#3VjCG
Mama strasznie na mnie wtedy krzyczała. Nazywała mnie śmierdzącym leniem i cały czas pytała mnie, czemu nie mam oceny celującej z matematyki. Pragnę zaznaczyć, że nie jestem jakimś orłem matematycznym, ale według mojej mamy najwyraźniej byłam. Kiedy mój tata próbował stanąć w mojej obronie – też oberwał. Mówiła, że nie dostanę się do mojej wymarzonej szkoły i że powinnam się bardziej starać.
To tylko przykład, ale tego było o wiele więcej. Dostałam się do wymarzonej szkoły, ale stosunki między nami już nigdy nie były takie same. Tego dnia tą kłótnią zniszczyła nasze relacje. Więc nawołuję do wszystkich rodziców, żeby nie wywierali takiej presji na swoich dzieciach, ponieważ mogą zniszczyć tę nić zaufania i czasami już tego nie da się odbudować.
#qHz7r
#U1P2E
Ubrania kupuję przez internet albo w specjalnych sklepach z mega dużymi rozmiarami.
Kiedyś w jednym takim sklepie, już przy kasie, ekspedientka spytała, czy nie zechciałabym wziąć udziału w sesji zdjęciowej, bo szukają kogoś akurat o moich gabarytach i świetnie bym się nadała.
Prawdę mówiąc, miałam wielką ochotę na taką przygodę, kto by nie miał?
Jednak z jakiegoś powodu odpowiedziałam: „Nie” i uciekłam ze sklepu...
Do dziś nie mogę sobie tego wybaczyć! :(
#mWv3r
Na początku moich spotkań przeżyłem katharsis. Skala problemu pedofilii w kościele jest wprost proporcjonalna do poczucia władzy struktur klerykalnych w tymże kościele. To, co opowiadają, jest przerażające. Pracujemy wspólnie z terapeutami, aby im pomóc, ale to prawie syzyfowy trud. Z moich obserwacji wynika, że struktury klerykalne działały (i w wielu miejscach wciąż jeszcze działają) jak magnes, przyciągając do stanu klerykalnego osoby nie tylko niedojrzałe, ale wręcz czerpiące satysfakcję z używania władzy w celu podporządkowania sobie ludzi bezpośrednio zależnych od struktur życia duchowego.
Cieszę się, że w Polsce wreszcie rozpoczął się proces wycinania raka zwanego pedofilią. Jego korzenie jednak znajdują się — w moim przekonaniu — w wielowiekowym poczuciu władzy administracji kościelnej (do której zresztą sam należę). Władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje w sposób absolutny. Dlatego myślę, że naprawdę walka dopiero się zaczyna, a trup będzie się ścielił gęsto.
#sGVOo
Tak się teraz zastanawiam, kiedy i w jaki sposób nabyłam umiejętność obsługi granatnika przeciwpancernego.
#ZgI5J
Mieszkam w totalnej melinie – brak wody, prądu, gazu, rodzice ciągle chleją, olewają nas (czyli mnie z moim młodszym bratem), na podłodze jest pełno śmieci, pustych butelek po wódce. Codziennie jacyś obcy ludzie przychodzą do nas do domu i chleją razem ze starymi.
Oni kiedyś tacy nie byli, jeszcze pięć lat temu pamiętam, pracowali w jednej firmie, która później zbankrutowała, dlatego się załamali i zaczęli pić. Najgorsze jest to, że rodzice narobili sobie długów, bo nie opłacali mieszkania i za niedługo komornik wejdzie.
Nikt nie wie i chyba nawet nie domyśla się, że jestem w ciąży, bo w 6 miesiącu ważę 49 kg, na początku ciąży ważyłam 54 kg, ale z nerwów, stresów schudłam. W ogóle mi brzucha nie wywaliło, a właśnie tego się najbardziej obawiam.
Jeżeli chodzi o tatusia mojego dziecka, to przespałam się z nim tylko raz, to był mój pierwszy raz. Twierdził, że jest doświadczony, że zdąży wyjść.
Nie pójdę do domu dziecka, bo boję się, że jeżeli tam trafię, to zabiorą mi dziecko, a ja już się do niego przywiązałam, codziennie gładzę jeszcze płaski brzuszek i myślę nad imionami.
#M1Zgg
Byłem święcie przekonany, że odebrał jej brat. Jak się okazało, mają przez telefon bardzo podobne głosy z ojcem. Miałem numer do jej ojca, więc nie zastanawiając się, od razu zadzwoniłem, żeby go przeprosić. Mówię do niego, że nie wiedziałem, że to on odebrał, że głupio mi się teraz przed nim pokazać, a o na to: „Nie pie*dol, przyjeżdżaj”.
Dobrze, że moja dziewczyna ma luźnych rodziców :)
#ORXpI
#e8bWM
Chłopak rósł i jakby stawał się głupszy. W wieku licealnym już nie odwiedzałyśmy się tak często, ale w domu u koleżanki dalej słyszałam ciągłe przypominanie, że on nie potrafi, żeby tego nie robił, bo zepsuje. Owszem, często też były tłumaczenia, ale tak samo często przypominanie mu, że on to najbystrzejszy nie jest. No i w myśl zasady: „z kim się zadajesz, takim się stajesz”, chłopak, mam wrażenie, tak uwierzył w to, że nic nie potrafi, albo przyzwyczaił się, że ktoś mu pomaga, że wygląda, jakby nie potrafił sam myśleć.
Pamiętam też kolegę ze studiów. On o sobie cały czas mówił, że nic nie potrafi, mimo że wcale głupi nie był. Powodem takiego zachowania u niego była jego matka. Odwiedziłam go kilka razy i zawsze nasłuchałam się od niej, jaki jest z niego nieudacznik. Sama mówiła do niego, że się do niczego nie nadaje. No i uwierzył...
Rodzice nie zdają sobie sprawy, jaki wielki mają wpływ na samoocenę dziecka. Czasami działa to bardzo podświadomie. Czasami jako rodzice chcemy chronić i pomagać. Pamiętajmy, że ciągłe pomaganie może doprowadzić do braku samodzielności. Nie zamykajmy dzieci w złotych klatkach.