#S8Qt9

Jakoś do 12 roku życia spałam w łóżku z rodzicami. Nie przelewało nam się i nie było nas stać na łóżko dla mnie.

Co wieczór leżąc wszyscy na łyżeczkę (w kolejności ojciec, mama, ja) ojciec wkładał łapę w majtki mamy, myśląc chyba, że tego nie czuję.
Mało? Budziłam się w nocy przez to, że ojciec przypadkiem boleśnie się opierał np. na kawałku mojej skóry z nogi. Uprawiali seks. Uprawiali seks, kiedy ich córka leżała obok! Pamiętam tekst, który padał za każdym razem: "Kasia chyba nie śpi" - nieruchomieli i później od nowa.

Myślałam, że wymazałam to z pamięci, jednak wczoraj sobie o tym przypomniałam.
Niedobrze mi.

#v2Car

Kolejna historia z czasów "kurierzenia".

Znajomy z firmy miał swego czasu doręczenie do saloniku prasowego mieszczącego się w Biedronce. Tak więc szybki podjazd, bo każda sekunda niezwykle ważna, paczka pod pachę i bieg do odbiorcy.
W tym samym czasie do owej biedronki wybrała się pani z pieskiem, nazwijmy go Pikuś. Jako że psów nie wolno do Biedronki wprowadzać, uwiązała go za smycz do haka holowniczego w busie kuriera.

Chłopak wrócił do auta, jedynka, gaz i dalej w trasę, a Pikuś chcąc nie chcąc za nim... Przez jakiś czas dawał radę, ale potem małe łapki już nie podołały mocy Opla Movano i ślizgiem jechał za busem. Kuriera zatrzymała policja, na sam początek zarzuty o męczenie zwierząt, kilka godzin na komisariacie, pies u weterynarza.

Paniusia w końcu się odnalazła, a finał historii taki, że kumpel dostał mandat za nieostrożność, bo powinien był sprawdzić, czy przypadkiem ktoś mu psa nie uwiązał do auta.
Paniusia niewinna.

#PahBc

Sprawa sprzed kilkunastu lat, ale jedna historia mi ją przypomniała.

Byłem na tyle ogarnięty, że znając swoją klasę z technikum, podobnie jak kilka innych osób nie poszedłem na studniówkę....
Efekt - spokojny wieczór.
 
I ominięcie:
- zrzucania się na naprawę 2 ubikacji, 2 zlewów, 6 drzwi, kilku stolików rozwalonych przez tych idiotów
- dochodzenia policyjnego po tym, jak któryś podpity pobił wuefistę
- afery, która wyszła po tym, jak kilka ZAPROSZONYCH dziewczyn wpuściło jakoś swoich znajomych, co ostatecznie doprowadziło do bijatyki
- afery po tym, jak jedna z dziewczyn oskarżyła kogoś o gwałt - wyszło, że dymała się w ubikacji z kilkoma kolesiami (osobno) i zaszła w ciążę, więc szukała delikwenta - ale sprawa o gwałt była....

Wesoło.

#Wj5wH

Pewnego słonecznego dnia postanowiłam wybrać się ze znajomymi nad wodę. Zbiornik wody pitnej. Teoretycznie był i nadal jest zakaz kąpieli.

Wiadomo, alkohol, papierosy, inne używki... Postanowiliśmy popływać, zaczęło się robić ciemno, wystarczyło przepłynąć kawałek, a o nogi ocierały się różne roślinki. Najgorsze co może być. Ja uciekająca przed kolegą, śmiejemy się, nie wiadomo co jeszcze, aż tu w pewnym momencie czuję te wstrętne glony! Otarło się coś o moją nogę, tak jakbym na czymś stanęła.
 Z wody wynurzył się siny człowiek.

Od tego wydarzenia minęły 4 lata. Do dnia dzisiejszego nie jestem wstanie wejść do żadnego basenu, kąpieliska tudzież jeziora. To przykre doświadczenie zostawiło duży ślad. Spędziliśmy pół nocy na komendzie. Jak się później okazało, dziewczyna, młoda, z sąsiedniej wioski, zgwałcona...
Nikomu z was tego nie życzę.

#gfP97

Dzisiaj podzielę się z Wami pewną historią, jaka przytrafiła mi się rano w tramwaju, gdy jechałem do pracy. Uwaga, będzie przydługo, ale warto, moim zdaniem, doczytać :D Może to Was spotkać też :P

Otóż jadąc rano do pracy, zdarzyło się tak, że tramwaj był lekko zapchany, to i stać mi trzeba było. Tak więc stoję sobie, patrząc lekko śpiącym wzrokiem przez okno i liczę słupy mijane po drodze. W pewnym momencie sięgnąłem do torby, by wyjąć telefon i sprawdzić co tam na FB się dzieje, bo spać mi się mocno zachciało, a liczyłem, że jakaś może drama się pojawi... Tak więc mój wzrok powędrował w dół, w stronę ekranu telefonu i wtedy zobaczyłem TO!

Na siedzeniu pode mną siedział pewien jegomość. Wygląd typowy informatyk (bez obrazy dla informatyków :P), ale jeszcze bardziej zarośnięty i zaniedbany w sensie fryzury i brody. Siedzi i przegląda coś w telefonie. Na pierwszy rzut nie zwróciłem uwagi, bo nie mam w zwyczaju patrzeć ludziom przez ramię co tam na telefonach paczają. Jednak mój wzrok szybko zweryfikował treść przeglądną przez pana brodacza - portal z mamuśkami 40-50+, które prócz skąpych strojów w postaci kabaretek czy staniczków pokazywały zdecydowanie więcej ciała, a także i szczelin. Gość, praktycznie bez krępacji, ale z lekkim odchyleniem telefonu od tłumu, przeglądał sobie co ciekawsze sztuki, komentując je z wypiekami na twarzy. Ja momentalnie się obudziłem, bo widok 50-letniego pieroga na pół ekranu wydał mi się dosyć intrygujący. Podróż moja trwała jakieś 15 minut, z czego w tym czasie miłośnik antyków zdążył obejrzeć jakieś 20 zdjęć (każde dokładnie scrollując i powiększając) oraz dodać jakieś 10 dosyć długich komentarzy.

Dojeżdżając na przystanek nie mogłem się powstrzymać i cicho, by nikt nie usłyszał, nachyliłem się do gościa i wyszeptałem "ta pierwsza była niezła, daj jej lajka ode mnie" i wyszedłem. Zerkając jeszcze od drzwi w stronę "pana informatyka" stwierdziłem, że nigdy jeszcze nie widziałem tak czerwonej twarzy :D

Tak więc uważajcie co przeglądacie i gdzie, bo może znajdą się chętni do wspólnego seansu :)

#CgHgH

Mieszkam w średniej wielkości mieście powiatowym, dlatego nie ciężko dowiedzieć się kto jest kim. Do prawie każdego można dotrzeć przez kilku znajomych, a wiadomości i plotki rozsiewane są z prędkością światła.

Kilka lat temu na moim osiedlu (typowe blokowisko, z tym że bardzo blisko galerii handlowej i wylotówki na stolicę), względnie bezpiecznym z racji porozsiewanych na każdym rogu kamer, doszło do dość dramatycznego zdarzenia. Otóż chłopak wtedy kilkunastoletni (12-13 lat) wsadził pijanemu mężczyźnie butelkę po piwie w odbyt. Potłuczoną. Facet dopiero po kilku godzinach został znaleziony w kałuży krwi, płaczący z bólu, a następnie odwieziony na SOR.

Pomijając stan mężczyzny, samo zdarzenie było obrzydliwe i szokujące, ale chłopak, który to zrobił zeznał, że ten się na niego rzucił, próbował rozebrać i zgwałcić, więc tak się bronił. Każdy pomyślał, że dobrze tak pedofilowi, chociaż ten w sądzie zarzekał się, że to nieprawda, płakał i bronił się wszystkimi argumentami. Został skazany. A nikogo nie zdziwiło, że chłopaczek suchy jak młoda brzoza po suszy przytrzymał i wepchnął facetowi ze 3 razy większemu butelkę w tyłek.

Raptem tydzień po ogłoszeniu wyroku całe miasto szeptało, że podobno ten chłopaczek kłamał jak najęty. Podobno upił się z kolegami w podobnym wieku i gdy zobaczył faceta w stanie bardzo wskazującym, postanowił się zabawić. Trzymali go w sześciu, a prowodyr dokonywał gwałtu butelką. Mówiono, że podobno podobało im się jak wierzgał i krzyczał, jak wymiotował pod siebie i błagał o litość. Podobno wszystko sfilmowali. To były tylko plotki, więc wszyscy przyjmowali to z przymrużeniem oka. Ja również, do momentu, gdy nie poznałam tego chłopaka. Zadufany w sobie smarkacz, taki co myśli, że nikt mu nic nie zrobi. Syn pani prokurator i wysoko postawionego przedsiębiorcy. Idiota, cham, prostak, debil i pajac. Tylko że każdy mu współczuł. Każdy, kto nie zobaczył jak ten bydlak na swoim własnym telefonie pokazuje filmiki z całego zajścia, umieszczone na YouTube.

To co wtedy poczułam jest nie do opisania. Byłam wściekła i obrzydzona. Chciałam mu zrobić to samo, ale szybka kalkulacja w głowie doprowadziła mnie do czego innego. Zabrałam mu telefon, "bo chcę zobaczyć jeszcze raz" i gdy na chwilę się zajął rozmową z kimś innym, zaczęłam uciekać do domu. Biegłam ile sił w nogach, aż dopadłam do klatki, akurat wychodził sąsiad. Krzyknęłam tylko o pomoc i pobiegłam do domu. Sąsiad ich zatrzymał zamykając drzwi i poleciał za mną, a gdy dobiegł do mojego mieszkania, zastał rodziców oglądających  to nagranie i moje tłumaczenia.

Potem wszystko potoczyło się momentalnie. Policja, przesłuchania, rozprawy i facet wyszedł na wolność. Dziękował nam długo za uratowanie życia. A ja jestem ciągle w szoku, bo filmik widziało przynajmniej 50 osób, a nie zadziałał nikt.

#8TksD

Historia może nieanonimowa, jednak chciałabym się nią podzielić i zapytać was, co o tym wszystkim myślicie.

Moja babcia opiekuje się swoją mamą, a moją prababcią Amelią. Amelka ma ponad 80 lat i niestety nie pamięta kim jesteśmy, często nie wie gdzie jest, nie chodzi samodzielnie.
Babcia nie może odstąpić jej na krok, ale - jak powtarza - to jej matka i nie mogłaby oddać jej do domu opieki.
Moja babcia ma brata - Franciszka, z którym kiedyś mieszkała prababcia. Gdy była młodsza, zajmowała dwa pokoje i toaletę w dużym wspólnym domu, a jej syn mieszkał tuż za ścianą. Gdy zachorowała jednak na alzheimera i zaczęła dziwnie się zachowywać (np. wstawiać buty do lodówki lub wrzucać owoce do ubikacji), Franciszek wraz ze swoją rodziną postanowił, że te pokoje zagospodaruje dla swojej córki, a prababcię przeniosą do piwnicy. Z ładnych i zadbanych dwóch pokoi z łazienką Amelia została przeniesiona do ciemnej klitki z sufitem na wysokości 1,7 m. Za toaletę służyło wiadro. Co prawda piwnica została odremontowana (płytki na podłodze i pomalowane ściany), jednak wyobraźcie sobie, że wasza matka śpi w miejscu, gdzie dokłada się do pieca, fekalia oddaje do wiadra, a wy mieszkacie wygodnie na piętrze.

Z prababcią było coraz gorzej - przestała sprzątać i gotować, a jej syn nie raczył jej pomóc. Poprzez półmrok panujący w piwnicy Amelia coraz gorzej widziała.
Moja babcia z drugiego końca wsi przyjeżdżała do swojej matki, aby ją nakarmić przygotowaną przez siebie zupą i umyć ją. Do jej "pokoju" nie dało się wejść z domu, drzwi były na zewnątrz. Po przekroczeniu progu w klitce unosił się zapach uryny. Serce się krajało.

Babcia powiedziała DOŚĆ. Zabrała swoją matkę do siebie, która z pewnością u swojego syna nie dożyłaby do dzisiaj. Niestety babcia jest teraz wrogiem całej rodziny, która uważa, że babcia zrobiła to dla wysokiej emerytury swojej matki. Od babci każdy się odwrócił.
Jest mi jej okropnie żal. Jedyną osobą, która w miarę często ją odwiedza jestem ja.
Moja mama zmarła i oddałabym wszystko, aby dożyła starości, a niektórzy mają swoje matki totalnie gdzieś.

Dziwny jest ten świat...

#VRb7O

Moja żona oraz teściowa są zagorzałymi katoliczkami. Ja jestem wierzący niepraktykujący, a córcia była katoliczką, ale od jakiegoś czasu zaczęła pielęgnować wierzenia naszych przodków, czyli zajmuje się religią Słowian (żonie nie bardzo się to podoba). Ale do rzeczy.

Pewnego dnia przychodzi teściowa na obiad i oczywiście pyta córcię, kiedy ostatni raz była w kościele. Odpowiedziała, że nie chodzi do kościoła, bo to jest niezgodne z jej religią. Teściowa w szoku i wypytuje dalej, co się stało, w co wierzy itp.
Córeczka odpowiada, że wierzy w wielu bogów, po czym włączyła jakąś pieśń i zaczęła się modlić do jednego z nich.

Cóż mogę powiedzieć. Teściowa zwyzywała ją od satanistów, mnie od nieodpowiedzialnego ojca, który daje zły przykład dziecku i uwaga - wyjęła z torebki wodę święconą i zaczęła mnie i córkę nią kropić.
Żona przytakuje teściowej i uważa, że ma rację oraz powiedziała, że z antychrystami mieszkać nie będzie.

Jak pewnie się domyślacie, wywaliła nas z mieszkania.
Mogliśmy wrócić, dopiero jak kochana teściowa pojechała do domu.
To się dopiero nazywa Moher Power! :D

A z córki jestem dumny :)

#cwnns

Cieszę się, że ta strona naprawdę jest anonimowa, bo to będzie bardzo anonimowe wyznanie.

Otóż... Podobno chłopcy dojrzewają płciowo do ok. 21 r.ż. i wtedy są już ustabilizowani emocjonalnie i seksualnie. Ja mam już 22 lata, a mimo to dzisiaj w bardzo zatłoczonym autobusie, gdy kompletnie nieznajoma dziewczyna otarła się tyłkiem o mojego przyjaciela z powodu tłoku to ja, po prostu i najzwyczajniej w świecie doszedłem w spodnie. :)

Tak. Plama była widoczna. :) Dziękuję, mój kochany organizmie.

#Xxvi3

W ostatnim czasie, po wielu wzlotach i upadkach, razem z tatą i bratem zabraliśmy się za remont mieszkania. Nic poważnego, po prostu rutynowe malowanie i odświeżanie ścian. Jako że same ściany mogłam malować razem z bratem - do malowania sufitu wyznaczony był tata. Ostatnie malowanie odbyło się 2 lata temu, a od tego czasu sam sufit dość starannie odkurzałam średnio co tydzień. Z tego względu tata nie był za jego malowaniem, z jednej strony dlatego, że był w stanie wręcz idealnym - żadnych kropek, smug, itp., z drugiej ze względu na częste problemy z plecami. Jednak mama, jak to mama, niemiłosiernie upierała się na malowanie tegoż nieszczęsnego sufitu, co finalnie wybłagała.

Przechodząc do zaistniałej sytuacji:
Wieczór. Ja wykończona całodniowym malowaniem leżę na łóżku i obserwuję tatę wykańczającego malowanie przy samych taśmach. Nagle do pokoju wchodzi mama, gadka szmata, zachwala kolor i inne duperele. W pewnym momencie pada pytanie:

- Sufit też już pomalowany?

Pomalowany nie był, ale w mojej głowie pojawił się iście szatański plan zrobienia mamie kawału.

- Tak - odpowiedziałam i spojrzałam na lekko zdezorientowanego tatę.

I gdyby nie moje parsknięcie śmiechem po usłyszanym "No właśnie widzę, że pomalowany, taki jaśniejszy, ładniejszy niż wcześniej, a wy nie chcieliście mnie słuchać", może uniknęlibyśmy zupełnie zbędnego malowania sufitu  :)
Dodaj anonimowe wyznanie