#vsJ9W

Odkąd byłam małą dziewczynką, zawsze jak mamę przycisnęło na dwójkę, leciałam za nią, siadałam w łazience obok niej i plotkowałam. Rozmawiałyśmy wtedy dosłownie o wszystkim.
Teraz mam 21 lat, już nie mieszkam z rodzicami i bardzo mi tego brakuje, ale jak tylko przyjeżdżam do rodzinnego domu, to idziemy na posiedzenie.

#nDxZT

Jak byłem młodszy i zostawałem sam w domu, zdarzało się, że ktoś od czasu do czasu zapukał do drzwi. Jeżeli był to ktoś nieznajomy (np. kurier, przedstawiciel jakiejś organizacji charytatywnej czy dalszy sąsiad), miałem w zwyczaju chować taki duuuuży nóż w przedpokoju (najczęściej pod ubraniami). Dopiero wtedy mogłem nieznajomemu otworzyć. Raz nawet zapomniałem o zabraniu noża z kryjówki i musiałem się tłumaczyć.
Na szczęście mi przeszło :D

#I1dtm

Tak sobie myślę, że mam najbardziej pokręcone wyznanie z nich wszystkich, możliwe, że jedno z tych wywracających świat do góry nogami:
Otóż wyobraźcie sobie, że kobiety to też ludzie - a nie aniołki czy bezbronne owieczki, jak głosi powszechna opinia!

Ale do rzeczy: Jako młody chłopak na jednym z wakacyjnych wyjazdów zostałem wygrzmocony przez gromadkę dziewczyn ze starszej grupy.
Użyłem słowa "wygrzmocony", ponieważ w dobie "równouprawnienia" g*ałcicielowi nadal przypisuje się penetrowanie, oficjalnie więc dziewczyny musiałyby dobrać mi się do tyłka, a to nie miało miejsca, na szczęście. Dziewczyny nie wykazywały się jakąś szczególną fantazją, z czego się naprawdę cieszę. Co nie zmienia faktu, że pomijając "biegunowość", był to g*ałt. Tego - darmowy seks i do tego pewniak - rodzaju. Jakaś trauma była - ale dziewczyny młode, niebrzydkie, ogarnęły mnie, żeby nikt się o niczym nie dowiedział, wiec męczyło mnie tylko parę miesięcy.

Do fantastów:
- Upokorzenie nie jest "fun", a zostanie zmuszonym do seksu jest upokarzające, kropka.
- Nie, g*ałt kobiet(y) na mężczyźnie nie kończy się, kiedy facet ma dość - a większość facetów ma problem nawet z jedną [1] partnerką.
- Chłopak (mężczyzna) może zacząć uprawiać kolejny seks jeszcze zanim skończy poprzedni (nie polecam) - tylko koleżanki muszą go dobrze trzymać...
- Dużo seksu w krótkich odstępach czasu oznacza problemy z osiągnięciem orgazmu, co umożliwia jeszcze więcej już niezbyt przyjemnego i coraz bardziej nieprzyjemnego seksu.

*Szczerze, idea może i wygląda jak ziszczone marzenie, ale zapewniam: tylko tak wygląda. Po wszystkim, ten moment, w którym nie uprawiam seksu - to jest ten moment, który wspominam najlepiej.

PS. Nie było antykoncepcji. One g*ałciły, ich problem, chociaż oczywiście fajnie by było wiedzieć.

#c28Ml

Oto dowód na to, że nawet mały czyn z naszej strony może komuś naprawdę pomóc i stworzyć wyjątkową przyjaźń.

Pani Gosia jest moją nauczycielką historii, jak i również jedną z opiekunek samorządu szkolnego. Nigdy wcześniej jakoś specjalnie z nią nie rozmawiałam i nie znałam jej z innej strony, prócz tej, którą poznałam na lekcjach i zebraniach.

Nie było mnie przez kilka dni w szkole. Pani Gosia szykowała harmonogram do sprzedaży ciast i napisała do mnie po raz pierwszy ok. 21, czy będę już w piątek w szkole, bo chce mnie wpisać. Zdziwiłam się, że o tej godzinie robi rzeczy do pracy, zamiast cieszyć się wspólnie spędzonym czasem z najbliższymi - napisałam jej to. Przypomnę, że NIGDY wcześniej z nią nie miałam kontaktu. Zaczęła mi pisać o tym, że już z niczym nie wyrabia, ma wszystkiego dosyć, zaraz z bezsilności usiądzie i się rozpłacze - była bardzo przygnębiona. Szczerze, to mocno nią się zmartwiłam ;/ Nie wiedziałam jak mogę jej pomóc, więc zapytałam. W żartach odpisała, że mogę jej upiec babeczki.

Nie odpisywałam jej przez parę minut, bo w tym czasie ubierałam się i wychodziłam z domu po babeczki. Była godzina 21.30, jak nie później. Napisała, że żartuje ;) W odpowiedzi wysłałam jej zdjęcie z opisem ''idę po babeczki''. Nie mogła mi uwierzyć. Cały czas pisała, że jestem szalona, że mam wracać do domu i że już nie będzie płakać, ale mam wracać. Byłam w 3 sklepach i nigdzie ich nie było. W międzyczasie rozładował mi się telefon. Ostatnią nadzieją na zdobycie babeczek był sklep oddalony o jakiś 1 km, ale co tam - raz się żyje. Zdobyłam babeczki 💪. Do domu wróciłam po jakichś 30 min, czyli po 22.
Gdy podładowałam telefon, było pełno wiadomości od p. Gosi, m.in. czy żyję, czemu nie odpisuję, że się martwi itp. Wysłałam jej zdjęcie babeczek z opisem ''misja wykonana''. Nie mogła mi uwierzyć. Sądziła, że to co zrobiłam jest bardzo szalone i wyjątkowe. Następnie zrobiłam babeczki i uszykowałam na następny dzień. W międzyczasie cały czas pisałyśmy. Dziękowała mi, że wyciągnęłam ją z tak wielkiego psychicznego dołka, że nigdy tego nie zapomni i że jestem wyjątkową osobą.

Następnego dnia poszłam pod gabinet, gdzie miała lekcje. Poczekałam na dzwonek i jak wszyscy wyjdą z klasy. Kiedy była już sama, weszłam do gabinetu z babeczkami. Uśmiech p. Gosi był bezcenny. Nic nie powiedziała, tylko mocno mnie przytuliła i w międzyczasie się popłakała. Dziękowała mi z kilkanaście razy. Psychicznie naprawdę było już z nią źle... Ale zdołałam jej choć trochę pomóc.

Po tym, jak mnie przytuliła wiedziałam, że zapowiada się coś wyjątkowego. Nie sądziłam, że aż tak szybko, ale w bardzo szybkim czasie powstała między nami wielka więź. I obecnie jesteśmy przyjaciółkami. Coś czuję, że to jest przyjaźń na całe życie, a nie tylko na chwilę.

Dużo młodych ludzi zapomina o tym, że nauczyciel to mimo wszystko też człowiek. A ''nauczyciel'' to tylko jego zawód - praca jak każda inna. Więc proszę. Popatrzcie na nauczyciela nie jak na nauczyciela, ale jak na człowieka.

#7Ojpd

Wiele jest tu historii o starszych paniach, które zawsze mają swoje do powiedzenia w komunikacji miejskiej i pokazać swoją "wyższość". Ale są wyjątki.

Wakacje. Podróż tramwajem po stolicy z 6-letnią siostrą. Zmęczone, z zakupami przedobozowymi siedziałyśmy na jednym siedzeniu. Siostra zaczęła mi odpływać, ale się budziła, bo nie miała jak się oprzeć.
Naprzeciwko nas siedziała pani w wieku 80+. Uśmiechnięta, wstała, powiedziała, żeby moja siostra usiadła na jej miejscu. Ja jej dziękuję, ale mówię, że sobie poradzimy. Pani dalej nie odpuszcza. Mówi, że woli sobie postać, a widać, że maleństwo musi się zdrzemnąć.

Siostra usiadła, zasnęła. Pani stała, więc się spytałam, czy na pewno nie chce usiąść, a ja postoję. Babcia mówi, żebym siedziała, bo jestem też zmęczona.
Jakiś chłopak, który siedział za mną, wstał i powiedział, że on postoi, a pani powinna siedzieć.
Usiadła, ale pod nosem powiedziała, że on zmęczony po pracy też zasługuje na siedzenie w tramwaju, a ona emerytka, jakoś sobie poradzi.

Widzicie, czasem można spotkać wspaniałe babcie w komunikacji miejskiej.
Babciu, dziękuję Ci, pomogłaś mi bardzo. :)
Dodaj anonimowe wyznanie