#8ADnJ

Uczestniczyłam w wypadku samochodowym. Straciłam obie nogi. Do końca życia będę na wózku, a do tego kilka moich organów również jest nieodwracalnie uszkodzonych. Sprawcą wypadku był 19-latek. Doprowadził do zderzenia czołowego, bo ścigał się nocą na mało uczęszczanej drodze z kolegą. Ja jechałam zgodnie z przepisami, ale nawet nie zdążyłabym niczego zrobić, widząc jak zza zakrętu wyjeżdża mi na wprost rozpędzony samochód.

Stan tego chłopaka był o wiele lepszy. Ma tylko uszkodzoną nogę i amputowano mu dwa palce.

Ogólnie sąd orzekł winę chłopaka, dostałam odszkodowanie.

Ale co robi rodzina dzieciaka?

Biega po sądach próbując udowodnić, że wypadek to moja wina, bo ich syn był jakimś znanym w Polsce sportowcem, a teraz nie może trenować przez niesprawną nogę.

#LxQFR

Parę lat temu złamałem rękę. Najpierw stwierdzono złamanie w wyrostku łokciowym. Za jakiś czas inny lekarz dołożył do tego jeszcze pęknięty kłykieć. Ponosiłem więc sobie trochę czasu gips.

Kiedy po pewnym czasie jechałem na jego zdjęcie, zostało wykonane kolejne prześwietlenie. Doktorka spoglądając na nie stwierdziła "że przecież tutaj nie ma żadnego złamania". Wytłumaczyłem więc, że było ono trochę ponad miesiąc temu, a dzisiaj liczę na zdjęcie gipsu.

Zaczęliśmy się śmiać z całej sytuacji. Normalnie tak się śmiałem, że jakimś sposobem złamałem palec uderzając o stół...

#GfhrP

Znacie ten moment kiedy bardzo, ale to bardzo ciśnie was dwójka? Tak było w moim przypadku. Niestety stało się to na autostradzie, w korku. Chcąc nie chcąc zesrałam się w gacie. Pech chciał, że dzień wcześniej najadłam się fastfoodowych śmieci i kupa była rzadka, bardzo rzadka. Wyciekła nogawkami na fotel, dywaniki, po prostu wszystko! Lato, upał, trzydzieści stopni na dworze, a ja siedzę na gównie w samochodzie. Finał historii? Po 40 km udało mi się uwolnić ze śmierdzącego gówno-auta i wyrzucić uwalone spodnie w krzaki. Do domu wracałam z gołą dupą i modliłam się, żeby nie zatrzymała mnie policja :D

#9fnX8

Gdy byłam na wczasach, zobaczyłam, jak jakiś mężczyzna próbuje zrobić mi zdjęcie, trochę się zdenerwowałam i warknęłam coś w stylu "Czy powiedziałam, że możesz zrobić mi zdjęcie?!". Odpowiedział "Nie, ale czy mogłabyś łaskawie wypi**dalać z kadru, żebym mógł zrobić jedno mojej żonie i dzieciom?!". Odwróciłam się. Stali tuż obok mnie.

#fciOb

Mam 23 lata i jestem beznadziejnie zakochana w mężczyźnie starszym ode mnie o dziesięć lat, mającym rodzinę. 

Wprowadził się do domu obok mnie. Kiedy tylko zobaczyłam go wysiadającego z jego jaguara to stwierdziłam, że to mój ideał.

Pierwszy raz miałam z nim do czynienia kiedy przyszedł pożyczyć wiertarkę. Od słowa do słowa zaprosiłam go na kawę. Okazało się ze dogadujemy się pod każdym względem: ten sam gust muzyczny i filmowy, ten sam światopogląd. =

Byłam onieśmielona jego wiedzą na wszechstronne tematy, mimo że jestem bardzo oczytana.

Zaprzyjaźniliśmy się. Poznałam jego żonę i dzieci. Strasznie boli mnie to ze nigdy nie będę z nim. Ze nie mogę być na miejscu jego żony, chociaż bardzo bym chciała. Ot takie anonimowe, bo nikomu się do tego nie przyznam i będę umierała z miłości w samotności.

#HDEk5

Trzy lata temu byłam na obozie harcerskim. Od kiedy chodziłam na harcerstwo podobał mi się pewien chłopak. Zawsze gdy go widziałam odbijało mi na jego punkcie.

Pewnego dnia gdy byłam na tym obozie już chyba czwarty dzień podeszłam do druhny i zapytałam czy by mnie i moją koleżankę zapisała na wartę od 22.00 do 23.00. Oczywiście się zgodziła i nas zapisała. 

Gdy był koniec warty poszłyśmy razem obudzić chłopaków na kolejną zmianę. I właśnie w ich namiocie spał ten chłopak. Nie wiem co mi odbiło, ale podeszłam do niego i dałam mu buziaka. Oczywiście wybiegłyśmy od razu z namiotu w kierunku naszego.

Następny dzień okazał się najgorszym dniem jaki mógł by mi się przydarzyć. Okazało się, że chłopak, na którym miałam świra nie spał. Nawet miałam przeprowadzoną rozmowę z psychologiem zatrudnionym przez druhnę. Chłopak do końca obozu omijał mnie szerokim łukiem.

Po obozie od razu się wpisałam z harcerstwa. Do dzisiaj czuję taki wstyd gdy tylko myślę o harcerstwie.

#WRg91

Moja mama ma obsesję na punkcie II wojny światowej. W naszym domu w telewizji lecą na okrągło filmy o wojnie.. Co z tego, że wszyscy oglądali już to milion razy, mamy zakaz przełączania na cokolwiek innego. Co by się nie powiedziało, mama porównuje do wojny - "Jedz, bo jak wojna wybuchnie, to trawę będziesz jeść", "Ty masz źle?! A wiesz co Żydzi w obozach mieli?!", "Do psychologa chodzisz? Ja znam jednego psychologa, który leczy ze wszystkiego - obóz sowiecki".
Jeśli znajomi przychodzą, rozmawia z nimi tylko o tym, jak Hitler doszedł do władzy, jak zaatakował ZSRR, często przepytuje ludzi z tego co wiedzą na temat wojny.
Najbardziej przeraża mnie to, że bardzo w niej to lubię i nie uważam tak jak wszyscy, że moja mama jest dziwna.

#nbRgy

Mąż poszedł po syna do przedszkola, przy odbiorze dostaje się zazwyczaj jakiś owoc dla dziecka na podwieczorek. Mąż zabrał wszystkie rzeczy syna, a otrzymaną mandarynkę wsadził  sobie do kieszeni.
Po drodze  do domu weszli do sklepu. Przy zakupach mąż się skapnął, że w jego kieszeni tkwi mandarynka, a nie powiedział ochronie przed wejściem, że ją ma, ani przecież nie miał paragonu, więc nie myśląc zbyt dużo poszedł na dział z owocami i położył ją na kupkę z innymi mandarynkami.

Mózg roz***ny. Ale przynajmniej nie wzięli go za złodzieja :D

#VCPW5

No i kolejny raz usłyszałam jaka to ja nie uprzejma w miejskim autobusie... Jedzie może z 5 osób. Miejsc siedzących wolnych tyle, że naprawdę. Jakiś stary dziadek podchodzi i każe mi ustąpić sobie miejsca.


Dodam, że wsiadał razem ze mną. Kiedy odmówiłam zaczęło się, że jestem niewychowana zła niedobra, że mnie to powinien kierowca z autobusu wyrzucić. A ja tylko go zmierzyłam wzrokiem i się pytam kto tu jest niewychowany - przecież ogólne zasady są takie, że pierw ludzie wysiadają i dopiero wtedy można wchodzić no chyba, że idzie w 1 drzwi. A ten patrzy i mówi, że on czekał, a ja patrzę i mówię tu są kamery - możemy szybciutko sprawdzić. (wiadome, że się nie da, bo nie udostępnią). Dziadkowi poszło w piety, poszedł na skargę do kierowcy, a kierowca się nie patyczkował - przyznał mi rację i powiedział, że albo siada gdzie bądź lub stoi albo wysiada, bo on nie będzie stał i czekał na jego decyzję.


I panie kierowco, bo już niestety nie podziękuję po raz 2, bo wysiadłam, ale jeśli to pan czyta - to dziękuję raz jeszcze :).
Dodaj anonimowe wyznanie