#SWNEK
Tak naprawdę niedługo po przyjeździe wyrzucili mnie z pracy na czarno, która nie była wcale tym, o czym opowiadałam rodzinie. Myłam kible. A teraz jestem słowiańską panią do towarzystwa, która wyjątkowo dobrze posługuje się fińskim. Bo jakoś tak głupio byłoby wrócić i przyznać się, że jednak nic mi w życiu nie wyszło, dokładnie tak, jak mówili.
Smutno mi, gdy czytam to wyznanie.
Dokładnie, osobiście wolałbym powiedzieć prawdę. Przyjaciele i rodzina zrozumieją, jeśli nie, to nie byli nigdy Twoimi przyjaciółmi. A jeśli rodzina nie rozumie, to niech spier... gdzie pieprz rośnie, bo jeszcze się na nich przejdziesz.
Jeżeli rzeczywiście znasz fiński, to jesteś (albo byłaś) co najmniej ambitna i dosyć inteligentna, bo to nie jest prosty język. Jeżeli masz jakiś zawód (czy studiowałaś tylko język?), to w Finlandii możliwości są, to kraj który dba o swoich (i unijnych) obywateli.
nawet wykladanie towaru w marketach czy obsluga klienta jak ma jezyk bedzie lepsza od prostytuowania sie
no i nie wiem co to za przymus wysylania kasy? rodzice sa takimi nieudacznikami, z enie potrafia sie sami utrzymac czy probujesz sobiie cos udowodnic autorko? pomysl, ile cie kosztuje zarobienie tych pieniedzy...
Masz studia, znasz język. Nie wiem, jak tam z robotą w Finlandii, ale skoro miałaś jajniki, by wyjechać, a obecna sytuacja życiowa Ci nie odpowiada, napręż jajowody i rozejrzyj się za czymś innym.
A jeśli boisz się, co powie rodzinka - postaraj się z tego czerpać motywacje. :)
Trzymam kciuki i liczę na to, że w nie tak dalekiej przyszłości pojawi się wyznanie o tym, że małą prostytutka z Finlandii zmieniła profesję i czerpie z roboty przyjemność.^^
Dziwne to... wyjechałaś, sama się utrzymujesz, wysyłasz kasę do rodziny i jeszcze martwisz się co powiedzą? Ale... nie wiem, może dziwny jestem... ale niech spier....ją?
A teraz pytanie: Podoba Ci się Twój zawód?
Nie pytam złośliwie. Jeśli Ci ta praca odpowiada, to spoko.
Jeśli Ci jednak nie odpowiada, ale nie widzisz innego wyjścia, to polecam poszukać pracy na magazynie. Praca wymagająca fizycznie, ale bardzo opłacalna w Finlandii. Jeszcze lepiej jakbyś poszła na magazyn zautomatyzowany na operatora (sami by Cię przeszkolili i nic nie dźwigasz). Znajomy pracuje w Sippoo w Inexie i zarabia naprawdę nieźle na takim stanowisku. Do tego mają zniżki na zakupy w S grupie i sklep firmowy (rzeczy z 3x tańsze niż zwykle).
Inny znajomy robi na innym magazynie i zarabia podobnie, plus dostają czasem tyle ryb/mięsa za darmo, bo pudła zgubiły naklejki, że sam tego nie przeje.
I to wszystko tylko dlatego, że "co inni pomyślą".
Kobieto, umiesz fiński, myślę to jest w tym przypadku największy plus! Zacznij szukać czegoś nowego, wiem, że bycie panią do towarzystwa to opłacalny interes, ale zmień coś w swoim życiu. Jesteś młoda, wykształcona, trochę wysiłku i udowodnisz sobie, że możesz robić to po co tam przyjechałaś! życzę powodzenia i trzymam kciuki 😘
No raczej w tej pracy ma duzo wysiłku
Ale zakłamanie. Ok, wywalili Cię z jednej pracy. Ale to nie mogłaś poszukać jakiekolwiek innej? Trochę wytrwałości, nie każdy od razu znajduje super pracę. No ale oczywiście za kupczenie ciałem są większe pieniądze, po co się przepracowywać. Nie wiem, jakie studia skończyłaś, ale jeśli tylko filologię fińską, to zrobiłaś głupotę, jadąc do kraju, gdzie Twój atut- czyli umiejętność języka fińskiego - posiada każdy.. a inni mają dodatkowo jakieś inne wykształcenie.. Ze znajomością fińskiego mogłaś szukać pracy w polskich firmach jako tłumacz, nieraz takie osoby są potrzebne. Udzielać korepetycji, szukać pracy w szkołach językowych. Albo już chociaż wyjechać do Anglii lub Ameryki, bo angielski zapewne też znasz, i w tamtejszych firmach poszukać pracy (ze znajomością 3 języków - ang, polskiego i fińskiego byłoby Ci znacznie łatwiej). Trzeba trochę pomyśleć i przeanalizować, gdzie nasze umiejętności mogą być potrzebne.. ale jak widać, dla niektórych łatwiej rozkładać nogi za pieniądze i narzekać jak to ciężko jest w życiu oraz okłamywać bliskich..
A niektórym tak łatwo jest osądzać patrząc z "piedestału" swojej nieskazitelności.
Osądzam? Nie, komentuję wyznanie, które ktoś tu umieścił z własnej woli. Możliwość "dodaj komentarz" została po coś dodana. Ale tak, nie rozumiem takiego postępowania, bo też jestem kobietą, też miałam gorsze momenty w życiu, w różnych pracach pracowałam na studiach, często fizycznych i mało płatnych. Że też jakoś na myśl mi nie przyszło, żeby zostać prostytutką lub jakąś utrzymanką, zarabiać na tym dużo więcej niż w zwykłej pracy, okłamywać rodzinę i znajomych, a potem użalać się anonimowo, robiąc z siebie bohaterkę, jakie to ciężkie mam życie i jak muszę okłamywać innych i jak w sumie "poświęcam" się dla innych.. Autorka ma życie takie, jakie sama wybrała. Trochę chęci, przemyślenia sytuacji, zaangażowania, wytrwałości i mogłaby teraz pracować jako tłumacz w jakieś zagranicznej firmie. Ale po co, skoro łatwiej i szybciej można zarobić na prostytuowaniu się.
@ProstowOczy "zarabiać na tym dużo więcej niż w zwykłej pracy". Może ja się nie znam, ale dla mnie braki to jakbyś zazdrościła jej pracy. Poza tym prostytutka to stary jak świat zawód i jakoś się kręci. Ludzie ślinią się na widok gwiazd porno w necie, ale jak spotkają taką to wielkie oburzenie. Ciekawe, że ten akurat zawód ma najgorszą opinię. A np. Rzeźnika nikt się nie czepia. Powód, że mężowie do nich chodzą jest bezsensu jak coś, bo to oni do nich przyszli. Czekam na dalszą dyskusję.
Specjalnie założyłem konto aby skomentować, bo ruszyła mnie ta historia. Autorko: jesteś może w Helsinkach? Daj znać gdybyś miała ochotę spotkać się tutaj na kawie/piwie i pogadać. Jeśli nie chcesz odpisywać na anonimowych to zostawiam swój stary numer gg: 48618122. Niezależnie od wszystkiego: nie daj się!
Skończ z tym dopóki możesz, później nie będziesz umiała żyć bez tych pieniędzy. Niszczysz sobie zdrowie nic więcej:)