#Wn4dq

Kiedy byłam w pierwszej liceum w mojej szkole była możliwość zmiany tradycyjnych zajęć WF-u na „WF alternatywny”. Zamiast 4 godzin lekcyjnych odbijania piłki na sali gimnastycznej, co tydzień razem z koleżankami chodziłyśmy z naszym nauczycielem od Edukacji Dla Bezpieczeństwa na strzelnicę. 

Szło mi nawet ok, byłam zadowolona. Na pewnych zajęciach kiepsko się czułam i byłam rozkojarzona, kiedy przyszła moja kolej cały czas pudłowałam. Poprosiłam nauczyciela o pomoc, na co on odparł, żebym wyregulowała oś muszki i szczerbinki o 5 punktów (po prostu musiałam pokręcić takim specjalnym pokrętłem). Wtedy zupełnie się zawiesiłam i w ogóle nie rozumiałam co ten nauczyciel do mnie mówi, nawet po tym jak powtarzał kilka razy. Patrzyłam tak na niego nie rozumiejąc co się dzieje. 

Nauczyciel zrezygnowany jedną ręką pokazywał owe pokrętło a drugą rękę podniósł do góry pokazując palcami piątkę i głośno powiedział „PRZESUŃ O PIĘĆ! PIĘĆ!”. Rozumiejąc jedynie słowo „pięć” ocknęłam się, podniosłam rękę do góry i... przybiłam mu piątkę. Facet nawet się nie zaśmiał, spojrzał na mnie z zażenowaniem i powiedział, żebym w końcu ruszyła tym pokrętłem, a nie przybijała mu piątki. 

Mając nadzieję, że uratuję tę dziwną sytuację powiedziałam „A tak sobie przybiłam na szczęście!”, jednak koleś pokiwał przecząco głową, a ja chciałam zapaść się pod ziemię.

#OaPXt

Jakieś 4 lata temu, gdy spotykałam się z moim (nadal obecnym) chłopakiem wiedziałam, że był zafascynowany moim wyglądem, figurą. Dziwiło mnie to trochę ponieważ jestem bardzo drobnej postury, a że miałam wtedy inny pogląd na mężczyzn, uważałam że wszyscy preferują bardziej "obdarowane" przez naturę panie. 

Gdy siedzieliśmy na romantycznym pomoście nad jeziorkiem, przechodziła dziewczyna w bikini, która na pierwszy rzut oka może nie była jakoś specjalnie zgrabna, ale na pewno miała czym oddychać. Zapytałam więc swojego chłopaka czy wolałby żebym miała duże piersi. On bez namysłu, spojrzał na mnie zakochanymi oczami i odpowiedzial: "Nie, bo wtedy już w ogóle byłabyś idealna i ktoś by mi cię zabrał.". To sie nazywa komplement i pojazd w jednym ;)

#38vyU

We wrześniu ubiegłego roku miałem spotkanie integracyjne w nowej pracy. Mieliśmy dla siebie całą salę VIP, a co za tym idzie dostatek alkoholu. Wszystko było ok do pewnego momentu w którym urwał mi się film, ale tak jak nigdy.

Impreza była 34km od mojego miejsca zamieszkania, na szczęście wracałem z kumplem, który jak to mówił szukał mnie w klubie ze 20 minut, bo nie odbierałem telefonu. Najgorsze było, gdy ziomek odstawił mnie pod blokiem. Mieszkam na 3 piętrze ale jakoś dałem radę wejść na samą górę, lecz nie mogłem znaleźć klucza. Zacząłem pukać i dzwonić do drzwi.

Jaką minę musieli mieć moi rodzice gdy ujrzeli mnie w samych bokserkach i w jednej skarpetce. Na pytanie "Gdzie masz ubrania?" ponoć odpowiedziałem "No przecież w ręce". Nieświadom wszystkiego poszedłem spać. Następnego dnia nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Rodzice wkręcali mnie pół dnia, że zgubiłem telefon i portfel. Ale na szczęście po tym jak około trzeciej w nocy wróciłem w takim stanie to mój kochany tata zszedł, znalazł moje rzeczy porozrzucane przed klatką i je pozbierał.

Do dziś uważam, że w klubie musieli mi czegoś dodać, bo nigdy nic podobnego nawet po dużej ilości alkoholu mi się nie zdarzyło.

#erDHo

Jakieś 3 lata temu zacząłem pracę jako dostawca pizzy. Była to moja pierwsza poważna praca. Przy pierwszej dostawie trochę się stresowałem, ale jak mi się wtedy wydawało wszystko poszło gładko i sprawnie. Dopiero gdy wróciłem do samochodu zorientowałem się, że oprócz pizzy, wręczyłem klientowi torbę na pizzę...

#Rdh3l

Historia ta miała miejsce ponad 4 lata temu, gdy jeszcze chodziłam do liceum. Razem z przyjaciółkami dojeżdżałyśmy do szkoły pks-em. Tego dnia bardzo śpieszyłyśmy się na autobus powrotny. Po drodze spotkałyśmy starszą panią która poprosiła nas o pomoc. Nie miałyśmy sumienia jej odmówić, więc wzięłyśmy od niej torby i pomogłyśmy jej zanieść je do domu. 

Na szczęście okazało się, że starsza pani mieszkała w bloku niedaleko. Gdy dotarłyśmy na miejsce wzięłam torby od koleżanek i zaniosłam je do mieszkania staruszki. W ramach podziękowania poczęstowała mnie cukierkami. Wzięłam kilka dla siebie i koleżanek, jednak starsza pani uznała, że za moje poświęcenie należy mi się zapłata. Kobieta chciała dać mi pięć złotych, jednak ja grzecznie odmówiłam argumentując, że zrobiłam to bezinteresownie. 

Gdy chciałam już wyjść staruszka zaczęła mnie szarpać i wciskać mi pieniądze na siłę. Krzyczała na mnie, stawała się coraz bardziej agresywna. Prawie zepchnęła mnie ze schodów. Przestraszyłam się i uciekłam stamtąd, a następnie pobiegłam z przyjaciółkami na autobus. Od tamtej pory nie mam zaufania do obcych starszych ludzi. Nawiasem mówiąc staruszka wygrała, gdy już byłam w autobusie to znalazłam 5zł w kieszeni.

#fueW7

Od ponad roku pracuje w niewielkiej galerii handlowej w równie niewielkim mieście. Jest to moja pierwsza praca, dlatego z niektórymi sytuacjami spotykam się pierwszy raz. 

Było to po dwóch czy trzech miesiącach mojej pracy. Stałam na kasie, kolejka duża, przychodzi starsza pani i pyta się czy możemy jej "pożyczyć" 10 zł. Oczywiście nie "pożyczyłam" bo nie możemy. Okazało się, że pani ta chodzi kilka razy w tygodniu po różnych sklepach i prosi o pożyczkę. Stąd jej ksywka "Pani Pożyczka". Ochrona widząc ja na terenie centrum handlowego od razu ją wypraszała. 

Jednak jednego dnia przeszła niezauważenie i stanęła prosto przede mną przy kasie i pyta, czy mogę jej rozmienić pieniążki. Odpowiedziałam że nie, bo mamy zakaz. Ona tłumaczyła, że nie chcą jej wydać w spożywczym i dlatego chce rozmienić. Nagle wyciąga z torebki portfel i szuka banknotu, po czym mi go podaje. Ja i osoby stojące w kolejce do kasy wpadliśmy w śmiech. Pani Pożyczka chciała rozmienić 50 złotowy banknot z gry w Monopoly.

#4mGMd

Mam 17 lat. Rok temu w wakacje w gorący dzień kupiłem sobie loda i szedłem alejką nad Wisłą w Krakowie. Z przeciwnego kierunku ścieżką rowerową jechały dwie dziewczyny chyba w moim wieku. Gdy już mnie miały mijać nagle jedna puściła kierownicę i.. podniosła koszulkę pokazując swoje piersi. Z wrażenia wypadł mi lód, a one śmiejąc się jak wariatki odjechały.

Lód stracony, ale było warto - pierwszy raz widziałem piersi na żywo i wyglądały dużo lepiej niż na ekranie komputera! ;)

#glCB8

Sytuacja miała miejsce jakieś 5-6 lat temu, kiedy byłam jeszcze w gimnazjum. Wiadomo, głupi wiek i te sprawy. Pewnego dnia wybraliśmy się na rodzinne zakupy do kilku galerii handlowych, z rodzicami i starszym bratem. Gdy już kupiliśmy to, co było potrzebne, zmęczeni i głodni stwierdziliśmy, że wskoczymy jeszcze do KFC na kubełek. 

Okej, żarcie zamówione, siedzimy sobie przy stoliku i jemy. Po jakimś czasie zauważyłam, że naprzeciwko siedzi grupka całkiem fajnych facetów (wspominałam już wcześniej, że głupi wiek, hormony buzują itd?). Zaraz byłam cała podjarana i w ogóle. Starałam się na nich nie patrzeć i jeść w miarę ostrożnie, żeby się zaraz nie uwalić kurczakiem. Wychodziło mi całkiem dobrze i kątem oka widziałam, jak paru z wyżej wymienionych kolesi co jakiś czas spogląda na mnie i się uśmiecha. 

To było miłe, więc odwzajemniałam uśmiechy. Nagle tata stwierdził, żebym poszła po dolewkę pepsi. Wszystko pięknie, ładnie, wracam już z pełnym picia i lodu kubkiem. Było pięknie do czasu kiedy potknęłam się o krzesło i z ogromnym hukiem wylądowałam na podłodze między stolikami. Pepsi i kostki lodu były dosłownie wszędzie... Rozejrzałam się tylko ile osób widziało moją kompromitację. Wszyscy? No dobra, trudno. Duże miasto, nikt mnie tu nie zna, co się będę przejmować? Wstanę szybko i po prostu udam, że to nie ja, myślę sobie. 

Błąd! Gdy wstawałam spodnie pękły mi na tyłku (to od tego KFC, mówię wam!), odsłaniając przy tym mój tyłek. W tym momencie spojrzałam na kolesi, na których się napalałam wcześniej. Już się nie uśmiechali... teraz tarzali się ze śmiechu.
Dodaj anonimowe wyznanie