#TzVop
Kuzyn miał żonę i 2 dzieci, mały domek na przedmieściach, dobrą pracę. Drugie dziecko urodziło się niepełnosprawne. Wydali kupę kasy na leczenie, rehabilitację i dostosowanie domu. No i trafia się ciąża numer 3, jednak tu jest dużo gorzej, dziecko bardzo mocno upośledzone, jak przeżyje, to praktycznie stan wegetatywny do końca swych dni. Lekarz przy tak dużych wadach zaleca aborcję. Żona kategorycznie odmawia, kuzyn jest za. Praktycznie cała rodzina, mimo że w większości ludzie wierzący, staje po jego stronie, bo to głównie oni opiekują się starszą zdrową córką, bo im już brakuje sił, a co dopiero przy następnym niepełnosprawnym dziecku. Ona się upiera, bo to jej dziecko i to ona decyduje. Zaczyna się kłótnia między nimi, padają z jego strony argumenty, że już jest problem, że zaniedbują starszą i gdyby nie pomoc dziadków, to młoda nie osiągnęłaby tego co teraz, bo brakuje im czasu (dziecko bardzo uzdolnione). Nie i już, to jej dziecko, nie jego!
Im ciąża wyżej, tym bardziej wiadomo, że będzie gorzej z dzieckiem, do tego dochodzi, że ciąża jest zagrożona, więc żona leży na zmianę w szpitalu/ w domu i praktycznie nie wstaje. W tym czasie kuzyn ogarnia (stara się z pomocą rodziny) pracę, dom i dzieci. W pewnym momencie ma dość, bo dochodzi do niego, że po prostu nie da rady, bo przecież po narodzinach będzie jeszcze gorzej. Już teraz praktycznie nie bywa w domu, bo po pracy młodszą musi zawieźć do lekarza/ na rehabilitację, starszą na zajęcia dodatkowe, zakupy, posprzątaj, ugotuj, pomóż dziewczynom w lekcjach itd. A jak będzie kolejne, to pomóż przy nim, bo ja muszę odpocząć... I tak dożywotnio, bo biorąc pod uwagę fakt, że druga córka mimo ich wysiłku najprawdopodobniej nigdy samodzielna nie będzie, to jeszcze jedno dziecko z takimi problemami... po prostu żyć się odechciewa.
Tuż przed porodem kuzyn już jako psychiczny wrak człowieka powiedział basta. Złożył pozew o rozwód. Ustalili, że dziewczyny zostają z kuzynem w domu (bo dostosowany), a żona zamieszka w mieszkaniu po rodzicach. No i zaczęła się sądowa walka, bo jak doszło do rozprawy, to żona oczywiście zdanie zmieniła. Dziecko oczywiście urodziło się bardzo chore, absorbujące cały czas i energię, ale mimo to sąd przyznaje opiekę nad całą trójką żonie i oczywiście alimenty niemałe, bo dwoje dzieci niepełnosprawnych.
Tak było 5 lat temu.
Sytuacja obecnie? Kuzyn jest wrakiem człowieka, leczy się psychiatrycznie. Dziadkowie poumierali. Najstarsza dokładnie rok temu popełniła samobójstwo, a żona... żebrze na zbiórkach w internecie na leczenie dzieci, bo mąż ją zostawił i ona taka biedna matka.
Nie rozumiem po co takie upośledzone potworki mają się rodzić. Przecież to pewne, że taka osoba nigdy nie będzie w pełni samodzielna. Po co uporczywie trzymać przy życiu takie "warzywa"? Środki wydawane na utrzymanie przy życiu takich osób można wykorzystać dużo lepiej. Spartanie mieli rację zrzucając takie dzieci ze skały. Powinny być robione badania prenatalne i w sytuacji gdy badania wykażą, że urodzi się dziecko upośledzone, to z urzędu powinno się dokonywać aborcji. Ale niestety w tym kraju (i w wielu innych) lobby "pro live" jest na tyle silne, że prędzej wprowadzi się całkowity zakaz aborcji.
Pamiętam, że jak byłam w ciąży i brałam wolne na badania prenatalne usłyszałam tylko pytanie, "Po co? Przecież nie usuniesz jak coś będzie nie tak?". Przecież to oczywiste, że w takiej sytuacji ktoś obcy podejmie za mnie decyzję. Nie jestem za tym żeby usuwać każda ciążę w której wykryją jakieś nieprawidłowości. Jednak podtrzymywanie na siłę i rodzenie dzieci które mają przed sobą tylko kilka lat życia o to w cierpieniu jest bestialstwem.
Według mnie zbyt skrajne podejście, bo niepełnosprawność może objawiać się na wiele różnych sposobów. Czy uważasz, że przy defektach natury fizycznej (deformacje kończyn itp) też powinny być wykonywane bezwzględnie aborcje mimo, że taka osoba po rehabilitacji i z zaopatrzeniem ortopedycznym, może wykonywać całą masę zawodów nie związanych bezpośrednio z umiejętnościami manualnymi? Inną sprawą są potężne defekty intelektualne które z automatu uniemożliwiają samodzielne życie takiej jednostki. Dokonanie aborcji to sprawa moralna każdego z osobna, ale jeżeli matka upiera się przy urodzeniu takiego dziecka, a partner od początku nalega do dokonania aborcji mając lekarskie uzasadnienie (!) to według mnie matka powinna samodzielnie ponosić koszta egzystencji tego dziecka.
jak ja pisalam to samo, to zostalam zjechana, uwazaj
w ogole jesli ktos decyduje sie urodzic dziecko, ktore bedzie przez cale zycie nieuleczalnie chore, to nie powinien reki do panstw wyciagac
zadnego deja zednych zasilkow- wyszlo na usg? lekarz doradzal zabieg? jak chcesz sie unieszczesliwiac i umartwiac na sile, przy okazji fundujac temu dziecku lata cierpien, to za wlasne pieniadze, nie ( czesciowo) moje
Jose jestem calym serduszkiem za toba
co ciekawe lobby pro life krzyczy najglosniej jak dziecko jest w lonie matki, a po porodzie kobieta moze z tym dzieckiem pod mozt pojsc, wtedy to nikogo juz nie obchodzi
mimlenka, zapraszam do domu dziecka, adoptuj jedno z chorych one tylko czekaja az po nie przyjdziesz, skoro kazesz im sie rodzic :)
Są przypadki, gdy takie dziecko, u którego wykrywano podczas badań prenatalnych „chorobę” jednak rodziło się zdrowe. Ot, błędy lekarskie. Ciekawe, ile z takich dzieci, które mogły urodzić się zdrowe i normalnie funkcjonować zostało abortowanych i nikt nie poniósł za to najmniejszej konsekwencji. Bardzo interesująca kwestia i pytanie, na które nie ma jak znaleźć odpowiedzi.
kocie przestan na mnie jechac, bo to czysta zlosliwosc
ni e pisze, ze ktokowliek TUTAJ i TERAZ kazal pod most isc, tylko ci walczacy z uporem walcza poki dziecko sie nie urodzi, potem nagle uwaga spoleczenstwa sie konczy, bo "kolejne uratowane zycie", co z tego ze w cierpieniu i bedac problemem dla rodziny i reszty spoleczenstwa
nie kaze nikomu "umierac" :) "umrzec" moze tylko ten, kto sie urodzil przynajmniej wg polskiego prawa
Inni, sa, marginalne i to coraz mniej liczne jesli chodzi o modernizacje maszyn i metod do badan
swoja droga dostep do badan powinien byc powszechny i bezproblemowy
Uwielbiam to "dziecko będzie cierpieć , lepiej oszczędzić cierpienia", a co z tymi co mimo cierpienia chcą żyć? No tak wy wiecie lepiej, z urwiska te abominacje.
Z narodzinami marginalne, masz rację. Być może ich marginalność zmniejszyłaby się, gdyby doliczyć ten usunięty odsetek. Ale tego nie ma już jak sprawdzić i można tylko teoretyzować.
Jeśli chodzi o aparaturę, to nie ona podejmuje decyzję o tym, czy płód jest prawidłowo rozwinięty, czy nie, a lekarz. Nawet przy najlepszym sprzęcie, ale czyjejś niewłaściwej ocenie tego, co widnieje na ekranie ultrasonografa dziecko zostaje (zazwyczaj) spisane na straty.
benek, ja sie nie urodzi to nie zdazy poczuc (mowie o glebokich wadach uniemozliwiajacych usamodzielnienie sie chocby czesciowe, wspolwystepujacych z ciaglym bolem itp. ora zuposledzeniu umyslowym)
chcialbys by twoje dziecko cierpialo? przynajmniej te kilka lat az sie nauczy mowic, ze nie chce, by je ciagle bolalo? chcesz patrzec codziennie jak sie meczy?
Jestem za tym, aby kobiety decydowały o tym, czy chcą urodzić, czy nie. Jednak w sytuacji, gdy kobieta upiera się, aby urodzić dziecko, które nie ma szans na normalne życie, jest możliwość wykonania aborcji i partner się ku temu skłania, to ona sama powinna ponosić koszty utrzymania takiego dziecka.
Przecież dziecko jest też mężczyzny i o ile nie jest to dziecko z gwałtu, to powinien mieć coś do powiedzenia. Ale ostateczna decyzja powinna należeć do kobiety.
zastrzelony, nie każdy chce wychowywać niepełnosprawne dziecko i ma prawo do tego.
@zastrzelony i co z tego? Powinna być aborcja prawna dla mężczyzny, ale tak samo nigdy nikt nie będzie miał prawa żeby decydować czy kobieta ma urodzić czy nie. Sytuacja w naszym kraju z aborcją to cyrk a w nim małpy.
Cyraneczka, dokladnie, tak jak kobiety nie powinno sie zmuszac do rodzenia chorego dziecka, tak mezczyzna nie powinien byc zmuszony do bycia ojcem dla takiego dziecka jesli partnerka sie upiera w kwestii urodzenia go
podobnie zreszta jak ktos kogos w ot dziecko wrobi, ale to osobny temat
Kobieta może wybrać, czy chce urodzić takie dziecko (i prawidłowo), mężczyzna - nie. Aborcja prawna dla mężczyzn jest absolutnie durnym rozwiązaniem, natomiast w tym przypadku jak najbardziej powinna istnieć możliwość pozbycia się praw rodzicielskich bez obowiązku alimentacyjnego.
@ohlala chyba nie potrafisz czytać z zrozumieniem, aborcja prawna dla mężczyzny to właśnie pozbycie się praw rodzicielskich i brak obowiązku alimentacyjnego, nie ważne czy dziecko jest chore czy nie.
Cyraneczka, niewazne, czy dziecko jest zdrowe czy nie? A to jak dorosli sie zabawia, ups, stalo sie, to facet ma nie ponosic zadnej odpowiedzialnosci, bo nie chce?
Za aborcja jak najbardziej jestem , kuzyna w wyznaniu popieram ale znoszenie odpowiedzialnosci z faceta w kazdej sytuacji chyba nie jest sprawiedliwe. Kazdy wie jakie sa skutki seksu.
Kobieta też nie powinna ponosić konsekwencji. I tak, każdy ma wybór.
Kazdy ma tez wybor - uprawiac seks, czy tez nie.
zgoda na seks nie jest przyzwoleniem na ciąże.
Jako lekarz, chirurg dziecięcy.. Czasami chciałabym powiedzieć, że nic z tego nie będzie, nie dam rady go uratować, cud się nie zdarzy. Chciałabym powiedzieć, żeby dali dziecku umrzeć, bo tu żadna kolejna operacja nic nie da. A zdarza się, że już doskonale wiem jak to się skończy. Doświadczenie. Ale to nie ja jestem od decydowania. To moja praca, ja ratuję. Do ostatniego momentu walczę o życie. Bardzo, ale to bardzo rzadko zdarza się przysłowiowy ,,cud". Uważam, że to niehumanitarne rodzić z własnej woli chore dziecko skazane na cierpienie... Na stole leży dziecko, które ratuję i wiem, że nie przeżyje więcej niż 5 lat, przy niektórych chorobach 18. I mam wyrzuty sumienia. Wiem jak ono będzie cierpiało. Zdaję sobie z tego sprawę, bo posiadam wiedzę, która sprawia, że umiem to sobie wyobrazić. Taki rodzic myśli egoistycznie. ,,Bo to moje dziecko". Tylko co to za życie w wiecznym bólu, nieświadomy niczego.. Tylko po to, żeby ,,było"? Mówię tu o tych naprawdę ciężkich przypadkach, nie np. pozwalającym funkcjonować Zespole Downa.
Komentarze, jak Twój powinny być na samej górze.
Zgadzam się, ale takich rodziców trzeba zrozumieć. Decyzja o aborcji jest niesamowicie ciężka. Z tyłu głowy człowiek ma myśl, że może lekarze mylą się. Osobiście znam kobietę, która urodziła zdrowe dziecko a całe grono lekarzy twierdziło, że ma poważnie chore serce, zespół Downa i jeszcze kilka schorzeń. Póki człowiek obserwuje takie sytuacje to będzie łudził się, że jego też spotka taki cud. Życie z chorym dzieckiem jest trudne, ale niekoniecznie trudniejsze od życia w przekonaniu, że może zabiło się własne dziecko a ono moglo być zdrowe.
Oczywiście, że rozumiem tych ludzi. W swojej karierze tylko raz się rozkleiłam. Był to bardzo ciężko chory chłopiec z wadą serca, który miał małe szanse na przeżycie operacji. Zawsze małych pacjentów uskopajam przed narkozą, wypytuję jakie bajki oglądają, potem porównuję ich do głównych bohaterów. W tym przypadku mały był fanem Kapitana Ameryki. Powiedziałam mu, że Pani Doktor musi mu podać zastrzyk siły, żeby mógł zasnąć i obudzić się silniejszy właśnie jak Kapitan Ameryka. Operacja przebiegła pomyślnie, chłopiec się wybudził i pierwsze co mi powiedział, kiedy weszłam to było:
,,Ja czuję się teraz silniejszy, ale boli mnie troszkę tutaj. To pewnie dlatego, że walczyłem". Uwierzcie lub nie, nigdy tak nie płakałam w pracy jak wtedy. To był mój pierwszy raz.
przezsamoh
a patrzenie codziennie jak dziecko cierpi jest takie fajne? jesli wiesz, ze nic nie mozesz zrobic, ewentualnie przedluzyc agonie?
jasne, nie jest to latwe, ale czasem jest lepszym wyjsciem niz rodzenie na sile i umartwianie sie pol zycia
Bazienka - nie będę oceniać, co jest lepszym wyjściem. To zależy od sytuacji i człowieka. Żaden lekarz nie daje gwarancji, że dziecko na 100% będzie takie i takie, więc wiele osób żyje nadzieją. Powszechny zespół Downa ma bardzo szerokie spektrum przypadków, jak każda inna choroba. Pracowałam z chorymi dzieciakami i wiem, jakie to ciężkie i często bezowocne. To było kilka godzin dziennie, a co dopiero być rodzicem takiego dziecka? To bardzo trudny, delikatny temat.
Niestety pomimo posiadanej wiedzy lekarz nie jest tu osobą decyzyjna. Z drugiej strony rodzice dziecka, gdy podczas badań prenatalnych, pomimo bardzo dużego prawdopodobieństwa wystąpienia poważnej niepełnosprawności decydują się takie dziecko wychowywać powinni podpisywać pismo, że robią to za własną zgodą i biorą za to pełną odpowiedzialność, zarówno moralną, jak i finansową.
Uważam, że mężczyznę powinna obowiązywać abrocja prawna. Jeśli on chce dziecko abortowac, kobieta nie, to powinien być zwolniony z obowiązku alimentacyjnego. Na załatwienie tego 3 miesiące, żeby nie było, że się gościowi w 9 miesiącu odwidziało. Ale jeśli jest możliwość aborcji, a facet nie chce dziecka to powinien mieć prawo całkowicie się od niego odciąć
Ale w takiej sytuacji facet może zrobić sobie zdrowe albo lekko chore dziecko, a potem podwinąć nogi albo kobieta może to po prostu nie poinformować.
rozwalaja mnei te wszystkie kobiety rodzace na sile (szczegolnie chore) dzieci wbrew woli ojca czesto, a potem cale zycie #dej
Tu gdzie mieszkam aborcja jest legalna do 3 miesiąca w każdym przypadku. I o tym też mówię. Jeśli facet nie planował mieć dziecka, a z kobietą wpadli to on ma prawo zażądać aborcji a jak kobieta się nie zgodzi to powinien móc zrzec się wszelkich praw i obowiązków
A co gdy np zorientuje się później? Niektórzy mają krwawienie przez pierwsze miesiące.
W naszym kraju ojciec nie ma prawie żadnych praw. Ma tylko płacić alimenty, bez brania pod uwagę całego kontekstu. I sądy pod tym względem wykazują niekiedy totalną głupotę, np. nakazując płacić ojcu alimenty na nie swoje dziecko - nawet gdy badania genetyczne potwierdzają, że nie jest ojcem.
szczerze? pomagacze rodzinni po decyzji kobiety powinni zarzucic jakakolwiek pomoc
niech sie sama meczy z "upragnionym" dzidziusiem
nie dziwie sie mezowi, ze odszedl
Norsk, wyjątkowo muszę się z Tobą zgodzić, no ale standardem jest, że tam gdzie komentuje Bazienka tam dyskusja zamienia się w dno. No ale do rzeczy:
To jest bardzo trudny temat, dlatego, że ociera się o urzędowe, odgórne ingerowanie w sumienia i prywatne życia jednostek. Nie, nie można na kimś wykonać przymusowo aborcji. Tak jak nie można przymusowo wyciąć mu nerki, nawet jeśli uratowałoby to życie komuś innemu. Czy którekolwiek z Was chciałoby żyć w świecie, gdzie nie możecie decydować o donoszeniu ciąży, bo decyzyjna będzie jakaś nieznana wam biurwa obwarowana przepisami? Kto w takim wypadku by takie decyzje podejmował? Człowiek? Na jakiej podstawie? Prawa? Jedno i drugie jest wadliwe i niedoskonałe. Wyobrażacie sobie kobiety przymusowo poddawane aborcji bo badania prenatalne wykazują, dajmy na to niepełnosprawność ruchową? Przecież badania mogą się mylić, przecież jest całe spektrum niepełnosprawności z którymi można szczęśliwie żyć. Przecież na takie dzieci też ktoś czasem czeka. Każdy człowiek na prawo zdecydować o swoim ciele i o tym jaki ciężar jest w stanie na siebie przyjąć. Oczywiście konsekwencje tego powinien ponosić sam. Nikt nie powinien mieć prawa zmuszać do rodzenia lub przerywania ciąży drugiego człowieka. Decyzyjny jest ten kto fizycznie stawia swoje ciało na szali w danej sytuacji, koniec kropka. Z drugiej strony mamy problem sprowadzania na świat cierpiących, nieświadomych dzieci w stanie wegetatywnym. To jest bardzo trudna sprawa, obciąża ludzkie sumienia, dlatego decyzje powinny być podejmowane indywidualnie przez osoby bezpośrednio w to zamieszane. I tylko do nich powinny należeć konsekwencje. I tyle.
Zgadzam się. Jako matka bardzo ciezko bylo by mi podjąć taka decyzję. Nawet niebwyobrazam sobie być w takiej sytuacji. Każdy przypadek jest inny, jednak zycie czasem robi psikusy. Kiedyś czytałam o dziecku które urodziło się z 2% mózgu i każdy matce radził aborcję. Jednak okazało się, że mózg dziecku urósł i jest normalnym dzieckiem. Mojej znajomej lekarz doradzał aborcję że względu na poważną wadę serca dziecka. Jak się okazało w szpitalu na usg przed porodem żadnej wady nie było. Nie wiem jakim cudem i skąd ten lekarz sobie wymyślił ta wadę serca.
wszedzie, gdzie mnie hejtujecie ty i norske/etanolan tak sie dzieje, bo nie pozwole sobie na obrazanie mnie :)
jak pisalam, jestem pro choice- niech kazdy wybiera zgodnie z wlasnym sumieniem
ale niech przyjmie konsekwencje i jesli chce urodzic ciezko chore dziecko ( zaznaczam ciesko chore- niesamodzielne, "warzywo", z koniecznoscia pelnej opieki do konca zycia, takze choroby bolesne itp. oraz uposledzenie umyslowe, nie jakies tam lekkie choroby do ogarniecia lekami, jednym czy kilkoma zabiegami) to niech potem reki do panstwa nie wyciaga po sponsoring w wychowaniu
ja nie moge sobie wyobrazic, ze ktos chcialby takiego zycia dla wlasnego dziecka i dla siebie ( umartwiac sie, rezygnowac z wlasnego zycia wszystko podporzadkowywac dziecku), swojej rodziny, innych dzieci ( ktore beda sie czuc niekochane i na bocznym torze), to jest wg mnie dopiero sadyzm i bestialstwo skazywanie takiego dziecka i calej rodziny na cierpienie do konca zycia tego dziecka, a nie abortowanie plodu
w krajach skandynawskich dzieki kampanii badan prenatalnych wyeliminowano np. zespol Downa niemal calkowicie, bo dano narzedzia do zapobiegania tragediom rodzinnym
dla jednego tragedia bedzie aborcja, dla drugiego meczenie sie z takim dzieckiem ( i tu polecam z pol roku porobic wszystko przy takiej totalnie zaleznaj osobie. albo przez rok. wszystko. 24/7 i wtedy sobie porozmawiamy na ile starcza sil, a na ile to jest teoretyzowanie
mam kolezanke z dzieckiem z Zespolem Pradera Williego, obecnie ma depresje i nerwice, z mezem sie rozwiodla, bo zaczal chlac z te okazji, zero wsparcia i to dziecko
znam rodzine, gdzie na 8 dzieci jest 4 z zanikiem miesni takim, ze nie potrafia sie sami podetrzec, a rodzice nadal sie nie zabezpieczaja
to sa ludzkie tragedie, to ratowanie zycia za wszelka cene)
Bazienka - taka prawda, że w wielu kwestiach nie jesteś obiektywna. Leczenie specjalistyczne należy się każdemu człowiekowi odgórnie. A zbiórki pieniędzy? Przecież nikt nie zmusza do dokładnia się. Ludzie robią to dobrowolnie, więc w czym problem?
Każdy rodzic ma prawo wyboru i ponosi konsekwencje tej decyzji.
ja wam nie nakazuje czy tam nie zabraniam
pokazuje tylko inna strone problemu
i nie, nie chce placic ( z moich podatkow) na ludzi skazujacych dzieci na cierpienie przez cale zycie, mam prawo nie chciec
przazsamoh- rodzic podejmuje decyzje i ma konsekwencje- no spoko,a jakie ma konsekwencje dziecko? w przypadkach opisanych przez Mmpp00? rodzic nie czuje bolu tego dziecka. w glowie mi sie nie miesli jak mozna byc tak bestialskim i niehumanitarnym by komukolwiek cos takiego zafundowac
poza tym nie dotyczy to tylko rodzica i dziecka, ale malzonka/partnera i innych dzieci w rodzinie, funduje im sie pieklo (na sile, jak widac w historii)
ale oczywiscie, rodzic ma wybor
nikogo nie przekonuje, bo przekonywanie do swojego zdania obcych ludzi w internecie uwazam za glupie i bezcelowe, ale mam prawo do wlasnych odczuc, mam prawo wyrazac moje zdanie- tak samo jak wy swoje
i nie jestem osoba decyzyjna w tej kwestii, miejmy nadzieje, ze nigdy nie bede, a wszystkim, ktorzy decydowali sie urodzic chore dziecko, jak i temu dziecku cholernie wspolczuje
Norske, ty sie do mnie dopierdielasz przy wielu wyznaniach, wiec naprawde sobie odpusc to tlumaczenie o obiektywizmie
podobnie jak TylkoRaz zwyczajnie mnie nie lubicie (nie ma takiej potrzeby) i to jest troche jak minusowanie za nick
przezsamoh
moja najlepsza przyjaciolka ma zanik miesni, jezdzi na wozku i kraweznik 10 cm jest dla niej przeszkoda nie do pokonania
nie sciagnie rzeczy z polki w lodowce- wiec w razie wu siedzialaby glodna
na toalete wsiadzie, zrobi co trzeba, ale juz nie wstanie na wozek
tak bardzo mnie boli, jak czasem patrze na te jej bezsilnosc
jak pisalam, znam chlopaka z zanikiem miesni, gdzie na 8 rodzenstwa choruje na to 4 z nich, on ma taki stan, ze glowe jest w stanie utryzmac tylko w jednym ukladzie, rpzy zmianie pozycji zwisa bezwladnie
nie jest w stanie sie sam podetrzec, 99% zaleznosc od innych
kolezanka ma synka z PWS, dzieciak czuje ciagly glod, nie lekkie ssanie tylko stan jak z Auschwitz, kiedy umierasz z tego glodu. non stop.
i moglabym jeszcze kilka osob wymienic
nie rozumiem, jak mozna chciec czegos takiego dla swojego dziecka
i nie dotykam nawet tematu dzieci- wrzyw, przypietych na stale do rurek i aparatury, w wiecznym bolu, co chwila operowanych- a operacja nie zwieksza komfortu zycia tylko przedluza agonie
tam to ejst dopiero hardcore
osobiscie nie rozumiem, jak mozna takie cierpienie swiadomie sprowadzic na swiat
i patrzac na znane mi przypadki i te ze zbiorek i telewizji wuazam, ze nikt nie powinien byc zmuszony do bycia rodzicem takiego dziecka- ani matka ani ojciec, nikt nie powinien musiec patrzec na takie cierpienie, nikt nie powinien o skazywaniu dziecka na takie cierpienie decydowac, bo to dopiero jest niehumanitarne
ja nie mowie, ze to latwe, zapobiec urodzeniu sie i zyciu takiego dziecka. bo latwe nie ejst. jest koszmarnie trudne i wolalabym nie byc nigdy w takiej sytuacji
ale moze zadajmy sobie sobie pytanie- co to za zycie? i czy samo dziecko chcialoby tak zyc gdyby dac mu wybor pomiedzy tym a odejsciem?
to jest druga- prawdziwa twarz rodzenia chorych dzieci
to sa ludzkie dramaty, a nie " moz enas to ominie, moze badania sie myla, a jak nie to jakos to bedzie"
no i powiedzmy to sobie wprost, zeby zaraz nie bylo czepiactwa i przeinaczania
nie chce dokladac sie do przedluzania zycia na sile w przypadku dzieci urodzonych z pelna swiadomoscia ciezkiej choroby lub jej duzego prawdopodonbienstwa
nie chodzi mi o to, ze wszystkich niepelnosprawnych do gazu
poza tym nie wszystko da sie przewidziec, takiego mpd na przyklad
ale nie mam wewnetrznej zgody na dokladanie sie do czyjejs tragedii jesli badania prenatalne wykazywaly chorobe i ten ktos z pelna swiadomoscia sie na dziecko zdecydowal- to jego swiadomosc i powinno to byc jego problemem, nie moim jako podatnika
Ja w wypadku dziecka upośledzenego dokonałabym aborcji ale chciałabym mieć wybór a nie być zmuszona do tego. Jak to by wyglądało? Przychodzi urzędnik z policją i zabiera mnie na zabieg?
Softkitty1
Przychodzi urzędnik z dokumentem do podpisania ze bierzesz całą odpowiedzialność finansową za leczenie takiego dziecka.
Nie, pieniądze nie spadają z nieba.
I pominięty zostaje temat skazanie dziecka na to piekło
Opiekowałam się ludźmi niepełnosprawni i mogę powiedzieć z całą stanowczością ze te dzieci się nienawidzą. Nienawidzą tego ze są chore, że są bezsilne, że mimo wszystko na zawsze będą same. To jest chore i ta sytuacja jest chora.
Po pół roku słuchania płaczu przez ścianę mam dość.
kiedy kobieta chce zrobić aborcję: JEJ CIAŁO JEJ WYBUR!!!!!!!!
kiedy kobieta nie chce aborcji: JAK MOŻESZ????????????//
Myślę, że o cierpienie też. Jeśli masz dzieci powinnienes/powinnaś zrozumieć. Jeśli nie masz, to czy jesteś w stanie patrzeć na cierpienie swojego ukochanego zwierzaka, przyjaciela itd? Z dzieckiem boli bardziej...
NOrske rozumiem, z ety bys chciala takie chore dziecko urodzic?
skoro tak bardzo wiesz, o co mu chodzilo?
bo przeciez to takie fajne miec chore dziecko i patrzec kazdego dnia, jak sie meczy :)
poza tym chcialabym zauwazyc, ze to jedno chore, cierpiace dziecko zniszczylo cala rodzine- jedno na skraju depresji, drugie martwe tylko mamusia zdaje sie byc zadowolona z siebie i blaga i zebrze po ludziach
to bylo pytanie moja droga, jesli nie, to ok pryzjelam do wiadomosci, dzieki za informacje
To jest straszne. Prawo wyboru powinni mieć również mężczyźni w jakimś stopniu, a nie tylko kobieta. To jest ich wspólne dziecko nie tylko jej.
i stad aborcja prawna :)
niestety
Ale ciało kobiety, i tylko ona będzie odczuwać ewentualne komplikacje po zabiegu. W tym wypadku nie ma złotego środka choćbyściebniewiadomo jak się starali
Tłuc ją dożywotnio po ryju. Jak można pozwolić na urodzenie się takiego warzywa. Niektórzy nie maja sumienia! Ma krew swojej najstarszej córki na rękach. Niektóre baby to maja macice zamiast mózgu.
Wypowiadałem się w sprawie niepełnosprawnych nieraz, tym razem też dorzucę swoje trzy grosze.
Przeciwnicy aborcji powinni przeczytać to wyznanie. Nie jest zwolennikiem całkowitej aborcji, ale uważam, że dziecko z gwałtu lub niepełnosprawne prawo powinno pozwalać usunąć. Plus do tego powinno być brane pod uwagę twierdzące zdanie jednego z rodziców.
Wychowywanie jednego niepełnosprawnego to jest już katorga, ale co żona kuzyna Autorki miała w głowie, to nie wiem. Że "dadzą radę"? Nie, tu nawet osoba nieznająca sprawy powie, że nie było żadnych szans na wychowanie dwojga niepełnosprawnych dzieci.