Pracuję na stacji benzynowej. O północy przychodzi czas rozliczenia kas, spisania danych itp. Około 20-30 minut stacja jest nieczynna i drzwi automatyczne są zablokowane.
Czasem jest tak, że "zapominam" powiesić kartki z informacją o przerwie.
Widok ludzi odbijających się od drzwi jest bezcenny. :D
Niedawno śnił mi się kolega, niby nic niesamowitego ani anonimowego, prawda?
Kolega dość mocno mi się podoba, jednak z tego co wiem ma dziewczynę, chociaż zbytnio o niej nie opowiada. Co tu dużo mówić, od początku tej znajomości wiedziałam, że nic z tego nie będzie, dlatego nie puszczałam zbytnio wodzy fantazji.
Właśnie dlatego mój mózg postanowił zrobić to za mnie. Śniło mi się, że kolega zaczynał się ze mną umawiać na spotkania, opowiadał jak ciężko mu z jego dziewczyną i ile razy już zastanawiał się, czy ciągnięcie tego ma sens. Po pewnym czasie przyznał mi się, że definitywnie zakończył swój związek. Zaczęliśmy się częściej spotykać, a w końcu spędziliśmy wspólną noc. Dokładnie widziałam i czułam, jak kolega rozdziewicza mnie w moim własnym łóżku. Był bardzo czuły i troskliwy, cały czas pytał, czy wszystko w porządku. Mój mózg wyobraził sobie dosłownie wszystko, łącznie z jego zapewnieniami o tym, jak bardzo mnie kocha.
Można powiedzieć że to był piękny sen, niestety kilka godzin po przebudzeniu musiałam go spotkać na zajęciach. Przez cztery godziny w laboratorium byłam zmuszona pracować z nim w parze i nie byłam w stanie spojrzeć mu w oczy. Cały czas żartował sobie co ja takiego robiłam w nocy, że jestem taka rozkojarzona i zdenerwowana.
Nawet nie wiecie, jak było mi wstyd. Przecież nie mogłam mu powiedzieć, że dzisiaj w nocy czułam, jak mnie rozdziewicza i był to najlepszy sen w moim życiu!
Zdawałem dzisiaj egzamin na prawo jazdy. Po bardzo dobrej jeździe zaparkowałem, zaciągnąłem hamulec ręczny, zgasiłem silnik, odebrałem gratulacje od egzaminatora, uścisnąłem mu rękę i zwymiotowałem.
Nigdy nie byłem w związku. Rodzina i znajomi nieustannie dopytują dlaczego, no bo przecież "taki fajny chłopak" ze mnie, teoretycznie niczego mi nie brakuje.
Moi znajomi dzielą się na dwie grupki, jedni są przekonani, że jestem kryptogejem, drudzy, że mam jakąś nieuzasadnioną awersję do ludzi. Ale ja ludzi lubię. Za bardzo.
Mój problem polega na tym, że za bardzo się przywiązuję. Do znajomych, do rodziny... no do każdego, kogo poznam. Stąd też bierze się drugi, ważniejszy problem. Jestem chorobliwie zazdrosny. Potrafię być zazdrosny o każde, nawet najmniejsze głupstwo. Tłumię to w sobie, ale na dłuższą metę nie da się z tym normalnie funkcjonować.
Znajomy spotyka się na mieście z kimś innym? Foch. Rodzice chwalą za coś mojego młodszego brata? Foch. To nie jest normalne.
Dlatego nie chcę wikłać się w żaden poważny związek, bo wiem, że ta zazdrość zniszczy zarówno mnie, jak i moją potencjalną dziewczynę.
Rodzina i znajomi nie wiedzą o moich problemach, staram się nie pokazywać im swojej zazdrości. Nie wiedzą też, że od jakiegoś czasu chodzę do psychologa. Chcę pozbyć się tej okropnej zazdrości. Pracuję nad tym.
Ostatnio, gdy przyszedłem na kolejne spotkanie, sesja z innym pacjentem nieco się przedłużyła i widziałem, jak pani psycholog żegna się z nim śmiejąc się i żartując. No cóż, o to też byłem zazdrosny...
Jestem tak bardzo samotny, że zacząłem udzielać korepetycji za bardzo niskie stawki, często oferując dodatkowe godziny za darmo, byleby mieć tylko do kogo się odezwać.
Przepraszam cały łódzki rynek korepetycji za niszczenie go.
Geografia, któraś już godzina egzaminów ustnych. Komisja znudzona zaczyna sobie
robić dowcipy. Egzaminowany delikwent słyszy pytanie: "Gdzie w Polsce jest fabryka guzików?".
Zupełnie niezrażony odpowiada pytaniem: "Ale z dwiema dziurkami czy z czterema?".
Rozbawił komisję i zdał. :D
Dzisiaj mój mąż wszedł do sypialni, otworzył szafę, chwilę pomyślał i stwierdził: "To prawdziwa magia! Zostawiam moje brudne ubrania na podłodze, a niedługo potem widzę je czyste i poskładane w szafie".
Tak Kochanie, to wszystko to magia, a ja jestem twoją Czarodziejką :)
Mam 25 lat i niedawno urodził mi się synek. Ot, nic nadzwyczajnego. Jednak moja teściowa uważa, że jestem wyrodną matką. Dlaczego?
- Nie jest mi żal dziecka, gdy wkładam go do fotelika w aucie, a on płacze. Ona go trzyma za rączkę i powtarza "spokojnie, spokojnie"...
Ja uważam, że krzywda mu się nie dzieje, a że maluch tego nie lubi... No trudno, bezpieczeństwo najważniejsze. Im szybciej go zapnę i pojadę, tym lepiej, bo on zaśnie.
- Gdy skończy rok, pójdzie do żłobka. No i już zaczynają się teksty, że za mały, że powinnam z nim zostać.
OK, ale żarcie trzeba za coś kupić. A nie mam z kim go zostawić, bo rodzina 100 km od mojego domu.
- Po co mi studia. Teraz powinnam poświęcić się rodzinie.
OK, ale może nie każda kobieta chce być definiowana przez pryzmat matki i żony. Kariera jest dla mnie również ważna, jak dla mojego męża. Skoro on nie musi się poświęcać, to dlaczego ja? Synek jest dla nas najważniejszy i oboje ponosimy jakieś prywatne straty z powodu jego wychowania i nam to pasuje.
- Po co chodzę z nim na basen. On tylko zachoruje i nic mu to nie da. I to tylko dla mojej przyjemności jest.
Co fakt, to fakt. Fajnie czasem wyrwać się z domu i miło spędzić czas, a jak można to robić z dzieckiem, to już w ogóle super. A basen dla niemowląt ma bardzo dużo pozytywów prozdrowotnych.
- Karmisz piersią i jesz wszystko! No jak tak można. Powinnaś żyć o wodzie i chlebie, Najlepiej takim bez glutenu.
Mit diety matki karmiącej już dawno został obalony. Poza tym ja jej do talerza nie zaglądam, choć dietetykiem jestem (a raczej będę za pół roku) i mogłabym wiele na ten temat powiedzieć.
- Och, i moje ulubione. Takie malutkie dziecko i takie biedne!!! Dlaczego? A bo dalibyście mu spokój, a to na rehabilitację z nim jeździcie, a to ja z nim do koleżanki (och, ja niedobra, jak matka może mieć znajomych), a to płacze, pewnie głodne, pewnie zimno mu, pewnie coś...
Głupich komentarzy jest na pęczki. Czy się nimi przejmuję? Nie. Bo robię dla swojego synka wszystko, co tylko mogę. To, że czasem nie jest to dla niego miłe (jak ktoś chodził z dzieckiem na rehabilitację, to wie), to trudno. Nie mam zamiaru z tego powodu płakać i się nad nim użalać przez resztę życia. Nie mam zamiaru też przez całe życie podcierać mu dupy. I to moją teściową boli najbardziej. Jej zdaniem powinnam totalnie zrezygnować z siebie i poświęcić się jej synowi i wnukowi. Służyć im od rana do rana i być na każde skinienie głową.
Jeśli ja będę szczęśliwa i spełniona to moje dziecko też. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. A to, że spędza czas z różnymi osobami, np swoim tatą, to tylko wyjdzie mu na plus :)
Jako trzyletnia dziewczynka wylądowałam w szpitalu. Czemu? Brat wypełnił gdy spałam mój NOS keczupem, a potem żeby mnie obudzić usiadł mi na nogach. Nogi zmiażdżone, i zaznaczę że brat miał wtedy lat 14 i ważył 87 KILO.
Wrażliwi niech lepiej nie czytają.
Z jakichś powodów podnieca mnie, gdy śliczna dziewczyna puści sobie w mojej obecności... bąka! Tak, dobrze czytacie. Mały nieśmiały pryczek, długi i soczysty pierd przynoszący niesamowitą ulgę, niepozorny cichacz zabójca czy legendarny podkołdernik jadowity - praktycznie każdy z nich jest w stanie przyprawić mnie o szybsze bicie serca... Zresztą nie tylko (if you know what I mean :> )
Tak panowie, piękne kobiety też to robią! Niektóre są w tym lepsze od nas, tylko się tym tak nie chwalą (a szkoda w sumie :P). Ach żebyście tylko wiedziały jakie to w moich oczach urocze... :3
Mam cichą nadzieję, że kiedyś trafi mi się w życiu jakaś fajna pierdzioszka, która będzie dzieliła ze mną swoje aromatyczne "talenty" ;)
P.S. Nie piszcie tylko żebym to leczył. Dla mnie to nie jakiś wielki problem, na co dzień jestem raczej normalnym facetem. Po prostu chciałem się komuś wygadać, bo na co dzień nie ma okazji się tym pochwalić, bo trochę wstyd jednak :P No ale od czego są anonimowe ;)
Dodaj anonimowe wyznanie