#teksn

Matka mojego męża nigdy zbytnio się nim nie interesowała. Pomimo starań małżonka, teściowa nigdy sama z siebie nas nie odwiedziła ani nawet nie zadzwoniła. Z czasem olaliśmy temat, bo ileż można się prosić, żeby wpadła na kawę, albo czy my możemy wpaść na herbatkę.

W pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia zadzwoniła do nas, czy może przyjść odwiedzić wnuka. Mały miał wtedy niecałe 2 lata, a ona widziała go może 3 razy od narodzin. Oczywiście zgodziliśmy się, nawet moi rodzice po nich pojechali, żeby nie musieli jechać komunikacją miejską.

Siedzimy przy stole, atmosfera grobowa, ciężko wszystkim złapać wspólny język, bo teściowa jak nakręcona rozpływa się nad swoim drugim wnukiem. Nasz syn akurat miał fazę na wskazywanie palcem członków rodziny. Proszę go, żeby pokazał babcię - palec wędruje w stronę mojej mamy. Więc biorę jego rękę, wskazuję na teściową i mówię: ''To też twoja babcia, kochanie''. Nagle dziecko w ciężkim szoku odwraca się do mnie i mówi głośne ''NIE'' z miną srającego kota :)

Teściowie szybko się zmyli, ale od tego czasu jakoś sami starają się nas jak najczęściej odwiedzać :)
FakeSmile Odpowiedz

Dzieciak wyjaśnił ją bardziej niż wy :D.

bazienka Odpowiedz

ja nie rozumiem po cholere nawijala o jakims obcytm dzieciaku, skoro przyszla do was spotkac sie akurat z waszym dzieckiem...
maly swietnie ja zalatwil :)

Serwatka31

Ja widzę tu ALBO złą wolę, albo to, że innych zainteresowań niż tamto dziecko, w którego wychowanie się zaangażowała nie ma, ALBO to, że uznała ogólnie rozmowa dzieciach jest dobrym pomysłem, skoro tamci mają dzieci.

PatrzePrzezOkno

Ja akurat to znam z autopsji. Dla jednej z moich babć istniała w rozmowach tylko jedna wnuczka - nie była nią ani ja ani moja siostra.

Ayse3213 Odpowiedz

Szczerość dziecka to sie nazywa ;p

tylkojaity Odpowiedz

Skąd to znam... Teściowa i moja Mama to kompletnie różne osoby, również pod względem kontaktu z dzieckiem.
Teściowa zawsze z góry do młodej, jak taki mentor - nauczyciel, a moja Mama po prostu spontan i szaleństwo.
Nietrudno zgadnąć która babcia była ulubiona (była bo niestety moja Mama już odeszła).
Oczywiście to ja jestem tą złą która ewidentnie snuje spiski przeciwko teściowej i to moja wina że młoda za nią nie przepada.
A nie przepada to mało powiedziane. Nie cierpi jej. Próbuję jakoś ocieplać jej wizerunek ale na młodą to jakoś nie działa...

MsSniadanko Odpowiedz

U mnie zaś na odwrót... Mama nigdy nie może się doprosić kontaktu z wnuczka albo nawet z synem. Umawiać się trzeba dwa miesiące wcześniej. Jakby człowiek chciał na już, na chwile, na herbatę to nigdy czasu nie ma albo nie pasuje. Jak już doszło ostatnio do spotkania to od wnusi usłyszała "cześć ciocia"... I wiecie co było najgorsze? Że synowa nie zareagowała. Ani słowa - to babcia nie ciocia. Nic.

Ruda93Pat Odpowiedz

Może coś ich po tym ruszy?... albo i nie...

Skrzat

Skoro starają się odwiedzać ich częściej to coś się już ruszyło.

BlinkBlink Odpowiedz

Własne to najbardziej kocham w dzieciach. Są szczere do bólu

Dodaj anonimowe wyznanie