#8DEkN
Do mojego przystanku została ostatnia prosta, a ja czułem, że nadszedł czas rozwiązania.
Bus dziarsko pokonuje ostatni zakręt, co powoduje, że ziemniak w gardle rośnie. Zostały tylko światła, za nimi już przystanek. Akurat było zielone. Alleluja!
Busik jednak kilka metrów przed sygnalizatorem zaczyna zwalniać, światło zmienia się na żółte, jednocześnie ja, stojąc w tym samym miejscu busa, gdzie stałem, wypalam bezmyślnie:
- Jedź, ku#@a, jedź!
Kierowca dodaje gazu, bus przelatuje na żółtym.
Dopiero kiedy wysiadłem z busa uświadomiłem sobie, że ja to powiedziałem na głos, a nie w myślach.
Myślę, że kierowca po prostu widział zbliżające się tsunami
Tak, bo kierowca nie ma co robić jak jedzie tylko obczaja sobie pasażerów lol
Kierowca musi co jakis czas spojrzeć na pasażerów, czy nikt nie zasłabł, czy ktoś czegoś nie niszczy. Jeżeli chodzi o wyznanie, to stał tuż przy nim, więc raczej nie trudno było zauważyć, że autor był nawalony i było mu nie dobrze.