Z Julią zacząłem się spotykać jakieś 2 lata temu. Zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia. To nie było trudne - Julia miała idealną figurę, wspaniały uśmiech i piękno biło od niej z daleka. 90/60/90 - takie miała wymiary. Nie było kolesia, który by się za nią nie obejrzał na ulicy, bo twarz miała równie piękną jak ciało.
Ja jednak zakochałem się w jej wnętrzu, nie wyglądzie - w jej poczuciu humoru, empatii, miłości do zwierząt, w jej cechach - jest rodzinna, pomocna i przyjacielska. Od 2 lat jesteśmy razem i nie wyobrażam sobie życia bez Julki.
Ostatnio Julia zachorowała. Hormony w jej organizmie szaleją, więc przytyła. Nie 5 kg, a 20. Ma problemy z wypadającymi włosami i walczy z silnym trądzikiem. Wszystko przez okropne choróbsko, które ją dopadło. Koledzy pytają co się z nią stało, mówią żebym jej "kazał się ogarnąć". Nawet nie odpowiadam na ich słabe zaczepki. Ani przez chwilę nie pomyślałem, że Julka jest mniej atrakcyjna, dla mnie zawsze będzie najpiękniejszą kobietą na ziemi.
Ludzie, kocha się sercem, nie kroczem.
Mój chłopak rzucił swoją pracę, bo uważał, że za mało zarabia. Obecnie jest na etapie szukania nowej, co wiąże się z tym, że większość czasu spędza w domu przed komputerem. Chyba już za długo ma „wolne”, bo wczoraj – nie mam pojęcia dlaczego i po co – dobrał się do moich najdroższych perfum w łazience. Nie wiem co chciał z nimi zrobić, ale efekt był taki, że oczywiście je pobił. Cały flakon 90 ml.
Gdy to usłyszałam, zamarłam. A on stwierdził, że przynajmniej teraz może powiedzieć, że „zbił majątek”.
Poczucie humoru ma, szkoda tylko, że tego majątku już nie.
Kiedy miałam 5 lat wyskoczył mi na laptopie komunikat, że mam konia trojańskiego. Boże, jak ja się ucieszyłam... :D Kilka minut sprawdzałam wszystkie wejścia w laptopie, szukając małego konika.
Póki matka mnie nie wyśmiała i nie wytłumaczyła, co to wirus komputerowy.
Czasami, gdy boli mnie głowa i nie mogę się skupić, próbuję ulżyć sobie w cierpieniu.
Dokładnie tak było dziś, gdy wracałem pociągiem do domu. Stojąc w korytarzu postanowiłem, że należy położyć kres temu uciskowi w czaszce. Zacząłem się skupiać i wewnętrzną siłą (jakkolwiek się to nazwie) "wyciągać" ból z głowy. Towarzyszy temu uczucie podobne zarządzaniu powietrzem w płucach, czyli np. uczucie wypełnienia, gdy ma się go dużo na danej wysokości. Transportowałem tak mój ból głowy, na początku z góry głowy, do wysokości ust, później przez szyję i mniej więcej co wydech transportowałem go coraz niżej. Po przeniesieniu poniżej głowy nie odczuwałem już bólu, tylko wyżej wymienione uczucie pełności. Czasami "transport" szedł gorzej (na wysokości dolnych żeber), czasami lepiej, ale byle do przodu (a raczej do dołu). Na wysokości pasa myślałem, że ucisk już nie wróci i przestałem się skupiać, jednakże kiedy poczułem, że wraca w górę i jest na wysokości ramion powróciłem do "przepychania". Finalnie po kilku chwilach "wypchnąłem go" przez stopy (po zejściu poniżej pasa uczucie pełności rozchodziło się na równej wysokości nóg) i od tego momentu przez 30-60 minut miałem spokój z bólem głowy.
Domyślam się, że to efekt placebo (na który jestem bardzo podatny), ale niezależnie jak to się dzieje, to najważniejsze, że działa :D
Jesteśmy 9 lat po ślubie. Dziś mąż powiedział mi, że jest gejem, a podniecał się tylko dlatego, że wyglądam jak facet.
Zawsze, gdy jestem w gościach, idę za potrzebą i znajduję czyjeś włosy łonowe na muszli, wannie bądź gdziekolwiek indziej, zbieram je i wyrzucam, żeby nikt nie pomyślał potem, że to moje.
Przez ostatnie dwa lata zastanawiałem się, dlaczego wszyscy moi sąsiedzi są dla mnie tak bardzo oschli i odpychająco wręcz niemili. Cóż, zauważyli, że w ciągu jednego dnia, w różnych godzinach przychodzi do mnie przynajmniej kilku przystojnych, dobrze zbudowanych, zadbanych mężczyzn. Usłyszeli też jęki, które ci wydają podczas gdy ja ich „obsługuję”. Widzieli też, jak wspomniani klienci wychodzą ode mnie zrelaksowani, rozluźnieni i zadowoleni z mojej usługi.
Okazuje się, że cały blok wie już, że jestem męską, homoseksualną prostytutką.
Najwyższy chyba czas wywiesić na drzwiach mojego mieszkania tabliczkę z napisem „Masażysta”. Cóż – jestem fizjoterapeutą wyspecjalizowanym w rozmasowywaniu ciał kulturystów szykujących się do zawodów.
Czasami tak bardzo nic mi się nie chce, że podrzucam worki ze śmieciami sąsiadowi pod drzwi. Oczywiście tylko wtedy, kiedy jego żona wystawiła już swoje śmieci.
Na razie uchodzi mi to na sucho.
Byliśmy całą rodziną w Disneylandzie. Mój mąż bawił się o wiele lepiej od naszych dzieci. Zarywał wszystkie księżniczki.
Mój kot ma raka, przyjaciel miał mnie wyręczyć i zabrać go na operację.
Mam dwa koty, wziął nie tego, co trzeba.
Dodaj anonimowe wyznanie