#guWc4

Nigdy nie byłem tak naprawdę z dziewczyną i nie miałem poważnego związku, nie należę raczej do osób bardzo nieśmiałych, ale mam jakieś wewnętrzne blokady i kiedy poznam się lepiej z dziewczyną, narzucam mimowolnie dystans. Ale tym razem było inaczej. Poznałem dziewczynę, przy której czułem się świetnie! Wiedziałem, że mogę z nią porozmawiać o wszystkim. Ani przez chwilę nie czułem potrzeby dystansowania się, miałem wrażenie, że znamy się od zawsze. Poruszałem z nią tematy, których nigdy z NIKIM nie poruszałem. Spotykaliśmy się i potrafiliśmy rozmawiać razem godzinami. Mimo wszystko nie byliśmy oficjalnie parą, bo w sumie nic większego, świadczącego o naszych uczuciach, się nie zdarzyło. W końcu się przełamałem i wyznałem swoje uczucia :) Od tamtego zdarzenia minęły już 3 lata :D I wiecie co? Dalej nie mam dziewczyny i nie zanosi się na to, żeby coś się w tej kwestii zmieniło :')

#JO2DX

Sytuacja wydarzyła się 2 minuty temu. Korzystając z wolnej chwili podczas drzemki synka wzięłam się za ulubioną książkę, a że byłam w tym samym pokoju co on, a za oknem szarówka, włączyłam więc lampkę i czytam. Poczułam dyskomfort oczu, więc odruchowo sięgnęłam do szuflady po okulary nadal czytając, zakładam i wciąż czytam, z tym że coraz bardziej muszę wytężać wzrok. Stwierdziłam, że to przez światło i poszłam do drugiego pokoju. Przechodząc przez przedpokój minęłam lustro i wszystko zrozumiałam... Założyłam okulary przeciwsłoneczne.
P.S Tak, jestem blondynką.

#K6Dvp

Sytuacja wydarzyła się może miesiąc temu. Moja przyjaciółka obiecała, że przywiezie swojego brata z powrotem do domu po imprezie, która miała miejsce w sąsiedniej wsi. Wracali więc koło 3 w nocy, wokoło wszędzie las, ciemno, a jej brat - trudno stwierdzić czemu - wściekł się i wyrzucił jej torebkę przez okno. Więc rozpoczęły się poszukiwania, wiadomo - w torebce wartościowe przedmioty - karta bankomatowa, pieniądze (całkiem spora sumka, zbierana podobno długo), dowód itp. Nie znaleźli jej, jednak pewien chłopak odezwał się do niej na Facebooku i obiecał znalezioną torebkę oddać. I oddał. Więc wszystko dobre, co się dobrze kończy? Niezupełnie. Dziewczyna zapłaciła mu 50 zł za znaleźne, jednak wzbogacił się trochę bardziej, bo z portfela zniknęły nawet grosiki. Ale jak tu udowodnić? Nie da się. Trudno, zresztą pewności, że on wziął też nie ma.

Aż do momentu, gdy na Facebooku następnego dnia wieczorem zobaczyła zdjęcie tegoż właśnie chłopaka ubranego w markowe ciuchy, jeszcze z metkami i opisem "nowy ja"...

#iKraQ

Od września pracuję w McDonald's. Ruch jest duży przez cały czas,
praca często do 3-4 w nocy. Codziennie budzę się w nocy myśląc o tym, że szybko cheeseburgery trzeba dorobić, albo pomóc kolegom w pakowaniu kanapek.
Najlepiej jednak było, gdy włączając rano drzemkę w budziku (i zastanawiając się jak długo mogę jeszcze poleżeć) wyliczyłam potrzebny czas na ubranie, mycie zębów, ogarnięcie włosów i... 2 minuty na zrobienie BigMaca :)

#R6iir

Kiedy byłam w pierwszej klasie szkoły podstawowej, strasznie nie lubiłam wstawać rano do szkoły (ta niechęć pozostała do dziś). Ponieważ tak jak moja mama późno kładłam się spać, rano byłam zupełnie nieprzytomna. Ubierałam się, myłam i jadłam mozolnie, będąc jeszcze we śnie.
Tak też potoczył się poranek owego pamiętnego dnia, o którym teraz piszę. Otóż pod koniec lekcji wyszłam do toalety za potrzebą. Ściągnęłam spodnie, podciągnęłam tunikę i jakież było moje zdziwienie, kiedy zorientowałam się, że zamiast majtek pod spodniami mam gacie od pidżamy! Cały dzień byłam zapakowana w te spodnie od pidżamy i w spodnie do chodzenia na dzień. Nikt, żadna koleżanka nie zwróciła uwagi, że coś nie gra...
Niestety nie wyciągnęłam z tego żadnej lekcji, bo do tej pory na zajęcia (jestem już na studiach) chodzę w dwóch różnych skarpetach, swetrach tył na przód i bluzkach na lewą stronę... Ale co ja poradzę, iż kiepski ze mnie amator świtu?

#Py3c7

Wracając dziś do domu zaczęłam się zastanawiać nad swoim dzieciństwem. Oto powód.

Wyobraźcie sobie, że spokojnie tuptacie uliczką i wychodząc zza budynku dostrzegacie chłopca w wieku 12 lat. Skitrany za ścianą, delikatnie pochylony. Myślę sobie - oho, w takim wieku wciągać?
Przystanęłam na chwilę, żeby mu się przyjrzeć i dostrzegłam... przyprawę do zupki chińskiej.
Chłopak zwyczajnie jadł ją, jakby był to zakazany owoc, a podczas drogi powrotnej do domu wziął się za makaron z dokładnie tą samą miną.

Młody, jeśli kiedykolwiek to przeczytasz, wiedz, że ja do dziś jem je na sucho i to nic strasznego. :D

#QHV5f

Gdy wraz z moim chłopakiem wprowadziliśmy się do naszego pierwszego wspólnego mieszkania, mieliśmy wspólny pokój z dużym łóżkiem dla nas dwojga. Postanowiliśmy, że jak któreś z nas będzie chore, to leży na kanapie w salonie, a ta druga osoba nadal śpi w sypialni, by się nie zarazić.
Ja zachorowałam jako pierwsza, więc udałam się na kanapę i całe dnie leżałam na niej i walczyłam z gorączką.
Mój chłopak (na potrzeby historii nazwijmy go Przemek) był bardzo troskliwy i cały czas dla mnie gotował, przynosił gorącą herbatę, leki itp. Jednak najbardziej wzruszył mnie, gdy obudziłam się w środku nocy, a on leżał w śpiworze, zaraz obok kanapy. Obudziłam go i tak mniej więcej wyglądała moja rozmowa z nim:
- Co ty wyrabiasz, Przemek? Dlaczego nie jesteś w łóżku?
- No bo nie mogę zasnąć, gdy ty nie leżysz obok - powiedział i ponownie zasnął.
Ze wzruszenia odebrało mi mowę. Potem okazało się, że robił tak odkąd zachorowałam, ale budził się wcześniej do pracy, więc tego nie zauważałam.
Niby taka drobnostka, a według mnie, to jedna z najsłodszych rzeczy, które dla mnie zrobił :)

#veZqp

Odkąd sięgam pamięcią, zawsze byłam człowiekiem do którego ludzi przychodzili wylewać swoje żale i troski, o dziwo nawet obcy!

Wracając autobusem do domu, spotkałam owego bardzo smutnego i "zmęczonego" czyt. pijanego pana. Ów człowiek pachnący smutkiem, postanowił usiąść koło mnie - mimo tego, że jechaliśmy w autobusie tylko we dwoje. Nie czekał nawet na odjazd z przystanku, odpalił całą torpedę żali w moją stronę, a że pieniędzy na czynsz nie ma, a że na wyprawkę dla dzieci, a że biedny, że kobieta zostawiła, że chory... matko ile tego było! Ja tylko przytakując powtarzałam, że bardzo mi przykro.
W końcu przyszła pora na jego przystanek. Autobus stanął na przystanku, mężczyzna wstał, wyciągnął spod kurtki worek cebuli, po czym mówi:
- Masz, dobrze mi się z tobą rozmawiało.

#UvgdK

Ostatnio przeczytałem kilka wyznań typu: ''mój tata nie wie ile mam lat" lub "mój tata nie wie gdzie chodzę do szkoły''. Mój też nie wiedział i było kilka śmiesznych sytuacji w związku z tym.

Kiedyś gdy miałem 19 lat, siedziałem sobie wieczorkiem, oglądałem mecz i piłem piwko, gdy mój tatuś wrócił z pracy. No i oczywiście awantura ''jak możesz pić, nie masz jeszcze 18 lat'' itp. Gdy w końcu uświadomiłem go, że mam 19 lat, spytał czy mam też piwo dla niego.

Nie, nie miałem piwa dla niego, więc się obraził twierdząc, że nikt nie myśli o jego potrzebach.
Dodaj anonimowe wyznanie