Ostatnio urodziło mi się dziecko, takie małe, kochane, 10/10 w skali Apgar, lecz posiada małą wadę - jedna z nerek nie jest wykształcona w pełni, a druga niezbyt jest skora do współpracy. Przy wypisie ze szpitala moja partnerka dostała dla małej skierowanie do nefrologa dziecięcego, by stawiać się kontrolnie co około tydzień lub dwa na wizytę.
Gdzie haczyk? U mnie w mieście nie ma nefrologa dziecięcego, a w najbliższej przychodni (120 km) termin to jakoś w połowie czerwca 2018...
A prywatnie? Za 3 dni wizyta 200 zł + wszystkie badania prywatnie.
Oddajcie mi moje składki!
Dodaj anonimowe wyznanie
Rok czekałam na rehabilitację, a tu- szpital nie dostał dofinansowania z NFZ. Na dziewięć dni (!) przed rozpoczęciem zabiegu się o tym dowiedziałam. A z drugiej strony- mój znajomy otrzymuje takie leki, na które na miesiąc musiałby wydać 12 tysięcy złotych, gdyby nie były refundowane.
To tak jak chemia w tabletkach. Są koszmarnie drogie. Dobrze, że większość refundowana.
No dzięki tym składkom twoja żona miała poród w szpitalu, opiekę i jeszcze wstępną diagnozę nerek dziecka...
Myślę że to zjadło naprawdę niewielką część składek.
Czy ja wiem @GotowanaKielbasa.. mieszkam w kraju gdzie jest jeszcze gorsza opieka publiczna i za prywatny porod w szpitalu placi sie 15-20tys, jesli oczywiscie jest bez kimplikacji ;)
*komplikacji
I standardy prywatnego porodu są takie same jak publicznego w Polsce? Jakoś nie chce mi się w to wierzyć.
I to wystarczy? Na tym kończy się rola naszej polskiej służby zdrowia? Wykryliśmy wadę, ale nie wyleczymy, róbta co chceta
Ostatnio potrzebowałem pilnie ortopedy. Podczas biegania wysiadło mi kolano, ledwo chodziłem. Termin do specjalisty na NFZ? Za 5 miesięcy. Poszedłem prywatnie za 150zł: "Zapraszamy jutro na 17". Kasa rządzi światem :D
Niestety tak jest. To samo miałem z kolanem. Potrzebowałem rekonstrukcji więzadła krzyżowego i czas oczekiwani w szpitalu to rok. Poszedłem prywatnie do ortopedy, zapłaciłem 100zł i zostałem przyjęty za miesiąc.
Moja pani Endokrynolog ostatnio podczas wizyty na którą czekalam 1.5roku powiedziała mi żebym poszła do rejestracji i powiedziała że potrzebuje kolejnej wizyty na początku przyszłego roku pani w rejestracji "wcisnela" mnie na maj
Ciesz się, że nie mieszkasz w Stanach, tam operacje potrafią kosztować 50 tysięcy złotych.
Chyba plastyczne
Nie, naprawdę tam za każdą pomoc medyczną płacisz grube pieniądze. Wczoraj oglądałam filmik jakieś youtuberki, która mieszka w stanach, za operację wycięcia czegoś tam w brzuchu zapłaciła 35 tysięcy, a za mastektomię 100 tysięcy.
Uważam, że służba zdrowia powinna być prywatna
Pilnujcie małej w wieku nastoletnim. Jeśli zawiodły procesy kształtujące nereczki w życiu płodowym to może również mieć problemy z narządami rodnymi, bo to wykształca się w mniej więcej tym samym momencie. Poczytajcie o MRKH na wszelki wypadek. Nie straszę, tylko ostrzegam i życzę zdrowia córci.
Po wypadku na skierowaniu na rehabilitację z dopiskiem "bardzo pilne" czekałam pół roku ;)
Mój tata na badania z dopiskiem bardzo pilne miał czekać rok. Prywatnie zrobił je następnego dnia.
Jakim cudem 10/10 skoro ma problemy z nerkami
Na NFZ czeka się długo, bo sa długie kolejki. To przecież nie jest tak, że ktoś na złość daje wam termin za kilka miesięcy.
Niestety ale dałoby się to naprawić, gdyby tylko lekarz nie musiał siedzieć (oh nie!) 3 godzin (albo i krócej) w szpitalu tylko tyle ile potrzeba. Problem jest też często taki że ludzie nie przychodzą na wizyty i marnują czas, który można było dać komuś innemu...
Jeśli szpital jest umówiony z NFZ na ileś zabiegów to lekarz nie będzie ich więcej robił bo możliwe że nikt mu za to nie zapłaci
Dlatego mówię, że ludzie narzekają jakby myśleli, że ktoś im na złość robi, ze ich nie umówi jutro. Lekarze pracują za małe pieniądze, założę się że jakby się im płaciło jak ludziom to siedzieliby w szpitalach dłużej niz 3 godziny