Wychodzę wczoraj z pracy i widzę, że z okazałego kasztanowca przed firmą zaczęły już lecieć kasztany. "Jesień" - pomyślałem błyskotliwie, podniosłem kilka brązowych kulek i bawiąc się nimi w ręce (was też to uspokaja? kasztany mają w sobie jakąś dobrą energię) powlokłem się na autobus.
Za zakrętem mijałem dwie młode dziewczyny zajęte rozmową i jakoś się tak stało, że kasztan wypadł mi z ręki i poturlał się prosto pod ich nogi.
Mam 36 lat i właśnie przypadkowo zastosowałem "podryw na kasztana" :D
PS Nie, nie jesteśmy razem ;)
Trwa pogrzeb, wszyscy płaczą, a dziadek głośno się pyta, czy zdążymy wrócić o 16:30 na jego serial...
O tym, że prawdziwa "nienawiść" nie istnieje.
Mój dziadek 80 lat ma już za sobą, był pokłócony na śmierć ze swoim zięciem. Właśnie, na śmierć.
Pewnego wieczoru, a dokładnie w dzień urodzin mojej babci, dziadek przyszedł do niej z wielkim bukietem czerwonych róż. Dziękował jej za 60 lat spędzonych razem, za jej miłość. Dokładnie tak, jakby widział ją ostatni raz.
Wszyscy znajomi babci zebrali się w pokoju gościnnym. Jedli, śmiali się. Dziadek też. W pewnym momencie dziadek stracił oddech. Jego serce stanęło. Umarł.
Babcia zaczęła krzyczeć, że nie żyje, umarł, nie ma go. Zięć, z którym dziadek był pokłócony, zleciał szybko z piętra do pokoju, w którym wszyscy przebywali. Nieoczekiwanie rzucił się na niego, ułożył go na podłodze i wyjął protezę. Zrobił mu masaż serca.
Dziadek odzyskał oddech. Dzisiaj chodził nawet po moim podwórku.
Dziękuję za dziadka, wujku.
Wiecie, co może poprawić humor, gdy ma się najbardziej parszywy dzień w życiu?
Pójście do ginekologa i usłyszenie "Ma pani bardzo piękne jajniki".
Mój mąż to najlepszy mąż na świecie.
Ostatnio musiał wyjechać na delegację, zostawiając mnie samą w domu. Trwało to kilka długich tygodni, więc zaczęłam żalić mu się, prosić, żeby wracał. Marudziłam, że brak mi go pod każdym względem. Niestety mój kochany nie mógł skrócić sobie wyjazdu, ale zrobił mi niespodziankę :)
Po kilku dniach doszła paczka z jego zdjęciem w bieliźnie i pamiątkowym dildosem z innego kraju.
Kocham tego wariata!
Jak byłem w 2 klasie gimnazjum, to tak strasznie podobała mi się 40-letnia nauczycielka, że raz na lekcji postanowiłem wyszukać jej imię i nazwisko na stronie porno. Pech chciał, że przez przypadek włączyłem jakiś filmik, a nie miałem wyciszonego dźwięku.
Wyobraźcie sobie jej minę, gdy sekundę później trzymała mój telefon w rękach. Dosyć, że strona porno, to jeszcze w wyszukiwarce jej nazwisko...
Gdy byłam dzieckiem, najlepszą metodą wychowawczą moich rodziców było lanie. Podobno byłam niedobrym, krnąbrnym dzieckiem. Wynieśli to ze swoich domów rodzinnych, babcia np. karała swoje córki za pomocą kabla od żelazka. Ja dostawałam tylko paskiem, do momentu, gdy babcia przypomniała sobie, że u jej rodziców w domu to była "dyscyplina" - klika rzemyczków na sarniej nóżce - i to dopiero bolało.
Babcia przygotowała takie coś i na mnie - nie było wprawdzie sarniej nóżki, tylko jakiś kijek i kawałek paska skórzanego pocięty wzdłuż na 4 części. I to narzędzie tortur zawisło na honorowym miejscu, na wieszaku w przedpokoju, więc każdy kto przychodził mógł je podziwiać. I to było największe upokorzenie. Nawet samo lanie nie było takie straszne.
Lata mijały, mnie już nie tłuczono, dyscyplina została wyrzucona.
Minęło jeszcze sporo lat, wyszłam za mąż, urodziłam syna, wiedziałam, że najgorsze, co może być to bicie i swojego dziecka tak nie potraktuję. Ale widziałam błysk w oku mojej babci, mówiącej: "O, to jest chłopak, niedobry będzie. U moich rodziców to była taka dyscyplina na sarniej nóżce. Nie wiem, czy pamiętasz, ale i u was taka była. Zrobimy i teraz taką".
Obraziła się, kiedy powiedziałam, że jak tylko to zrobi, to pierwsza dostanie nią lanie, a potem narzędzie zniszczę i wyrzucę. Nie mogła zrozumieć.
Bez bicia mój syn wyrósł na bardzo porządnego młodego człowieka. Da się.
Przeogromny stres w szkole średniej wprowadził mnie w nerwicę na różnych podłożach. Włączył u mnie także depresję oraz "stany" samobójcze. Biorę leki na uspokojenie.
Chciałem z tym walczyć samodzielnie. Moja urażona duma, że ktoś musi mi pomagać - bolała. Stwierdziłem, że muszę w szkole poczuć się bardziej jak w domu, żeby było mi wygodniej i przyjemniej. Ale wiadomo, nie przyniosę tam łóżka czy kołdry. Postanowiłem więc poczuć się bardziej komfortowo w tamtej placówce i zacząłem ubierać dresy, całe porozciągane, oraz bluzy, tak samo o parę rozmiarów za duże. Było mi o wiele lepiej, gdy tak zacząłem się stroić. Tylko pewnie wyglądem przypominam jakiegoś bezdomnego.
Obecnie nastał czas chłodnej jesieni. Do mojego super stroju dodałem jedną rzecz... A są nią skarpetki frotte. Każdy krok jest milszy.
Ponoć co głupie, a działa, wcale nie jest takie głupie.
Gdy byłam mała, przeczytałam w książce, jak rozmnażają się kwiaty. O tym, że kwiat wytwarza pyłki, które muszą dotrzeć do słupka i wtedy wytwarza się nasionko. No dobrze.
Potem dowiedziałam się jak powstaje człowiek. No dobrze.
Potem dowiedziałam się, że niektóre ubranie są z lnu, czyli takich roślinek, które razem się splata i powstaje materiał. No dobrze.
A teraz mózg sześciolatki wszystko połączył. Jeśli nasze ubrania są zrobione z roślin, to pewnie gdzieś tam w tym ubraniu zostały resztki pyłków i jak się dostaną do mojego wnętrza, to będę w ciąży i urodzę małe człowieko-kwiatki. Na domiar złego obejrzałam Calineczkę, bajkę o dziewczynce, która urodziła się z kwiatka.
Też chciałam mieć małego skrzata w domu.
I takim oto sposobem moja mama nakryła mnie na wpychaniu sobie w pewne miejsce kawałka materiału, bo chciałam mieć dziecko.
Kiedy chodziłam do początkowych klas podstawówki, bardzo lubiłam rysować. Rysowałam wszystko - ludzi, zwierzęta, całe pejzaże. Szkoda tylko, że poskąpiono mi talentu i każdy kotek czy piesek wyglądał jak bezkształtna breja.
Wszystko zmieniło się, gdy odkryłam, że można wziąć gotowy obrazek, na przykład z gazety, położyć go na szybie, a na nim czystą kartkę i dokładnie przerysować ołówkiem każdy szczegół. Można powiedzieć, że w jeden dzień stałam się Picassem.
Chciałabym bardzo przeprosić utalentowane dzieci (teraz już dorosłych), które przeze mnie nie zdobyły zasłużonej nagrody w wielu konkursach.
Dodaj anonimowe wyznanie