#FCgA9

Przypomniała mi się historia pewnej popularnej gry, mianowicie GRZENDY.
Nigdy nie zapomnę tego oczekiwania na narodziny dziecka... Tak strasznie chciałam mieć bliźniaki, o które było trudno, że na czacie zwabiłam jakąś niewinną 10-latkę i zaczęłam jej opowiadać, że jestem adminem i dam jej bonusy, jeśli tylko da mi hasło do konta... Młoda uwierzyła, a ja do dziś mam wyrzuty sumienia, że podpierdzieliłam jej konto z ciążą w 8 miesiącu.

#MyT8u

Mam przyjaciółkę, za którą oddałabym życie. Nasza przyjaźń jest bardzo intensywna. Zaczęło się trzy lata temu, wtedy się poznałyśmy. Od razu się polubiłyśmy, już po miesiącu nie potrafiłyśmy dwóch godzin bez siebie wytrzymać. Jest mi bliższa od rodziny.

Miesiąc temu przez przypadek nie rozłączyła się po naszej telefonicznej rozmowie. Usłyszałam, jak powiedziała do męża, że ma mnie serdecznie dosyć, a wytrzymuje ze mną tylko dlatego, że pomagam jej w pracy... Nie słuchałam dalej, wyłączyłam telefon.

Moje serce rozbiło się na kawałki. Kochałam ją jak siostrę... I nadal kocham. Nic jej nie powiedziałam i udaję, że nic takiego nie usłyszałam. Oszukuję się. Zawsze marzyłam o prawdziwej przyjaźni i po raz pierwszy w życiu poczułam, że komuś na mnie zależy. Szkoda tylko, że to kłamstwo. A jeszcze gorsze jest to, że wiedząc o wszystkim, nadal udaję, że jest OK.

#vZa8g

Mam dziwnie nastawionego ojczyma. Nie dość, że się staram mu nie wchodzić w drogę, to on jak zwykle ma coś do powiedzenia. Np. „naczynia są do umycia”. To sobie myślę: To je umyj. Czas, żebyś coś zrobił w tym pieprzonym domu. Ja codziennie sprzątam prawie cały dom, a ty co? Zarabiasz na swoją część czynszu, siedzisz wiecznie w telewizorze, laptopach, komputerach, tablecie i telefonie (muszę przyznać, że nie brakuje nam pieniędzy... ale rodzice nie chcą zatrudnić sprzątaczki), nawet do kibla się wysrać chodzisz z tabletem, żeby oglądać te durne tik toki (dodam, że ojczym ma 47 lat). Nawet nie pytam się go, czy mogę zaprosić do domu którąś z przyjaciółek. Mamy też się nie pytam, bo odpowiedź zawsze taka sama: „Ty się lepiej za naukę weź”. Noż kurde, mam same czwórki, piątki i szóstki i ma problem? Nie mogę nawet mieć messengera ani Facebooka na telefonie. „Ale ty nie jesteś oni” – zawsze mówią, gdy mówię, że inni mają takie apki na telefonach. W jakich oni czasach żyją? Chyba nowożytnych. Nie mogę mieć nawet chłopaka do 18 lat, kumacie? Mamie wygadać się nie mogę, bo przecież wszystko mu powie, to chociaż się wygadam cioci. Moja ciocia jest dla mnie jak druga mama (jest w końcu moją matką chrzestną).

Życie potrafi dać w kość. Jak tylko skończę 18 lat, to zamieszkam w jakimś mieszkaniu z moimi przyjaciółkami. Szczerze? Już mam dosyć takiego życia. Rozumiem, że chcą dla mnie dobrze, no ale BEZ PRZESADY...

#LsOUN

Mam 24 lata. Mieszkam w małej miejscowości, gdzie każdy każdego zna. Niestety. Moja mama ma 51 lat, raz na jakiś czas odwiedzają ją koleżanki, piją sobie wtedy jakieś winko, pośmieją się. Wśród jej koleżanek jest jedna, nazwijmy ją Agnieszka, która bardzo lubi mężczyzn, a konkretnie jeśli jakiś się jej spodoba, to zawsze zaciągnie go do łóżka. Nieraz zdarzyło mi się fantazjować o niej, jak na swój wiek jest bardzo atrakcyjna i ma w sobie coś, że ciągnie mnie do niej.

W okresie wakacyjnym, po jednej z takich imprez, mama poprosiła, żebym odwiózł Agnieszkę do domu, niedaleko, może 3 km od nas. Agnieszka była wstawiona, nie pijana, ale już lekko zakręcona. Przez całą drogę nie wypowiedziała ani słowa. Po dojechaniu pod jej dom wyszła z auta, przewróciła się i zaczęła wymiotować. Nie spodziewałem się tego, bo jak wspomniałem wcześniej, nie była pijana. Pomogłem jej wstać, otworzyć dom, wszedłem razem z nią do środka, spytałem, czy czegoś nie potrzebuje, ona tylko machnęła przecząco ręką. Wyszedłem, wsiadłem do auta i wróciłem do domu.

Następnego dnia moja mama dostała telefon od cioci, która mieszka blisko Agnieszki, że Grzesiek (ja) prowadza się z Agnieszką i najprawdopodobniej mają romans. Moja mama wytłumaczyła jej, że robiła imprezkę i Agnieszkę tylko odwoziłem. Nie pomogło. Po około tygodniu cała okolica trąbiła, że spotykam się z Agnieszką i że mam z nią romans. W wyniku tego ani ja, moi rodzice i Agnieszka nie mieliśmy normalnego życia, i nie mamy go do dziś.

Takie anonimowe wyznanie 24-letniego prawiczka, który został posądzony o seks z dojrzałą kobietą.

#roezv

Jestem dość zaangażowanym katolikiem i dobrze mi z tym. Czasem podśpiewuję sobie jakieś piosenki religijne czy pieśni, kiedy jestem sam – po prostu to lubię. Mam jednak jakoś tak dziwnie, że często nasuwają mi się na myśl pieśni niezwiązane z aktualnym okresem liturgicznym.

Spróbujcie sobie wyobrazić teraz własną konsternację, kiedy jesteście szefem i wchodzicie bez zapowiedzi do biura, w którym wasz pracownik siedzi nad tabelkami z Excela i śpiewa pod nosem „Przybieżeli do Betlejem”. Pierwszego marca.

#mUwHp

Zostawiłam dzieci z moją mamą (która jest bardzo pruderyjna) i gdzieś wyszłam.
Okazało się, że pod moją nieobecność moje dzieci w wieku 7 i 5 lat bawiły się w chowanego m.in. w mojej szafie i znalazły saszetkę z naszymi zabawkami. Były tam m.in. kulki gejszy zatopione w takim plastiku (w środku grzechotało), że wyglądały jak gąsienica – nosiłam je po porodzie na aktywizację mięśni Kegla. Był tam też strój królika, który mąż mi kupił na jakieś walentynki, pingwinek i różne inne akcesoria.
Moje dzieci wszystko to znalazły i wyjęły, myśląc, że to zabawki dla psa. 
Gdy wróciłam do domu, mama zmierzyła mnie wzrokiem i powiedziała ostrym tonem, że moje dzieci „TO” znalazły i się „TYM” bawiły. No cóż... Trochę głupio mi było, ale pozbierałam wszystko i zaniosłam z powrotem do sypialni. Żartowaliśmy z mężem cały wieczór, zastanawiając się, co myśli o nas moja matka, dla spokoju postanowiliśmy schować zabawki w inne miejsce.

Najlepsze, że kilka dni później okazało się, że pies starszej sąsiadki wychodzi na spacer z różowymi kulkami gejszy w pysku, a ona sama z zadowoleniem powiedziała, że bardzo mu się podoba ta fajna zabawka, którą dała mu moja córka...

#NEILw

Moja szkoła była czystą patologią. Niby renomowana, prywatna, a okazała się jednym wielkim żartem. 
Miałam w klasie chłopca z zespołem Aspergera. Masturbował się na lekcjach, patrząc na mnie i moje koleżanki. Siedział w pierwszej ławce, więc niemożliwe, żeby nikt tego nie widział. Nauczyciele, gdy nasi rodzice zgłosili problem, urządzili nam lekcję, że masturbacja jest zupełnie normalna. Za to gdy jakaś dziewczyna miała pomalowane paznokcie, to od razu była awantura, bo nie można malować paznokci w szkole, chociażby lakierem przeciw ich obgryzaniu, który jest bezbarwny, pozostawia tylko delikatną powłokę.
W pewnym momencie mojej kilkuletniej kariery w tej szkole nagle chłopcy z naszego rocznika zaczęli nas wyzywać. Od najgorszych. W szkole. Na lekcjach z wychowawczynią. Stwierdziła, że „nic nie da się zrobić, bo tacy są chłopcy”. To całkowicie normalne.
Koleżanka z rocznika ucieka z domu na dwa dni? Zwalmy winę na dzieci, które nie mówiły, że jest z nią jakiś problem. A już na pewno nie wtedy, kiedy przez pół roku poprzedzające to wydarzenie chodziły do szkolnej pani pedagog, mówiąc, że dzieje się bardzo źle.

Wyszłam ze szkoły pełna lęku do ludzi i przekonania, że nikt mnie nigdy nie wysłucha.

#3ETBR

Denerwuje mnie to, że jak nasz pies był mały (husky mieszany z owczarkiem niemieckim), to wszyscy się nim zachwycali i robili mu zdjęcia, chcieli się z nim bawić, nawet potrafili się kłócić, z kim pies będzie spał danego dnia. Zaś teraz, kiedy pies dorósł, jest problem z tym, żeby go wyprowadzić na spacer, robię to w zasadzie tylko ja. W końcu pies trafił na dwór do budy. Chciałam go przy niedawnych mrozach wziąć do domu, bo widziałam, że mu zimno, ale został wygoniony przez rodziców i nie ma takiej opcji, aby nocował w domu.
A mówi się, że to dzieci traktują zwierzęta jak zabawki.
Dodaj anonimowe wyznanie