#baUeI

Mam ogromny problem z moją żoną. Nie kochamy się od prawie półtora roku, od momentu, kiedy okazało się, że żona jest w ciąży. Teraz córka ma 5 miesięcy, wszystko jest super, ale żona dalej unika zbliżeń jak ognia. Mówi, że nie ma ochoty.
Zbudowałem dom, zarabiam grubo ponad średnią krajową. Sprzątam, gotuję, piorę. Jedynym zajęciem żony jest dbanie o córkę, w czym oczywiście jej pomagam, jak tylko mogę. Przed ciążą nie mieliśmy z pożyciem żadnego problemu.
99 procent osób w pracy to kobiety, które często ze mną flirtowały. Kiedyś nie zwracałem na to uwagi, ale teraz coraz częściej patrzę na nie jak na potencjalne partnerki.

Rozmowy z żoną kończą się kłótnią, ona uważa, że przesadzam. Sam już nie wiem, co robić. W dodatku szwagierka dzwoni do mnie coraz częściej, żebym przyjechał i naprawił coś u niej – kran, zlew itp. Ciągle daje jakieś dwuznaczne propozycje, które puszczam bokiem, ale z coraz większą trudnością. Kocham żonę i córkę ponad życie, po prostu nie wiem, jak to wszystko będzie dalej.

#KwE3R

Poniedziałek
Jestem w ciąży. To wspaniała wiadomość dla mnie i dla mojego męża — i na razie tylko dla nas. To dopiero szósty tydzień. Lekarze mówią, że wszystko się może zdarzyć. Pęcherzyk się odkleił. Może się sklei dzięki hormonom. Może nie. Nadzieja jest.

Rozpiera mnie szczęście, ale nie mogę powiedzieć nawet rodzicom, którzy nie mogą doczekać się bycia dziadkami. Tzn. mogę, ale do końca 12 tygodnia lepiej poczekać — chyba że jestem gotowa ewentualnie powiedzieć, że poroniłam. A potem słuchać tych wszystkich rad. Tak, wiem. Muszę na siebie uważać... Hormony szaleją, jest mi niedobrze, czasem płaczę bez powodu. Nie mogę się doczekać, aż usłyszę bicie jego serduszka.

Piątek
Wizyta na SOR. Krwotok. Łyżeczkowanie. Dla lekarzy to kolejny zabieg, jak pobieranie krwi. Statystyka. Dla nas życiowa tragedia.

Z jednej strony dobrze, że nikomu nie mówiliśmy. Z drugiej strony teraz w tym bólu też jesteśmy sami.

#nNp8C

Dopiero jako osoba dorosła uświadomiłam sobie, jak dobrze moi rodzice chronili mnie i moją siostrę przed poczuciem biedy. I to nie jest tak, że dopiero teraz uświadomiłam sobie, że byliśmy bardzo biedni, ale chodzi o to, jak nieświadomie szczęśliwymi dziećmi byłyśmy. Chodzi o jedzenie.
Pamiętam z dzieciństwa najwspanialsze jedzenie pod słońcem, smak i aromat potraw, które przyrządzała moja mama z babcią, są przyciskiem włączającym najwspanialsze wspomnienia z dzieciństwa. A były to najtańsze możliwe dania, które dało się ugotować. Jako że mieszkaliśmy na wsi, kupowaliśmy kaszę i ziemniaki w takich dużych około 20 kg workach. Z ziemniaków moja mama przygotowywała wszelakie cuda – od zwykłych gotowanych w mundurkach z jajem sadzonym i serem, przez puree z pieczarkami i marchewką z groszkiem i mielonym, po tłuczone z wątróbką z cebulką, aż do ruchanych (czyli takie kluski dzielone z mąki ziemniaczanej i ziemniaków gotowanych). Wszelakie gulasze warzywne z kaszą, kasza z okrasą z grzybami leśnymi, dzikie owoce w kompocie, mnóstwo przetworów, słoiki pełne bigosu czy fasoli po bretońsku. Aż do prostych naleśników z dżemem, chleba z masłem i cukrem, racuchów i wielu innych dań i potraw.
Wszystkie półprodukty były z tych najtańszych. Jaja swoje, ziemniaki i kasza od gospodarzy po taniości, warzywa z pola, runo leśne i tak dalej.

Nie wiem, do czego zmierzam w tym wyznaniu, ale chciałabym, żeby wybrzmiało to, że miłość rodziców, ciężka praca, by z tych produktów prostych i tanich ugotować coś pysznego, sprawiły, że miałyśmy najwspanialsze błogie dzieciństwo, którego nie zamieniłabym na żadne inne.
Aż zgłodniałam!

#JUIPV

Mieszkam z teściami. Ostatnio niechcący odpaliłam film dla dorosłych na telewizorze w ich sypialni. Mojego męża nie było w domu, więc nie dało się zrzucić winy na niego. O omyłkowym odtworzeniu filmu na ich telewizorze dowiedziałam się, gdy teściowa krzyknęła ze swojego pokoju: „Aniu, u nas też TO leci, a ja nie wiem, jak to wyłączyć!”.

#6g1ur

Okres przedświątecznych zakupów. Warto zaznaczyć, że mój mąż to wielki fan Gwiezdnych Wojen, więc oczywiście szukałam czegoś w tej tematyce.
Chodziłam po galerii i zobaczyłam na wystawie sklepu z zabawkami piękne pluszowe maskotki Lorda Vadera. Oglądam je, podchodzi do mnie pani i pyta:

– Czego pani poszukuje?
– Czegoś z Gwiezdnych Wojen.
– A ile dziecko ma lat?
– Yyyy... 47.

Kolor twarzy tej pani oraz mina – niezapomniane :D

#PMiq2

W zeszłym roku wybrałam się na zakupy do jednego z supermarketów. Po zrobieniu zakupów wychodząc przed sklep, zorientowałam się, że nie ma tam mojego roweru. Wściekła jak diabli, klnąc pod nosem, zadzwoniłam na policję i opisałam dyżurnemu moją jakże przykrą sytuację. Po wysłuchaniu mojej relacji zawiadomił mnie, że na miejsce został wysłany patrol. Po przyjeździe policji znowu musiałam opisać, co się stało i kiedy już miałam opisać wygląd roweru, przypomniało mi się, że przecież do sklepu przyszłam na pieszo...

Jeden z policjantów skomentował to tylko słowem „blondynka”, drugi zaś był tak uprzejmy, że zaśmiał się tylko cichutko. Miasteczko nieduże, więc teraz gdy mnie widzą, to się zatrzymują i pytają, czy mnie podwieźć, bo przecież rower zgubiłam :D

#bZ3cU

Jestem z moim mężem 25 lat (18 po ślubie) i nie mogę już na niego patrzeć. Mam wspaniałych dwóch synów, choć ten starszy dał mi nieźle popalić (narkotyki, kradzieże, nawet we własnym domu kradł), skończył szkołę na poziomie podstawowym, kurator – po prostu masakra. Na szczęście młodszy syn to przeciwieństwo starszego.
A mój mąż mnie odrzuca. Nigdy mnie nie uderzył ani dzieci, jest za to okropnym chamem. Nie zważa na to, że ktoś może słyszy lub patrzy, po prostu wyzywa jak popadnie. Mnie, dzieci... Kiedyś jeszcze zwracałam mu uwagę, ale teraz już nie mam siły. Mam 40 lat, a czuję się, jakbym była nic nie znaczącą istotą. Wszystkim naokoło mówię, że jest super, ale w środku czuję, że się rozpadam na kawałki. Chciałam, żeby moje dzieci miały ojca (mój odszedł do innej kobiety, jak miałam 5 lat), ale czuję, że dłużej nie dam rady.

#QujuD

Parę lat temu koncertował w naszym mieście zespół Kult. Korzystając z okazji, zebrałem paru kolegów i poszliśmy na występ. Był z nami również jeden Łotysz i Estończyk, Siergiej.
Podczas wykonywania utworu „Polska” hala wypełniona po brzegi skakała i śpiewała razem z zespołem. Wszyscy oprócz Siergieja. Pech chciał, że Kazik to zauważył, wyciągnął do niego mikrofon i spytał, dlaczego nie śpiewa. Siergiej tylko się zmieszał i oczywiście nic nie odpowiedział.
Po chwili zerkam w stronę Łotysza, a on już nerwowo rusza ustami, imitując śpiew :D

#Akyku

Do mojego byłego miejsca pracy musiałam dojeżdżać komunikacją miejską. Jako że miałam na szóstą rano, zimą było ciemno, kiedy ok. 5:30 wysiadałam jako jedna z niewielu osób na przystanku, aby zrobić krótki spacer do miejsca pracy. Przeważnie szłam dzikim skrótem, który prowadził do głównej ulicy przez jakby „łączkę” wydeptaną ścieżką, zamiast iść naokoło. I tak sobie szłam pewnego zimowego ranka i nagle za sobą usłyszałam kroki. Zwolniłam i nasłuchiwałam, kroki były wyraźne. Kto mógłby podążać za mną? I dlaczego akurat tędy? Odwróciłam się. Nie zobaczyłam nikogo. Szłam dalej i... znowu kroki. Zaczęłam panikować, przyspieszyłam i kroki za mną również. Zaczęłam biec, ten ktoś za mną również. Teraz byłam już nieźle obsrana, wydarłam się coś w stylu: „Wypierdalaj ode mnie!” i odwróciłam się... ale nikogo tam nie było. 
Okazało się, że te „kroki”, które słyszałam, to był mój breloczek, który niedawno kupiłam i przypięłam do plecaka...
Dodaj anonimowe wyznanie