#kYjwN
Nie mogłem tak dać się łatwo dać zlać, jak jakaś ofiara losu. Chwyciłem szybko kota, który zaspany siedział na łóżku i triumfalnie obwieściłem “Nawet nie próbuj! Mam zakładnika!”. Koty nie cierpią wody, więc nie miałem wątpliwości że Ania nie odważy się zaryzykować zrobieniem przykrości ukochanemu kociakowi.
Niestety widać nie znałem jeszcze wystarczająco dobrze mojej narzeczonej i nie wiedziałem jaka jest bezwzględna w kwestii wielkanocnych tradycji. Oblała mnie i mojego zakładnika. Byłem bez koszulki, a kot momentalnie zamienił się w zabójczą kulę pazurów. Do krwi podrapał mi ramiona i klatkę piersiową.
Nawet nie mogłem mieć pretensji, w końcu z porywaczami się nie negocjuje ;)
#WV0Dq
Gdy przyszedł ten wielki dzień z niecierpliwością stałam w oknie i wypatrywałam gości. Baloniki nadmuchane, lalki uczesane, przekąski naszykowane, tort w lodówce - wszystko super. Niestety początkowy entuzjazm zamieniał się w coraz większe rozczarowanie, gdy mijały kolejne minuty i nikt nie przychodził. Rodzice robili co mogli aby mnie pocieszyć, ale trudno pocieszyć dziecko które właśnie dowiedziało się, że nikt go nie lubi. To były najsmutniejsze urodziny w moim życiu.
Następnego dnia w przedszkolu okazało się, że mama pomyliła się i wpisała na zaproszeniach złą datę. Wszyscy przyszli dzień wcześniej, w sobotę. Akurat wtedy nas nie było w domu, bo byliśmy u mojej babci.
#WFl5P
#t68vE
Miałam pokój z babką, która miała pierwszą lewatywę. Robiła jej to pielęgniarką, a jakaś stażystka się uczyła. Po godzinie padło na mnie. Okazało się, że przyszła sama stażystka... Zaczęła wykonywać swoją pracę, a robiła to pierwszy raz, i... wsadziła nie tam gdzie trzeba... Trysnęła wodą i mówię delikatnie, że to nie tam. Ta dalej ładuje, w końcu nie wytrzymałam i wrzasnęłam "KUR*A W DUPĘ WSADŹ"... Blondyneczka zrobiła się czerwona jak burak, ale dokończyła pracę i szybko wyszła.
#hnYRu
Mam bardzo surowych rodziców, więc mimo skończonej 18-stki nie było mowy o jakimś wakacyjnym wyjeździe z chłopakiem lub nocowaniu u któregokolwiek. Dlatego gdy tylko on miał wolną chatę wkręcałam rodzicom, że jedziemy na miasto, a tak na prawdę jechaliśmy na "szybki numerek ".
Pech chciał że jego zachorowała i musiała siedzieć w domu. Hormony buzowały, krew się w żyłach (i nie tylko) się gotowała, a tu taki pech. Więc mój pomysłowy luby postanowił pożyczyć od kumpla dostawczaka. Wpakowaliśmy do niego koce, poduszki i pojechaliśmy do znajdującego się niedaleko mojego domu lasu.
Akurat był to okres corocznej wycinki, więc wszędzie leżały belki i gałęzie, a gdzieniegdzie pracowali drwale, gdyż był to środek dnia. Zaparkowaliśmy więc na jakimś odludziu, na środku ścieżki, najdalej gdzie dało dojechać się autem, i zaczęliśmy działać.
Nie minęło pół godziny gdy słyszymy coś jakby dźwięk silnika. Auto na takim zadu**u?! Ktoś wysiada, idzie w naszym kierunku! Fuck, my kompletnie goli, słychać pukanie: "Hallllo, jest tam kto? Policja!". Mój facet na to "Tak, tak już otwieram ", ja do niego "Poj***ło cie?! Przecież nie mamy na sobie ubrań!". W tym czasie bardzo niecierpliwy policjant nawalał w tylne drzwi domagając się ich otworzenia.
Chłopak zarzucił na mnie koc, wskoczył w spodnie i delikatnie uchylając drzwi mówi do policjantów: "Witam panów, przepraszam ale ja tu jestem z dziewczyną". Nie uwierzyli i kazali otworzyć szeroko tył. Słońce wpadło do wozu oświetlając mnie, skuloną, z twarzą ukrytą za kolanami. Nie widziałam miny policjanta ale podobno spalił buraka.
Okazało się że ktoś pracujący przy wycince zgłosił, że do lasu wjechał ktoś busem na pewno by kraść drewno. Policja potraktowała zgłoszenie bardzo poważnie, bo wtenczas ginęło tam mnóstwo drzewa. Gdy mój facet wrócił do auta słyszeliśmy zza zamkniętych drzwi śmiech policjantów. Co za siara...
#jKWrG
Wchodzimy do budynku gdzie odbywać miał się bal, zostawiamy kurtki w szatni. Był dość spory tłum. Dzieciaki, rodzice, obsługa, nauczyciele. Rozglądam się szukając kogoś z klasy, gdy nagle mojego faceta zaczepia mój nauczyciel od fizyki mówiąc "Zapraszam pana, stoliki dla rodziców znajdują się z drugiej strony sali".
Mój facet momentalnie poczerwieniał i zaczął coś dukać, błagalnym spojrzeniem szukając u mnie pomocy. Nauczyciel odwrócił się w moją stronę, szybka wymiana spojrzeń, raz jeszcze spojrzał na mojego faceta po czym odwrócił się na pięcie i bez słowa odszedł. Wtedy po raz pierwszy do mnie dotarło jak bardzo widać tę 18 letnią różnicę wieku między nami.
#zhlXK
Kilka dni temu zauważyłem, że nasz płot od strony ulicy dość brzydko wygląda i pomyślałem, żeby go odmalować. Ten pomysł mógł dobrze wpłynąć na mój wizerunek u szefa. Zaproponowałem to szefowi i stwierdził, że to dobry pomysł. Ucieszyłem się, że zapunktuję. Malując usłyszałem jak ktoś mnie woła z drugiej strony ulicy. Odwracam się i widzę zgrabną kobietę stojącą z torbami na przystanku, która zawzięcie i z uśmiechem do mnie macha. Bez zastanowienia odwzajemniłem uśmiech i pomachałem.
Okazało się, że machała do swojego męża, który szedł jej pomóc zanieść zakupy do domu. Wstyd jakich mało. Spaliłem buraka i od razu się odwróciłem dalej malować płot.
To wszystko zobaczył mój szef. Pierwszy raz zobaczyłem jak się śmieje.
#Hlso1
#UYhmE
Na drugi dzień moja rodzina też była na mszy. Kiedy nastąpił moment skupienia w kościele mój brat postanowił głośno spytać mamy: "MAMA! A CZY KSIĄDZ MA JESZCZE JAJKA?". Tylko ksiądz wiedział o co chodzi i się nie śmiał.