#JMrB2

Mam 26 lat. Kiedy byłam młodsza, spotkałam fantastycznego nauczyciela. Super facet, miły, przystojny społecznik z wyrobioną renomą. Miał prawdziwą pasję do tego, co robił. Zdobył wiele nagród. Zawsze potrafił prowadzić interesujące zajęcia, na które wszyscy uczniowie chętnie chodzili. Lubiliśmy z nim rozmawiać, zadawaliśmy pytania, traktowaliśmy jako naszego mentora i przewodnika. Mieliśmy z nim zajęcia przez całą podstawówkę, gimnazjum i liceum, bo szkoły były łączone, a liceum miało tego samego nauczyciela. Na tych zajęciach zawsze był duży szum, ale w pozytywnym znaczeniu. Zwykle wszyscy pchali się do przodu, by być bliżej i z fascynacją słuchali kolejnych nowości.

Po dwóch latach od pierwszych zajęć w klasie dało się zauważyć jedną osobę, która siadała na samym końcu sali, samotnie, nie odzywając się do nikogo. To byłam ja. Byłam świetną uczennicą i często zostawałam po zajęciach, żeby rozwiązywać dodatkowe zadania, by lepiej przygotować się do egzaminów po podstawówce, gimnazjum, a później do matury. Siedząc tam, z tyłu, całkiem sama, odliczałam dni do zakończenia szkoły. Dzieciaki albo się ode mnie odsunęły albo mi dokuczały. Bo byłam cicha i nie utrzymywałam kontaktów. Po szkole wracałam prosto do domu i do nikogo się nie odzywałam. Moje wyniki trochę się pogorszyły, ale zdałam egzaminy i zaczęłam liceum. Pół roku później nauczyciel nagle zniknął.

Kiedy skończyło się liceum, przeprowadziłam się do innego miasta, gdzie ludzie uważali mnie za optymistkę - pozytywnie nastawioną do życia, zawsze z uśmiechem na twarzy. Wszelkie problemy zawsze traktowałam jako drobnostki i trudności obracałam w żarty.

Niedawno zostawiła mnie moja jedyna przyjaciółka. Stało się to nagle. Znalazła sobie nowe towarzystwo. Powiedziała, że nigdy nie będę w stanie zrozumieć jej problemów, bo mam w życiu za dobrze. Mój optymizm ją drażnił.

Piszę o tym, żeby otworzyć ludziom oczy.

Nauczyciel zniknął, ponieważ siedzi w więzieniu. Wykorzystywał mnie seksualnie przez siedem lat właśnie wtedy, kiedy zostawałam po zajęciach. Próbowałam uciekać, wagarować... Na nic. Na początku liceum próbowałam popełnić samobójstwo. Dwa razy. Od tamtego czasu chodzę do psychoterapeuty. Postanowiłam nie obarczać przyjaciół swoją przeszłością, więc uznali, że mam w życiu za łatwo...

Próbuję wam powiedzieć, że takie rzeczy nie zdarzają się tylko w filmach. To, że ktoś się uśmiecha, nie znaczy, że ma świetlane życie. To, że ktoś o czymś nie mówi, nie znaczy, że nie ukrywa przykrych wydarzeń. To, że czegoś nie widać, nie znaczy, że tego nie ma. Każdy człowiek ma problemy. KAŻDY. Rozejrzyjcie się i zacznijcie patrzeć. Nie oceniajcie od razu. Jeśli coś wam się nie podoba, zastanówcie się, co może kierować taką osobą. Dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej. Nie ma ludzi idealnych...

#SpsSs

Mam 19 lat i jeszcze pół roku temu byłam molestowana... przez ojca.

Dotykał mnie w miejsca intymne od kiedy pamiętam, niby przypadkiem, przy zabawie w łaskotki. Sądziłam, że to zabawa, mimo że nie bardzo mi się podobała. Mama tego nie zauważała, bo była tylko zainteresowana moją młodszą siostrą (przez całe życie do teraz pokazuje mi, że ona jest lepsza i ważniejsza niż ja). Siostrę też dotykał, ale robił to rzadko i dotykał ją tylko w okolicach piersi, a mnie wszędzie.

Nie miałam pojęcia, że takie dotykanie jest złe. Kochałam tatę... wszyscy zachwycali się jaką to my jesteśmy idealną rodziną... Nie byliśmy. Byłam poniżana przez mamę i rok młodszą siostrę, mimo to kochałam je i sadziłam, że musi tak być, że tak jest dobrze...
W wieku 15/16 lat dopiero zaczęłam się buntować i zauważać, że nie tak powinno być.

Bałam się powiedzieć komukolwiek o tym co się dzieje, sądziłam, że to pewnie tylko moje wymysły i nikt mi nie uwierzy, że jeśli komuś powiem, to zniszczę moją rodzinę.
Lecz wszystko zaczynało się pogarszać, tata łapał mnie za krocze i piersi z zaskoczenia i robił to mocno, a gdy się wyrywałam, to czasami nawet zrobił mi się siniak. Zwykle mówił mi przy tym: "zobaczmy jak ci urosły", "chłopcy też będą ci tak robić , przyzwyczajaj się".

W 3 klasie liceum poznałam mojego obecnego chłopaka, a ówczesnego przyjaciela, N.
Bardzo się bałam, że tata posunie się do czegoś więcej niż dotykanie i zgwałci mnie, że postanowiłam z N mieć pierwszy raz (a znałam go dopiero wtedy tylko kilka dni), aby tata nie miał satysfakcji z rozdziewiczenia mnie.
Po miesiącu odważyłam się powiedzieć mu o tym wszystkim, siedzieliśmy na kanapie, N mnie przytulał, a ja opowiadałam mu wszystko szeptem przez łzy. Pomógł mi zrozumieć, że to jest złe i odważyłam się dzięki niemu podpuścić siostrę, aby powiedziała o tym mamie, bo mnie by nie uwierzyła. Była zła na niego (głównie, że robił to siostrze) i przeprowadziła z nim poważną rozmowę i rozeszło się po kościach. Później mama rozmawiała ze mną i dała mi do zrozumienia, że to moja wina, bo chodziłam w legginsach po domu. Ona zawsze potrafiła wmówić mi winę za wszystko, przez nią nie wiedziałam nawet co to poczucie własnej wartości i pewność siebie, dzięki N zaczynam to wszystko powoli odzyskiwać.

Przez te wydarzenia boję się starszych mężczyzn (N jest rok młodszy). Jak dostałam pierwszą pracę, to odskoczyłam od szefa przestraszona, gdy wyciągnął do mnie rękę aby podać mi ołówek, jak zostaję sama w jednym pomieszczeniu ze starszym mężczyzną, to prawie wpadam w panikę i odsuwam się od niego jak najdalej.

W domu każdy musi udawać, że nic się nie wydarzyło. Ja mam poczucie winy, że powiedziałam o tym komuś i zniszczyłam rodzinę (wmówiła mi je mama) i jednocześnie czuje ulgę, że za rok, gdy się z N wyprowadzimy, będę mogła w końcu czuć się bezpieczna.

#vIDcS

Kiedyś pracowałem jako kanar w MPK. Był to krótki, niezbyt dla mnie chlubny, epizod mojej zawodowej kariery. Praca była w opór niewdzięczna, nieraz musiałem szarpać się z jakimś gapowiczem, a niekulturalne zj#by dostawałem praktycznie na każdej zmianie.

To był mój ostatni dzień w pracy, więc miałem wszystko w nosie. Wsiadam sobie do autobusu i krzyczę: "Kontrola, proszę przygotować bilety!". Pojazd rusza, a ja łażę sobie od siedzenia do siedzenia i sprawdzam. W pewnym momencie kątem oka widzę, że jakiś młodociany Sebastian mocuje się z oknem. Wiecie - tym takim rozsuwanym, położonym na wysokości poręczy. No, nic - lato był, więc myślę sobie - może mu duszno?

Chłopak w końcu rozsunął okienko i co robi? Włazi na siedzenie i usiłuje się przez okienko przecisnąć! Otwór tego typu, jak wiadomo - duży nie jest, więc łatwo mu to nie szło. Udało się biedakowi wyjść do połowy, ale kłopot zaczął się w okolicy bioder. Zahaczył szlufką od spodni o wystający skobelek. Nieszczęsny Sebastian stanął przed nie lada wyborem. Mógł kontynuować swoją misję, ale byłoby to równoznaczne z pozostawieniem w autobusie dolnej części garderoby, lub też mógł powrócić do środka.
W pojeździe zrobiło się zamieszanie, ludzie zaczęli krzyczeć, kierowca widząc co się dzieje gwałtownie zahamował, a ja brnąłem przez tłok w kierunku dezertera, aby wciągnąć go do środka, zanim sobie chłopak zrobi krzywdę. 

Sebastian wpadł w panikę i wybrał opcję numer jeden, czyli ucieczkę. To wszystko trwało dosłownie sekundy - zaparł się rękoma o szybę z drugiej strony, spodnie z sunęły mu się tyłka, ukazując wszystkim goły zad oraz sebkowe przyrodzenie... i po chwili półnagi (w sensie - bottomless) uciekinier frunął w kierunku asfaltu.
Jego lot został jednak zakłócony przez... spodnie. Nieszczęśnik nie wziął pod uwagę, że przeszkodzą mu buty, które miał na nogach. Tymczasem szlufka okazała się na tyle mocna, że bez trudu utrzymała desperata wiszącego przy samej ziemi!

Przez okno widziałem szybko zbiegający się tłum ludzi, których zaciekawił widok młodego gołodupca dyndającego na własnych nogawkach niczym jamnicza moszna podczas psiego galopu. 

Pewnie większość zgromadzonych uznała to za jakiś artystyczny "performęs", bo w ruch poszły aparaty z telefonów komórkowych. 

Kierowca włączył awaryjne, otworzył ludziom drzwi i zadzwonił po policję. A ja podszedłem do histerycznie wierzgającego się chłopaka unieruchomionego przez własne dżinsy i rzekłem: "Wiesz co gościu? To jest mój ostatni dzień w pracy i nikomu dziś mandatu nie wlepiłem. Tobie też bym pewnie nie wlepił...". 

Następnie strzeliłem sobie z biedakiem selfika i oddaliłem się bardzo z siebie zadowolony. Prawdę mówiąc był to najlepszy epizod w mojej kanarzej karierze.

#oex9p

To było jakieś 10 lat temu, kiedy chodziłam do pierwszej klasy gimnazjum. Byłam bardzo nieśmiałą dziewczynką. Z tego też powodu wiele osób w klasie uwzięło się na mnie. Głupie teksty, wyzwiska czy obgadywanie mnie było na porządku dziennym. Nauczyciele nie reagowali, bo to tylko dziecinne wybryki prawda? Wpadłam w depresję. W domu miałam jeszcze 5 rodzeństwa, ale mimo moich usilnych prób - żadnemu nie chciało się wysłuchać co mam do powiedzenia.

Zatraciłam się w książkach. Czytałam jedną po drugiej. Bywały dni kiedy w ogóle nie wychodziłam z pokoju. Jednak mimo to bariera z książek nie powstrzymała pogłębiającej się depresji. Dzień za dniem walczyłam ze łzami w szkole. Któregoś dnia poległam - rozpłakałam się na przerwie i nie mogłam przestać - co dało moim "kolegom" z klasy kolejne powody do śmiechu. Wróciłam do domu wciąż płacząc. Położyłam się do łóżka wtulając się w poduszkę. Usłyszał to facet mojej matki. Jako pierwszy przyszedł i zapytał co się dzieję. Nie chciałam z nim o tym rozmawiać. Zawołał mamę. Gdy mnie zobaczyła, usiadła na łóżku i zapytała:

M: O co Ci chodzi?
J: W szkole się ze mnie śmieją, nie mogę spać, non stop boli mnie głowa i boje się, że to wszystko w końcu doprowadzi do tego, że sobie coś zrobię.
Bez cienia zainteresowania wstała i wychodząc powiedziała:
M: To dlatego, że za dużo czytasz książek.

Mogłabym o tym jeszcze wiele napisać, ale w sumie po co? To była moja ostatnia szczera rozmowa z mamą. Po tym wszystkim sama sobie poradziłam z depresją, nie mogąc liczyć na nikogo innego. Dzisiaj mam już własne życie, córeczkę i męża, których kocham nad życie. Nigdy nie pozwolę by czuli się samotni.
Pamiętajcie, jeżeli nie macie na kogo liczyć to zawsze liczcie na siebie.

#HemKm

Mam 23 lata, nadal mieszkam z rodzicami, jednak pracuję. Tak słowem wstępu. Jestem już dorosłą kobietą, jak by nie patrzeć osiemnastka stuknęła dawno. Jednak mam sekret, o którym nie wiedzą nawet rodzice czy najlepsza przyjaciółka. Jedni mają wymyślonych przyjaciół. Ja mam wymyślonego chłopaka. Zasypiając wyobrażam sobie, że zasypiam w jego ramionach. Ba. W czasie dnia w myślach przeprowadzam z nim rozmowy. Co najlepsze, wyglądam ponoć bardzo atrakcyjnie, jednak nie mogę umówić się z żadnym mężczyzną, ponieważ ciągle porównuję go z moim "ukochanym''. Ciekawe, czy kiedyś "zerwiemy'' :D

#mABtn

Usłyszałam, że mój telefon dzwoni w salonie, więc pobiegłam odebrać. Po drodze stuknęłam małym palcem w komodę, zachwiałam się, potknęłam o próg, spadając rozbiłam sobą szklany stolik i walnęłam głową w szafkę z telewizorem, który spadł na podłogę i się rozbił. No ale najważniejsze, że odebrałam.

To była automatyczna ankieta.

#o70gn

Na wstępie zaznaczyć pragnąłbym, iż lat mam 16.

Dzisiaj, tj. 15 stycznia 2017 roku, przytrafiła mi się rzecz przeokropna i prześwińska. Przeglądając gadu-gadu (tak, ludzie z tego korzystają), dostałem wiadomość od mojego kolegi - pana X. Pan X napisał mi, że znalazł super "filmik" i muszę go jak najszybciej obejrzeć. No okej - pomyślałem - i pobrałem zawartość wiadomości. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem brak jakiejkolwiek miniaturki. Otworzyłem wiec plik i...
(Nie chcę wyjść na nikogo złego - filmik wysłany przez kolegę, chciałem go zobaczyć. Jak teraz na to patrzę, to cholernie tego żałuję. Ale cóż...)

...i pokazała mi się mała dziewczyna (na oko lat 12). Stała sama, widać było, że na coś się patrzyła. Po chwili przyszedł mężczyzna i... zdjął spodnie. Najnormalniej na świecie zdjął pieprzone spodnie, a potem majtki. Dziewczynka, jakby było to codziennością, wzięła jego penisa do reki i...
Eh, zapewne się domyślacie co dalej. Gdy to zobaczyłem od razu wyłączyłem filmik, usunąłem gadu-gadu i napisałem koledze, aby się leczył na głowę. On mi odpisał, że to normalne, ale przepraszam, jak dla kogoś jest to normalne, to musi mieć niesamowicie nasrane we łbie.

Jest mi źle z tym, nie wiem co zrobić. Nie mogę tego zapomnieć, biedna dziewczynka, pewnie nie wiedziała co się z nią dzieje. Nigdzie tego nie pokażę, nikomu nie wyślę, zresztą i tak to usunąłem, ale chciałbym was ostrzec - nigdy w życiu nie próbujcie znaleźć takich rzeczy, nie oglądajcie, nawet nie myślcie. Jest to najokropniejszą rzeczą na świecie, łamiącą serce i po prostu nieludzką.

#GbB3N

Szłam wyrzucić śmieci - duży, pełny wór. Kontener taki jak na gruz, kryty i, jak się okazało, równie pełny. Ale bingo, otwierając którąś z kolei klapkę, znalazłam miejsce jakby stworzone dla moich śmieci. Trzeba jeszcze tylko trochę upchnąć...
Ale zapomniałam, że na dnie tego worka były między innymi wieczka od puszek. Nie wdając się w szczegóły - krew trysnęła, skóra się rozchyliła, a gołe mięso wesoło na mnie spoglądało. Teraz mam piękną poprzeczną bliznę po wewnętrznej stronie nadgarstka.

Życzcie mi powodzenia w tłumaczeniu ludziom, że nie jestem niedoszłym samobójcą czy innym masochistą, tylko że to krwiożercza puszka zaplanowała zamach na moje życie...

#KLySR

Masturbacja, czyli sprawa niebezpieczna...

Jak ulżyć sobie dzięki słuchawce prysznica odkryłam w wieku 15 lat. No nie powiem, przełomowe odkrycie.
Od tego czasu niemal codziennie korzystam z tej funkcji. Rzadko kiedy dochodzę, bo najbardziej lubię moment tuż przed.
Niestety moim zabawom od zawsze towarzyszy element publiczny - rodzice w domu, koleżanki z pokoju na wakacjach, dziadkowie w kuchni.
Tak bardzo przyzwyczaiłam się do tego ryzyka odkrycia moich uniesień, że bez niego nie jestem w stanie się podniecić.
Nawet kiedy jestem z facetem, muszę mieć w głowie jakieś przeświadczenie, że w jakiś sposób możemy zostać odkryci. Inaczej nie zrobię się mokra i koniec. Myślę, że przez to wprowadziłam swojego byłego w konkretne kompleksy...
Mój najlepszy seks przeżyłam na kolonii dla dzieci w sali teatralnej, gdzie mogli nas nakryć dosłownie wszyscy. Podopieczni, dyrektor obozu, koledzy z pracy.

Taka sytuacja.
Dodaj anonimowe wyznanie