#y0Ptw
Gdy tylko skończyłam 18 lat, wypisałam się z religii. Te i wiele innych czynników, o których nie chcę się rozpisywać, sprawiło, że mój stan psychiczny przez lata stawał się coraz gorszy. Chodziłam po psychologach, starałam się ogarnąć - udało mi się. Oczywiście, jak łatwo się domyślić, moi rodzice nie wiedzieli o żadnym z moich problemów - próbowałam im powiedzieć nie raz - za każdym razem słyszałam, że mam im nie zawracać głowy, bo oni mają prawdziwe problemy (choroba siostry). Nie interesowało ich to. Postanowiłam więc radzić sobie sama. Wyjechałam na studia na drugi koniec Polski i byłam szczęśliwa.
Ostatnimi czasy moi rodzice weszli na kolejny level fanatyzmu religijnego. Rzadko kiedy ze sobą rozmawiamy, bo każda rozmowa to ich monolog o mojej siostrze. Podczas ostatniej takiej konwersacji zapytali mnie, czy się modlę. Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że nie i to od jakichś 10 lat (mam obecnie 24). Uświadomiłam ich również, że nie chodzę do kościoła, a podczas mojej edukacji zrezygnowałam również z religii. Wiedzieliby to wszystko, gdyby tylko mnie słuchali.
Wpadli w szał, zaczęli mnie nazywać bezbożnicą i krzyczeć, że ja MUSZĘ się modlić, bo oni tak chcą. Moje zdanie, uczucia w tej kwestii i sumienie ich nie interesuje.
Oczywiście to olałam, rozłączyłam się i nie zamierzam nic zmieniać. Ale od kilku dni nękają moją skrzynkę mailową wysyłając mi kolejne płomienne kazania księży o bezbożnikach i nawróceniu.
Po prostu uważam, że to niesamowite, kiedy przez 24 lata nie interesuje cię, że twoje dziecko płacze noc w noc, nie radzi sobie i nienawidzi samego siebie, ale kiedy dowiadujesz się, że się nie modli, to masz oczywiście prawo usiłować je do tego zmusić.
Konia z rzędem temu, komu udało się przekonać dziecko do wiary zmuszaniem i nękaniem. Totalny brak szacunku do drugiego człowieka i jego wyborów. Zrywałabym kontakty.
Chyba mojej mamie się udało, po czym sama straciła wiarę...
Blokuj ich wszędzie
Nigdy nie zrozumiem takich rodziców. Mogłabyś umierać z głodu ale najważniejsze jest to czy się modlisz..
Dla mnie najbardziej kuriozalne jest to, że przecież ta wiara kieruje się miłością do bliźnich. Wiele przykładów pokazuje, jak bardzo tacy ludzie zatracają się w hipokryzji, bo przecież wiele razy pouczają, a sami się nie stosują, co przecież, na logikę, jeszcze bardziej pokazuje dziecku jak mało jest warta ta ich wiara. Bardzo Ci współczuję, ja niestety jeszcze kilka lat się będę męczył z taką rodziną pod jednym dachem, ale to jest materiał na inną historię, a nie zwykłem tu nic udostępniać. Mam nadzieję że się opamiętają, albo po prostu odpuszczą. Oczywiście już kompletnie nie skomentuje ignorowania potrzeb jednego dziecka na poczet drugiego, nawet, jeżeli drugie jest ciężko chore.
Dokładnie, swoim postępowaniem tylko zniechęcali autorkę do wiary.
Bo tak naprawdę tacy ludzie tej wiary nie mają. Jest różnica między wiarą a religijnością. Bieganie co niedzielę do kościoła i modlenie się kilka razy dziennie, kiedy jednocześnie robi się całkowite przeciwieństwo tego, czego ta religia uczy i głosi, to koło wiary nie leżało.
I mówię to jako katoliczka.
Miłość do bliźnich takich jak oni. Jak ktoś jest niewierzący, albo wyznaje inną wiarę to te miłosierdzie to nawracanie niewiernego choćby siłą, a jak ktoś nie chce się nawrócić, to lepiej żeby spłonął na stosie (tak pewnie wielu fanatyków by tego chciało, na szczęście to nielegalne).
Mnie też rodzice siłą zmuszali żebym chodził do kościoła. Mówili, że muszę chodzić, bo inaczej nie będę dbał o ich groby. Szantażowali mnie emocjonalnie, karali i bili gdy nie chodziłem. Dyskusji nie było, albo kościół, albo bicie. Matka zmarła jakiś czas temu. Nie byłem na jej grobie. I nigdy nie pójdę. Taki jest skutek zmuszania mnie do chodzenia do kościoła wbrew mojej woli. Mam 50 lat.
Zerwij z nimi kontakt, dla własnego psychicznego zdrowia
Od 5 lat nie chodzę do kościoła. Od czasu do czasu słyszę, że "powinieneś się modlić", "jesteś bezbożnikiem", "musisz iść do spowiedzi". Mam wyjebane w to, widzę, że Autorka też. Tylko nie rozumiem, kochana, po co z takimi debilami jak twoi rodzice trzymasz kontakt.
Raczej nie ma sensu z nimi dyskutować. Zawsze mnie śmieszy jak ktoś zmusza do religii i jest zdziwiony że to nie działa. Przecież ludzie uwielbiają gdy się ich terroryzuje i przymusza.
Religia, z jednej strony głosząca miłość do bliźniego a z drugiej sprawiająca, że ludzie stają się pełni nienawiści a empatia zanika w nich całkowicie. Przecież to zupełnie niezgodne chociażby z Biblią.
A rodzice czasami zamiast zachęcać dzieci do wiary to je od niej dosłownie zniechęcają takim zmuszaniem.
I nie interesowaniem się kompletnie tym dzieckiem.