Pamiętacie historię "Quo vadis, gołębiu"?
Była ona dla mnie zabawna do momentu, aż wracając zmęczona po pracy nie zagadałam do obcego gołębia, w miejscu publicznym, na głos.
Zapytałam czułym głosem: "Co taki smutny siedzisz?".
Nie odpowiedział :(
Oj tam krejzolka, ja kiedyś wracałam z pracy o 1 w nocy to przez 10 minut obserwowałam jak jeż przechodzi przez ulicę, a potem zaczęłam do niego mówić, tylko tyle dobrze, że o tej porze ulice mojego miasta są puste
Może to był człowiek zaklęty w gołębia z depresją, że nikt go nie rozumie i jak się go zapytałaś był w takim szoku, że nie odpowiedział? Pomyślałaś o tym?
ktoś podeśle tę historię?
Czekam z tobą
#OS7gg
Cybherpt5 no chyba nie
cypherpt5 ARMY?
Podpinam się ;)
Ty to krejzolka jesteś
Powiedział A. Macierewicz...
Oj tam krejzolka, ja kiedyś wracałam z pracy o 1 w nocy to przez 10 minut obserwowałam jak jeż przechodzi przez ulicę, a potem zaczęłam do niego mówić, tylko tyle dobrze, że o tej porze ulice mojego miasta są puste
Ja od przeczytania tego wyznania zawsze, gdy widzę gołębia myślę sobie "Quo vadis, gołebiu? " xD
Może to był człowiek zaklęty w gołębia z depresją, że nikt go nie rozumie i jak się go zapytałaś był w takim szoku, że nie odpowiedział? Pomyślałaś o tym?
"zagadałam do obcego gołębia" - rozumiem, że jakby gołąb nie był obcy, to by odpowiedział :D
jaki niekulturalny gołąb
A mi gołębie siadają na rękach
A ja zawsze gadam z psem na dworze. Myślałam, że to normalne, bo ogólnie to podobnie jak gołąb, słyszy dźwięki :(
Niezbyt rozmowny goląbek:)
ja czesto mowie do ptakow...jak taki podejdzie blisko i zaczyna sie gapic,to mowie mu "Dziedobry".