#oVF6y

Chciałam się poradzić w sprawie, która od dłuższego czasu mnie męczy. Sama nie wiem, czy coś ze mną jest nie tak i nie potrafię cieszyć się tym, co mam. Chodzi o mój związek i mojego partnera. 

Jesteśmy razem od liceum, już ponad 5 lat. Do pewnego momentu był to burzliwy związek, z czasem jednak udało nam się większość rzeczy wypracować. Jednak po 5 latach wkradła się z mojej strony pewna nuda w związku. Zaczęłam się zastanawiać nad tym, jak by to było z kimś innym. Jak by to było być singlem, bo tak naprawdę nie miałam okazji doświadczyć życia singla, więc po prostu mnie to ciekawi. Dużo osób naokoło zaczęło się zaręczać, co wywołuje u mnie jakiś niepokój i strach. Mam 23 lata, on też, ale nie czuję się kompletnie gotowa na takie deklaracje, nawet nie mieszkamy razem. Zastanawia mnie, skąd mieć pewność, że to właśnie z tą osobą chce się spędzić resztę życia. Przecież w życiu nie ma nic pewnego. Boję się małżeństwa, a nie chciałabym rozwodu, ponieważ doświadczyłam rozwodu rodziców jako dziecko.

Jeśli chodzi o seks, to sprawa też podupadła, po 5 latach nie jest to już dla mnie takie ekscytujące i coraz częściej odmawiam lub robię to tylko żeby jemu nie było smutno. Jest to frustrujące dla obojga, ja czuję presję, a on czuję się nieatrakcyjny. Nie wiem, jak to zmienić, a bardzo bym chciała.  Jest bardzo przystojny i dobrze zbudowany, miałby powodzenie. Ja to widzę natomiast z drugiej strony – czuję, że już nic mnie nie zaskoczy.

Druga bardzo uwierająca mnie sprawa to według mnie brak wspólnych pasji i zainteresowań. On jest bardziej typem domatora, niewiele potrzebuje do szczęścia. Ja uwielbiam sport, podróże, poznawanie nowych rzeczy, potrzebuję adrenaliny. Nie chcę, żeby życie przeleciało mi przez palce. Wciągnęłam go trochę w narciarstwo i chodzenie po górach, ale to zawsze wygląda tak, że muszę go namówić, wymyślić cały plan, nocleg, wszystko jest na mojej głowie. On za to zawsze jest kierowcą. Chciałabym, żeby on kiedyś wyszedł z inicjatywą, gdzieś mnie zabrał, pokazał coś nowego, żebym czuła, że dzięki temu związkowi się rozwijam. Jego zainteresowania to piłka nożna i siłownia. Oprócz tego jest bardzo ambitną osobą i rozwija się zawodowo w szybkim tempie, co podziwiam oczywiście i wiem, że odniesie zawodowy sukces.

Teraz nadchodzą wakacje, a ja zamiast radości czuję smutek, bo wiem, że będę musiała proponować i namawiać, a on tylko będzie mówił, że nie jest w stanie się określić, że zobaczymy (zawsze jest jakieś „ale”), w końcu gdzieś pojedziemy, zrobimy, ale będzie to takie wymuszone i nie da tyle radości, chciałabym, żeby to przychodziło obustronnie, swobodnie. Ja bardzo chcę eksplorować świat i próbować nowych dyscyplin sportowych, nie wyobrażam sobie innego życia.

Rozmowa tylko pogarsza sprawę, on mówi, że wcale tak nie jest.
Kipis Odpowiedz

Jak sama dobrze wiesz, ten związek jest juz skończony, nie marnuj czasu sobie i mu i zakończ tą relację.

PrimeMikael96 Odpowiedz

Jeżeli rozmowy nie pomagają, to po części wyzwolonaa ma rację, trzeba ruszyć dalej i poszukać kogoś innego.

Szwedacz Odpowiedz

Wiesz, że nie musicie mieć tego samego hobby? Po prostu można robić razem wiele fajnych rzeczu, ale on może spędzić wakacje w domu, a Ty w górach. Myślę, że po tylu latach w związku bez żadnych toksycznych zachowań, warto byście poszli na terapię małżeńską. Każde z Was będzie mieć swoją przestrzeń by powiedzieć czego potrzebuje, zastanowić się w jakim kierunku zmierza Wasz związek i ew rozstać się bez ranienia drugiej strony.
Niestety, jak nie pracuje się nad związkiem to uczucia wygasają.

rzr Odpowiedz

Ja tu widzę początek końca wypalonego związku. Mało który związek z nastoletniego okresu życia staje się tym docelowym, bo zwyczajnie ludzie w takim wieku jeszcze bardzo się zmieniają...albo już na początku byliście inni, tylko z ograniczeń związku wynikających z wieku, tego nie dostrzegaliście.

To że pasowaliście do siebie chodząc po szkolnym korytarzu za rękę, nie znaczy że będziecie do siebie pasować jako dorośli ludzie.

Musisz się zastanowić czy ten związek daje Ci więcej radości czy przykrości i podjąć jakąś decyzję. Kończenie związku nie jest miłe, zwłaszcza jeśli nie ma żadnego konkretnego ku temu powodu. To boli, bo jest cała masa wspólnych wspomnień, multum rzeczy które razem zrobiliście pierwszy raz w swoim życiu, często wspólne grono znajomych, ale rozstanie to często nieunikniony krok w takiej sytuacji.

Asd44 Odpowiedz

Uwaga! Obserwują Państwo właśnie narodziny "madki z horym bombelkiem mużyniontkiem". Potem takie baby po 30-tce z bachorem nagle doznają olśnienia, że tamten partner to jednak był ideał. A ich jedynym życiowym osiągnięciem w trakcie poszukiwań innego partnera to zaciążenie. I potem płacz, że żaden facet nie chce pchać się w związek w którym baba ma dzieciaka, albo przebieg niczym czterdziestoletni Opel.
Do dupy z wami baby skoro nie potraficie docenić tego co już macie.
Ulżyj facetowi, rozstań się z nim, niech ułoży sobie życie z normalną kobietą, a nie roszczeniowym cudakiem.

karlitoska

Jestem babą po 30ce w szczęśliwym związku małżeńskim i polaczątkami cieszę się, że nie zostałam przy licealnej miłości - ludzie poznają się młodo, potem dorastają i okazuje się, że chcą od życia czegoś innego, ale zostają z sentymentu, a potem pobierają się, bo wszyscy wokół już po ślubie, a my ojoj 10 lat razem i tak sobie gorzknieje, aż której pęknie i podejmie decyzję o rozwodzie. A jak z kimś do dupy to z prostakami, którzy się wypowiadają w taki lekceważący sposób, a potem lament, jakie te baby są bo nie chcą mieć nic wspólnego z takim dupkiem jakiego Ty reprezentujesz.

rzr

Serio? A ja ostatnio naoglądałem się odwrotnych scenariuszy. Właśnie takich gdzie taka wypalająca się para będąca ze sobą od bardzo młodego wieku się pobiera, zakłada rodzinę, ale to wszystko tak z musu, bo uczucie już dawno przeminęło. Po czym około 30-tki rozwód, bo oni już dawno siebie nie kochają i nic ich właściwie nie łączy.

wyzwolonaa Odpowiedz

Przykro mi, że zmarnowałaś z nim tyle lat. Jesteś wciąż młoda, rzuć go i poszukaj kolejnego. Niestety w tych czasach mało który facet nadaje się na długi związek, ale przynajmniej będziesz miała fun

wyzwoIonaa

Albo jest jeszcze szansa jak otworzycie związek na nowych mężczyzn, wtedy odżyjesz a jednocześnie nie stracisz dobrze rokującego zawodowo partnera

wyzwolonaa

Won za Don ruski trollu

wyzwoIonaa

Nie słuchajcie tego wypirdka, mojej podróby. To jakiś incel konfiarz się pode mnie podszywa

szarymysz

Spoko, nie słuchamy ani jednej ani drugiej.

Frog

Co najwyżej czasem dorzucimy trochę bąbelków 🫧 🫧
(Nie mylić z bombelkami.)

Dodaj anonimowe wyznanie