Pewnego wieczoru siedząc przed kompem naszła mnie ochota na jakąś niezdrową przekąskę. Jako że takowej w domu nie posiadałem, udałem się do najbliższego monopolowego. Kiedy wziąłem co chciałem i byłem gotowy iść do kasy, moją uwagę przykuły pewne orzeszki. Ale nie byle jakie. Orzeszki z wasabi. Jako że jeszcze nigdy ich nie próbowałem, postanowiłem załadować do koszyka jedną paczkę. Po zakupach udałem się w stronę domu. Uznałem, że mógłbym umilić sobie drogę zakupionymi przed chwilą orzeszkami. Nieświadomy niczego otworzyłem paczkę i zdecydowanie wsypałem kilka z nich do ust.
Jeszcze nigdy nie poczułem czegoś takiego. Chciałbym powiedzieć, że miałem ochotę je po prostu wyrzygać albo zejść na zawał, ale to był wyższy poziom męczarni.Jak nigdy wcześniej zapragnąłem po prostu przytulić się do mojej mamy i się jej wypłakać, że boli i że smutno, że ta Azjatka na opakowaniu tylko udaje szczęśliwą, a te orzeszki są złem. Myślałem, że zaraz padnę na kolana i zwinę się w kulkę. Mój mózg został sparaliżowany smakiem detergentów zakrapianych lakierem do włosów.
Łzy napłynęły mi do oczu, ale jako dzielny chłopak doszedłem bezpiecznie do domu, nie zapominając o pozbyciu się powodu traumy w przydrożnym koszu.
Chciałem tylko wyrazić swoją nienawiść do wasabi. Dziękuję.
Moja psychiczna była postanowiła zdewastować mój samochód i zrobiła to. Nie podrapała lakieru, nie wybiła szyb, nie przebiła nawet opon. Poprzyklejała wszędzie naklejki z napisem LEGIA PANY. 5 godzin, a ja nadal nie mogę tego gówna zetrzeć.
Ostatnio siedziałam z chłopakiem w domu, ucząc się na sprawdzian z biologii. Nagle przypominałam sobie, że jest Dzień Chłopaka. Jako iż było już późno i sklepy zamknięte, zaciągnęłam go do łóżka i chciałam mu zrobić dobrze w jakiś wymyślny sposób. Padło na footjoba.
Po wszystkim leżeliśmy w łóżku. Nie trwało to zbyt długo, ponieważ usłyszeliśmy, że ktoś wchodzi. Jako iż byliśmy bez ubrań, w pośpiechu wstaliśmy, by coś nałożyć. No więc wyskoczyłam z łóżka i... runęłam na podłogę, łamiąc sobie kość ogonową. Poślizgnęłam się po prostu na nasieniu mojego ukochanego, które zostało mi na stopach. Do pokoju na domiar złego od razu wpadła jego mama i zastała mnie nagą, zwijającą się z bólu na podłodze.
To była chyba najbardziej upokarzająca chwila mojego życia, ciężko mi będzie spojrzeć jej w oczy.
Od lat jestem zmorą sklepów z odzieżą sportową. A wszystko to przez moją paskudną budowę ciała. Mam wielkie dupsko i absolutny brak piersi. Gdy idę do sklepu, zdejmuję z wieszaka dwuczęściowe kostiumy i idę zabunkrować się w przymierzalni. Tam montuję własny komplet, łącząc dół od zestawu XXL z górą od zestawu S. Wiem, że to podłe i że w ten sposób narażam sklep na straty, ale nie stać mnie na zakup obu kompletów.
Pracowałam tygodniami nad obrazem, który złożyłam jako pracę w konkursie. Nawet bym się nie przejęła tym, że nic nie wygrałam, gdyby nie to, że zwycięzcą konkursu był facet, który oddał białe płótno i nazwał je "Dziełem konceptualnym".
Moja wieloletnia dziewczyna i domniemana miłość mojego życia mnie zdradzała. Po tym, jak się o tym dowiedziałem, nie mogłem już na nią patrzeć...
Szkoda, że założyłem z jej ojcem firmę. Tak, jest tam zatrudniona.
Kur...a.
Byłam w sklepie z moją 4-letnią córką. Kiedy nieco za ciasne spodnie były w połowie moich ud, bo nie mogłam wcisnąć ich na swój gruby tyłek, córka odsunęła zasłonę i krzyknęła "To jest mamo-pokaz!". Wszyscy spojrzeli się w naszym kierunku.
Jestem ratownikiem. Całe lato zdarzyło mi się psioczyć na nowy model spodni ratowniczych, który na tyłku i kieszeniach, od środka ma gumową "ceratę". Sauna dla pupy. Miodzio.
Zostały rzucone w kąt i dziś wróciły do łask. Na moje szczęście. Pierwszy raz w życiu - oszukała mnie dupa. Wracając z pracy, dobre 15 km w korku spowodowanym utrudnieniami związanymi z maratonem, uwolniony został skrywany już z trudem potężny ładunek gazu usypiającego. Ale chwila... Coś za ślisko. Smród rozniósł się po aucie. Dotarła do mnie smutna prawda i w tej chwili ktoś puka do okna samochodu - policjant, który kierował ruchem. Nie wiem co chciał mi powiedzieć, bo skrzywił się, machnął ręką, i odszedł.
Ale dzięki przeklinanej latem ceracie na pupie, mój tyłek nie świecił żółto-brązową mokrą plama w drodze do bloku, a pranie tapicerki nie musiało pożreć połowy mojej wypłaty.
Chwała ceracie.
Ostatnio jechałam autobusem z pewnej zapadłej wsi. Byłam jedyną pasażerką na końcu autobusu, podróż trwała długo. Wokół głównie drzewa, zakręty, powolna jazda... Nic ciekawego. Zaczęłam się nudzić. Pomyślałam więc, że zjem sobie banana.
Wyjęłam go, obrałam, po czym naszły mnie różne kosmate myśli. Rozejrzałam się, czy na pewno jestem sama, upewniłam się, że kierowca mnie nie widzi i rozpoczęłam symulowanie fellatio. W momencie, gdy bawiłam się językiem na jego końcówce, autobus właśnie powolutku skręcał z mostu na autostradę. Gdy spojrzałam przez okno, zobaczyłam osobówkę na moście czekającą na swój manewr... i kierowcę, który gapił się na mnie szeroko otwartymi oczami. Tak się zawstydziłam, że chcąc udawać normalną konsumpcję banana, łapczywie wzięłam ogromny kęs, a z powodu jego wielkości nie oderwałam od razu, tylko trzymałam z zaciśniętymi ustami. Wciąż patrząc facetowi głęboko w oczy. Po dwóch najdłuższych w moim życiu sekundach straciłam go z pola widzenia.
Nie znam wszystkich na wsi, więc nie rozpoznałam kierowcy osobówki. Mam tylko szczerą nadzieję, że on mnie również nie kojarzy.
Wstydzę się wyrzucać zużyte podpaski do koszy w publicznych toaletach, dlatego gdy nie jestem w domu, a czuję, że muszę zmienić podpaskę, to po prostu przyklejam nową na starą. Czasem wracając do domu po całym dniu mam na sobie 4-5 podpasek.
Dodaj anonimowe wyznanie