#yZ23q
Po ciężkim skupieniu puściłam cichacza, jednak okazał się bardzo wyczuwalny. Modliłam się, aby nie poczuły, kiedy jedna powiedziała do drugiej:
"Weź zobacz, czy te mrożone truskawki ci się nie otworzyły, bo zaczęło nimi pachnieć".
Żaden komplement w moją stronę nie zrobił mi dnia jak to :D
#Ej2Sx
Ostatnio jak byłam w kościele to zabrakło miejsc. Jakoś 5 min przed mszą przyszła 3 osobowa grupa moherów. Jedna usiadła obok mnie, a reszta gdzieś indziej. Nadeszła komunia. No to wiadomo, wszyscy idą.
Ja odeszłam od miejsca, a tu nagle wszystkie mohery się rzucają jakby nie widziały ławki. Ja już bez miejsca stanęłam obok. I nagle słyszę:
"W końcu sobie usiądę" i " Ależ ta młodzież niewychowana". Szkoda że one przez całą mszę siedziały. I zapomniałam dodać. Mam 25 lat i jestem w 5 miesiącu ciąży, co bardzo wyraźnie widać.
#2PClv
W pewnym momencie mój mąż, już nieźle podpity, wstaje i wznosi toast "za zdrowie dziadka!".
Chyba nic więcej dodawać nie trzeba...
#TfzBT
Najpierw przez pierdołę pokłóciłem się z przyjacielem, potem zaczął nastawiać przeciwko mnie różne osoby, teraz jestem prześladowany, bez przyjaciół, a o prawie do własnego zdania (kto pytał?) nie wspomnę.
W obecnej chwili czyli godzinie 23 płaczę w poduszkę, wiem że będzie tylko gorzej i inaczej się nie da. Pozdrawiam.
#7cjcN
Pewnego razu podczas wizyty w toalecie poczułam nieciekawy zapaszek. Myślałam, że może się nie domyłam, ale po prysznicu było dalej to samo.
Następnego dnia - jeszcze gorzej, waliło, jakby coś umarło. Myślę - no pięknie, jakaś paskudna infekcja, już miałam się umówić do ginekologa, ale coś mnie tknęło. Sprawdziłam i okazało się, że zapomniałam tydzień wcześniej wyjąć tampon...
Jak to możliwe? Mam obfity okres i na noc używam dwóch tamponów, aby nie zalać wszystkiego krwią. I po jednej z nocy zamiast wyjąć oba, wyjęłam jeden.
Od tamtej pory związuję je razem.
#z53LT
Jednym z zajęć, które prowadzę jest muzyka/rytmika.
Historia wydarzyła się wiele lat temu. By sprawdzić, czy dzieci mają słuch muzyczny, prosiłam, by powtarzały za mną rytm wybijany palcami na biurku.
Rytmy były proste, nieskomplikowane, dostosowane do wieku dzieci, choć oczywiście część z nich i tak miała problem.
Był jeden chłopak, który za każdym razem wystukiwał rytm źle, zbyt szybko lub zbyt wolno, nawet jeśli był to bardzo prosty takt.
W końcu zdenerwowałam się, bo miałam wrażenie, że robi mi na złość, więc powiedziałam do niego, żeby przestał się wygłupiać i popisywać i że wcale nie ma talentu muzycznego. Chłopak popatrzył na mnie, wziął dwa ołówki i wystukał bezbłędnie wszystkie rytmy, które pokazywałam dzieciom, po czym wstał i wyszedł z klasy. Byłam w takim szoku, że nie zdążyłam nawet zareagować.
Chłopak nigdy więcej nie pojawił się na moich lekcjach, miał problemy z nauką i z tego co wiem, został przeniesiony do innej szkoły. Zapamiętałam jego imię i nazwisko.
Teraz ten chłopak gra na perkusji w pewnym znanym zespole i jest w tym diabelnie dobry. Śledzę jego karierę, kupuję płyty, byłam na koncercie.
Lubię sobie wyobrażać, że to "dzięki" mnie osiągnął tak wiele. Że wtedy, gdy wyszedł z klasy, pomyślał, że jeszcze kiedyś pokaże tej głupiej babie do czego jest zdolny, że będzie pracował nad swoim talentem i osiągnie sukces. Może grając na scenie przed wielką publicznością myśli czasem o mnie i rozpiera go duma, że osiągnął w życiu więcej niż ja. Mnie rozpiera.
Być może kiedyś zbiorę w sobie wystarczająco odwagi, by stanąć z nim twarzą w twarz i mu to powiedzieć.
#djaBD
Ze zdziwieniem usłyszał "No chyba żartujesz, to ty musisz pokazać, że mnie kochasz".
Posłuchałem, podumałem, ale mu nic nie doradzałem. Po prostu dlatego, że uważam laskę za zimną sukę, ale nie miałem serca mu tego powiedzieć, bo co jak nie znam wszystkich szczegółów i niuansów ich związku i pomylę się w swoich ocenach?
#pBjuh
Kiedy tylko polubiłem siebie takim, jaki jestem... wyłysiałem.
#3zQ1w
W poniedziałek przy otwieraniu sklepu, okazało się, że będąc tak zmęczoną i zdekoncentrowaną, zapomniałam o jego zamknięciu. To znaczy o zamknięciu na KLUCZ i włączeniu alarmu.
W sobotę cofnęłam się jeszcze po telefon i właśnie wtedy "przeoczyłam" zabezpieczenie sklepu przed potencjalnymi złodziejami. Przez weekend sklep stal otwarty, tak że każdy z ulicy mógłby sobie tam wejść. Nikt o tym nie wie, i jednak mam więcej szczęścia niż rozumu, tym bardziej, że w poniedziałek rano zwykle przyjeżdżał kierownik, a tamtego dnia coś mu wypadło i ja byłam pierwsza na miejscu.