#ypRfP

Moja córka jest nauczycielką języka polskiego w podstawówce.

Wczoraj jedna z matek przyleciała do dyrektora z pretensjami, że nauczycielka:
a) każe Pawełkowi czytać (!), ba...
b) ...czytać na forum klasy, a Pawełek się wstydzi przy klasie i najlepiej jakby to robiła na osobności, żeby jej synek czuł się komfortowo;
c) każe się uczyć na pamięć, a synuś wierszyka się nie da rady nauczyć, bo ma tyle zajęć dodatkowych, że mamusia odrabia za niego zadania;
d) zmusza do czytania tekstów o nienawiści rasowej (!!!), które potem jej syn dumnie powtarza w domu.

Co było tym "trudnym i brutalnym" tekstem? Mazurek Dąbrowskiego.

#nXXgS

Moje znajome wyszykowały się w piątkowy wieczór, najwidoczniej mając w planach jakiś wypad. Nudziło mi się, a cały tydzień spędziłam w domu, więc zapytałam uprzejmie, czy gdzieś się wybierają. W odpowiedzi usłyszałam, że nie powinno mnie to obchodzić i krótko mówiąc zostałam olana.

Zgadnijcie, kto zadzwonił o 3 w nocy? Zepsuł się im samochód 30 km od domu i chciały, aby ktoś je zholował.

Jeszcze nigdy nie wróciłam do snu z taką satysfakcją :)

#osaUv

Jak zrezygnowałam z pracy za granicą i wróciłam do Polski.

Gdy skończyłam szkołę zawodową o kierunku fryzjer paręnaście lat temu, nie mogłam znaleźć pracy. Oczywiście na czarno, to pomalowałam to obcięłam ale większości to koleżanki, dlatego były to symboliczne pieniądze. 

W moim domu nigdy się nie przelewało, tato pracował za najniższą krajową, mama zajmowała się domem i moją dwójka młodszego rodzeństwa.

Dziesięć lat temu, postanowiłam wyjechać za granicę do pracy. Język angielski, tylko tyle co w szkole, więc nie było najlepiej, bez kontaktów. Pierwsze tygodnie to tragedia, nadal nie mogę o tym mówić, nawet na anonimowych nie chcę o tym pisać, po prostu praca, praca, praca, samotność i warunki tragiczne. Łapałam się każdej pracy, czy to sprzątanie czy zmywak. Dopiero po kilku miesiącach jak poznałam ludzi i język, załapałam się do pracy w salonie fryzjerskim. Zarabiałam średnio, ale mieszkałam zawsze z współlokatorami w jednym pokoju nie wydawałam pieniędzy na głupstwa. 

W czym anonimowe? Zzawsze raz w miesiącu przesyłałam rodzinie kilkanaście funtów i nigdy nie usłyszałam słowa dziękuję. Mój młodszy brat wręcz oczekiwał bardzo kosztownych prezentów " bo przecież tam za granicą to pieniądze leżą na ulicy".

Rozmowy nie pomagały w niczym, rodzice nadal oczekiwali, że będę im przesyłać pieniądze. Tylko siostra nie chciała pieniędzy, tylko abym załatwiła pracę jej mężowi.

I co zrobiłam?
Zjechałam do Polski, po tylu latach nie miałam prawie żadnych oszczędności.

Obecnie pracuję w zakładzie fryzjerskim w moim rodzinnym mieście, mam chłopaka i powiem szczerze, jestem teraz szczęśliwa.


A rodzice i brat uważają, że głupio zrobiłam wracając i są obrażeni (nie mogę im teraz pomagać finansowo). Tylko siostra się cieszy, że jestem w kraju, a szwagier w końcu nie zdecydował się na wyjazd.

#jgAhZ

Od dzieciaka byłem bity przez ojca.
Zawsze, o ile był trzeźwy, wyglądało to tak samo - taboret, pas i 20-30 razów, przy których tylko zaciskałem zęby, żeby się nie rozpłakać. Pas zawsze wyciągał z szafy.

Raczej budziło to we mnie wściekłość niż strach. Tym bardziej pod koniec gimnazjum, gdzie każdy ma się już prawie za dorosłego, a ja nadal dostawałem lanie jak szczeniak. Ojciec przestał dopiero, jak mu oddałem, kiedy pijany rzucił się z pięściami. Od tamtej pory temat bicia całkowicie znikł.

Mnie też wydawało się, że to już skończony epizod i nie ma wpływu na moje dalsze życie. Zacząłem to sobie tłumaczyć, że może mi się należało, że może wcale nie byłem takim niewiniątkiem i nie ma co robić z siebie męczennika... a już na pewno nie zostawiło śladu na mojej psychice, przecież nie będę się nad tym roztkliwiać.

Ostatnio moja dziewczyna szukała czegoś w szafie, tej samej, w której ojciec trzymał pas. Otworzyła powoli drzwi, a one zaskrzypiały tak samo jak wtedy. Nigdy nie zwracałem na to uwagi, ale ten dźwięk... Dziewczyna mówi, że kiedy wróciła, byłem roztrzęsiony i blady jak ściana. Chyba nie przekonało jej moje nieskładne bełkotanie, że wszystko dobrze, że trochę źle spałem, że może dlatego tak wyglądam...

Ona nie ma pojęcia o tym, co robił mój ojciec. Nigdy nie uważałem, że będzie potrzeba do tego wracać. Cholernie wstydzę się powiedzieć jej prawdę...

#ej5f4

Mój chłopak wkurzył się na mnie, bo podczas sprzątania stłukłam przez przypadek szklankę z herbem jego ulubionej drużyny piłkarskiej. Wpadł w szał i… zamknął mnie na balkonie na dwie godziny. Przynajmniej było słonecznie i nie zmarzłam, ale zastanawiam się, czy nie powinnam wybrać się z nim do jakiejś poradni?
Uważacie, że takie zachowanie to pierwsze oznaki jakichś problemów ze sobą, czy to normalne, że czasem chłopaka ponosi? Pytam, bo to mój pierwszy związek, będę wdzięczna za rady.

#2NYB4

Moja teściowa niegdyś kąśliwie komentowała moją tuszę (teraz już schudłam ale to nie ważne). Nie byłam jej dłużna i wzorem ukochanej synowej, gdy wróciła z jakiejś imprezy i narzekała, że tak się objadła, że ma ogromny brzuchol, to odparłam słodko: Mamusiu, przynajmniej coś ci podtrzymuje cycki :P .

#1hi45

Mój szwagier ostatnio obraził się na moją siostrę, a swoją żonę, bo urodziła mu córkę zamiast spodziewanego syna. Pomijając fakt, że to absurdalne obrazić się o takie coś, on nie może dopuścić do siebie myśli, że to nie kobieta jest odpowiedzialna za płeć dziecka, a jego własne plemniki. 

A teraz najlepsze. Facet jest po studiach medycznych, a ja, przeciętna humanistka, musiałam jechać do jego mieszkania tylko po to, aby tłumaczyć, jak działa genetyka i przekonać, żeby jednak pojechał ze mną do szpitala, do swojej żony i córki. No debil no.

#8DEkN

Niedziela, okolice 5 rano. Wracam autobusem miejskim po porządnej domóweczce. Stan mój ogólnie pozytywny, choć wypite procenty zaczynają coraz bardziej ciążyć, za każdym razem gdy bus hamuje i startuje z przystanków. By nie pogarszać swojego położenia, nie siedziałem, stałem na samym początku busa, przy kierowcy, kurczowo trzymając się poręczy. 

Do mojego przystanku została ostatnia prosta, a ja czułem, że nadszedł czas rozwiązania. 
Bus dziarsko pokonuje ostatni zakręt, co powoduje, że ziemniak w gardle rośnie. Zostały tylko światła, za nimi już przystanek. Akurat było zielone. Alleluja!

Busik jednak kilka metrów przed sygnalizatorem zaczyna zwalniać, światło zmienia się na żółte, jednocześnie ja, stojąc w tym samym miejscu busa, gdzie stałem, wypalam bezmyślnie:
- Jedź, ku#@a, jedź! 
Kierowca dodaje gazu, bus przelatuje na żółtym. 

Dopiero kiedy wysiadłem z busa uświadomiłem sobie, że ja to powiedziałem na głos, a nie w myślach.

#a56gz

Kiedyś za małolata wyjeżdżałem często do babci na wieś. Niedaleko naszego domu, znajdował się kolejny, w którym mieszkała rodzina z piękną 19-letnią córką. Zawsze wieczorem lubiłem wychodzić na świeże powietrze (w końcu wieś, to nic innego do roboty nie miałem). Pewnego razu w domu sąsiadów zapaliło się światło w małym oknie, więc z ciekawości postanowiłem sprawdzić z jakiej części budynku jest to okno. 

Tak, była to łazienka, a w niej ujrzałem całą naga postać pięknej nastolatki. Onanizowałem się każdego wieczoru do jej zgrabnych pośladków, gdyż w oknach nie było rolet. Te piękne chwile trwały do czasu, aż dowiedziałem się, że akurat w miejscu przed tym oknem znajduje się monitoring obserwujący część podwórka. W tym dniu sprawdzali monitoring, bo ktoś namalował graffiti na murze. 

Nawet nie wiecie jaki był wstyd, oglądając te nagranie z moja babcia, jak i z tą dziewczyną i jej rodzicami. Gdy przyjeżdżałem do babci w odwiedziny, zawsze zakładałem kaptur i cały czas siedziałem w domu.

#aIPiI

Ze względu na skłonności do nadużywania alkoholu w mojej rodzinie i kilka przypadków zaawansowanego alkoholizmu u bliskich, sam od niego stronię. Nie wypijam sobie piwka codziennie po pracy "dla relaksu", jak to mają niektórzy w zwyczaju.

Jednak jestem tylko człowiekiem, spotykam się z ludźmi, wychodzę na imprezy, spotkania, posiadówki. Staram się zawsze nad sobą panować i gdy czuję, że język nie ten, krok jakby bardziej zamaszysty, to wsiadam w taksówkę i jadę do domu spać.

Czasem niestety zdarza się popłynąć do odcięcia - niezamierzenie, gorszy dzień, jak to mawiają. Wówczas następnego dnia jestem w tragicznej formie fizycznej, lecz bardziej cierpi psychika. Mam zwyczajnie moralniaka, najgorzej jest, gdy do kogoś napiszę.

Co robię, by odpokutować czy się ukarać za głupotę? Trening, ale nie taki kacowy, że lekka przebieżka czy rowerek. Idę na całość ponad siły. Do tego stopnia, że wracam do domu na kolanach, nierzadko wymiotuję po powrocie, a ból nie daje o sobie zapomnieć przez kolejny tydzień. Ostatnio machnąłem w ten sposób 25 km biegiem, gdzie mój maksymalny dystans to było 15.
Dodaj anonimowe wyznanie