#rczVh

Jestem dosyć wstydliwa. Zawsze przed rozmową z kimś, choćby przez internet, sprawdzam dokładnie każde słowo. Jednak odkryłam sposób, który pomaga mi przełamać tą nieśmiałość.
Wyobrażam sobie, że to nie ja rozmawiam z ludźmi, tylko ktoś inny. W razie czego, gdy zrobię coś głupiego, to myślę sobie, że to przecież nie ja zrobiłam i nie mam się czym przejmować.

#gMctB

13 lat temu, kiedy miałam 17 lat, zmarł mój dziadek. Na pogrzebie zebrała się oszałamiająca liczba osób, bo był to człowiek szanowany i bardzo lubiany.

Wzniosła atmosfera, jakiś przyjaciel wiersz przeczytał, ktoś powiedział coś wzruszającego, co jakiś czas dało się słyszeć szlochy. Trumna, postawiona początkowo na szynach, została spuszczona na dół. Akcentem końcowym miała być różyczka wrzucona na trumnę. Tę różyczkę wrzucić miałam ja. Podchodzę więc... Pochylam się delikatnie i rzucam różyczkę... A razem z nią do grobu wpadam ja... Na oczach tłumu ludzi wpadłam do głębokiego grobu... Moje wtedy ulubione glany z hukiem walnęły w trumnę. Słyszałam tylko szepty i panikę: zemdlała, słabo jej, wyciągnięcie ją? Z całego tego stresu zaczęłam śmiać się jak durna. Spędziłam ładnych parę minut w grobie, na trumnie, cały czas śmiejąc się, zanim mnie wyciągnięto. A nie było to łatwe, bo wokół grobu obsypywała się ziemia, bo sucho było...

Tak że pogrzeb ukochanego dziadka niechcący ulepszyłam, a grabarz zapamiętał mnie prawdopodobnie do końca życia.

#96DBE

Witam wszystkich. Chciałabym opisać w końcu swoją historię długo z tym zwlekałam ale przyszła więc pora. Zaczełam chodzić z chłopakiem jesteśmy już prawie 3 lata ze sobą pierwszy raz gdy zabrał mnie do siebie myślałam że będzie inaczej lecz na poczatku było nawet ok po jakimś czasie gdy zamieszkałam z nim wszystko się zmieniło jego siostra zaczeła zachowywać się tak jak by była w nim zakochana traktowała mnie jak wroga była o niego zazdrosna nie podobało mi się to ale jakoś to przełknełam po kolejnym czasie mieszkania z nim jego matka i siostra zrobiły ze mnie służącą i sprzątaczkę traktowały jak śmiecia lecz starałam się jakoś to przełknąć ale dalej było tak sobie jego siostra zaczeła przyprowadzać do domu chłopaka który sprzatał u niej za nią zmywał naczynia i robił co ona zechciała przyprowadzała siostrę jego do nas do pokoju gdy przywoziła go do niej nie dość że stara baba z tej jego siostry to na dodatek walnięta gdy byliśmy w piżamach domyślcie sie jakich wchodziła i skakała nam po łóżku tak jak by się chciała jebać wychodzi na to że się zaniżyła w moim non stop o niego wypytywała i w ogóle zachowywała się jak dziwka na dodatek przy własnym mężu po czy chyba coś jej na dekel siadło że założyła se fb z moim zdjęciem i moimi danymi i nawypisywała do siebie takich rzeczy że to się w głowie nie mieści np coś takiego ona tak się zachowuje jak by on ją ruchał mam na myśli brat siostrę chociaż jego siostra starała się każdemu z 3 rozpierdolić związek więc po tych wiadomościach które napisała pokazała jego siostrze ta porobiła screen i pokazała swojej matce i ta uwierzyła córeczce bo jak to nie uwierzyć własnemu dziecku no i się zaczęło zaczeła płakać że jak ja tak mogę jakim prawem chociaż o tych wiadomościach sama dowiedziałam się dopiero od nich zaczeły mnie straszyć moim lecz mój im nie uwierzył na dodatek przychodziły do mnie wiadomości jak jego siostra mnie wyzywała od kurw i rożnych innych i jego matka widziała te wiadomości i mnie wyśmiała jeszcze dodała że to ja z jej córki robię kurwę po czym mnie wyrzuciły a teraz jak mówię mojemu chłopakowi bo myślimy założyć rodzinę i się odseparować od nich to się na mnie obraża za to że ja nie chcę mieć nic wspólnego z jego matką i siostrą i nie chcę by miały kontak w przyszłości z moimi dziećmi a także nie miały obie wstepu do mojego domu i nie chcę ich na żadnych moich przyjęciach okazjach a nawet na własnym ślubie kocham go ale jego matki ani siostry nie toleruję i nie będę tolerować bo za wszystko co się złego działo czy jej córka coś zniszczyła obwiniały mnie.

#tTmR7

Kilka tygodni temu po 4 latach z ulgą zwolniłam się z pracy związanej z hazardem, w której miałam ciągły kontakt z klientem. Teraz pracuję sama i jestem najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem. Żeby nie było - ja lubię ludzi, ale to co się działo w mojej byłej pracy przechodzi ludzkie pojęcie.

1. Klienci - brudasy. Smród brudu, potu, wódki i najpodlejszych cygar był na porządku dziennym. Musiałam wietrzyć lokal nawet 5 razy dziennie. Najbardziej irytowali mnie ci, którzy potrafili przewalić 100 zł, a biedactwa nie miały na mydło za 2 zł. W pewnym momencie zaczęłam otwierać drzwi od razu kiedy się pojawiali, nawet jeśli na zewnątrz było -20°. Jeżeli mnie nie szanują (zmuszając mnie do wdychania smrodu), niech marzną.
2. Roszczeniowe, chamskie, wywyższające się paniska. Ile razy miałam okazję podziwiać zawartość portfela (klient się afiszował), komentarze w stylu "nie chciało się uczyć, to trzeba siedzieć w weekendy" (pracowałam i studiowałam zaocznie), awantury, bo np. aplikacja mobilna nie działa, a takiemu zakutemu łbowi nie wytłumaczysz, że to problem techniczny, którym zajmuje się serwis. No ale najłatwiej wyżyć się na tym, który jest pod ręką, czyli szeregowym pracowniku.
3. WIELCE DOROSŁA MŁODZIEŻ, która robiła miny, głupie uśmieszki, przewracała oczami, bo śmiałam poprosić o dowód, a później się okazywało, że pan dorosły ma 19 lat (jaki on stary...). Hitem była plastikowa blondyna, która przyszła bez "dzień dobry" i rzuciła mi pieniędzmi. Poprosiłam o dowód (karynowaty wygląd dotyczy też 16-latek), a ta wyskoczyła do mnie ze swoim krzywym ryjem, że ona ma 25 lat i w ogóle to dowód ma w aucie. Ja na to, że czekam, a ona, że "skoro mam auto, to muszę mieć 18 lat" - odpowiedziałam jej, że sama zrobiłam prawko w wieku 17, więc się myli i czekam na dowód. Przyniosła, rzuciła mi go tak, że spadł z lady. Odwdzięczyłam się jej tym samym, a ta do mnie "może by mi milej pani to podała", na co ja "traktuję ludzi z wzajemnością, więcej szacunku do innych, to inni też panią zaczną lepiej traktować". Paniusię zatkało, widać było, że zrobiło się jej głupio.
4. Rodzice z dziećmi. Do miejsc takich jak to, w którym pracowałam, osoby niepełnoletnie nie mają wstępu. I nieważne, czy masz 17 lat czy 3 miesiące. Ile razy musiałam tłumaczyć niekumatym rodzicom, że jeżeli są z dzieckiem, to nie mam prawa ich obsłużyć, bo grożą mi za to konsekwencje prawne. "Co ja mam z nim zrobić?!", "Pani jest nienormalna, na ulicy go nie zostawię" itp. słyszałam wiele razy. Do takich tępych rodziców (aż strach, że tacy ludzie mają dzieci) - do kasyna też byś zabrał/a 3-letnie dziecko? Następnym razem zanim zdecydujesz się kogoś obrazić i dać dziecku przykład prostactwa, zastanów się 10 razy. Nikt nie będzie ryzykował utratą pracy dla twojej przyjemności.

Pozdrowienia dla normalnych ;)

#jSDSs

Trzy lata podstawówki i kolejne trzy gimnazjum był moją motywacją. Gdy nie miałam ochoty wstawać z łóżka, gdy tak bardzo wstydziłam się wzroku innych. Wstawałam. Bo zauważy, że mnie dzisiaj nie ma, zasmuci się. Chodziłam całe przerwy po korytarzach, on, niby przypadkiem, od czasu do czasu patrzył na mnie. 

Czasami jednak to kotek miał gonić myszkę - w ciągu dnia wychodziłam z klas rzadziej, a niech zatęskni. W takich dniach to on się do mnie zbliżał - a to powiesił kurtkę obok mnie, czy w tym samym momencie wyszedł do toalety. Przez 6 lat całkowicie się zakochałam, uzależniłam. 

W wakacje płakałam po nocach z tęsknoty. Serce mi pękało gdy on chodził za rękę z inną, tą najładniejszą w całej szkole. Ale ja wybaczałam. Choć był przystojny to jednak wstydliwy, ślicznotki szybko traciły nim zainteresowanie, a ja dopowiadałam sobie resztę. Rzucił ją dla mnie, kolejną także. 

Mój ukochany, wstydliwy, niepewny siebie, tak bardzo do siebie pasowaliśmy! Gdy skończyliśmy gimnazjum przepłakałam całe wakacje. Tak bardzo mi go brakowało!

Gruba, brzydka, zakompleksiona, nie mająca o nikim tak złego zdania jak o sobie samej. Nikt nie wiedział co działo się w mojej głowie, nawet sam zainteresowany. Z nim nigdy nawet nie rozmawiałam, kilka razy się przywitaliśmy. Chciałam myśleć, że jestem dla kogoś ważna, że ktoś zwraca na mnie uwagę, wie o moim istnieniu. To dawało mi siłę.


W liceum żyłam na podobnych zasadach, jednak nigdy więcej nie było już miłości. Poznając jakąś grupkę chłopaków ten, który miał lubiane przeze mnie cechy zakochiwał się we mnie. Pragnął mnie rowerzysta po drugiej stronie pasów, pan w warzywniaku życzący mi miłego dnia, chłopak przyjaciółki. Och, ile ja się musiałam namęczyć żeby temu ostatniemu wybić z głowy takie pomysły!

Nawet wchodząc do marketu zawsze jakiś obcy mężczyzna się mną interesował. Chodził za mną między regałami, zerkał. Ja się ukrywałam, czasami odpowiadałam spojrzeniem, flirtowałam, kokietowałam. Później szybko analizowałam sytuację i tłumaczyłam sobie, dlaczego konkretne uczucie nie ma sensu, dlaczego się nie uda i wychodziłam po skończeniu zakupów.

Odkąd pamiętam tak radziłam sobie z niską samooceną i kompleksami. Chciałam myśleć, że w każdym miejscu gdzie pójdę jest osoba, dla której jestem piękna, ważna, która będzie o mnie dobrze myśleć. I tak sobie tworzyłam w głowie cuda wianki. 

Jakiś czas temu gdy przełączałam kanały w TV natrafiłam na psychiatrę, który mówił o tej, jak się okazało, chorobie. Podobno dość często dotyka ona osób zakompleksionych, o niskim poczuciu wartości. Tworzysz, bo chcesz być zaakceptowany, bo jesteś samotny. 

Dzisiaj, po kilku latach, mam już spokojną głowię, to się skończyło. Poznałam nawet chłopaka, którego pokochałam, dla niego jestem piękna, ważna, dobra... i on sam mi to mów! ;)

#AZmBp

Moja teściowa ma tak samo na imię, jak moja mama. Niedługo będziemy mieć z żoną córeczkę, więc uznaliśmy, że fantastycznym pomysłem będzie nazwać ją tak, jak nazywają się nasze mamy.
Uważaliśmy, że się ucieszą.

Prawda, obie były zachwycone przez pierwsze 5 sekund. Potem zapytały PO KTÓREJ Z NICH będzie miała na imię mała.
Nie dają się przekonać, że po obu. Kłócą się między sobą, do nas mają pretensje, że nie chcemy powiedzieć, po której z nich będzie imię.
Ku*wa, obie mają tak samo, to miało być miłe dla obu.
Do porodu miesiąc, jeszcze chyba zmienimy imię.

#xvqHF

Właśnie wracam z jazd doszkalających do prawa jazdy. Zaspałam, więc w okrutnym pośpiechu wychodziłam z domu.
Po trzech godzinach jeżdżenia wstałam z siedzenia i wychodząc z samochodu zobaczyłam, że pod sobą zostawiłam plamę krwi. W pośpiechu nie zmieniłam podpaski.

Udałam, że nie zobaczyłam i się zmyłam. Mam jeszcze jazdę za dwa dni. Nie mam pojęcia, jak ja teraz spojrzę w oczy mojemu instruktorowi.
Ale wstyd.

#C3LMq

Jakiś czas temu ze znajomym postanowiliśmy umilić sobie dzień kilkoma drinkami. Do rozlania drogocennego trunku zgłosił się jeden z kolegów, ale nie za bardzo wiedział ile alkoholu powinien wlać do szklanki. Krzyknął do mnie:
- Młoda, ile tego wlać, żeby było dobrze?
Byłam czymś zajęta, więc krzyknęłam tylko:
- Lej na dwa palce!
- Nie za wiele się wtedy napijemy.

Dopiero w tedy się odwróciłam i spojrzałam na kolegę, który z rozbrajającym uśmiechem pokazywał mi swoją dłoń.
Zapomniałam, że stracił w jakimś wypadku właśnie te dwa palce, o które mi chodziło. Jestem kompletnym kretynem, na szczęście chłopak ma dystans do siebie ;)

#1PWKx

Podczas zielonej szkoły w podstawówce (miałem jakieś 9 lat) przebudziłem się, bo ktoś ściągnął ze mnie kołdrę.
Ale zaraz zaraz, coś sie nie zgadzało, zupełnie inny układ łóżek i pokój wyglądał całkiem inaczej.

Jak sie okazało wylądowałem przez sen w drugiej części ośrodka, w łóżku z koleżanką z klasy.
Gdy sie zorientowałem co sie dzieje wróciłem do swojego pokoju i poszedłem dalej spać.
Do dziś nikt o tym nie wie.

#K4Icx

Wiecie, jak łatwo można z lubianej dziewczynki stać się ofiarą szkolną w podstawówce? Jeśli nie, to zapraszam do czytania.

Było to w 2 klasie podstawówki. Jednego dnia kończyłam zajęcia i byłam lubiana, dzieci się ze mną bawiły, lubiłam chodzić do szkoły. Następnego dnia dzieci nie chciały się ze mną bawić. Twierdziły, że mam wszy i jestem śmierdząca. Były docinki, że drugie śniadanie pewnie sobie ze śmietnika wygrzebałam. Wrzucały mi przybory szkolne do śmietnika i śmiały się, jak je wyciągałam. Nikt nie chciał ze mną siedzieć czy się bawić, bo niby miałam ich czymś zarazić. Moje tłumaczenia nic nie dawały, twierdzili, że kłamię, bo mi wstyd za matkę, która po śmietnikach grzebie. Nigdy o tym nie powiedziałam nauczycielce (ponieważ jedno z dzieci, które mi dokuczało, było jej dzieckiem i ona doskonale widziała, jak mi dokucza, ale nic z tym nie robiła) ani rodzicom, bo nie chciałam, aby moja mama była smutna.
A skąd to wszystko się wzięło? Z nieporozumienia.
Mojej mamie podczas obierania ziemniaków ześlizgnęła się z palca obrączka. Niczego nieświadoma zawiązała worek ze śmieciami i wywaliła do kontenera przed blokiem. Dopiero po dłuższej chwili zorientowała się, że nie ma obrączki. Domyśliła się, kiedy mogła jej spaść, wiec poszła do kontenera, wyciągnęła worek na śmieci i znalazła obrączkę. Któreś dziecko (lub mądry inaczej rodzic) musiał to widzieć i stąd cała plotka.

Łatka śmieciary została mi do końca podstawówki. Liceum wybrałam sobie w innym mieście. Co prawda nikogo tam nie znałam, ale oni mnie też nie znali, więc reszta szkoły przeszła lepiej. Poznawałam przyjaciół i od tamtej pory już wszystko było dobrze.
Dodaj anonimowe wyznanie