#erIYG

Kilka lat temu, rozmowa z kumplem w pracy.

- Znowu będzie szkolenie BHP.
- Z tym samym ziomkiem co ostatnio? Fajny był.
(przystępnie opowiadał o zagadnieniach, sypał anegdotami i przykładami - cud instruktor)
Dziwne spojrzenie kumpla.
- No nie. Przecież on w pierdlu siedzi. Nie słyszałeś?
- A za co? Jakiś przekręt finansowy?
- Zamordował własną żonę i próbował upozorować wypadek.

Cóż, chłop chyba się nie znał na swojej robocie...

#W5bzV

Wakacje wakacjami, ale ponieważ jestem na razie w domu, stwierdziłam z pewnym bólem, że trzeba by się pouczyć trochę do czekającej mnie w maju matury. W pierwszej kolejności padło na biologię. Z tytanicznym wysiłkiem wydobyłam podręczniki, repetytoria i inne zakurzone mądrości z regału i zagłębiłam się w otchłaniach botaniki...

Po półtorej godziny uświadomiłam sobie, że ostatnią godzinę zajęło mi patrzenie się smutno w ścianę i kontemplowanie tragicznej relacji glon-grzyb, jaka ma miejsce w porostach. Tak bardzo mnie przejął los biednego glona, który jest wykorzystywany przez "partnera", który jeszcze wmawia mu, że to czysta, obustronna korzyść! Przecież taki glon mógłby opuścić ten toksyczny związek, bo potrafi sobie fotosyntetyzować na własną rękę (plechę?), ale jest już pewnie tak zmanipulowany i uzależniony emocjonalnie, że wydaje mu się, że jest nikim i sobie nie poradzi... Kolejne scenariusze okropnych sytuacji same się nasuwały. Po kilku minutach takich rozmyślań miałam już łzy w oczach, a po godzinie byłam pogrążona w poczuciu rozpaczliwej bezradności, no bo jak tu pomóc glonowi się wyrwać z tej katorgi?

Tak że no, jakby ktoś coś wiedział o terapii grupowej dla glonów w toksycznych związkach w celu podbudowania ich samooceny, albo chociaż o terapii dla biol-chemów o zbyt dużej wyobraźni, która utrudnia im funkcjonowanie, to dajcie znać.

#qy4mU

Z Julią zacząłem się spotykać jakieś 2 lata temu. Zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia. To nie było trudne - Julia miała idealną figurę, wspaniały uśmiech i piękno biło od niej z daleka. 90/60/90 - takie miała wymiary. Nie było kolesia, który by się za nią nie obejrzał na ulicy, bo twarz miała równie piękną jak ciało.
Ja jednak zakochałem się w jej wnętrzu, nie wyglądzie - w jej poczuciu humoru, empatii, miłości do zwierząt, w jej cechach - jest rodzinna, pomocna i przyjacielska. Od 2 lat jesteśmy razem i nie wyobrażam sobie życia bez Julki.

Ostatnio Julia zachorowała. Hormony w jej organizmie szaleją, więc przytyła. Nie 5 kg, a 20. Ma problemy z wypadającymi włosami i walczy z silnym trądzikiem. Wszystko przez okropne choróbsko, które ją dopadło. Koledzy pytają co się z nią stało, mówią żebym jej "kazał się ogarnąć". Nawet nie odpowiadam na ich słabe zaczepki. Ani przez chwilę nie pomyślałem, że Julka jest mniej atrakcyjna, dla mnie zawsze będzie najpiękniejszą kobietą na ziemi.

Ludzie, kocha się sercem, nie kroczem.

#Guj8f

Mój chłopak rzucił swoją pracę, bo uważał, że za mało zarabia. Obecnie jest na etapie szukania nowej, co wiąże się z tym, że większość czasu spędza w domu przed komputerem. Chyba już za długo ma „wolne”, bo wczoraj – nie mam pojęcia dlaczego i po co – dobrał się do moich najdroższych perfum w łazience. Nie wiem co chciał z nimi zrobić, ale efekt był taki, że oczywiście je pobił. Cały flakon 90 ml.

Gdy to usłyszałam, zamarłam. A on stwierdził, że przynajmniej teraz może powiedzieć, że „zbił majątek”.

Poczucie humoru ma, szkoda tylko, że tego majątku już nie.

#fQaFx

Czasami, gdy boli mnie głowa i nie mogę się skupić, próbuję ulżyć sobie w cierpieniu.
Dokładnie tak było dziś, gdy wracałem pociągiem do domu. Stojąc w korytarzu postanowiłem, że należy położyć kres temu uciskowi w czaszce. Zacząłem się skupiać i wewnętrzną siłą (jakkolwiek się to nazwie) "wyciągać" ból z głowy. Towarzyszy temu uczucie podobne zarządzaniu powietrzem w płucach, czyli np. uczucie wypełnienia, gdy ma się go dużo na danej wysokości. Transportowałem tak mój ból głowy, na początku z góry głowy, do wysokości ust, później przez szyję i mniej więcej co wydech transportowałem go coraz niżej. Po przeniesieniu poniżej głowy nie odczuwałem już bólu, tylko wyżej wymienione uczucie pełności. Czasami "transport" szedł gorzej (na wysokości dolnych żeber), czasami lepiej, ale byle do przodu (a raczej do dołu). Na wysokości pasa myślałem, że ucisk już nie wróci i przestałem się skupiać, jednakże kiedy poczułem, że wraca w górę i jest na wysokości ramion powróciłem do "przepychania". Finalnie po kilku chwilach "wypchnąłem go" przez stopy (po zejściu poniżej pasa uczucie pełności rozchodziło się na równej wysokości nóg) i od tego momentu przez 30-60 minut miałem spokój z bólem głowy.

Domyślam się, że to efekt placebo (na który jestem bardzo podatny), ale niezależnie jak to się dzieje, to najważniejsze, że działa :D

#tSPDg

Przez ostatnie dwa lata zastanawiałem się, dlaczego wszyscy moi sąsiedzi są dla mnie tak bardzo oschli i odpychająco wręcz niemili. Cóż, zauważyli, że w ciągu jednego dnia, w różnych godzinach przychodzi do mnie przynajmniej kilku przystojnych, dobrze zbudowanych, zadbanych mężczyzn. Usłyszeli też jęki, które ci wydają podczas gdy ja ich „obsługuję”. Widzieli też, jak wspomniani klienci wychodzą ode mnie zrelaksowani, rozluźnieni i zadowoleni z mojej usługi.
Okazuje się, że cały blok wie już, że jestem męską, homoseksualną prostytutką.

Najwyższy chyba czas wywiesić na drzwiach mojego mieszkania tabliczkę z napisem „Masażysta”. Cóż – jestem fizjoterapeutą wyspecjalizowanym w rozmasowywaniu ciał kulturystów szykujących się do zawodów.
Dodaj anonimowe wyznanie