków rodziny. Proszę go, żeby pokazał babcię - palec wędruje w stronę mojej mamy. Więc biorę jego rękę, wskazuję na teściową i mówię: ''To też twoja babcia, kochanie''. Nagle dziecko w ciężkim szoku odwraca się do mnie i mówi głośne ''NIE'' z miną srającego kota :)

Teściowie szybko się zmyli, ale od tego czasu jakoś sami starają się nas jak najczęściej odwiedzać :)

#Cl7Ff

Kiedyś w gimnazjum był taki chłopak. Generalnie ubrania kupowała mu mama, majtki, skarpetki, buty etc. W stylu każdego stereotypowego polskiego dziadka - kapcie w siateczkę, skarpety koniecznie długie, spodenki z paskiem podciągnięte pod pępek, Januszowa koszula i kamizelka (zależy jaka pora roku, latem taka na ryby, w zimę sweter bez rękawów). Również go obcinała, zeszyty też mama wybierała. Niebrzydki, ciało niewyćwiczone, aczkolwiek okej. Oto zarys wyglądu. A teraz charakter.

Mamusia mu mówiła, że jest super, przystojny, świetny, każda dziewczyna się za nim ogląda, dżentelmen, tylko brać. I on tak sobie to przyjął, że to prawda. W rzeczywistości mistrz arogancji, zadufany, generalnie cichy. Zawsze się alienował tak sam z siebie, inni nie są dla niego dobrym towarzystwem. Damy do berła - jego opinia.
Obrał sobie mnie za cel. Na początku tylko stawał na przerwie naprzeciwko klas, pod którymi siedziałam. Potem już siedział obok pod moją klasą. Zaczął chodzić za mną do domu i wracał do siebie. Potem już zostawał po lekcjach, albo się zrywał żeby za mną iść. Dołączył do grupy, do której należałam żeby być bliżej. Nigdy nie zagadał. Ale jak już zaczął, nękał mnie wiadomościami. Stał pod moim oknem. Czekał w parku, do którego chodziłam z psem, a że robiłam to zawsze w tych samych godzinach (pies miał w dupie zegarek nie pytajcie, trzeba było chodzić tak jak se panicz wybrał), to łatwo złapał rytm.

Przełomem były głuche telefony, puste dzwonienia domofonem, pukanie w drzwi moich klas.

Nie wytrzymałam, dobitnie lecz delikatnie, dałam do zrozumienia, że nigdy nie będziemy razem i żeby dał mi spokój.
Poszedł z tym do dyrektora, że go nękam, że moi znajomi go biją (sam się bił), że kazaliśmy mu zgolić głowę na łyso (sam zgolił w domu) i że takie dziewczyny jak ja powinny trafić do poprawczaka, bo niszczą tak dobrych chłopaków, a on był tylko miły.

Gdyby nie nagrania znajomych z klasy nie udowodniłabym nikomu, że to nie moja wina. Rozeszło się po kościach, bo był to mój ostatni rok. Wyjechałam, nie spotkałam go nigdy.

Ostatnio w internecie czytałam podobną historię, tylko ze strony chłopaka. Wykreowane tak, że ona była potworem i blacharą, która leci tylko na bogatych chłopaków i że ci dobrzy nie mają szans.
Ten też był "dobry" ale zgodzicie się, że nie ja tutaj zawiniłam. Nie wszystkie dziewczyny są takie jakie opisują je rozgoryczeni chłopcy. I nie, nie dawałam mu żadnych aluzji czy złudzeń, nawet nie wiedziałam o jego istnieniu. Lęk pozostał do dziś, bo mam wrażenie, że zaraz wyjdzie zza drzewa albo zobaczę go za oknem. Okropne.

#SWNEK

Wyjechałam do Finlandii, by zacząć nowe wspaniałe życie po długich latach studiów i nauki języka. Opowiadam rodzicom o sukcesach i regularnie wysyłam pieniądze. Teraz chwalą się znajomym i już nie słyszę, że jestem niewdzięczna.

Tak naprawdę niedługo po przyjeździe wyrzucili mnie z pracy na czarno, która nie była wcale tym, o czym opowiadałam rodzinie. Myłam kible. A teraz jestem słowiańską panią do towarzystwa, która wyjątkowo dobrze posługuje się fińskim. Bo jakoś tak głupio byłoby wrócić i przyznać się, że jednak nic mi w życiu nie wyszło, dokładnie tak, jak mówili.
Dodaj anonimowe wyznanie