#0Iq8d

Świętowaliśmy Dzień Kobiet. Po imprezie uparłam się, że chce wrócić do domu na piechotę, bo mam blisko, bo przetrzeźwieję i wejdę do domu jak człowiek. Mój dobry kolega postanowił mnie odprowadzić. Oczywiście promili we krwi trochę było, więc szliśmy oboje chwiejnym krokiem.

W pewnym momencie przewróciłam się i upadłam z całym impetem do tyłu uderzając prawa stroną głowy o chodnik. Na imprezie był z nami trzeźwy kolega z samochodem. Od razu zawieźli mnie na pogotowie. Zachowali się jak normalni ludzie - coś się komuś dzieje, to do szpitala, bo tam się dostanie pomoc (też tak wtedy myśleli). Nawet nie wiedzieli jak bardzo się mylą.

Otóż lekarz dyżurujący przyszedł zły, że musiał się do mnie pofatygować około 3 w nocy. Założył mi bodajże 4 szwy i odesłał z kwitkiem do domu bez żadnej tomografii, ani nawet bez zostawienia mnie na obserwację.

Następnego dnia ok godziny 13, przyjechały koleżanki sprawdzić co ze mną, jak się mam po imprezie itd. Wchodzą do mnie do pokoju, a ja zero reakcji na słowa, szturchanie mnie, ani nic, a w dodatku cała zimna. Szybko zadzwoniły po pogotowie. Natychmiast przyjechali i do szpitala.

A tam szok - dwa krwiaki na mózgu. Od razu operacja usunięcia krwiaka i otwarcia czaszki, ponieważ obrzęk mózgu był tak duży, że nie mieścił się on w czaszce. Później transport do szpitala wojewódzkiego helikopterem, tam kolejna operacja żeby powiększyć otwór w czaszce, śpiączka, kolejna operacja już zamykająca głowę. A następnie 4 miesiące intensywnej rehabilitacji.
Uczyłam się od nowa najpierw siadać, później chodzić, mówić, gryźć. W sumie pół roku w szpitalu. Spędziłam tam swoje 20-te urodziny.

W marcu tego roku będzie rok od mojego wypadku. Dziś nam się dobrze. Cieszę się że w ogóle żyję, bo zdaje sobie sprawę że moje życie wisiało na włosku. Zawaliłam maturę, pewnie dawno byłabym już na studiach i żyła jak każda inna dwudziestolatka, obcięli mi moje ukochane długie włosy. Poza tym nie mam czucia w całej lewej stronie ciała. Żyję sobie spokojnie na rencie i czekam na maj, bo przede mną matura. Lekarz, który przyjmował mnie owej nocy, ma wytoczoną sprawę o niedopełnienie swoich obowiązków. Aktualnie jest wstrzymana, ponieważ czekam na opinie lekarzy biegłych, ale jestem dobrej myśli, że odpowie za to co mi zrobił, a raczej czego nie zrobił...
I tak właśnie można liczyć na naszą służbę zdrowia.

Dodam, że dużą część tej historii znam tylko z opowiadań, bo nie byłam w stanie być na bieżąco, co się ze mną dzieje. To tyle, tak w wielkim skrócie. Chcę jeszcze podziękować moim przyjaciołom za to, że byli ze mną, bo to w dużym stopniu dzięki nim nie załamałam się w żaden sposób i powróciłam do niemal normalnego życia.
P.S. To prawda, że tych prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.
AlexXx9595 Odpowiedz

Nie licz na nic szczególnego. Za takowe "niedopełnienie obowiązków" mój kolega stracił mamę w wieku 19lat. Sprawiedliwość tę sytuację obeszła ogromnym łukiem, bo lekarz został nietknięty :)

Kochamanonimowe24

No bo to jest Polska,tu o prawdziwym wymiarze sprawiedliwosci możesz pomarzyć

CrazyIsMyLife

Przychodza tacy ludzie byle z bolem głowy, ale jak przywoza czlowieka z rozcieta glowa to powinni zrobic wszystkie badania czy aby na pewno z nim wszystko w porzadku.

AlexXx9595

@Glizdogon, są i takie przypadki, ale nie oszukujmy się: lekarze mają na nas zlew totalny. Mam znajomych, którzy studiują medycynę i już po 2 latach nie traktują ciała ludzkiego jako coś godnego, tylko zwykły przedmiot. Mamy leniwą i często niekompetentną służbę zdrowia. Znam niestety to z autopsji. Byłam na badaniach, gdyż mam problem z przewodem pokarmowym. Zrobili mi wszelkie badania, w tym bardzo dokładną morfologię krwi, z której wynikało m.in. to, że mam jeszcze raz taką zawartość żelaza i kwasu moczowego, ile powinnam. Myślałam, że zbiją, a przynajmniej spróbują zbić to dobraną dietą. Próbowali... przy tak ogromnym nadmiarze żelaza kazali mi jadać praktycznie samą kaszę i buraki, czyli produkty o najbardziej przyswajalnym żelazie. Ech... Szkoda gadać!

GitaraBasowa

Są źli lekarze i dobrzy. Przestańcie wszystkich wrzucać do jednego wora. Mam w rodzinie kilku chirurgów i lekarzy różnych specjalizacji, jeszcze się nie spotkałam aby komuś nie udzieli pomocy.
Nie, nie pracują w prywatnych klinikach, tylko w normalnych szpitalach.

Anonimowosc12

Przez takie zachowanie lekarzy moja koleżanka straciła mamę w wieku 15 lat...

choranazycie Odpowiedz

Bardzo Ci współczuję i życzę dużo zdrowia. A tak na marginesie, rodzice nie zaglądali do Ciebie, zanim przyszły Twoje koleżanki?

Właśnie nie i to był błąd. Bo myśleli że jest jak zawsze:późno wróciła z imprezy nawalona, a teraz odsypia i dochodzi do siebie

Rillianne Odpowiedz

Ja ostatnio nasmarowałam skargę na pielęgniarkę ze szpitala, mam nadzieję, że zostanie rozpatrzona tak jakbym tego chciała.
Mój tata w dzień walentynek został zabrany do szpitala z rozległym zawałem, wieczorem jego stan był ciężki, a co powiedziała pielęgniarka do mojej zapłakanej mamy? Że "tutaj to, ku*wa, trzeba księdza, a nie lekarza!". Jak tacy ludzie mogą pracować w szpitalach? Nie rozumiem, naprawdę.

Mam nadzieję, że ten lekarz odpowie za to, co Ci zrobił. Trzymam kciuki.

hihehlehlexd Odpowiedz

Hmm dobrze, że te koleżanki przyszły, inaczej mogłoby być niezbyt fajnie..

Primacafe Odpowiedz

A mi się podoba najbardziej wątek o przyjaciołach, nie każdy ma takie osoby w życiu

DiamondPurple Odpowiedz

Podziwiam że się nie załamałaś, życzę Ci szczęścia :)

bleyka09 Odpowiedz

Niestety lekarzy jest ciężko ukarać za to co źle zrobili. Mój szwagier zmarł bo lekarz nie dopełnił swoich obowiązków, była sprawa, ale została szybko umorzona. Ale życzę powodzenia, może chociaż w tym przypadku się uda i dzięki temu ten lekarz już nikomu nie zaszkodzi.

Loczy Odpowiedz

Takie sytuacje nie dzieja sie tylko w polsce... Mieszkam na stale w anglii, czasem mi sie wydaje ze jest jeszcze gorzej! Jesli uda Ci sie zapisac do lekarza masz tylko 5 minut, nie wiecej. Jesli przyjdzie ktos z dwoma przypadlosciami moze tylko powiedziec o jednej, na druga umowic sie na nastepne spotkanie. Ze wszystkim z czym poszlam bylam odsylana z kwitkiem, z wysypka na piersi, doktor nawet nie chcial mnie dotknac ani spojrzec na moj biust! (hindus). Nadal mam dziwne czerwone kropki na ciele, doktor- "na razie bym sie tym nie martwil" to kiedy sie mam martwic jak bede juz umierac? musialam w internecie wyszukac ze to naczynka pekaja pod skora. Wiec nie tylko Polska jest zla

sosnowiczanka Odpowiedz

Mój tata poszedl usunąć kamienie z nerki. Dostal lek na który byl uczulony ( wiedzieli o tym) serce stanelo na pol godziny potem ruszylo ale od 2013 jest w śpiączce a prokurator jeszcze do sadu nie wszedl bo biegli mieli 1,5 roku na opinie ale przez 2 lata się nawet nie odezwali teraz on ich ponagla. Nie wiem co będzie ale chciala bym żeby lekarz i pielęgniarka którzy są za to odpowiedzialni czuli ten ból co on wtedy jak się dusil jak stawalo serce, no i to co czulismy my jako rodzina. + zakaz wykonywania zawodu

Rabaaarbar Odpowiedz

Też miałam dwa krwiaki mózgu! I tak samo wracałam do domu, tylko dziewczyna we mnie wjechała rowerem i upadlam głową na krawędź mostku, a cała akcja rozgrywala się 30 metrów od domu. Plusem jest to, że trepanacji czaszki nie miałam, bo krwiaki po kilkunastu dniach zaczęły się wchlaniac, jednakże skutkiem ubocznym u mnie jest utrata pamięci. I takim oto sposobem nie pamiętam moich przypałów z dzieciństwa 😔

Zobacz więcej komentarzy (30)
Dodaj anonimowe wyznanie